Witam serdecznie. Mam pewien problem i postaram sie opisac sytuacje. A więc jestem w zwiazku juz prawie pól roku, ostatnio niepokoją mnie pewne sygnaly od mojej panny. Jedna z sytuacji bylo to, kiedy szliśmy sobie a ja jak zwykle palilem fajka, powiedziala mi ze mam go "wyrzucić". Nie zrobilem tego, szedlem dalej na co ona, ze jak nie rzucę zanim dojdziemy do lampy to puszcza mnie za reka. Powiedzialem "no cóż, szkoda", doszliśmy i faktycznie puscila, zaczela mówić ze nie chce żeby ktoś zobaczyl ze pale fajki. Szliśmy dalej, dokonczylem peta i wrzucilem do smietniczka. Ona do mnie z tekstem "Jeszcze raz będziesz palil przez miasto to zawrocisz sie do domu a ja pójdę do swojego. Powiedzialem jej "No, myślę ze to taka sama moja strata jak i twoja, wiec nie strasz". Ogarnela sie, lecz kolejnego dnia podobna sytuacja. Parę fajka idac z nią przez park, zero ludzi. Tekst do mnie "Na pewno ze mna nie będziesz jak będziesz palil, masz rzucić". Zdenerwowalem sie, bo wiedzialem ze sprawdza na ile,moze sobie pozwolic. Odpowiedzialem "Skoro tak mówisz to mozesz juz teraz mnie zostawic i wracac sie do domu". Szybko zaczela mówić, ze co ja taki i ze ona przecież nie mowila na serio a ja sie oburzylem. I zaczela "ale kochanie, wiesz to dla twojego dobra, martwie sie o ciebie i juz nie wiem jak mam do Ciebie dotrzec". Przypomnialem jej rzeczy która mowila za nim bylismy razem czyli o tym jak,mowila mi ze akceptuje mnie i nigdy nie będzie probowac zmieniać. Wykrecala sie, ze nie przypomina sobie. Powiedzialem ze z okazji zbliżających sie jej urodzin kupie jej jakiś tran na poprawe pamięci. Sytuacja sie uspokoila, doszliśmy do mnie do domu. Spytala sie mnie czy korzystalem z lasek na imprezach zanim z nią bylem. Powiedzialem ze oczywiscie. Zaczela cos macic ze jak,moglem sie tak zachowywać i wykorzystywać i ze z nią moze postepuje tak samo bo ciągle chce seksu. Powiedzialem ze jest roznica zabawić sie na imprezie a kiedy robie to z miloscia. Byl spokój. Przedwczoraj poszedlem z nią do jej kolezanki, która spytala sie jej na jaki wkoncu kolor maluje wlosy. Skrzywilem sie, bo miesiąc temu jakoś pytala sie mnie czy moze pomalować (bardzo lubię u kobiet wlosy - taki mój fetysz). Jak powiedziala miesiąc temu - chciala sprawdzić jak zareaguje i czy jej pozwole. Ja z niechęcią ale powiedzialem aby robila jak uważa i ze jej nie zabronie. Po wyjsciu od kolezanki zapytalem sie czemu,mi nie powiedziala ze chce pomalować. Powiedziala ze mowila im o tym jak bardzo lubię jej wlosy i tylko żartowaly z tym pytaniem do niej. Okej, z niechęcią ale to lyknalem. W końcu co moglem zrobić ? Wczoraj spotkalem sie z nią i poruszylem kwestie tego co chce osiągnąć tym, ze czepia sie o fajki i o tych wlosach, ze nic nie wspominala i nie wiem czy wierze ze to tylko zart. Trochę sie posprzeczaliśmy, powiedzialem jej ze widzę zd dużo rzeczy jej we mnie zaczyna przeszkadzać i ze chce abym sie zmienil. Powiedzialem jej "A moze zamiast zmieniać cos we mnie, po prostu zmoen mnie?". Zbulwersowa sie ze jak mogę takie cos sugerować ?. Powiedziala tez, ze chce abym sie skonczyl kolegować z moim kolega, bo źle na mnie wplywa. (po częsci mogę przyznać jej racje). No ale dzisiaj sprawa zaczela śmierdzieć najbardziej. Zadzwonila i powiedziala mi, ze "dzisiaj sie nie widzimy, jutro tez