Panowie sytuacja następującą... Jestem z panna 2 lata, ostatnio bardzo mało sexu (3-4 razy w miesiącu)... Jakiś tydzień temu sprzeczka o to, powiedziała, że na wakacjach nie będzie robić jakiś tortur (chodzi o dostępność bzykanka)... I teraz sytuacja z ostatnich dni. Jesteśmy na naszych wymarzonych wakacjach, pierwszy dzień nawet się do niej nie odbierałem, widziałem że zmęczona, niech idzie sobie kobita spać... Drugi dzień ona mówi że nie ma ochoty i zmęczona... Trzeci dzień "Nie dotykaj mnie, idę spać"... Dzień czwarty tj wczoraj podobna sytuacja... Więc dzisiaj rano przyznaje wkurwienie wzięło górę i odzywałem się do niej tylko jak to mówią "służbowo"... Raczej domyślala się o co chodzi bo ona równiez praktycznie nic się nie odzywała... Parę godzin później chciałem z Nią pogadać ale "nie interesuje ją rozmowa ze mną" Więc rzuciłem tylko "Jak Ci się żyje w celibacie?" na co odparła że "zajebiscie"... Szkoda mi marnować ostatnich dni wakacji więc chciałem się z nią jakoś dogadać i wykorzystać ten czas razem... Ale jakąkolwiek rozmowa ze mną jej nie interesuje i "mam jej dać spokój"... Zebym nie wyszedł na jakiegoś typa dla którego sex musi być tu i teraz, na prawdę umiem zrozumieć gdy jest zmęczona, gdy nie ma ochoty... Ale sex 3 razy w miesiącu? Jakieś obiektywne opinie? Sugestie?
Dwa wnioski.
1. zacząłeś na nią naciskać w jakimś momencie, kiedy ona faktycznie nie miała ochoty. Co ją zraziło i trwa to do dziś.
2. przestałeś się jej podobać, ona nie ma jajników, żeby zerwać.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Zrób jej nastrój na seks zamiast się zachowywać jak jakiś napuszony szlachcic ze swoim "prawem pierwszej nocy"
"There is no glory in being well-adjusted in a maladjusted society" — RSD Tyler
Napuszony szlachcic z prawem pierwszej nocy? Człowieku, przez pierwsze dni wgk na nią nie naciskalem... Co tydzień mam robić kolecyjki ze świeczkami? Żeby kobieta miała chęci? Bo to jest nagroda jakas? To chyba normalne że jak dwóch ludzi się kocha to mają na siebie ochotę...
No a jak facet sobie wali konia, bo wam się nie chce to obraza.
Jak facet nie chce latawicy, co dawała na lewo i prawo to kwik co z tymi facetami. Jak laska nie chce ciapy życiowej, maminsynka to może bo takie jej prawo.
Ehh ta wasza logika.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Jak ja nie lubie kiedy kobieta w ten sposób potrafi zepsuć wspólny wyjazd. Zdecydowanie wszystko zaczęło się wcześniej, długo przed wakacjami kiedy to dobierałeś się do niej a ona powiedziała nie, a potem ta sytuacja się powtórzyła kolejny raz i kolejny a potem były kłótnie. Ty naciskałeś na seks, ona nie chciała i było coraz gorzej bo takie coś postępuje w niekorzystnym dla Ciebie kiedrunku. Zachowujac sie w ten sposób wychodzisz w pewnym momencie zwiazku na faceta, który bardzo czegoś potrzebuje a kobieta to ma i wie o tym doskonale. Twoja atrakcyjność diametralnie spada a i wypalenie też może się pojawić po dwóch latach, bo przecież na poczatku dawała nieźle i często. Na Twoim etapie ciężko będzie z tego wyjść, ale próbuj. Byłem kiedyś w podobnej sytuacji lecz nie tak intensywnej i próbowałem wszystkiego żeby rozwiazać ten problem. Pomijajac fakt że warto by było się zastanowić czy to nie koniec, najlepszym co możesz zrobić to pokazać że nie tylko na tym Ci zależy, ale nie kłótniami, obrażaniem się, docinkami czy wypominaniem. Musisz się zachowywać zupełnie inaczej niż do tej pory, musisz zmienić podejście. Tak jak byś był pewnym siebie facetem, którym kobieta nie może sterować za pomoca seksu. Z tego co opisujesz wasz wyjazd zamienił się w koszmar dlatego Ci współczuje. Na wakacjach powinno być dużo seksu i namiętności.
