Cześć. Mam taką fajną koleżankę, którą znam od wielu lat, ale kontakt zawsze ograniczał się do jakichś bardzo sporadycznych wspólnych imprez lub przypadkowych spotkań. Zobaczyłem ją niedawno na tinderze i umówiliśmy się. Jako, że jestem dość świeżo po rozstaniu (jak się okazało ona też) i jeszcze zdecydowanie nie doszedłem po nim do siebie, to nie nastawiałem się na nic specjalnego, mocno zachwiana została moja pewność siebie i to miał być krok w kierunku odbudowy. Poszliśmy na kawę, było tak raczej mocno koleżeńsko, nie widziałem zbyt wiele IOI, więc postanowiłem nie wykonywać jakichś gwałtownych desperackich ruchów i nie psuć tej relacji.
Teraz do rzeczy. Tydzień później zgadaliśmy się "na papierosa". Oboje trochę się nudziliśmy, więc miałem podjechać pod jej mieszkanie i myślałem, że chwilkę sobie pogadamy przy tej fajce. Tu właśnie wychodzi jeden z problemów, ona kieruje całkowicie tą relacją, bo zaproponowała żeby pojechać "dalej", w końcu wymyśliła takie mega romantyczne miejsce z panoramą na całe miasto. Pojechaliśmy tam, aura i atmosfera świetna, ale jakoś brakowało chemii i nic poza krótkim przytulaniem na dachu samochodu tutaj nie wyszło. Z jednej strony ja nie jestem obecnie w dobrej formie, a szczególnie tamtego dnia miałem kiepski nastrój, z drugiej ona też jest po rozstaniu i mówiła, że smuci ją "złamane serduszko".
Moje pytanie:
czy spieprzyłem to dokumentnie? jadąc tam ze mną, ona chyba musiała na coś liczyć, a przynajmniej być na to gotowa.
czy z drugiej strony może zdobywam jej zaufanie powoli, pokazuje że nie jestem zwierzakiem, który rzuci się od razu i zacznie się dobierać, a sukces przyjdzie z czasem?
z reguły bywałem właśnie takim zwierzakiem, ale w tym przypadku mam nienajlepszy okres w życiu, a poza tym ciężko mi zawsze było przełamać się z kobietami, które już znam na poziomie takim koleżeńskim.
Nie mogę edytować, dodam że odwożąć ją z powrotem zrobiliśmy taką trochę głupią, śmieszną akcję, więc tak całkiem nudno i nijako nie było. Na pożegnanie powiedziała, że poprawiłem jej mocno humor, widziałem błysk w jej oku, ona mi też humor poprawiła.
Zastanawiam się czy tak powoli to rozgrywając może coś jeszcze z tego wyjść, czy raczej w jej oczach wyszedłem trochę już na niezdecydowaną ciotę. Oboje jesteśmy w kiepskich nastrojach i się pocieszamy, tylko oczywiście ja wolałbym to pocieszanie się podnieść na wyższy level niż taki przyjacielski
Jak chcesz podnieść na wyższy poziom, to działaj a nie cytując klasyka "czaisz się z kwiatami"
A czy spieprzyłeś, hmm myślę ze niekoniecznie, po prostu nie każdy musi od razu dobierać się do panny na pierwszej randce, przede wszystkim nic na silę, jeśli będziesz chciał ją pocałować to to zrób a jak nie to się nie wysilaj i ciesz się ładnymi widokami panoramy miasta:)
Przeczysz sobie. Jestes swiezo po rozstaniu i nie nastawiasz sie na nic specjalnego, a jednak rozkminiasz zachowanie laski bo wziela Cie w romantyczne miejsce?
Nie pomogłem wystarczająco?
wal priva
a gdzie ty człowieku tu widzisz sprzeczność?
skoro nienastawia sie i nie bierze laski pod uwage na zwiazek, a potem rozkminia ze moze jednak ona cos chciala i ze on tez chce sprobowac to chyba sprzecznosc?
Nie pomogłem wystarczająco?
wal priva
Moja rada taka, naucz się czytać ze zrozumieniem
Przecież autor napisał że nie wyleczył się jeszcze po ostatnim związku, dlatego nie chce na siłę zaczynać drugiego. Wiesz nie każdy od razy leczy klin klinem. No ale przy okazji trafiła się fajna koleżanką i nie chce jej przekreślać, tylko dlatego że jest teraz w dołku. Moja rada taka, że jak autor nie chce się śpieszyć to niech tego nie robi na siłę. Przecież nie musi na pierwszej randce jej zaliczać. No i nadal nie widzę tutaj sprzeczności tylko raczej brak gotowości na zaczynanie poważnego związku 
Absolutnie nie myślę o związku. Ale to atrakcyjna i niegłupia kobieta, więc chętnie bym się z nią nieco pobawił, więc chodzi bardziej o klin. Ale jest trochę zaprzeczenia samemu sobie, to prawda, bo z jednej strony chiałbym klinować, ale z drugiej strony "kac" jakby wciąż męczy i uniemożliwia działanie.
Potrzebuję rady, bo to jest coś co nigdy mi nie wychodziło, jak zrobić przełom z dziewczyną, z którą zawsze były tylko koleżeńskie relacje i jednocześnie nie robić tego głupio, na siłę. Gdybym jej nie znał wcześniej, to pewnie próbowałbym pocałować i najwyżej by to słabo wyszło, ale w takim przypadku nie jestem skłonny do ryzyka, tylko czekam na idealny moment, który zdaje się nie nadchodzić.