nie, pojutrze tez, a w sobotę idzie do kolezanki na urodziny". Mowila ze ma dużo nauki. Później napisalem co robi, odpisala ze jest z przyjaciółką na mieście. No cóż, trochę mnie to dotknęło bo w końcu dla mnie czasu nie miala. Powiedziala tez ze byla na jakims spotkaniu dla wolontariuszy (pierwsze slysze). Wieczorem na Skype zapytalem sie co robila caly dzien. Powiedziala, ze z przyjaciółką, na mieście, w pralni, gdzieś tam jeszcze. Nie wspomniala nic o wolontariacie. Zapytalem "a jak tam na wolontariacie ? Czego sie nayczylas?" zaczela cos kręcić bardzo mocno ze niczego bo ciśnie bekę tam glownie z koleżankami i ze wlasciwie nie wie czemu tam chodzi. A ja mowie "a od kiedy tam chodzisz?" ona ze to dopiero drugie spotkanie. Ogólnie zaczela kręcić bardzo dziwnie. No i kieruje panowie do was pytanie. O co jej chodzi ? Jutro dowiem sie czy ten wolontariat wgl istnieje. Jeżeli nie ? Co powinienem zrobić ? I jak oceniacie cala sytuacje bo trochę sie pogubilem. W chuja dawac sie robić nie zamierzam, chociaz przyznaje ze myśl o rozstaniu sama jest mi ciezko przekonać. Czekam na wasze wsparcie, zjebki, porady i ocene sytuacji. Pozdrawiam,
Rdvolution
Jak próbuje Ciebie zmienić to znaczy, że przestałeś być dla niej tak atrakcyjny jak na początku.
Jeżeli nie dochodzą do niej Twoje argumenty to zwyczajnie szuka haka by się posprzeczać i kto wie co zamierza potem z tym fantem zrobić.
Do związku wkradają się gry z jej strony, definitywnie.
A nie jest czasem tak że starasz się być twardy a tak naprawdę miękko masz w środku?
Nooo i po pół roku to wypadałoby się już otworzyć na dziewczynę i pogłębić relacje a nie zgrywać twardziela non-stop bo jej tak nie utrzymasz.
Manipulujesz zamiast się dogadywać?
A zależy Ci na niej czy zakochałeś się w jej kroczu i starasz się darmowe bzykanie przy sobie zatrzymać?
To bardzo ważne pytanie.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
moim zdaniem sztucznie kreujesz sie na super PUAsa, cytat z innego twojego tematu:
"ale kiedy jestem na imprezie sam lubię otaczać się kobietami, widzę jak mnie adorują i bajerują, a ja sam również ciągnę bajerę. Nawet nie wiem jak to opisać, mam takie uczucie jak baby po prostu."
a w rzeczywistości jesteś pipka, masz kiepska samoocenę i wszędzie szukasz kontroli i problemu, laska to wyczuwa i powoli chce się ewakuować a ty ze szlochem i glubą po kolana założysz kolejny (już jedenasty) temat ...
sam robisz co chcesz a innym nie dasz
they hate us cause they ain't us
Nigdy nie staralem sie byc super PUAsem ani sie na niego kreować. W poprzednim temacie pisalem prawde, powodzenie mam u kobiet generalnie. Czesto po prostu ciezko jest mi myslec czasami jak czuje ze cos z jej strony jest nie halo. A sytuacja ciagnie sie juz przecież te parę dni.
Jak dla mnie to ST za ST lecą.
No problemy ze szczerościa sie zaczynaja robic.
Mozesz z nia o tym na spokojnie pogadac no ale ja osobiscie bym walnął chłodnik i zająl sie soba.
A nie pomyslales ze smierdzisz jak palisz i moze panna nie chce wachac smierdziela?
Dziwne te Twoje problemy bo jakby sztucznie sobie je tworzycie nie majac powazniejszych.
Jak panna nie ma czasu to nie panikuj tylko idz do swoich spraw i powiedz jej: "ok, jak pozalatwiasz to sie odezwij" i tyle. Zajmij sie hobby, idz z kumplem na piwo a nie wypytuj jak typowy malolat.
