Witam, mam taki problem który ciagle mnie męczy. W pracy poznałem dziewczyne z którą od początku złapałem wspolny język, widywalismy sie w pracy, potem na fb napisalem do niej, mowila mi ze spotyka sie z kims ale raczej to nie ma sensu, po miesiacu napisałem do niej i zaczelismy świrować ze sobą, zaczelismy sie blizej poznawać, z dnia na dzień coraz lepiej to wyglądało, mówiła że nikt tak o nia nie dbal i nie troszczył się jak ja, to było 2 tygodnie po tym jak zakonczyla spotykanie sie z typem który nie wiedział czego chce, był z tej samej miejscowości co ja, miała przez to złe wspomnienia z tej miejscowości , ciągle powtarzała ze chce spróbować ale sie boi, bo znowu ta miejscowosc i rzadkie spotkania bo z tamtym sie rzadko widywała bo 100 km rozniło ich. Ktoregos dnia mialem dosyc juz jej powtarzania "chce sprobowac ale sie boje bo znowu ta miejscowosc.." i nie odpisywalem jej 3 dni do czasu kiedy sie w pracy widywalismy, unikalem jej jakby jej nie bylo, z innymi normalnie gadalem itd. I napisala po imprezie itd i widzialem ze ją to przybliżyło bo zrozumiałą swój błąd i było juz troche lepiej, tydzien pozniej po pracy zostala u mnie, nastepnego dnia miala wrocic pociagiem do domu, zostala zebysmy sie poznali juz poza praca a nie tylko w pracy, bylo calowanie, dotykanie, przytulanie itd i mowie jej ze mam nadzieje ze teraz bedzie to lepiej wygladalo i zaczelem jej troche na psychike wchodzic i mowie do niej ze ty chcesz sprobowac ale sie boisz to spojrzala i powiedziala ze raczej tak jest, i ze musi wszystko porozkminiac, ze jestem bardzo mądrym facetem, bo ciągle zyla przeszloscia i mierzyla kazdego ta sama miara. No i pojechala do domu normalnie pisaliśmy itd. i nagle pod wieczor mi pisze ze ona nie umie tak szybko sie przekonac do osoby jak ja, ze jesli miala by podjac decyzje teraz to nie jest do konca przekonana itd... tak jak bym wymusil na niej decyzje. A ja sie zaangazowalem niestety, dbalem o nia i sie troszczyłem, tydzien pozniej w pracy widzialem ze jest smutna, unikalem jej jak powietrza, ona z innymi kolesiami gadała ciagle ale jak podchodzilem to glowe w dol miala, no i nie wytrzymalem psychicznie widzac jak z innymi świruje na moich oczach i powiedzialem ze zwalniam sie przez nia, nastepnego dnia ona sie dowiedziala ze zwolnilem sie przez nią i była smutna. Ale wiem ze sie wszystkim przejmuje wiec musialem taka taktyke zastosować. Minął tydzien od tej akcjii a 2,5 tygodnia od kiedy zakonczylem z nia znajomość. Panowie ja jestem taki za dobry dla kobiet? Musze byc bardziej stanowczy? Nie dobierałem sie do niej nie dążąc do seksu bo to bylo 1 spotkanie. Ale chyba trzeba zmienic taktyke i na kazdym spotkaniu niewazne ktore to jest sprawdzac maksymalne granice kobiety. Prosze o wasze rady.
Mam nadzieję że praca Ci się nie podobała i chciałeś spróbować czegoś innego. Nigdy nie stawia się wszystkiego na jedną kartę tym bardziej dla kobiety bo one tego nie doceniają. Ta taktyka była słaba, powinieneś się cieszyć że zdobyłeś jakieś doświadczenie- może seksu i nie było ale był kontakt ! Coś osiągnąłeś, nie ważne że nie zdobyłeś całej wierza ale jakiś pewien stopień
rada odemnie nigdy nie unikaj kobiet i głową do góry !
-Lepszy jeden czyn, niż tysiące planów
"Rada ode mnie nigdy nie unikaj kobiet" Co masz na mysli? Ze ona chciała bliskości itd a ja byłem wyhamowany, niedostępny czy jak ???
"Panowie ja jestem taki za dobry dla kobiet? Musze byc bardziej stanowczy? ę
Żadnych relacji w pracy.. robi się zajebisty syf. To powinno byc gdzieś przypięte jak drogowskaz.
"Nie dobierałem sie do niej nie dążąc do seksu bo to bylo 1 spotkanie. Ale chyba trzeba zmienic taktyke i na kazdym spotkaniu niewazne ktore to jest sprawdzac maksymalne granice kobiety."
Przy niektorych kobietach mamy jedną szanse do wykorzystania. Trzeba być konkretnym kolego :]
No ona mi mowila ze zostanie u mnie po pracy jesli nie bede sie do niej dobierał ale chciała sie przytulać całować itd i to miało miejsce. Chyba mnie sprawdzała do czego byłbym w stanie sie posunąć. Ale dzięki za rade, kiedys taki byłem wlasnie ale straciłem pewność siebie ale trzeba do tego wrócić i być konkretnym za każdym razem i pozwalać sobie na dużo.
Nie polecam poznawania kobiet w pracy. To sie zle konczy...
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Podpisuję się pod tym, co napisali przedmówcy: w pracy nie ma kolegów i koleżanek, a co dopiero kobiet na randki.
Ona kocha jeszcze tamtego, więc nie ma szans na szczęśliwy związek. Usuń się, może kiedyś się odezwie. Jeśli nie, to znaczy że nic z tego.
Jaka rada: interesuj się, umawiaj się, ale "miej wyjebane a będzie Ci dane". Broń Boże nie nadskakuj. Traktuj jak dobrą koleżankę, niech się same trochę natrudzą.
Ona nigdy nie była zainteresowana. Jej argumenty to szukanie na siłe przeciwności dzieki którym się odwalisz. A to, że tam była u Ciebie czy coś... plaster po tamtym.
Nie udało się bo wszystko szło od dupy strony. Zamiast spotykać sie na luzaku, całować, dotykać. To nawijałeś o związku i o tym jak Ci zależy.
Za bardzo naciskałeś na te deklaracje, co ją zwyczajnie spłoszyło - reakcja jak najbardziej prawidłowa.