Wczoraj ją przeprosilem, szczerze przyznam że z perspektywy czasu pomysł głupi ale człowiek chciał ratować wakacje... Wieczorem było na prawdę super... W pokoju już bolały ja plecy, prosiła mnie żebym jej tak delikatnie porobił no to bez problemu jej porobilem... Potem maseczka wpadła jej do oka, w chuj ja bolało pomagałem jej wymyc to... Widxialem że ja boli to myślę że idziemy spać... Pytam się czy przyjdzie jeszcze tylko dsc mi buzi na dobranoc to "nie bo już mam kołdrę między nogami i się już nie ruszam"... Ale chuj z tym, złapałem ja za rączkę i tak poszliśmy spać... Dzień rano wstalismy to złapałem ja za udo to wstała z łóżka od razu i zaraz worcila... To chciałem położyć sobie rękę na cycku to "zostaw, bolą mnie okres mi idzie przecież" i się odwrocila... No to już wkur max... Ale pytam się czy pogadamy.. Zarsz bo się maluję, czekałem 5minut po czym faktycznie usiadła obok... Ale to był monolog, mówię jej ze z mojej strony to serio wyglada tak jakbym przestał jej się podobac tylko nie ma odwagi mi tego powiedxiec... Poprzytakiwala yhym yhym i poszła... Potem wróciła to się pytam się pogadamy seryio to "nie mów człowieku do mnie" no i po tym już poleciały teksty... Ze jest żałosna, że jedyne co umie zrobic to wyjść bez słowa i trzasnac drzwiami... Żeby sobie znalazła frajera który będzie ja glaskal po plecach a ona nawet nie przyjdzie go pocałować na dobranoc... I powiedziałem jej ze po tych tabletkach to jej serio odpierdala... Może faktycznie wypominanie nie potrzebne ale chuj człowieka strzela jak słyszy tekst "nie mów człowieku do mnie"
Normalnie jak bym czytam historie ostatnich dwóch lat swojego życia.
mamy w sumie to ja już miałem taki sam problem że się nie szanowalismy w związku panna weszła nam na głowę i robiła co chciała bo wiedziała że my i tak nic z tym nie zrobimy.
Miałem identyczna sytuację gdy chciałem z panna pogadać o tym co mnie męczy i czego brakuje w zwiazku to słyszałem co chwile weź do mnie nie gadaj albo zlewala mnie odpowiedziami yhym yhym dobra dobra lub siedziała w telefonie i miała wyjebane nic się nie odzywała , daje sobie rękę uciąć że twoja panna często przegina i potrafi cię dobrze pocisnac
Moja mnie kopnela w dupe po 3 latach i to chyba była najlepsza rzecz w tym związku która jej wyszła. Jak dla mnie panna cię nie szanuje i ma wyjebane w twoje potrzeby, jak już po 2 latach masz problem ze spełnianiem swoich potrzeb to pomysł mordo co będzie za parę lat jak pojawią się dzieci i zabowiazania, będziesz marszczyl codzień Freda albo pójdziesz w bok.
Też uważałem że seks nie jest najważniejszy, że j byle jaki ale jest więc nie ma co się czepiać, chuja prawda seks jest mega wazny i ludzie w związku powinni się w tej sprawie też dograć, bo jeżeli nie to zawsze ale zawsze jedna osoba w związku będzie nieszczęśliwa.
Rozmowa, a jak nie pomoże to już bym myślał o rozstaniu.
Nie ma co się ograniczać i zapominać o swojej fantazji dla jednej panny, tym badzziej na taką która nie szanuje i nie docenia.