Mysle ze u Was nuda wieje i panna szuka wrazen prowokujac Cie a Ty sie na to lapiesz.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
baudelaire, jeśli sie pomylę to przepraszam, ale chyba ostatnio przeczytalem gdzieś (nie wiem, moze w gazecie
), ze udali Ci sie rzucić fajki. Jestem ciekaw czy odpisalbys mi tak samo, gdybys nadal jaral. Przecież widziala ze wiąże sie z palaczem ? Nie ukrywałem tego przed nią. Dla jednych problemu sztuczne, a dla mnie prawdziwe. Tak czy siak, dzięki i przemyśle to czy nie wyolbrzymiam 
Nie ostatnio, tylko dobrze ponad dwa lata temu. I zapewniam Cie ze bylem takim samym smierdzielem jak Ty teraz, niezaleznie od tego czy jestes prawdziwym czysciochem czy tez nie.
Myslisz ze fakt ze ktos palil zobowiazuje go do slow chwaly na czesc fajek dozywotnio? To jest cholernie glupi, brzydki i frajerski nalog. I tylko cienkie bolki i frajerzy pala.
I zeby bylo jasniej powiedzialbym Ci to samo i 5 i 10 lat temu. Dlaczego? Bo nigdy nie bylem zwolennikiem smrodu papierosow. Nie zdawalem sobie tylko sprawy jak to gowno smierdzi osobie niepalacej, bo zapomnialem ze kiedys nie palilem.
Palenie rzuca sie dla siebie, nie dla panny wiec sugestia ze to panna chce Cie zmienic jest wysoce nietrafiona.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
O tym samym pomyslalem.... nie dziwie sie pannie.... ja bylem z taka co palila.... nawet pierwszy pocalunek nie nalezal do szczytow przyjemnosci. Mozesz dbac o mycie zebow, prac ciuchy ale peta zawsze sie czuje wiec jesli slyszysz, ze jej nie pasuje ze palisz bo to bo tamto0 to wiedz, ze owszem ona klamie a klamie bo nie chce Cie zranic, ze poprostu nie znosi tego smrodu. Drogi autorze grasz cwaniaczka a tak naprawde jestes jak jajeczko
Jakbys byl taki macho to bys nie zakladal entego tematu... i najwazniejsze... Jak jestes w zwiazku i ci zalezy to pomysle, ze nie kazdy musi lubiec calowanie popielniczki
ave
Edit. a co do oklamywania z wolontariatem to no coz skoro jestes twardziel co to na prosby kobiety reaguje "jak sie nie podoba to wypad juz teraz" to tez Cie slucha i szuka lepszej opcji;). I bedziesz plakusial zupelnie jak nie macho;)
Dokladnie tak. Nie powie mu przeciez wprost "idzze smrodzie";)
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Ciekawa teoria mendoza w 1 zdaniu. Ale troszeczke przesadza tez moim zdaniem z ta zmiana. Powiem Ci tak co do tego, ze w środku mięciutko - ogólnie tak jak pisalem, to co do niej mowilem bylo zgodne ze mna. Wiem, ze pewnie bym doslownie plakal, jakby to sie rozpadlo, aczkolwiek nie wyobrazam sobie zwiazku jeśli będzie mnie oklamywac. Glownie mam tu na myśli to czy faktycznie byla na "wolontariacie". Jeśli jutro okaze sie ze nie, pójdę do niej spytam gdzie byla i jaki jest powod tego ze klamala. Jeśli będzie sie wywijać to powiem jej, ze jeszcze jedno takie klamstwo i odchodzę. Ciezko mi będzie po tym, gdy to wypowiem, ale na pewno nie zawaham sie tego dotrzymać, gdy zajdzie taka potrzeba. No i - kocham ja, szczerze i calym sercem, do tej pory sie tak nie zachowywala.
To nie jest Teoria - nie oszukuj się.
"Skoro tak mówisz to mozesz juz teraz mnie zostawic i wracac sie do domu"
"No, myślę ze to taka sama moja strata jak i twoja, wiec nie strasz"
"A moze zamiast zmieniać cos we mnie, po prostu zmoen mnie?"
Mhm - i Ty ją kochasz, szczerze i całym sercem? Jesteś NIESPÓJNY - Zależy Ci a puściłbyś ją wolną ręką (Ty TUTAJ kolego grasz w gierki pierwszy
) Ty ją okłamujesz już od jakiegoś czasu więc dlaczego niesprawiedliwością ma być fakt że ona zaczyna to robić w Twoją stronę?
