Witam Szanownych Forumowiczów.
Nie chcę od nowa zaczynać mojej historii (opisana w poprzednich postach), podzielę się z Wami tylko jej zakończeniem.
Panna wraca po 3 tygodniach z samotnych wakacji z koleżanką ( a może i kim innym, cholera wie). Dzwoni żebym do niej przyjechał. Przyjeżdżam i zero entuzjazmu z jej strony (za kilka dni wmawia mi, że to ja nie okazałem radości na jej widok). Zachowuję się tak samo jak ona. Siedzimy godzinę, gadamy o pierdołach i wychodzę chłodno się żegnając. Dzień kolejny odwiedzam ja i wspaniały sex, ale wychodząc nadmieniam że chcę się spotkać i poważnie porozmawiać. Spotykamy się kolejnego dnia i robię masę błędów podczas rozmowy, odsłaniając swoje prawdziwe uczucia do niej. Jest wściekła, że wcześniej tego nie mówiłem i zachowywałem się jakby mi nie zalezało (gówno prawda, robiłem tysiące rzeczy, które to pokazywały). Ona chce jechać do domu i mówi, że musi to przemyśleć. Jako, że wiem co wisi w powietrzu wymagam na niej kolejne spotkanie i finalną rozmowę. Jadę z przekonaniem, że kończymy.
Podczas rozmowy jestem zdenerwowany i trochę bęłkoczę (targają mną emocje) ona spokojna jak głaz. Odsłania to czego domyslalem się wcześniej. Nie wie czy chce byc dalej ze mna, potwierdza ze uczucie w pewnym momencie znikło (domyślałem się). Potrzebuje czasu na przemyslenia. Doklada mase innych shit tekstow, ze niby nie mamy wspolnych tematow, roznimy sie, itp. Stwierdzam ze dla mnie sytuacja jest jasna, nie pasujemy do siebie. Mowie ze nie zaluje tych 5 miesiecy, wiele do niej czuje, ale rozumiem jej decyzje i nie wymusze jej uczuc. Zycze jej powodzenia i znalezienia tego odpowiedniego. Wstaje i na koniec daje jej maly drobiazg, ktory przywiozlem jej z zza zagranicy, a ktory ona kolekcjonuje. BEz slowa ubieram sie i wychodze. Ona rzuca mi sie naszyje, cos mamrocze pod nosem. Przytulam ja na chwile, ale opanowuje sie i wychodze. Ona rzuca na odchodne cos w stylu: nawet teraz...
Koniec zwiazku. Telefon i kontakty wykasowane.
Najdziwniejsze w tym wszystkim, że 3 tygodnie wczesniej mowila koledze, ktory mnie kompletnie nie zna, że jest zakochana i ze jestem tym na ktorego czekala (dowiedzialemn sie o tym przypadkiem). Dzien wczesniej kochala sie ze mna w najlepsze. Chyba nigdy nie zrozumiem kobiet. Fakt faktem, że bledow popelnilem mase.
Takze nie dawajcie nigdy kobiecie wiecej niz ona Wam. Teraz to juz wiem. Pozdrawiam,
Romantyczny Frank
PS. Bedzie mi milo, jesli jakos to skwitujecie, opieprzycie lub pocieszycie.
Chciałem, Cię przytulić, ale chyba nie można. Pedalskie, czy coś? Mr Snoofie Ci wszystko powiedział, co w temacie, radzę posypać popiołem głowę i zapomnieć o kobiecie, której byś nie sprostał, a związek który by Ci zaoferowała nie sprastałby Tobie:)
Dzieki Pure za opinie
Proś, a nie dają bierz sam...
Wiele osób doradzało Ci jak to rozegrać. Oczywiście zrobiłeś swoje i poleciałeś do niej przy pierwszym kontakcie od niej i spaliłeś się w blokach przez własne WYIDEALIZOWANIE jej obrazu. Popłynąłeś a ona Cię rozjebała swoimi gierkami. Ale i tak dobrze skończyłeś - bez bachora, kredytu czy kurwa jakiegoś ślubu.
Aha i jak się ponownie do Ciebie odezwie (co zrobi), a Ty znowu do niej polecisz to będziesz MEGA-KOSMICZNYM-ALFA-ZJEBO-DEBILEM.
Wiarus lubię i szanuję Twoje ostre zjeby, ale mój temat był już spalony zanim wyjechała. Za dużo błędów własnych w środkowej fazie związku. To jakbym go rozegrał po jej powrocie, nic by nie zmieniło.
A z tym dzieciakiem to mam nadzieję, że faktycznie nic nie wyniknie.
Proś, a nie dają bierz sam...
Snoofie na potwierdzenie Twoich słów powiem tylko, że dowiedziałem się z niezależnego źródła, że moja ex pani zakochała się we mnie, jest szczęśliwa, ale wraz z narasatającym uczuciem przestraszyla sie, że może być ono czymś poważnym (nosz kurwa!!!). Zawsze dawała mi do zrozumienia, że chce się podporządkować.
