Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Koleżanka z pracy - pierwsze spotkanie

12 posts / 0 new
Ostatni
Grish
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2012-09-12
Punkty pomocy: 32
Koleżanka z pracy - pierwsze spotkanie

Witam,

Krótko i konkretnie.

Umówiłem się z dziewczyną. Jako, że zimno się zrobiło, zabrałem ją do pobliskiego pubu na piwo. Wiadomo, pierwsze spotkanie. Wchodzę, pokazuje jej miejsce, gdzie ma usiąść, nie wiem, zobaczyła, że kieruję ją obok siebie i siada na przeciwko. Trochę zjebałem chyba, bo powinienem odbić jej to tekstem w stylu: "boisz się usiąść obok mnie? będzie nam się lepiej rozmawiało". Nie było czegoś takiego. Gadamy, rozmowa się klei oczywiście. Ona mówi w 90%, ja tylko 10% przez całą rozmowę. W konwersację wplatam historię o tym, że jestem nieprzewidywalny (nie wyszło, że się chwalę, widać było, że jej to zaimponowało), że jak coś robię, to stawiam na swoim (historia z siedzeniem, by trochę temu przeczyła).

W między czasie wychodzę na chwilę zadzwonić, jak wróciłem to co chwilę ktoś do mnie dzwonił, ale nie odbierałem. Więc, patrząc na godzinę mocno wieczorną, nie mogliby być to jacyś sprzedawcy, na pewno mogła sobie różne rzeczy pomyśleć w tym temacie. Na przykład, że mam mnóstwo znajomych. Nie ważne.

Trochę też tutaj zjebałem, bo byłem umówiony w międzyczasie wyszło, że jednak już nie mam po co jechać, bo wszystko zostało dograne z inną osobą, więc zamiast skończyć sam spotkanie - ona je kończy, jak barmanka pyta się, czy coś jeszcze podać. Mówi, że musi się zwijać. Ale akurat jej powiedziałem prawdę, jak to wygląda. Spotkanie trwało 2 godziny.

Wracamy - odprowadzam ją na przystanek, gadka o wszystkim i o niczym. Stoimy na przystanku, myślę sobie, muszę ją pocałować, odwraca głowę, całuję ją w czoło i mówię: "wiem, że krótko się znamy i to szanuję". Jak gdyby nigdy nic dalej rozmawiamy, podjeżdża autobus, całuję ją w policzek, koniec spotkania.

Podsumowując, nie było żadnych zbliżeń pomiędzy nami (domyślam się, że to błąd), akurat chciałem poprowadzić tak, żeby usiadła obok mnie, ale to też zepsułem, bo nic nie odpowiedziałem, żeby siadła tam gdzie jej pokazałem. Ona cały czas mówiła, wplątywałem w rozmowę swoje historie pokazujące jaki to jestem zajebisty (nie wyglądało, na pewno, na chwalenie), widać było, że jej to imponuje. Potem ten pocałunek. Wiadomo, może grać niedostępną.

Podpowiedzcie jak to rozegrać. Zaproponować jej następne spotkanie, w pracy jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło? Spotkanie w miejscu, gdzie dotyk mógłbym eskalować, to myślę, że na pewno. Żaden pub. Myślałem o łyżwach, akurat na czasie, bo zimno. Napiszcie jak to wygląda z Waszej perspektywy.

Grish
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2012-09-12
Punkty pomocy: 32

Ja to nie chcę żadnego związku. Po prostu luźna relacja, która ma jak najszybciej doprowadzić do łóżka. Nic innego od niej nie chcę. Chciałbym, żeby ktoś odwołał się bardziej do całego spotkania. Gdyby coś trzeba było więcej napisać, bądź coś jest nie jasne. Proszę napisać.

Co do pocałunku, chciałem jej tym zakomunikować, o co mi chodzi. Żeby mnie nie klasyfikowała jako koleżankę z fiutkiem, tylko jako faceta, który spotkał się z nią w wiadomym celu.

Miszczu
Nieobecny
Wiek: Kilka wiosen za sobą.
Miejscowość: A czy to ważne?