Normalnie jakbyś napisał o Niej... Yhym, dobra, dobra, weź do mnie nie mów, nie chce mi się Ciebie słuchać, patrzenie w telefon oraz jeden bonus... Ubranie butów i wyjscie odemnie bez słowa. Masz totalna rację, dałem sobie wejść na głowę... Bo gdy odpierdalala i potem przepraszała to nie chciało mi się udawać jakiegoś obrazonego, mówiłem tylko okej, nic się nie stało... Ale gdy ja już coś odjebalem to godziny przeprosin... Jestem tego świadom, że zjebalem. Gdy ona czegoś chciała to było na już, lecialem jak pies... Pomasuj, poglaszcz, przytul, daj buzi, powiedz coś miłego... Powiedziała mi przed chwilą, że to bez sensu, że za dwa dni się znowu poklocimy... Wydaje mi się, że ona żyje z tych kłótni, skoro woli takie coś niż po prostu porozmawiac... Szczerze? Boli mnie w chuj, pierwszy prawdziwy związek,pierwszy sex, masa wspomnień ale gdzieś głęboko w głowie przejawia się myśl, że to może i lepiej... Ze mam dość ciągłego proszenia i gonienia... Ze tez zasługuje na fajny zwiazek w ktorym poczuje się spełniony a rozmowa będzie prowadzić do kompromisu a nie do spin! A teraz czas lecieć na basen bo szkoda ostatnich dni wakacji na które czekałem ponad 3 miesiące!
Człowieku skończ to zanim stracisz czas, albo sobie poryjesz banie doszczętnie. Prognozuje, że za parę miesięcy ona nagle urwie kontakt bo znajdzie sobie inną gałąź a ty skończysz z rogami.
Rozglądaj się za innymi.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Zgadzam się z tym co kolega Wyżej napisał, też bym to pierddolnal w pizdu i się nie zamartwial na zapas, jak już nie raz próbowałeś rozmawiać i to nic nie dawało to nie ma to żadnego sensu, w każdym normalnym związku najważniejsza jest rozmowa sam związku nie zbudujesz, poczytaj sobie o toksycznych związkach i zobacz ile pknt definicji pasuje do twojego obecnego związku , też miałem jak ty musiałem księżniczkę masować żeby mnie chociaż za siusiaka podotykala, czy dostać soczystego buziaka na 5 sek, to jest kurwa chore, żyłem tak dwa lata i na koniec związku byłem chodzacym bez wartości gownem, kopnela mnie w dupe przez dwa miesiące byłem w
strasznie załamany że to takie wyjątkowe zdarza się rzadziej niż 6 w totka, chuja, panna weszła mi na głowę i robiła co ze mną chciała a ja nie miałem jaj jej się postawić bo się bałem że mnie zostawi, nie popełniaj mojego błędu, od mojego rozstania minęły 4 miesiące i jest o wiele lepiej niż było, dziękuję Bogu że miałem jeszcze siłę żeby być zawziety i do niej nie wrócic, bo spierdolil bym sobie życie. A tak mam szansę na coś lepszego, nie daj się ponizac, weź ja pod ścianę i nie bój się krzyknąć, powiedz co ci leży na sercu bez owijania w bawełnę niech widzi że już się nie pierdolisz w tańcu albo ja porostu olej.
Moja wiedziała że ma władzę nademna i kopiac mnie w dupe była pewna że będę za nią latał, taki chuj nawet jak ja w pracy mijałem to jej cześć nie mówiłem, po dwóch miesiącach się odezwała i namawiala mnie na wspólne wakacje za granicą,
Odezwie się do ciebie zobaczysz, one zawsze się odzywaja jak zobaczy że masz lepsze życie bez niej
Powodzenia. Udanego wypoczynku, idź się napierdol do baru i po flirtuj z jakąś panna.
A no i moja panna też lubi!a wychodzić odemnie, w sumie zawsze tak robiła jak coś jej nie pasowało pakowala się i wychodziła , a ja za nią biegałem i przepraszam ze to moja wina ze mnie zwyzywala, blagalem ja zęby została , ty też tak pewnie robisz co?
To jest w chuj toksyczne nikt nikogo a tym bardziej jednej z najważniejszych osób w życiu nie powinno się tak traktować. Aż strach pomyśleć jak nasze panny będą się zachowywać jak by byly starsze mezate już z dzieckiem
Pomysł czy chcesz żeby twoje życie tak wyglądało. Boisz się pewnie ze bedzie bolało, bo będzie boleć ale to minie.
