Witam, kocham się w dziewczynie. Jest to moja pierwsza taka na poważnie miłość. Mam 20 lat. Nie czuję potrzeby by wiązać się z nią. Zwykłe spotkanie lub rozmowa przez telefon lub fb wystarcza mi. Jestem cały czas o nią zazdrosny. Jest to miłość bo trwa to już kilka lat. Strasznie ją ranię, bo nie jestem zdecydowany. Miał ktoś tak? Bo ja nie wiem co robić
Bo Ty zwykła pizda jesteś.
Przeczytaj swoje wypociny i zadaj sobie pytanie kogo obraz w głowie ci się kształtuje, prawdziwego faceta, czy pizdy-nastolatka który trzęsie porani ze ktoś zabierze mu jego fejsbukowa księżniczkę, bo ten boi się ja zerżnąć jak należy...
I w gwoli ścisłości, Ty jesteś w związku. Takie związki maja 13sto latki, trzymanie się za ręce, normaln spotkani, heheszki na fejsbuku...
Może zatrzymałeś się w rozwoju. Napisz na forum dla emo nastolatków, oni Cie zrozumią
W rozwoju to raczej się nie zatrzymałem
Myślę normalnie jak typowy dorosły mężczyzna. Może nawet jestem bardziej ogarnięty niż mój 26 letni brat, który przewala gdzieś w remizie całą wypłatę.
Panna regularnie rżnięta co tydzień lub dwa.
Może jestem w związku ale tylko jedną nogą. Bo nie czuję potrzeby wsadzenia drugiej
W rozwoju to raczej się nie zatrzymałem
Myślę normalnie jak typowy dorosły mężczyzna. Może nawet jestem bardziej ogarnięty niż mój 26 letni brat, który przewala gdzieś w remizie całą wypłatę.
Panna regularnie rżnięta co tydzień lub dwa.
Może jestem w związku ale tylko jedną nogą. Bo nie czuję potrzeby wsadzenia drugiej
Nie kochasz jej jesteś co najwyżej nią zafascynowany .Gdybyś ją kochał to byś nie miał takiego podejścia
"Jest to moja pierwsza taka na poważnie miłość."
Aha...
"Mam 20 lat."
Aha, aha...
"Nie czuję potrzeby by wiązać się z nią."
O?
"Jest to miłość bo trwa to już kilka lat."
Aha...
"Strasznie ją ranię, bo nie jestem zdecydowany. (...) Bo ja nie wiem co robić"
No to skoro to taka poważna i wielka miłość, a Ty jesteś taki mega rozgarnięty i dorosły, to wypadałoby wziąć i zrobić to, co dorośli robią - podjąć decyzję i żyć z jej konsekwencjami.