Witam. Przedstawię swoją historię a potem pytania. Otóż jestem w związku na odległość (2.5 tyś km) Panna mieszka w Ankarze, poznaliśmy się prawie dwa lata temu, w związku jesteśmy od października. Na początku była to po prostu znajomość, ot rozmawialiśmy ze sobą, która przerodziła się w przyjaźń – rozmowy od świtu do nocy na czacie i skype. Dla mnie zostawiła swojego faceta z którym była trzy lata. Początkowa sielanka nawet w takim związku wyglądała standardowo tj. zauroczenie, niedostrzeganie wad, chciała widywać się codziennie itp. Potrafiła rozmawiać ze mną godzinami, a gdy nie odpisywałem po 30 minutach od razu zasypywała mnie wiadomościami w stylu „Grześ?! Jesteś tam?” itp. Odwiedziłem ją w lutym i wydaje mi się że to były najlepsze trzy tygodnie w moim życiu, jeśli chodzi o nią to wydaje mi się że też była szczęśliwa. Nadal utrzymywała kontakt ze swoim byłym, który nie chciał zaakceptować rozstania a ona obawiała się o niego bo w przeszłości miał jakieś problemy z depresją. Po moim powrocie do Polski dowiedziałem się od niej że chce kilka dni pobyć sama i przemyśleć wszystko bo strasznie tęskni i nie wie czy taki związek na odległość to co coś czego chce, odpowiedziałem „ok, odezwij się za tydzień albo dwa, tylko zadzwoń wcześniej bo nie będę sprawdzał co dzień naszego czatu w oczekiwaniu aż się odezwiesz”. Po tygodniu odezwała się stęskniona i nadal zakochana. Od tego czasu bardzo, bardzo powoli zachodziły pewne zmiany, które uznawałem za ewolucję związku, miodowy miesiąc się kończy i wchodziliśmy w fazę szarej rzeczywistości – myślałem. Już nie chciała widywać się codzienne, rozmowy też nie wyglądały tak samo, doszło do tego że widziałem ją raz na tydzień a wcześniej zapewniała mnie że chce co dziennie nawet zasypiać i budzić się przy włączonym skype. Zapytałem ją o to i co się dzieje a to jest mniej więcej jej odpowiedź: „Moja przyszłość jest nie jasna, a nasz związek jeszcze bardziej ją komplikuje, przez nasz związek mam ciągłą presję aby zarabiać pieniądze bo nasze plany na przyszłość są związane z ich wydawaniem (planujemy spędzić razem wakacje. Dziewczyna uczy się, zmieniła kierunek studiów i stara się dorabiać na boku) Dlatego unikałam cię, bo gdy nie widzę Cię to ta presja jest mniejsza, ale postaram się to zmienić. I faktycznie przez jakiś czas było jak dawniej, jednak znowu się oddala, a nawet ignoruje mnie w ciągu dnia, co dawniej było nie do pomyślenia. Chciałbym się dowiedzieć co o tej sytuacji myślicie, powinienem znowu pytać co się stało/zmieniło czy nie dawać po sobie znać że to dostrzegam i narzucać się jej (bo to chyba jest narzucanie się jeśli mnie ignoruje i nie odzywa się mimo że wiem że widziała wiadomości, a po całym dniu nie odzywania się pisze tylko „dobranoc, kocham cie” ) a może też powinienem ją ignorować? Mam nadzieję że ktoś dotrwał do końca i zrozumiał moją chaotyczną wypowiedz, jeśli coś jest niejasne proszę pytać w komentarzach, odpowiem niezwłocznie. Z góry dziękuję za poświęcony czas i pomoc.
A ona jest Polką, Niemką, Turczynką ???
Za duża odległość i tyle
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Turczynka.
