Chyba jeszcze nie było takiego wpisu na tym forum. Otóż, mam taki problem. Ponad półtora roku temu poznałem dziewczynę, na pierwszy rzut oka była okej i co najlepsze widać że była mną zainteresowana. Ale z czasem gdy zacząłem ją poznawać okazywało się (wg mnie) że nie jest ona za mądra, po prostu nie odpowiadało mi jej zachowanie, który wynikał z wieku. Przestało mi na niej zależeć i zaczęły się głupie docinki w jej stronę. Teraz wiem, że mogłem po prostu przestać gadać - no ale taki już jestem. I cały problem tkwi w tym, że teraz jak chce zwyczajnie pogadać to fakt faktem, że się odzywa tylko rozmawia z strasznym dystansem. Nie wiem jak wzbudzić jej zaufanie, ona po prostu myśli (trudno przewidzieć co kobieta myśli ale spróbuje) że chce ją wystawić na pośmiewisko, a oczywiście tak nie jest. Macie jakieś pomysły?
"Przestało mi na niej zależeć"
"teraz jak chce zwyczajnie pogadać"
Ale jeśli to jest dla Ciebie zwykła znajoma, koleżanka (a tak wynika z Twojego postu), to na chuj Ci jest potrzebna do szczęścia 'zwykła pogawędka' z nią?
Już tłumacze. Chce teraz z nią pogadać tak normalnie, spotkać się np. raz żeby zobaczyć czy ona się zmieniła.
Odpuściłbym sobie zabieranie ją 'na bok', jakąkolwiek szczerą rozmowę na osobności celem wytłumaczenia się, że to nie są jaja- moim zdaniem nie uwierzy.
Spróbuj po prostu zachowywać się jak najnormalniej, jak Bozia przykazała, a wszelkie negi, docinki, czy inne cuda sobie daruj. Ot, szczere, sympatyczne, niewymuszone, z uśmiechem na ustach, i TYLKO wtedy, kiedy będzie miała dobry humor- 'co słychać', 'ładna pogoda', i inne duperele- małymi kroczkami..
A tak na przyszłość- masz nauczkę.
"A tak na przyszłość- masz nauczkę."
Oj o tym to ja wiem doskonale. Tylko jak zrealizować to co mówisz? Przykład sprzed kilku dni, napisałem jej smsa bo chciałem zabrać ją na rower (tylko nie sprecyzowałem kiedy i mogła to odebrać 'w tej chwili'), odpisała że jest w szkole, a na moją odpowiedź że miałem na myśli cały dzień cisza...
Masz 18 lat- ile Ona?
Nie byłoby tego problemu w czasach, kiedy chleb kosztował złoty dwadzieścia, kajzerka 25 groszy- a sms- 0.50zł...
edit-
dobra, bo chyba się nie zrozumieliśmy- docinałeś jej, robiłeś jej jakieś złośliwości, przykrości- nie kojarzysz się jej teraz za bardzo z 'miłym spędzaniem czasu'- i ma wyjść z Tobą na rower?!
Ja o małych kroczkach pisałem...
I jeszcze jaśniej- żeby wyjść na rower, to najpierw bądź Ty dla niej co najmniej neutralny, na neutralnym (pieprzyć, nie chce mi się synonimu szukać) gruncie- domyślam się że w szkole, czy gdziekolwiek indziej, bez znaczenia..
Qrwa najpierw się nabija z dziewczyny, wyśmiewa, obniża jej samoocenę, a teraz jak jej cycki urosły to już nie jest taka "głupia"? i fajnie byłoby pojeździć rowerkiem -SORY ALE TAK TO WIDZĘ...
-Przy pierwszym lepszym spotkaniu podejdź do niej i zaproponuj spacer, mówisz jej,że chcesz z nią porozmawiać, i na spacerku to już pokażesz jej,że można "normalnie" z Tobą porozmawiać...
jak kobieta nie wie, czego chce, to jest to problem. Ale jak facet nie wie, to naprawdę przesrane!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
A co Cie obchodzi skoro nic dla Ciebie nie znaczy?Nie trzeba było ja tak negować...musisz wzbudzić jej zaufanie jako kolega zachowując się jak kolega pogadaj z nią normalnie sam na sam w grupie zachowuj się jak kolega NIE FACET żeby znowu się nie zakochała...uważaj na to żeby jej nie zranić bo chyba już wcześniej ja zraniłeś,chciała Cie zdobyć a Ty ja publicznie negowałeś...i dala sobie spokój a nawet nabrała dystansu...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"