Zrób coś, nie dla mnie, nie dla forum, lecz dla Siebie - nie okłamuj się.
O takich sprawach jak fajki, alkohol i dragi w półrocznej relacji się rozmawia. Nie mówię że masz przystać na jej zdanie, lecz chociaż ją wysłuchać dlaczego tak myśli, dlaczego jej nie pasuje. Korona Ci z łba nie spadnie. A Ty tu zgrywasz Alfę i Omegę a w rzeczywistości tak nie jest.
Spójrz na to z jej strony - Niby mówisz o rozstaniu od niechcenia a stracić jej nie chcesz. Ona to widzi, to nie małpa tylko druga osoba myśląca. I domyślam się, że zaczyna ją boleć twoje kręcenie i stawianie się na piedestale. Niby taki z Ciebie gieroj a beczał byś jak przedszkolak gdyby odeszła.
EDIT: Nie wiem czy to odratujesz - błąd leży po Twojej a nie po jej stronie. Wkładasz w tą relacje uczucia? Czy blokujesz je w sobie (bo to takie 'męskie'
) Jak dziewczyna ich nie dostaje to odfruwa.
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
No to dowaliłeś panie Mendoza. Niestety chyba 100% prawda, aż sie dziwie, ze ja sam na to wpadłem. Faktycznie wszędzie sie czegoś doszukuje, grożę jej rozstaniem, moze nie wprost, ale to robie. Na sama myśl, ze mogę ja stracic robi mi sie niedobrze. Chociaz swoje racje wobec mojego palenia tez mogla by wyrazić w nieco inny sposób, nie sądzisz ?
A gdyby ona zawsze przed spotkaniem wpierdalała czosnek i ze sobą zabierała na drogę ze dwa ząbki? Potem chciałaby cię długo i namiętnie całować... To co byś jej powiedział? Żeby tego nie robiła, niech to zmieni bo ci to nie odpowiada, że takie ilości czosnku źle wpływają na organizm?
Revolution, dla niej po twoim fajku, pewnie jebie jak ze starego komina i nawet kilogram Tic-Tac'ów nie ratuje sytuacji. Tak już jest że jak dwoje pali to jeszcze idzie wytrzymać, ale jedno...
Moja była strasznie dużo paliła (gdy ja rzucałem, kurwa!), a po fajku zawsze chciała się przytulać i całować, bo wiedziała że nie lubię jak pali. Jebało od niej jak z niemieckiego pieca.
Moja rada: nie rzucaj fajka gdy ona tego chce, w momencie gdy już palisz, bo ulegniesz. Ale też ogranicz palenie w jej towarzystwie, a ona napewno to doceni.
Kolejna sprawa z tymi niby jej kłamstwami. Chcesz ją trzymać krótko na smyczy, a jak smycz jest zbyt krótka to może się zerwać. Po co się czepiasz szczegółów. Była na tym wolontariacie, czy nie była. Ona przez to widzi, że latasz za nią, chcesz wszystko wiedzieć i kontrolować. Nie rób tego. Najwyżej na następnym spotkaniu możesz ją zapytać czym się zajmują na tym wolontariacie, jakim ludziom pomagają, itd. Ale nie baw się w detektywa.
Spokój i opanowanie! - to podstawa w negocjacji z terrorystami i kobietami.
@Andy
co do tego twojego zdania na ten "wolontariat" to mam mieszane uczucia. Mam sie dawac jawnie robić w chuja ? Przecież od małych rzeczy sie zaczyna.
@Mendoza i inni
W relacje wkladam dużo uczuc, ona o tym wie. Myślę ze nawet za czesto mowie i pokazuje jej ze ja kocham. Jeśli mogę sie przed wami otworzyć to powiem nawet, ze boli mnie fakt, ze czasem mam wrażenie, ze ja bardziej potrzebuje jej uczuc niż ona moich. Blad postaram sie naprawić. Powiem jej szczerze, ze sie pomylilem i zrobilem z igly widly. A moze sie myle i nie powinienem ?
Nie wolno dawać się robić w chuja.
Ale Ty w myśl zasady że np nie poszła Ci po bułki, albo popatrzyła nie w tę stronę co trzeba wytaczasz ciężkie działa i kompletnie nie umiesz nimi strzelać.