Zadaj sobie pytanie: Czy pasuje mi związek na odległość ? ale to nie problem leży w odległości ale w Tobie, obawiam się, że uzależniłeś się od niej, brak Ci mocnych fundamentów własnych wartości - popracuj nad sobą, ponieważ na jednym problemie się nie skończy
Wbijcie sobie do glowy i zapamietajcie na zawsze ze zwiazek ja odlglosc to ZADEN ZWIAZEK.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Nigdy ne zrozumiem po co ludzie komplikuja sobie zycie. Jeszcze baba to ok, serce ja porwalo, harlequin, cokolwiek. Ale kurwa siedzisz chlopie 2 lata na czacie i wchodzisz w zwiazek? To czym ja ruchasz przez te 2 lata? Kablem od myszki? Jak sie spotykacie to jak ja calujesz? W monitor?
Albo jedziesz do Turcji albo ona do Ciebie i podejmujesz temat albo chuj bombki strzelil i to bylo oczywiste od poczatku.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
"zasypiać i budzić się przy włączonym skype" jak romantycznie hehe.
A tak poważne, nie będziesz szczęśliwy w tym "związku". Nawet jeśli będzie Ci się wydawało że tak jest. Znam to z autopsji. A nie dzieliła nas przynajmniej ćwiartka Twojej odległości. Spróbuj utrzymując tą relacje poznać inną na miejscu i sam zobaczysz o co chodzi. Dodam że one mają podobnie i możesz się przejechać.
Też jestem przekonany o tym że związek na odległość to żaden związek. Kiedyś bawiłem się w utrzymanie znajomości na odległość, a było to jakieś tylko 350km i chuj z tego wyszedł, to nie ma szans na żadne przetrwanie. I tyle. Daj se z tym spokój.
Mnie osobiście wkurza jak dziewczyna mieszka po drugiej stronie miasta, a co dopiero setki kilometrów...
Jej potrzebny jest ktoś blisko, na miejscu, ktoś do kogo bedzie mogła się przytulić, dotknąć, z kim będzie mogła zasypiać i na kim polegać a nie ktoś do kogo można sobie popisać. Dziewczynę ogarnia beznadzieja, bo zaczyna widzieć brak realnych szans na rozwój tej relacji, bo nie związku. Wymyślasz strategie chłodzić, grzać, ignorować narzucać czy odpuszczać i siedzisz w tej swojej Bulandii rozkminiając nie to co potrzeba. Rachunek jest prosty,jak już tak chcesz być prince of persia i kochasz, to robisz wszystko żebyście byli razem. Jedziesz do niej albo budujesz jej Taj Mahal pod Otwockiem. Inaczej nie zdziw się jak wkrótce porwie ją na wielbłądzie jakiś tamtejszy sułtan i z internetowego "związku" pozostaną tylko miłe wspomnienia.
Nie męcz siebie i jej, bądź twardy i zrób to co do Ciebie należy. Może to mało romantyczne, ale wyjdzie Tobie i jej na zdrowie.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Dziękuję za odpowiedzi.
nie masz najważniejszej w związku rzeczy: chłodnej oceny sytuacji
w życiu nie masz równie ważnej rzeczy:rzeczywistości
no bo skoro wirtualny świat macie ,widzicie się rzadko,co jest zaletą moim zdaniem,ale jeśli się ma laske w nie dalekiej okolicy.
Ja się widze z panną raz w tygodniu,kiedyś mi to przeszkadzałoby teraz i może nie cieszy jakoś no ale nie przeszkadza,moge wtedy codziennie uprawiać moją ukochaną pasje - piłke nożną
wtedy nawet zapominam o niej,bo musze sie skupić na czymś dla mnie ważniejszym
P.S Sprawa jasno albo sie wprowadza,albo zapomnij,znajdź zajęcia byś miał nawet problem z załatwieniem się przez brak czasu,a droga do zapomnienia będzie krótka jak penisy Azjatów haha,tak serio to nie jest zdrowe,wiem bo sam miałem związek na 100km
Żyj tak byś miał co wspominać!.
Posłuchałem waszych rad i zakończyłem dziś ten związek.