Dołączył: 2013-02-25
Punkty pomocy: 354

Rozjebałeś mnie człowieku... Ale masz racje : " Nie rwij dupy ze swej grupy" - kupel zrobił ten błąd i teraz ma za swoje - a ostrzegałem Tongue.

"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".

"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".

Grish
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2012-09-12
Punkty pomocy: 32

Dobrze, okej. Praca to praca. Tylko, akurat ja w pracy to żadnego zawodowego kontaktu z nią nie mam, więc spokojnie można traktować tę relację, jakbym ją poznał gdziekolwiek - w metrze, parku, czy muzeum.

septo
Portret użytkownika septo
Nieobecny
Zasłużony
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Płeć: mężczyzna
Wiek: '83
Miejscowość: gdzieś w Pyrlandii

Dołączył: 2013-05-14
Punkty pomocy: 1845

Nie wiem Grish ale Twoje podejście jest jak dla mnie zbyt metodyczne, żeby udało się z tego zbudować luźną znajomość opartą na seksie. Jak Ciebie czytam mam wrażenie jakbyś chodził wszędzie z linijką i czasomierzem. Wszystko zaplanowane i wymierzone. Wiecej luzu w biodrach. Nie podkreslaj w postach ze jesteś facetem, to tak jakby pies szczekal żeby pokazać, że jest psem.

Black Hawk
Portret użytkownika Black Hawk
Nieobecny
Wiek: Dojrzały
Miejscowość: Niezameldowany

Dołączył: 2011-09-23
Punkty pomocy: 513

Nadwyrężacie to powiedzenie ,,koleżanka z fiutem,,
Skoro się z nią umówiłeś i prowadziłeś ciekawy temat , czy flirtowałeś z nią to nie musisz się martwić. Jeśli temat był o pracy to już jest źle.

Siedzenie na przeciw to zły układ , ale to już wiesz więc trzeba było sie przesiąść i tyle. Po prostu przepraszasz ładnie i przysiadasz się do niej bo tak wolisz.

Eskalacja i pocałunki nie wychodzą kiedy robisz to nienaturalnie.
Naturalność wygląda tak;
Podczas rozmowy , patrząc jej w oczy zwracasz wzrok na jej dłoń , głaszczesz koniuszkami palców jej dłoń , podnosisz , i już trzymacie się za rączkę. Potem zbliżasz się powoli , cały czas patrząc w oczy i mówiąc cokolwiek.
Modelujesz głos , nisko delikatnie. Lekki uśmiech , jesteś pewny że ona jest twoja. Ty rządzisz. Patrzysz na jej usta , ostatni opór to tylko chwila , Już dotykasz jej usta swoimi...

Grish
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Warszawa

Dołączył: 2012-09-12
Punkty pomocy: 32

Temat o pracy był, ale to był początek jakiejkolwiek rozmowy. Żeby nie skłamać - 30% było o pracy, reszta to było już co innego. Jak pisałem ona cały czas gadała, wyszedłem z założenia, czytając różne artykuły, że niech sobie gada. Oczywiście, ja też mówiłem. Ona mi opowiadała o swojej rodzinie, jak była mała itp., więc myślę, że dobrze.

Co do siedzenia - 100% racji. Akurat, jak sam napisałeś, wpadłem na to, jak tylko usiadła na przeciw. Mogłem sam się przesiąść, choć pewnie nic by to nie dało, bo taki był rozkład foteli.

A co do pocałunku - było to nie naturalne, o tyle dobrze, że rozmawiałem z nią potem chwilę normalnie, jak gdyby nigdy nic.

Wracając jeszcze do samej rozmowy. Akurat było tak, że gdy ja przestawałem mówić, albo ona, to właśnie panna przerywała ciszę. To plus na pewno.

EDIT:

Jeszcze tylko, aby uporządkować sytuację - napisałem do niej smsa krótkiego, odpisała że spotkała koleżankę i zaraz będzie w domu, ale już tutaj jej nie odpisywałem.

Co do tej samej rozmowy o pracy - to jeszcze ja uciąłem temat, bo właśnie uznałem, że zmierza to w kiepską stronę.

