Cześć, w związku jestem od 4 miesięcy , od 2 tygodni mieszkamy razem. Jak ją poznałem to jej figura pozostawiała trochę do życzenia, nigdy nie mówiłem jej że jest gruba czy coś w tym stylu - starałem się po prostu dać przykład od siebie (aktywność fizyczna, dieta). No i załapała w końcu, schudła z 8kg. Od pewnego czasu obydwoje trochę zluzowaliśmy z dietą i sportem (nie licząc seksu
Kiedyś jak nocowała u mnie zostawiła telefon na stole i poszła do toalety. przyszedł sms od jej kolegi z pracy, którego zapisała imieniem i na końcu
( buziaczkiem). Smsa nie czytałem dałem jej telefon i poprosisłem o wyjaśnienie, powiedziałą mi że dzisiaj ją w pracy klepnął tyłek, ale ona mu powiedziała że sobie tego nie życzy bo jest ze mną. (podobno się odczepił). mimo wszystko tego buziaczka nie potrafiła mi wyjaśnić więc zaczęły się sceny płaczu, wyjścia na balkon. Zapytałem co pisał to znów mi coś tam powiedziała że niby pytał o mnie, ale gdy chciałem zobaczyć te smsy to je usunęła. Chciałem więc by pokazała jak ma mnie zapisanego to akurat zrobiła chętnie "misiaczek<3
:*" no coś takiego xD
z tym że coś mi tu śmierdziało i jak poszła się kąpać sprawdziłem jej telefon i wyszło że zapisała mnie tak dopiero wtedy po awanturze (po prostu smsy z wcześniejszych godzin szły na mój numer podpisany inaczej).
Przez najbliższe dwa dni pytałem ją wielokrotnie czy na pewno tak mnie miała zapisanego, aż po którymś z koleii kłamstwie nie wytrzymałem wziąłem jej telefon i pokazałem "dowody" że wcale tak nie było. Znów sceny płaczu, trudne sprawy itp, ale żal mi się jej zrobiło, poprosiłem by obiecała mi że nigdy mnie już nie okłamie i tyle. wyjaśnień czemu usunęła smsy i dlaczego kłamała nie usłyszałem do dziś.
Ale do rzeczy. Ponieważ mam trochę większą wiedze na temat zdrowych poduktów Laska zawsze mnie pyta co mogłaby zjeśc w pracy, w domu też jemy zdrowo. Zaznaczam raz jeszcze że ja jej do diety nie przymuszałem.
Kiedy ostatnio wkładając jej śniadanie do pracy do torebki zobaczyłem litrowy sok jabłkowy (śmiejcie się ale jest to łącznie 130g cukru) to zapytałem jak to jest że codziennie mnie pyta co może jeść, robi popisówki, a na boku swoje kręci.
Najpierw mi chciała wmówić że w sklepie nie było wody.. więc sok jabłkowy wzięła. Nie wytrzymałem, kłamstwo za kłamstwem..
I znów trudne sprawy, że ja mówię że jest gruba, że nie podoba mi się jaka jest i że czasem ma po prostu na to ochotę, płacz i wyjście do pracy. Ostatnio się mijamy bo ona pracuje 14h na dni a ja 12h na noce i widzimy się rano 20 minut. Poprzedni dzień miała wolny, miała zrobić zakupy i wiecie co? zamiast powiedzieć mi że zapomniała kupić czegoś na śniadanie to na poczekaniu zaczyna mi wmawiać że nie było w sklepie wędliny. no ja pierdole.
Czy to moja wina że zbytnio się przejmuje, może zbyt bardzo naciskam na pewne sprawy? Ograniczam ją? Ze względu na mnie rzuciła tez palenie ale po tych kłamstwach to huk wie czy sobie nie popala.
Pojęcia nie mam co o tym wszystkim myśleć, wiem że jest ze mną szczęśliwa, więc o co chodzi? Tak bardzo boi się mojej reakcji jakby powiedziała mi prawdę? Nie raz jej udowadniałem że może mówić mi wszystko.
Powiedziałem dzisiaj, że odtąd szkoda moich nerwów i niech sobie je co chce i mnie o nic nie pyta, skoro i tak robi co chce - to już nie jest dla mnie istotne.
Szkoda tylko że po raz kolejny mnie okłamuje i to przy tak błahych sprawach
PS nie interesuje mnie związek w którym ja nie mogę jej zaufać, a ona boi/nie chce/ nie ufa mi na tyle by mówić prawdę. Powiedziałem że jeśli nadal będzie mnie okłamywać to będę musiał odejść. Płacz, trudne sprawy, wyjście do pracy.. Widzimy się jutro, ale już obydwoje mamy wolne
Co do tych smsów to się nie będę wypowiadał bo nie jestem zwolennikiem zaglądanie komuś w telefon.
A co do jej tuszy- przecież widziały gały co brały. Skoro od początku Ci się nie podobała bo jest za gruba to na chuj się z nią wiązałeś? Albo Ci się podoba taka jaka jest albo z nią zerwij ale nie zmuszaj jej na siłę by się odchudzała. Jest jaka jest i jak Ci na niej zależy to po prostu to zaakceptuj.
