Znam ją od początku liceum, ale dopiero pod koniec trzeciej klasy zacząłem się nią mocniej interesować. Spotykaliśmy się, do szło do paru KC, ale nic więcej. Potem znalazła chłopaka. Na początku jeszcze próbowałem coś ugrać, ale opór był zdecydowany, więc dałem spokój. Warto dodać, że o tym chłopaku prawie nic nie mówiła, a jak już mówiła to jako o "znajomym". Jednak cały czas mieliśmy kontakt poprzez wspólnych znajomych, imprezy itp, ale jednak bez spotkań sam na sam. Minął rok, tydzień temu rzuciła chłopaka. Przez ten tydzień spotykaliśmy się prawie codziennie na posiadówkach u znajomych. Było sporo dotyku, droczenie się, flirt, nic więcej. Wczoraj zaprosiłem ją do siebie na piwo, zgodziła się. Wszystko fajnie, przyjemnie się rozmawiało. W końcu zabrałem się do roboty i spróbowałem pocałować.
Ciężko to opisać, ale wyglądało to mniej więcej tak: na początku opór, całuję jej twarz, dotykam, ale nie daje dostępu do ust. Słyszę typowe "przyjacielskie" teksty - "niech to zostanie tak jak jest", "nie chcę cię stracić", "miałam burzliwy okres" (chodzi o rozstanie). Ja nie odpuszczam, mówię, że jest najpiękniejszą dziewczyną jaką poznałem (nie wiem, czy dobrze że to powiedziałem, ale taka jest prawda), że nie ma możliwości żebyśmy zostali kolegami, bo za bardzo mi się podoba. W międzyczasie cały czas robię swoje, dotykam i całuję. Jej ciało mówi zupełnie co innego niż słowa - przyspieszony oddech, ociera udem o moje krocze, łapie za włosy, kiedy dotykam jej ust kciukiem zaczyna go lizać i ssać. W końcu udaje mi się ją pocałować - jednak nie jest to taki pełnowartościowy pocałunek, raczej dotykanie się ustami, jednak bardzo zmysłowe i przyjemne. Po chwili ona to przerywa. Odprowadziłem ją do domu, w drodze nie rozmawialiśmy o tej sytuacji, na pożegnanie już tylko buziaki w policzek. Na tym się skończyło.
Jeszcze parę informacji: Dziewczyna jest 10/10, podoba się praktycznie każdemu facetowi. Jednak jest naprawdę trudna i wydaje mi się, że jest dziewicą. Ogólnie ona potrzebuje zapewnienia, że to wszystko to nie jest tylko fizyczne pożądanie, i chyba w tym punkcie wczoraj zawaliłem.
Nie wiem za bardzo jak teraz działać. Zaraz oboje wyjeżdżamy z powrotem na studia, więc okazje do spotkań będą. Tylko czy jest sens? Jak zinterpretować jej zachowanie podczas wczorajszego spotkania?
No i zajebiście. Nie daj się wejść na głowę babskim gadaniem i rób dalej swoje.
Normalne, że stawia opory, skoro dopiero zerwała z tamtym gościem.
Uważaj, żeby nie odesłała Cię z kwitkiem i etykietką "plasterek".
Powodzenia.
Jaka jest różnica między tchórzem, a bohaterem?
Nie ma żadnej różnicy ... w środku są dokładnie tacy sami.
Obydwaj boją się śmierci i zranienia.
Ale to co bohater ROBI, czyni go bohaterem.
A to czego ten drugi nie robi, czyni go tchórzem.
Nie wiem, może zrób pranie albo posprzątaj pokój jeśli masz bałagan bo rady odnośnie tego co robić w kontaktach z dziewczyną Ci nie udzielę. Po prostu wszystko robisz dobrze więc to kontynuuj ot i tyle.
Z własnego doświadczenia Ci powiem albo dąż do seksu albo odpuść.
Ona cały czas ma w głowie byłego i to się szybko nie zmieni, może to wyglądać jak by chciała coś z tobą zrobić ale bardziej prawdopodobne jest ze potrzebuje bliskości i wsparcia, czyli tzw. przyjaciel przytulasek który pocieszy i dowartościuje.
Ty się wkręcisz, ona Ci powie potem że to nie to czego oczekuje lub cos podobnego i w końcowym efekcie Ty na tym ucierpisz.
Jasne, że dążę do seksu, ale wszystko po kolei - najpierw pierwsza baza
.
Może źle zadałem pytanie - czy powinienem teraz zmienić jakoś swoje postępowanie? Tak jak powiedziałem - ona ewidentnie potrzebuje wiedzieć, że ja nie chcę jej tylko wyruchać.