Black Hawk
Portret użytkownika Black Hawk
Nieobecny
Wiek: Dojrzały
Miejscowość: Niezameldowany

Dołączył: 2011-09-23
Punkty pomocy: 513

No to zero stresu.
Umów się na następne spotkanie i zrób to tak jak ci pisałem.
pozdrawiam.

ToTenStyl.BH
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Travelin' Man

Dołączył: 2011-08-20
Punkty pomocy: 40

Yo mordo, też staram się ugrać pannę z roboty.
Myślę, że nie masz się czym przejmować, że gadaliście o robocie bo to zawsze, ale to zawsze jest uniwersalny temat do początkowej fazy rozmowy. Jeśli chodziłbyś z nią do tej samej klasy to nawijalibyście o szkołe - to jest normalne.
W moim przypadku panna też prowadziła rozmowę, gdy coś mi się nie podobało to naprowadzałem ją na inny temat.
Tak samo jak u Ciebie, moja panna zakończyła spotkanie, również po dwóch godzinach. (Przypadek? - nie sądzę).
Z tym, że ja na moim spotkaniu nie atakowałem z KC, bo twierdziłem, że za wcześnie i według mnie za mało tego dotyku było.
Po prostu chyba zamiast się czaić teraz 20938402 dni, to lepiej będzie zaprosić ją jeszcze raz w jakieś inne miejsce.

Miszczu
Nieobecny
Wiek: Kilka wiosen za sobą.
Miejscowość: A czy to ważne?

Dołączył: 2013-02-25
Punkty pomocy: 354

Hmmm bo widzicie panowie... Już wielokrotnie wspominamy o tym, ale powtórzę : "Podstawy, są tylko wyznacznikami ,a nie wzorcem postępowań".

Drogi kolego : "Muszę ją pocałować" - czy rano mówisz sobie : "Muszę się wylać." / "Muszę coś zjeść" - nie, chce to jem, chce to leje bo mam taki kaprys i taką potrzebę. Czy gdybym Ci powiedział ,że trzeba pannę strzelić w tyłek na 3 spotkaniu to byś to zrobił? Nie, bo masz swój rozum. Tak samo z całowaniem - nie ma złotej reguły... Chcesz - całujesz.
Sms... kolejna sprawa... Masz taki kaprys to z nią popisz, nie rozkminiaj wszystkiego, bo twoje hasło: "koleżanka z fiutem" coraz bardziej mnie zastanawia.

Nie musisz siedzieć koło niej - panna może mieć opory - ale za rękę możesz ją złapać, gadka szmatka i już "przełamiesz lody", więc można się przesiąść.

Powiem Ci jak było w moim przypadku swego czasu... Otóż... nie bawiłem się w negi i w cięte riposty (tak się zabawiam jak wiem na co mogę sobie pozwolić). Po prostu zwykłą rozmowa, trochę uśmiechu i już mój obiekt z niewiadomych powodów zaczął wodzić za mną wzrokiem... Wtedy zaraz mówiłem o moich głupich myślach z serii :"Mam cholerną ochotę zrzucić Cie z tego łóżka, ale szkoda mi podłogi :D" - jej uśmiech ale i lekkie przerażenie - bezcenne.
Jako że były to urodziny kumpla, a padł mi telefon - niestety nie wziąłem od targetu numeru i pożegnałem się w dość nietypowym stylu - podając rękę z uśmiechem... W przeciągu 1 dnia dostałem od niej sms, żebyśmy się spotkali - poszedłem tak z głupia frant, ciekawe co będzie i zaraz mi się rzuciła na szyję Laughing out loud.

Czy w powyższym tekście zastosowałem stereotypy i mądrości z całowaniem, przytulaniem, czy schematy kiedy mam dać nega? Nie, a powiedzieć Ci dlaczego? Bo nie musimy tego robić: 'Nie słowa a czyny świadczą o zamiarach człowieka" i ... MIEJ TY KURWA JAJA BY ROBIĆ TO CO CHCESZ I MÓWIĆ TO O CZYM MYŚLISZ.

"Nie ważny jest cel, ale droga jaką się do tego celu dąży".

"Ludzie znają Cie na tyle, na ile im pozwolisz".