Śmieszny jesteś. Dieta dietą ale to już se dziewczyna nie może soku wypić jak lubi? Myślisz że to tak fajnie pić samą wodę? Robisz aferę jak by codziennie zjadała 5 tortów a na śniadania chodziła do Burger Kinga.
gały brały jak schudła, nie jak się poznaliśmy. Nie zmuszałem do niczego. Nie robię afery o sok tylko o kłamstwa. Czytaj ze zrozumieniem
Nie ma porażek, są tylko lekcje
cyt: "Kiedy ostatnio wkładając jej śniadanie do pracy do torebki zobaczyłem litrowy sok jabłkowy (śmiejcie się ale jest to łącznie 130g cukru) to zapytałem jak to jest że codziennie mnie pyta co może jeść, robi popisówki, a na boku swoje kręci."
A co to za pytanie o popisówki? Tak cię boli, że kręci na boku z jabłkowym, że aż musisz ją oskarżać o damski chuj?
pastę do zębów tez jej wybierasz?
Jeżeli masz pytania - pisz PW
To zrozumiałe że denerwują Cię jej drobne kłamstwa, drobne kłamstwa mogą przerodzić się w poważniejsze, dlatego wydaje się że najlepszym rozwiązaniem jest rozmowa z dziewczyną i wyjaśnienie tej sprawy. W związku ważne są kompromisy, skoro jednej osobie nie pasuje np. zdrowy styl życia a drugiej wręcz przeciwnie powinni o tym porozmawiać i spróbować się zrozumieć. Porozmawiaj z Nią na spokojnie.
Ogólnie zasady są takie że jeśli ci coś nie pasuje to trzeba porozmawiać z dziewczyną, a jeśli to nie pomaga należy dziewczynę rzucić. Chodzi po prostu o to że jeśli czujesz się oszukiwany, nie czujesz się dobrze w relacji, nie czujesz satysfakcji, myślenie o jej kłamstwach ryje ci banie to ją rzuć.
Oczywiście rób jak chcesz ale mi by psychika nie wytrzymała, że dziewczyna mnie w chuja robi.
Heh
Jeszcze jedno: jak chcesz żeby schudła to powinieneś ją wspierać i jej pomagać a nie narzucać jakąś presję. Musisz uzbroić się w cierpliwość i być dla niej wyrozumiały, dziewczyny mają obsesję na punkcie swojej wagi i każdą uwagę na ten temat (nawet żartobliwą) biorą bardzo do siebie. Zachowujesz się jak zjeb...
Ja prosty chłopak jestem- w którym momencie on jak zjeb się zachowywał
Heh
Hahahaha, szczęśliwa? No nie wygląda. Twoje błędy moim okiem:
- zachowujesz się jak jej tatuś w najgorszym wydaniu, problem, że sok sobie nie taki kupiła, chyba bym szału dostał jakby moja laska na takie rzeczy uwagę zwracała
- pierdolisz, pierdolisz, że nie ma ci kłamać, a potem kłamie, a ty nie wyciągasz wniosków - masz pannę, która ci ciągle kłamie, bo wie, że cię ruszają najmniejsze pierdoły i ona się w ten sposób dowartościowuje
Rozwiązanie:
- musisz się zmienić, bo jesteś miękki a do tego w chuj zaangażowany, tak, że masz klapki na oczach
dzięki za radę, wiele racji w tym co napisałeś
Nie ma porażek, są tylko lekcje
Nie kontroluj jej tak, nikt tego nie lubi. Możesz jej doradzać, ale nie możesz jej nic narzucać!
A co do tych podpisów w telefonie no to brzmi dla mnie jak dzieci z gimnazjum....
Mnie nie obchodzi jak laska ma mnie zapisanego w kontaktach ważne jak się zachowuje w stosunku do mnie. Ale z drugiej strony, kto wie co ona za lody kręci z tym gościem z pracy...
Dużo negatywnych opinii, świętym on nie jest popełnia błędy, ale w sumie Ona się na to godzi i wychodzi jej to na dobre, bo namawia ją do dobrego. Widać, że dziewczynie zależało skoro schudła i popracowała nad Sobą, wydaje mi się tylko że albo jej zapał minął albo chciała zrobić to tak jakby jednorazowo (zobacz misiu jaka jestem kochana, ale więcej mnie nie zmuszaj) Tak Ja to widzę, chodź autor nie wiele napisał na temat swojego związku i tej jej diety.
Cos Ci dorobi tylko jeszcze nie wiem co.
"A nie wziąłeś se hipcia i będziesz jej teraz cukier w płynie wyliczał"
Hahah rozwaliło mnie to
Ten związek to patologia.
Przesadzasz z tą kontrolą. Poważnie. Rozumiem że nie masz ochoty na pasztetową, więc na dzień dobry wywal ją (czyt. zakończ związek). Znajdź dziewczynę, która nie schudła z obawy straty ciebie o 8 kg, tylko taka która domyślnie jest na tym właściwym poziomie i sama z siebie ma tendencję do dbania o siebie, bez obawy że za jakiś czas puszczą jej cugle i zrobi się jej 3 razy więcej niż było...
Fakt że kręci z innym facetem tylko dowodzi że ta relacja bazuje na lęku i braku zaufania. Ty jej nie kochasz, dla ciebie to pasztet który się wyrobił, ale lada chwila znowu się spaszteci.
Dla niej też chyba jesteś opcją "bo innej nie mam" i wije się i kręci by żyć po swojemu i znaleźć kogoś innego.
Przynajmniej ja tak to widzę.
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
Ty tak na poważnie, czy tylko udajesz ?
YOLO.