Brak rozmowy, brak sexu, moim zdaniem to będzie koniec związku, ja na twoim miejscu już bym się na to szykował że za jakiś czas jeśli będziesz miał klapki na oczach zostaniesz rogaczem
Skoro chcesz z nią porozmawiać jak człowiek, a ta odwala jakieś fochy, zachowania jak królowa lodu, nie dotykaj, nie pocałuje, nie chce mi się gadać - straciłeś szacunek w jej oczach, co jest wypadkową wszystkich tych wyżej opisanych przez Ciebie zachowań. Ten brak seksu jest skutkiem, a przyczyną było wejście pod pantofel i strata szacunku, bo sory, ale nie wyobrażam sobie jak laska może olać poważną rozmowę, o której jej wspomniałeś.
Panowie mogę wam przybić 5...miałem identyczną sytuację...zajebisty związek poszedł do diabła po 3 latach..na początku wszystko super, dużo dla niej robiłem, woziłem ją itp ale z czasem zbliżeń coraz mniej i też naciskałem na sex wręcz czasami prosiłem
chłodnik nic nie dawał bo laska z tych że odgrywała się jeszcze bardziej no i też dałem sobie wejść na głowę..chodziła na imprezy, pisała z innymi a ja po czasie już nie miałem na to siły i miałem wyjebane, straciłem calkowicie w jej oczach i się rozstaliśmy, niby wspólna decyzja ale ewidentnie ona do tego napierala...no i klasycznie druga gałąź już była bo od razu wróciła do swojego pierwszego chłopaka
Ogólnie w związku laski próbują nam wejść na głowę a my musimy temu zapobiec bo jak im się uda ta sztuka to znaczy że czas na zmianę bo jesteśmy słabi.. Cierpię do dzisiaj, prawię rok po wszystkim a ja dalej rozkminiam to wszystko i przez to cały czas jestem sam. Jedyne co to zajebiście dużo doświadczenia dała mi ta sytuacja bo pierwsza prawdziwa miłość ale jakim kosztem.... ;/
______________________________
Nie mów hop póki nie włożysz;-)
Seks jest ważny, w ogole już nie prowokuj i nie rozmawiaj. Pował chwile i jak się jej nie zachce to rozglądają się za inna.
Jak dla mnie to chore ze młoda kobieta ma tam rzadko ochotę, albo robi na złość bo zauważyła ze Tobie się chce.
Sytuacja następująca... Jeszcze na wakacjach w dzień kłótni, który opisałem wyżej mówiła, że to bez sensu, że już nie jest tak jak wcześniej, mówiła to płacząc, ja po prostu wyszedłem na basen, ona została w pokoju... Gdy wróciłem nagła zmiana kierunku, chce pogadać, mówi że mnie bardzo kocha, że nie chce brać już tabletek anty, ponieważ ma wrażenie, że po nich jej odwala (Sam mówiłem jej to już kilkukrotnie, ponieważ sytuacja się powtarzała, ostatni tydzień tabletek=5 dni kłótni). Udało się nawet jakoś szczerze porozmawiać czego od siebie oczekujemy... Poprosiłem ją o 3 zasady, którymi chce się kierować w tym związku, ja również przedstawiłem jej trzy swoje (Wierność, szczerość i ROZMOWA). Co do jej słów, że już nie jest tak jak kiedyś zaproponowałem jej, żebyśmy sobie po powrocie do kraju zrobili z tydzień przerwy od spotykania, stwierdziła, że to może być dobry pomysł. Następny dzień to najlepszy dzień z tych wakacji... Spędziliśmy cały dzień zwiedzając, dużo emocji, uśmiechu! Po powrocie do Polski, jeszcze na lotnisku stwierdziła, że nie chce robić sobie tygodnia przerwy i zapytała czy się zobaczymy jutro. Ogólnie przez cały związek, nie licząc początków to ona proponuje spotkania a sama nigdy nie odmawia. Wczoraj powinna wziąć pierwszą tabletkę z nowego cyklu jednak tak jak ustaliliśmy nie wzięła jej. Widzieliśmy się w czwartek, dziewczę nakręcone, był sex...Przy orgaźmie wyginała się, aż jej kości strzelały, stwierdziła, że brakowało jej tego aż się stęskniła. Ja ze swojej strony chce poczekać na rozwój sytuacji, jakie będzie jej zachowanie teraz gdy odstawiła tabletki, ponieważ wiem, że gdy ich nie brała jej zachowanie było totalnie inne. Jednak... Nie chcą wyjść mi z głowy jej słowa, że już i tak nie jest tak jak kiedyś... Kurwa, dla mnie logiczne jest, że z perspektywy czasu związek się zmienia, ludzie się już znają w lepszym stopniu ale czy dla niej też jest to takie oczywiste? Zastanawiam się czy nie jest tak jak pisaliście wyżej, że jestem póki co bo nie ma innej gałęzi aby przeskoczyć?
