Witam,
Dzisiaj przyłapałem dziewczynę, jak lustruje mi fejsa. W odpowiedzi poszła kłótnia i fochy. Okazało się, że moje dziewczę mi w zupełności nie ufa, dlatego woli się co jakiś czas upewniać czy nie kręcę na boku.
Za każdym razem gdy jest poruszany temat zaufania to ona powraca z tematem jak to kiedyś wymieniłem się numerami z dziewczyną w klubie. Nic nie zrobiłem o czym nie mógłbym powiedzieć dziewczynie, dla mnie to była znajomość koleżeńska. Niestety na jednej imprezie więcej wypiłem i pocisnąłem raz bajere do tej laski z klubu.
Problem z zaufaniem się zaczął gdy mi się kiedyś wbiła na fejsa i komórkę i przeczytała te flirty z tej jednej imprezy. Od tamtej pory 2 razy wzywałem karetkę do niej, 2 razy dziewczyna moja lądowała w szpitalu, a lekarze na to że to z nerwów podczas kłótni.
Jesteśmy razem półtora roku i od 3 miechów mieszkamy razem. od czerwca prawie nigdzie dupy nie ruszam nawet, bo miałem dosyć kłótni i fochów "bo nie ufam co Ty tam robiłeś" no i trochę lenia złapałem. Jak nawet ruszyłem to taka kulturka, że nawet pijany nie wychodziłem z imprezy.
Co mi poradzicie? Jak do niej trafić, żeby mi zaufała? Próbowałem już wszystkiego od zwykłego będzie dobrze, po grożenie zerwaniem czy przejechaniem pół Polski jak w szpitalu wylądowała.
Wyobrazasz sobie swoja przyszlosc z ta dziewczyna? Ona sie nagle nie zmieni, ty tez jej nie zmienisz. Odpowiada ci taki zwiazek? Czy moze wolal bys miec dziewczyne, ktora nie stroi fochow?
Jest mi z nią naprawdę dobrze, wyjątkiem są właśnie takie sytuacje, w których ona nie może znieść psychicznie, że się spotkałem z jakaś typiarą za jej plecami, że to dla niej zdrada.
No i żeby było jasne: ona potrafi zapomnieć na 1-2 miesiące o tym problemie i gdy tylko jesteśmy razem obok siebie, to jest OK. Jak gdzieś wyjadę poza miasto w rodzinne strony, albo na uczelnie(inne miasto) to zaczyna jej odbijać. Przykładowo: zabrałem 2 dziewczyny na trasę z serwisu blablacar (oferowanie wspólnych przejazdów), byłem w trasie jako kierowca i nie odpisałem jej przez godzinę na smsa (nie było żadnego w nim pytania), to zaczęła sypać tekstami, że mnie "cipki zagadały" i fochy stroić
Ona ma po prostu gigantyczny problem z zaufaniem i od tego zaczyna się każda kłótnia.
Raz podważone zaufanie nigdy już nie będzie takie jak wcześniej. Sam sobie jesteś winien. To powinna być przestroga dla tych wszystkich w związkach, którzy mają ciągotki do kręcenia z innymi. Taki flirt nie ma prawa wyjść na jaw, bo jazdy ze strony dziewczyny będą później nie do uniknięcia, nawet bezpodstawne.
po trzech miechach zamieszkaliście razem ?

ostro
za mało ją wysondowałeś przed wspólnym gniazdkiem i teraz za to płacisz, ja bym sie teleportował i to szybko, laska niestabilna bardzo, przypomina mi się scena ze "lśnienia" jak Jack Nicholson wyłamuje siekierą drzwi ...
they hate us cause they ain't us
Ulrich źle mnie zrozumiałeś, byliśmy ze sobą przeszło rok jak zamieszkaliśmy razem.
Tantos12: Masz trochę w tym racji i będę się z tym pilnować. Ogólnie jak pisałem, jej jazdy nie są jedynym powodem mojego nie wychodzenia, raczej to tymczasowe znudzenie i chęć zrobienia sobie odwyku po studiach też ma duże znaczenie
Il Faraone: Dobrze to ująłeś, trochę pojebany jest ten związek, ale na codzień jest mega, a raz na 2 tygodnie coś się zjebie. A to, że mieszkamy razem jeszcze tylko zaostrza sprawę, bo nie ma jak ochłonąć z emocji jak się ciągle o siebie potykamy. Szpitale się zdarzały w momentach gdy mnie wyprowadziła z równowagi, kiedy to ostre i celne słowa za bardzo działały na nerwy. Po ostatniej takiej akcji mam już za swoje, że dałem się ponieść emocjom i szukam rozwiązania na brak zaufania, którego obawiam się, że nie ma.
Dzięki za rady. Tego właśnie potrzebowałem, odrobiny obiektywności na tą całą sprawę. Jestem świadomy, że dużo w tym związku toksyny, ale nadal uważam, że ciężko mi będzie znaleźć osobę, z która się tak będę rozumiał.