W zasadzie nic się nie stało a Ty chodzisz z dupą ściśniętą i kminisz że robi Cię w bambuko. Gówno prawda. Tworzysz sobie sam taką wizję.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Może faktycznie fajki jej przeszkadzają, chociaż formę powiadomienia cię o tym wybrała co najmniej złą. Tylko czy ona nie próbowała wcześniej łagodnie zasugerować że palenie jej przeszkadza, może teraz wytoczyła cięższą artylerię.
Rzuć palenie, paliłem tyle lat, rzucałem parę razy a teraz nie palę od jakiś 2 miesięcy. Drogie to, śmierdzi i pieprzy zdrowie, a mimo że lubię sobie zapalić to powiedziałem stanowcze nie. Koszty nie adekwatne do zysków.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Kurcze, a mi się wydaje jakoś że robisz dobrze. Laska faktycznie poleciała przecież na początku na palacza o takim i takim charakterze i teraz wyraźnie sprawdza czy jesteś tak twardy jak mówisz, stosuje masę głupich gierek z tymi wolontariatami i tak dalej. Jeśli dasz się złamać to za pół roku będziesz za nią nosił torebkę...
Więc moim zdaniem: Trzymaj ramę dalej, gdyby ona chciała z niej wyjść, to już by to zrobiła
sialalalala! mmmmmiłość!
sialalalala! roomantyzm!
sialalalala! ruuuchanie!
sialalalala! penetracja odbytu! -u-u-u!
penetracja odbytu! -u-u-u!
Też denerwuje mnie jak ktoś stawia warunki. Nie zrobisz tego to ukarze ciebie (np. puści Twoją rękę). Bardzo dobrze zrobiłeś że nie zrobiłeś tak jak Ona chciała ale powinieneś jej powiedzieć że nie lubisz jak ktoś do czegoś Ciebie zmusza i jak chce żebyś ograniczył palenie żeby o to poprosiła a Ty postarasz się ograniczyć. Również jestem przeciwnikiem palenia, jak ktoś w moim towarzystwie pali mówię otwarcie żeby na mnie nie dmuchał lub żeby dalej odszedł.
do autora tematu
po tw postach i tematach widac ze dobry pua cwaniak z cb a sam sb nie umie poradzic z dziewczyna a przeciez one tak cie odaruja
A teraz może po polsku...
Co do tematu, to jak dla mnie oboje zachowujecie się jak mentalne gimby, niestety. Stwarzanie na siłę sztucznych problemów i forsowanie swoich racji, wg mnie, nie wpływa na zdrowy kształt waszej relacji. Jeśli chodzi o palenie, to nie będę się wypowiadał, bo sam nigdy nie paliłem i nie palę- jakoś nie ciągnęło mnie akurat do tego nałogu. Z tym, że dziewczyna ma pewną słuszność w swoim zachowaniu i tym, że chce Cię zmobilizować jakoś do rzucenia palenia- może tylko akurat środki wybrała złe. W każdym razie zauważ, że to nie jest na zasadzie "próby zmieniania Cię tak dla zasady", a bardziej jej intencje sprowadzają się do kwestii czysto pragmatycznych- skoro panna tym bardziej sama nie pali, to wiedz, że bardzo przeszkadza jej ten smród i przebywanie w otoczeniu osoby palącej.
Jak dla mnie to głównie tu szukasz dziury w całym i doszukujesz się prób manipulacji, dotąd wydawało mi się, że wynajdywanie problemów rodem "z samego środka dupy" jest domeną lasek, ale jak widać, człowiek całe życie się uczy i umiera głupi.
"Don't trust the smile, trust the actions"
prawda i spójność. nie mów kobiecie, że w każdej chwili może iść w chuj, skoro wcale tak nie myślisz.
jeżeli coś cię wkurza, powiedz o tym wprost bez owijania w bawełne i straszenia. jeżeli sytuacja się powtarza, zastanów się, czy chcesz się dalej wkurzać, jeżeli nie - rezygnujesz ze źródła wkurzenia dla własnego zdrowia.