Mały update.
. Pewnie większość z was to wyśmieje, ale była zachwycona. Poszliśmy na piwko, a potem wreszcie weszło soczyste KC, bez żadnych oporów. Zastanawiam się co teraz, bo w przypadku tej dziewczyny to absolutnie nie znaczy, że na następnym spotkaniu też wejdzie
. Myślę, żeby zacząć ją oswajać z tym dotykiem, czyli następnym razem pocałować w usta od razu na powitanie i tym sposobem wchodzić powoli w LTR. Co o tym myślicie?
Spotkanie było wczoraj. Tak jak mówiłem, zmieniłem podejście - kupiłem jej kwiaty
a kto powiedział, ze kwiaty są złe? Wszystko zależy od kontekstu. Ale one zawsze się smieją jak dostają kwiaty, ale to, co się dzieje w ich podswiadomosci to juz inna sprawa.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Już pomijając te kwiatki - jak ocenić całą sytuację? Czy to co zaproponowałem jest ok?
Aktualizacja.
Po tym spotkaniu byliśmy na kolejnym, również bardzo przyjemnym, znów weszło KC. Wczoraj spotkaliśmy się ponownie.
Byliśmy w knajpie, siedzieliśmy na kanapie obok siebie. Nie pozwoliła się nawet objąć (!) zabierając moją rękę i twierdząc, że czuje dyskomfort. Odłożyłem więc KC na później. Samo spotkanie było ok, fajnie się rozmawiało. W drodze powrotnej zahaczyliśmy o mój dom, bo coś tam zostawiła. Na klatce przycisnąłem ją do ściany i sprobowałem pocałować.
Opór, "za każdym razem jest tak samo, ja już nie mogę", a z drugiej strony przyspieszony oddech i przyciskanie ciała do mojego. Ja nie rezygnuję, próbuję dalej ale nic z tego, słyszę "nie chcę żeby ta relacja była więcej niż przyjacielska". Gryzę jej ucho, całuję szyję, no ale pocałować się nie daje. Nie ustępowałem i boję się, że wyszedłem na zbyt nachalnego, bo cała ta sytuacja trwała 10-15 minut. Odprowadziłem ją do domu ale już niczego nie próbowałem, to by chyba była przesada.
Ktoś mi wytłumaczy dlaczego laska, która całuje się ze mną na dwóch spotkaniach pod rząd, nagle znów włącza opór? No i czy przesadziłem z tą nachalnością? Były ze 2 momenty, w którym ona już się wyślizgiwała i chciała iść, a ja ją z powrotem do ściany
.
Nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Kolejne spotkania na pewno będą, ale jak ja mam się na nich zachowywać? Dalej próbować całować?
PS Czy fakt, że właśnie wczoraj zaczął jej się okres, mógł mieć aż taki wpływ?
zakłądam, ze jestes Polakiem... I że język polski znasz dobrze w mowie i piśmie. Zakładam też, że nie przeszedłeś poważnych incydentów naczyniowo-mózgowych, przebiegających z afazją czuciową - krótko mówiąc rozumiesz, co się do Ciebie rozmawia. Jeśli tak jest to postaram się wyeksponować to, co najistotniejsze z tego, co przekazałeś:
"nie chcę żeby ta relacja była więcej niż przyjacielska"
... co oznacza, że ona NIE CHCE być dla Ciebie kimś więcej niż przyjacielem.
A dlaczego włączyła opór? Bo z jej perspektywy te spotkania albo Twoja osoba nie były takie, jakich oczekiwała i najwyraźniej rozmijacie się w ocenie sytuacji!
P.S. Jeżeli byś chciał, żeby przetłumaczyć na inne języki to daj znać.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Ale zrozum, że na tym pierwszym opisywanym przeze mnie spotkaniu też tak mówiła, a na dwóch kolejnych całowaliśmy się i ogólnie wszystko super. Przecież tyle się tu mówi, żeby nie słuchać co kobieta mówi, tylko patrzeć co robi.
no ale co robi? Nie daje się całowac, ucieka od kontaktu fizycznego. Ty napierasz, ona się oddala. Moze w takim razie zmien taktykę, bo za moment oskarży Cię o molestowanie.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
No właśnie na ogół się nie oddala, daje się całować. To co opisałem miało miejsce tylko wczoraj, na wcześniejszych spotkaniach wszystko było ok. Czy jedno takie spotkanie to powód by zrezygnować? Co do zmiany taktyki - napisałem ten post właśnie w celu uzyskania pomocy w tym aspekcie