Ale dotrzymałeś tego tygodnia przerwy czy odpuściłeś?
Bo jak odpuściłeś to Cię rozegrała, zjebałeś i w jej oczach wyszedłeś na cieniasa. Trzeba było powiedzieć że słowo się rzekło i przewieźć ją ten tydzień. Odzyskałbyś inicjatywę.
Jeśli chodzi o tabletki to potwierdzam Twoją teorię z tym że coś kobiecie po nich odwala. Moja kiedyś zmieniła tabletki z jakichś drogich na tańsze zamienniki podobno o podobnym składzie. Przez jakiś czas były niezłe jazdy tak jakby z normalnej dziewczyny nagle zrobiła się nienormalna. Po jakimś czasie je odstawiła i wszystko się uspokoiło, więc tak polecam je odstawić, zobaczycie co się stanie a przecież zawsze można wrócić.
Ciężko powiedzieć czy jej nagła zmiana nastawienia to nie jakaś gierka. Na pewno musisz trzymać się zasad wyżej wymienionych żeby nie naciskać na stosunek. Wiadomo że już nie jest między wami tak jak kiedyś szczególnie po tych wakacjach, które na pewno nie będą dobrymi wspomnieniami, ale jeżeli wszystko się między wami ułoży to nie będziecie często o tym myśleć i te negatywne wspomnienia będą się zacierać. Co do gałęzi to też ciężko stwierdzić, wszystko się okaże w najbliższym czasie.
Krótki raport jak to się potoczyło... Dziewczyna po wakacjach odstawila tabletki... Na dwa miesiące, powiem szczerze były to chyba jedne z najlepszych dwóch miesięcy tego związku! Potem pod wpływem matki postanowiła znowu wrócić do tabletek, lecz tym razem do innych. I jeblo, zaczęły się znowu kłótnie... Wrócę do dni teraźniejszych, odjebalem głupia akcje, przynaje się... Przepraszalem, wiedziałem że to było głupie... Mówiła że potrzebuję czasu, w sobotę "dogadaliśmy się" jednak nadal czułem ten dystans od niej... Byliśmy umówieni na dzisiaj, byłem pewny że przełamie ten dystans jak zawsze... Jednak łaska kompletnie inna, nie do pogadania, unika kontaktu, nie chce jej się mnie przytulić... Powiedziałem żeby się ubrała, wracamy... Pożegnanie na odpierdol... Chwilę potem napisała mi że ona w to nie wierzy że będzie jak kiedyś, tak jak chcemy... Ale nie chce tego kończyć, "potrzebuje czasu"... Jutro mam zamiar spotkać się z nią i powiedzieć jej wprost, że nie chce być z kimś kto w nas nie wierzy i zakończyć to.... Wiem że będzie w chuj bolało ale wiem też że odzyskam trochę honoru
Nie ma co się kisić w tak toksycznej relacji, tymbardziej jak laska wykorzystuje sex do manipulowania i daje 3 razy na miesiąc. Jeśli serio masz 20 lat to jeszcze dużo przed Tobą, szkoda marnować czas na jedną kobietę
__________________________________________________________
"Tylko od jednostki zależy jej klasa i przed nikim nie da się
usprawiedliwić omyłki zaniechania bycia tym, kim można być."