To są właśnie skutki jak jedno niezdecydowane bo nie wie czego chce i drugie.. nie pasuje mi taki partner z nawykami to odchodzę a nie na siłę go próbuję zmienić i proste, ja nie palę i nie wyobrażam sobie związku z kobietą, która pali. Nie znoszę zapachu fajek i może podobnie być z tą dziewczyną, skoro nie pali to może jej to przeszkadzać. A Wy zamiast normalnie o tym pogadać co i jak to jedno strzela większego focha od drugiego. A może by tak trochę przystopować z paleniem przy dziewczynie i z czasem ograniczać coraz bardziej aż w końcu uda się pozbyć całkiem nałogu
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
Widzisz problemy gdzie ich nie ma. Jak kobieta chce by facet rzucił to taka kobieta to skarb. Pyta się o imprezy bo jej zależy i nie chce byś ją traktował jak dupę na jeden raz - to oznaka zakochania.
Te teksty o nie widzeniu się jutro, pojutrze itd to mi wygląda na "jeteś be! Nie cierpię cię!" Stawiam że testuje czy ci w ogóle zależy i na czym stoi. Choć też i łatwo tu wpaść w szczekającą ramę, więc trzeba uważać.
Co do włosów to też mam na ich punkcie fioła.
Ogólnie to weź ty mi daj do niej numer a ja ci już zdejmę ten problem z głowy;)
I nie ma za co;)
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
Dzięki wszystkim za opinię. Przyznaję, że faktycznie przesadzałem i postanowiłem kategorycznie skończyć z straszeniem jej w stylu "nie podoba Ci się to idź, droga wolna". To faktycznie było żałosne, ale... Miesiące płyną, moje uczucie się pogłębia. Fakt faktem jest wspaniała. Dzisiaj byłem się z nią spotkać, wszystko na spokojnie i możecie mnie tutaj zbesztać, ale przyznałem się do błędu, powiedziałem, że z moich ust faktycznie nie pierwszy raz padło coś co nie powinno i że zrozumiałem jak mogła się poczuć. Co do fajek, powiedziałem jej, że także zbyt wybuchowo zareagowałem, ale nie zaznaczyłem też, że jej sposób zakomunikowania mi o tym, że jej to przeszkadza też był zły. Możecie mówić, że to nie męskie, że się przyznałem do błędu, ale na tym też polega siła. Oczywiście na wszystko przytaknęła, a potem próbowała wykorzystywać moją skruchę, wiecie udawany foch za to jak się zachowałem i takie tam sprawy. Generalnie duperela, obróciłem szybko w żart i znowu jest miodowo. Poszliśmy do niej, zamówiła pizze na swój koszt (chciałem dać kasę, ale nie przyjęła). Potem wiadomo, co się działo.
Korzystając z otwartego już tematu chciałbym poradzić się o coś jeszcze.
W sobotę idzie na domówkę na 18-stke do jakiejś tam przyjaciółki. No i muszę przyznać, że mimo iż nie dała mi powodu to jakoś się martwię, czy niczego nie odwali itp. Wiadomo alkohol, te sprawy - oczywiście niczego nie usprawiedliwia to, ale mimo wszystko, poddenerwowany jestem strasznie. Chciałbym się dowiedzieć czy macie pomysł z czego to może u mnie wynikać ? Brak poczucia własnej wartości ? Może za mocno się zakochałem ? Obawa, że ją stracę ? To są moje propozycje.
Dodam jeszcze, że do tej pory od kiedy razem jesteśmy to ja byłem sam 2 czy 3 razy na imprezie. No i mówiła, że spać w nocy nie mogła, że strasznie się martwiła i czekała tylko na SMS'a ode mnie kiedy napisze, że jestem w domu. Czyli mówiąc krótko - mam tak samo jak ona. Może te prośby są trochę jakbyście byli jasnowidzami, ale jest prawdopodobieństwo zdrady ? Jakie są czynniki decydujące o tym, czy panna zdradzi ?
Ej stary zluzuj..... Pomysl, ze nie ma lekarstwa na zdrade. Jak jest ok to nawet po pijaku Cie nie zdradzi a jak zdradzi to i tak nic na to nie poradzisz. Jest wolnym czlowiekiem wiec nie przykujesz jej do kaloryfera. Ale to w Tobie jest problem.... za duzo myslisz i analizujesz. Jak bedzie sie chcialaa puscic to i tak to zrobi chocbys na uszach stawal. Jak bedziesz tak gral i sie spinal to sam do tego doprowadzisz. Daj jej troche swobody a Ty w tym czasie idz do kumpli i zajmij czas.