Także Twoja teoria sprawdza się w 100%
Teraz trzeba się pozbierać i uświadomić sobie, że to nie była tak naprawdę miłość.
Proś, a nie dają bierz sam...
Zrobiłeś masę błędów(sam je zauważyłeś)dałeś jej ,,przewagę" nad sobą przestałeś ja interesować przestałeś być wyzwaniem i skończyło się jak skończyło...zrobiła Ci P&P napierw chłodna potem napalona i się sypnąłeś...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Sangatsu z tym P&P po powrocie to nie do konca. Ogolnie wpadlem z zaskoczenia, dzwoniac 10 minut wczesniej i kazac na siebie czekac. PRzyjechalem i bez slowa goroacy sex , po czym wyszedlem.
Ona nie grala w zadne gierki, bardziej sklaniam sie w strone teorii Snoofiego.
PS. Ale fakt, błedów popełniłem masę i one też pewnie miały wpływ na finał.
Proś, a nie dają bierz sam...
Pewnie, że się skłaniasz bardziej do odpowiedzi snoofiego, bo ona daje Ci wspaniałą odpowiedź - ONA MNIE KOCHAŁA! Nic nie zjebałem! Nie jestem taki chujowy!
A z tego co piszesz błędów jest naprawdę masa i dziewczę, choć dziwne, mogło się wystraszyć Twoich emocji, bo jedną pizdę już ma(bez urazy).
Natomiast, co do tego o czym pisze snoofie, przemyśl też czemu ciągnie Cię do nienormalnych lasek, bo borykam się z podobną dysfunkcją.
Odpowiedź jest prosta, gdy łatwo zdobywam kobietę i ona za mną lata, zaczyna mi się automatycznie nudzić. Nie mam tej adrenaliny, którą miałem w wyżej opisanym związku.
Moim głównym problemem jest dozowanie uczuć. Albo się kompletnie zakochuję, albo mam w dupie.
PS. Pure, nigdy nie pisałem że nic nie zjebałem. Wręcz przeciwnie, zjebałem podręcznikowo i nigdy nie dowiem się prawdy, czy głównym powodem były moje błędy, czy teoria Snoofiego (podejrzewam, że i to i to).
Proś, a nie dają bierz sam...
Ale to myślisz, że tylko Ty tak masz? Ostatnio było wałkowane i na głównej jest, o gonieniu króliczka. To jest właśnie to.
Cholera chłopaki, myślałem że okres po rozstaniu będzie mniej bolesny.
Stosuję się do wskazówek opisanych przez innych userów i staram się zapełnić cały dzień czymś pożytecznym, niestety pustka i smutek w środku mnie są cholernie nieprzyjemne i skutecznie utrudniają normalne funkcjonowanie. Fakt, to dopiero 3 dnień a te są ponoć najtrudniejsze.
Nie proszę Was o rady, bo tych masa na forum. Chciałem to tylko wyrzucić z siebie.
Dzięki za zrozumienie.
Frank
Proś, a nie dają bierz sam...
no i będzie boleć, nikt nie powiedział że nie. Z czasem będzie lepiej
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Witam kolegów. Sorry, że znów odświeżam ale dodawanie tu raz na jakiś czas moich przemyśleń pomaga mi gdy nachodzą mnie cięższe chwile po rozstaniu.
Od rozstania minęły 2 tygodnie, które niestety były (są nadal) ciężkimi tygodniami. W pracy nadal nie potrafię się skupić, w głowie ciągle siedzi mi była, co kilka godzin przelatuje myśl "że ona może jednak wróci z płaczem" (tę myśl staram się wykorzenić jak chwast. Do tego wspominanie fajnych chwil.
Mimo wszystko walczę zgodnie z wskazówkami: cały dzień zajęty czymś pożytecznym i mozolna praca nad poprawą swojej samooceny. Oczywiście zero kontaktu.
Dzisiaj wszystko szło dobrze, aż tu nagle naciąłem się na moja ex twarzą w twarz w miejscu, w którym nie spodziewałem się jej spotkać. Przypadek 1/100
Na początku mnie zamurowało, znajome acz znienawidzone ciśnienie krwi znów uderzyło do głowy. Podeszła a ja sam nie wiedziałem jak się zachować. Przywitałem się kulturalnie ale bez żadnych czułości, pogadaliśmy trochę zestresowani o pierdołach i powiedziałem że muszę lecieć. Odwróciła się i mówiąc mi cześć oddaliła się - gdy mówiła cześć usłyszałem że płacze.
Najdziwniejsze w tym, że mimo tego że kopnęła mnie w tyłek było mi jej żal.
Serce jeszcze długo waliło jak szalone, ale nie ugiąłem się i nic do niej nie napisałem. Jutro kolejny dzień walki.
Pozdrawiam wszystkich i nie wkurzajcie się, że wrzucę tu raz na jakiś czas moje przemyślenia.
Proś, a nie dają bierz sam...
Nie poddawaj się w walce, czytaj bane jak najwięcej:)