Zrobić to po prostu naturalnie, umów się z nią z nastawieniem ze idziesz z koleżanką a potem nastaw się na spontaniczność innej rady nie ma. Możesz sobie układać plany co zrobić aby się przełamać ale to wszystko o kant tyłka. Musisz przestać o tym myśleć co zrobić tylko to robić, zresztą sam widzisz ze dziewczyna jest chętna wystarczy czasem tylko nie przeszkadzać jej w działaniu
Do tej pory nie nastawiałem się na nic zupełnie przy tych spotkaniach, pomyślałem, że jak coś ma być to wyjdzie naturalnie. Ale naturalnie nie wychodzi, a ona z jednej strony znaków raczej nie daje, z drugiej wymyśla takie ciekawe akcje i na pewno jakoś tam zainteresowana jest. Warto sprowokować szybko kolejną okazję do spotkania i zaatakować ostro tym razem? czy może lepiej niech się dalej toczy jakimś swoim tempem, chociaż nie lubię, gdy nie posiadam inicjatywy, a tutaj tak to wygląda. Gdy próbuję przejąć inicjatywę, to ona zbija mnie dosyć szybko z tropu.
Mnie to z jednej strony pasuje, bo związku nie chcę, ale zawsze się i tak łatwo i mocno angażuję w każdą taką relację.
W tym przypadku są jeszcze takie komplikacje, że parę lat temu całowałem się z jej siostrą, troche później też całowalem się z jej koleżanką i współlokatorką niejako przy niej. O seksie z byłą dziewczyną w jej mieszkaniu na szczęście raczej nie wie. Te sytuacje powinny jednak sprawić, że ona ma jakiś obraz mnie w swojej głowie, w którym ciotą na pewno nie jestem. Tylko nie wiem czy teraz powinienem pokazywać się jako spokojny gość, któremu może zaufać, a nie jakiś jebaka, czy też może ona znając mnie właśnie liczyła na szybki i łatwy seks. A seks z nią to właśnie to, czego ja bym chciał.
A Ty w jakikolwiek sposób inicjowałeś coś więcej, próbowałeś pocałować, pomasować itp. ? Może być tak, że czeka na twój zdecydowany ruch, może też być że tak jak ty niedoszła jeszcze do siebie po wcześniejszym związku i chce inaczej to rozegrać np. próbując samej wszystko prowadzić i kontrolować. Albo jak wspomniał "Kensei" jesteś dla mniej typowym czasoumilaczem, kolesiem to pogadania i do przytulania ale nie do ru....
Może być tez tak że chce cie przelecieć ale tak jak ty ma dylematy związane z tym ze się wcześniej znaliście
A co masz robić hmm, jeśli męczy cie ta sytuacja to działaj jak z każdą inną albo wyjdzie albo nie
PS. Co do drugiej twojej wiadomości człowieku przestań tak bardzo rozkminiać no i przede wszystkim naucz się grać z kobietami w otwarte karty, jesteś jaki jesteś chcesz ja tylko przelecieć to zrób tak aby to jej pokazać a nie robić z siebie wielkiego romantyka, tylko po to aby dobrać się do jej majtek
Ja tam nigdy nie bawiłem się w podchody jak chciałem z kimś być to byłem, jak nie szukałem związku to też każdej to mówiłem. Przynajmniej nikt do mnie nie miał potem pretensji.
Normalnie nie rozkminiam tak bardzo, ale szkoda mi narobić kwasu, bo znamy się długo i mamy wielu wspólnych znajomych. Jeśli rzuciłbym się na nią w aucie i zaczął całować, to mogłoby to się udać, a mogłoby się skończyć bardzo słabo i trochę zepsułbym sobie reputację.
Próbowałem, ale wyjątkowo nieśmiało. Trochę poprzytulałem, na pożegnanie złapałem za tyłek, dość nieporadnie mi to wyszło niestety, ale chciałem jej pokazać w ten sposób, że mnie pociąga i jakie mam zamiary. Spróbuje w przyszły weekend zagrać ostro, zastanawiałem się tylko czy już na to nie za późno po prostu, bo już miałem na to bardzo dobrą okazję.
Ja nauczyłem się, ze w takich sytuacjach niejasnych, kiedy nie do końca wiadomo czy to wpada w friendzona czy nie, po prostu z dupy na spontanie próbuje ja pocałować, dziewczyna jest tak zszokowana, ze się odsuwa, ale jestem na to gotowy i sobie zartuje „wydawało mi się ze dajesz mi sygnały” - następnym razem już jest przygotowana, jeśli dalej będzie chciała się z toba spotykac znajac twoje intencje to masz jasna sytuacje:)! Jeśli ci wypali z czymś ze ona tylko przyjacielsko to zrywasz kontakt może ze chcesz mieć koleżankę
PS. Kazda dziewczyna której tak zrobiłem się odsunęła na początku, kazda potem predzej czy później się ze mną pocałowała
nigdy nie było niezręcznie, zawsze udalo obrócić się w zart;)
Z uwagi na twój podpis, powiem Ci, że nie zgadzam się kompletnie z taką taktyką.
Wg mnie wychodzi to na lekką desperację. Ja całuję zawsze kiedy wiem, że laska już tylko na to czeka. W tej sytuacji, którą opisałem dostaję od niej trochę takie sprzeczne sygnały, stąd moje zagubienie.
Z uwagi na twój podpis, powiem Ci, że nie zgadzam się kompletnie z taką taktyką.
Wg mnie wychodzi to na lekką desperację. Ja całuję zawsze kiedy wiem, że laska już tylko na to czeka. W tej sytuacji, którą opisałem dostaję od niej trochę takie sprzeczne sygnały, stąd moje zagubienie.