Chyba coś schrzaniłem
Może po prosty w pigułce opiszę story.
Ostatnio poznałem jak się okazało świetną pannę. Nasze pierwsze spotkanie z planowanych 1-2h przeciągnęło się do późnego wieczora, na koniec zaprosiła mnie do siebie, było elegancko (ale bez fizyczności). Jako, że w poniedziałek rano do pracy, późnym wieczorem się rozstaliśmy. Chwilę potem kobieta poleciała na wcześniej już planowany urlop i trzymaliśmy kontakt smsowy.
Po urlopie wiedziałem, że przyjeżdża do niej siostra na weekend i nie ma co się tam pchać. Niespodzianka, w piątek po południu telefon, że ma małe spotkanko pourlopowe u siebie w małym gronie, może bym wpadł
No to wpadłem, pomimo jej ewidentnego zmęczenia podróżą długo posiedzieliśmy. Zaprosiłem ją na fajny seans nad morzem.
W dzień seansu po pracy sama się odezwała to gdzie i kiedy ten film. Dopięliśmy szczegóły i spotkanie. Przyjechała razem z koleżanką. Po seansie pomimo tego, że rano praca padła z jej strony propozycja imprezy. Pojechaliśmy, bliżej końca koleżanka "oddaliła się". Na koniec elegancko się pożegnaliśmy.
Po tych 3 próbach stwierdziłem, że kurczę chyba coś tutaj jest, ackzolwiek podświadomie coś mi nie grało. Byliśmy wstępnie ustawieni na kolejną akcję, ale z powodów zdrowotnych trzeba było odwołać. W tej sytuacji (rozmawialiśmy przez telefon) zaproponowałem kolację. No i wyszło szydło z worka. Powiedziała mi wprost, że chciałaby ustalić naszą relację. Jest tuż po nieprzyjemnym rozstaniu i mówiąc wprost nie szuka teraz partnera, ale fajny ze mnie facet, przyjemnie jej się spędza ze mną czas - nie chciałaby kończyć tej znajomości. Moja decyzja, czy chcę na stopie koleżeńskiej, czy nie.
Koniec końców kolację podtrzymaliśmy, ja zostałem uprzedzony, ona chyba też swobodniej się poczuła, zobaczymy jak będzie.
Niestety do kolacji nie doszło. Kobieta jest MOCNO zapracowana i obowiązki ją zawaliły - zdarza się. Niestety przy okazji kolejnej rozmowy jakoś nie wyczułem inicjatywy z jej strony, sam też tam na siłę nie chciałem się wciskać.
Panowie, na początku ewidentnie czułem, że podobamy się sobie, niestety wydaje mi się, że po drodze "coś się stało". Najpewniej w jej głowie (urlop, siostra?) zapadły pewne decyzje z uwagi na dopiero co zakończony związek i natłok pracy w najbliższym czasie.
Jak w tej sytuacji można poprowadzić temat, żeby były jakieś perspektywy? Wiem, że kobieta potrzebuje czasu "po byłym" - każdy z nas ma takie doświadczenia, sam po byłej potrzebowałem kilkunastu tygodni dla siebie. Lepiej totalnie wyparować na jakiś czas i zająć się sobą? Próbować nie za często inicjować jakieś spotkania? Trzymać tylko kontakt zdalny (akurat niebawem czeka mnie służbowa podróż)?
Stety/niestety jestem facetem, któremu podoba się bardzo mało kobiet na tyle, aby coś robić w tym temacie, w pozostałych przypadkach zwyczajnie szkoda mi czasu. Wcześniej gdy trafiałem na taką, która mi się w ten sposób podoba, nie było problemu aby to pociągnąć dalej. Taka sytuacja pierwszy raz 
gen nfoz nie ma pieniędzy więc lipa do trafienia na listę leków refundowanych
Kiedyś usłyszałem jedną bardzo mądrą rzecz, że na świecie nie ma ludzi normalnych i nienormalnych, tylko są ci pozamykani w zakładach i ci którzy nie zostali przebadani.
Nic nie robisz, nie inicjujesz. Powiedziala co mysli o relacji i ty wyparuj teraz. Jesli to manipylacja, nie jest pewna to sie odezwie. Jak nie to przynajmniej nie stracisz wiecej czasu dla niej.
zawsze traktuj ją jak równego sobie..
Moim zdaniem Twój pomysł o tym "wyparowaniu" jest najlepszy. Daj jej czas, nie ma się co pchać na siłę. Niech zapomni o Tobie ,a po jakimś czasie pojawisz się ze zdwojoną mocą:D. Tak ja uważam, choć ciekawi mnie co sądzą inni.
"jeśli chciała byś być niegrzeczna"
jak t napisales gdzies : "brak fizycznosci" chyba zadecydowal o tym jak sie stalo, 3/4 spotkania bez kc i masz Ci los...
"Jeśli wiesz ile jesteś wart, zdobądź to i walcz o to!!!, ale musisz być gotowy na porażki, a nie zwalać winę i mówić, że nie jesteś tu, gdzie chcesz przez niego, mnie czy kogoś tam-tchórze tak robią a Ty nie jesteś tchórzem!!! Jesteś chyba lepszy, CO??!!
Pierwsza myśl ta sama.
Do autora - trzeba było dążyć od początku do kontaktu fizycznego, zobacz ile miałeś okazji żeby jej dać wspaniały seks. Wręcz czytając twój problem samemu nasuwało się to na myśl, to tak jakby ona stwarzała okazję żebyś ją zerżnął. A tak co z tego wyniosłeś ? Miło spędzony czas przy herbatce.
MUSIC IS THE ANSWER - zapraszam do mojego świata.
http://youtu.be/nyC4bzXCZWM?t=52s
Trafił się lepszy...
Ona mówi jedno, ty ROBISZ drugie.
Tyle w temacie.
Choc ja osobiscie nie chcialbym byc teraz na Twoim miejscu.
Zasady portalu
Dzięki za komentarze chłopaki. Najzdrowiej będzie chyba na razie wyparować. niech tam dziewczyna się poogarnia i nacieszy wolnością po rozstaniu. Za plastra/klina lepiej nie robić - wolę uderzyć ponownie za kilka tygodni
Odnośnie fizyczności - nie było jej na pierwszym spotkaniu, na kolejnych dwóch minimalne dawki zapodałem, aby wytestować nastawienie. Chciałem teraz ruszyć z kopyta, a tu proszę