P.s Przed impreza daj jej mega sexior to na 18tce bedzie miala o czym myslec ;)i Nie graj twardziela bo sztuczne to jest i nie jamnicz ..... poprostu nabierz dystansu bo nie ufasz jej za grosz. Masz niska samoocene i stad te problemy.
Przyznałeś się bo poczułeś, że powinieneś - jest spójność. Jest dobrze. Bez szmacenia.
Co do akcji z zazdrością. Kobieta, to obcy człowiek. Znający cię, ale do końca życia obcy - po chuj jest "przysięga małżeńska" ? czy ja muszę przysięgać mojemu bracholowi albo matce, że ich nie zdradzę ?
Pamiętaj o tym zawsze. Kobieta to twój najbliższy kompan, ale nigdy nie będzie dzielić twojej krwi. Dlatego bądź gotów na sztylet w plecy, ale nie myśl o tym.
Dzięki, przyznałem się do błędu, bo wtedy podczas tej kłótni, ona przyznała mi rację ostatecznie, bo to na niej wymusiłem. Wczoraj jak mi to uświadomiliście, że to jednak ja zrobiłem burde o nic to miałem wyrzuty sumienia, przecież nie chcę jej zastraszać bo nie na tym to polega.
@Anonimowy26
Ciężko mi samemu uwierzyć, że mam "niskie poczucie własnej wartości", raczej wszystkie kobiety jak i sama moja wybranka mówiła mi, że podoba im/jej się we mnie moja pewność siebie, to że "na wszystko mam odpowiedź", poczucie humoru i takie tam rzeczy. Jednakże nie wykluczam takiej możliwości, sporo pracy za mną, jeszcze więcej przede mną.
@septo
Bardzo podoba mi się sposób w jaki to wyjaśniłeś. Trochę jest mi w sumie przykro, że muszę się zawsze liczyć z możliwością dostania kosy w plecy, ale no takie jest już życie. Tutaj nie zwalę winy na nikogo, to ja jestem za słaby, aby to zaakceptować.
Lubię tę stronę, najlepszy kumpel nie otworzy wam oczu w taki sposób w jaki robią to obcy ludzie.
Jakbys nie mial niskiej samooceny to nie panikowalbys tak a przed nia grasz twardziela..... Dlatego uwazam, ze ona tak naprawde nie wie kim jestes. Panikujesz i chowasz uczucia do niej i starasz sie za wszelka cene byc jak skala a potem zakladasz temat w ktorym az czuc rozpacz. Ochlon, zdystansuj sie, badz soba. Znajdz swoja wartosc. Jestes niepewien siebie i stad myslisz, ze ona rzuci sie na kazdego goscia na imprezie. Jak mowisz, ze nie daje Ci powodow do zazdrosci to sam tego sie nie doszukuj.... skieruj ta energie na swoje zainteresowania, zaskocz ja czyms pozytywnym i w miare rozsadku okazuj jej uczucia bo kobieta tez tego potrzebuje (nie mowie o jamniczeniu).
Sorry, że ja wam znowu zawracam głowę, ale mi się wydaje, że jednak coś jest na rzeczy i leci na mnie ST za ST. Wczoraj była sama w klubie (do którego potem ja też wpadłem (sic!)). Dzisiaj rano dostałem SMS'a :
, że uderzyłeś mnie w twarz i ja poszłam się przejść z kolegą i mu wszystko powiedziałam co zrobiłeś i on tak wziął moję włosy i się nimi bawił, a Ty to zobaczyłeś i znowu taka agresja się włączyła i zerwałam z Tobą. Koszmar oszmar masakra. Przecież Ty byś nigdy mnie nie uderzył. Prawda?"
"Mialam taki straszny sen
Może znowu wyolbrzymiam, ale bez przesady, takie pytanie na końcu ? To już samym pytaniem godzi w męski honor.
Napisałabym jej "Oczywiście,że nigdy bym cię nie uderzył tak samo jak ty nigdy byś mnie nie zdradziła"
Nie pisz jej tak,żartowałam
Ale faktycznie ten jej sen,to już jakaś śmieszna gierka.
"Poginęły mi rady od mamy
By w zimie się ciepło ubierać,
Nie zadawać się z chuliganami.
Cholera!"