Witam. Chciałbym was poprosic o rozjaśnienie mi kilku kwestii, ktore od jakiegos czasu mącą mi w głowie (może to ten zimowy rozkminowy nastrój:) )
Jedni mówią, że uwodzenie powinno być dodatkiem, nie powinno nam zbyt mocno zależeć na kobietach, trzeba byc wyluzowanym i NIE NARZUCAĆ NA SIEBIE PRESJI.. Są drudzy, którzy mówią aby chodzić codziennie 3 godziny po galeriach, mówić sobie w myślach "jeśli teraz nie podejde, bede zwykła cipka i frajerem" itp itd. I tak się zastanawiam. Gdzie ma byc silnik aby nauczyc sie uwodzic kobiety, jesli nie w presji na samym sobie? Jezeli mam nie narzucac presji na siebie to olałbym wszystkie kobiety i zajałbym się swoimi pasjami - co pewnie jest po części dobre. Ale to ciągle wraca, to pragnienie kobiet. Miałem tylko jedną dziewczyne w życiu i chciałbym poznać inne. Ale żeby pokonać swoje słabości nie wystarczy mi być wyluzowanym i oczekiwać ze wszystko przyjdzie samo. Przecież żeby nauczyć się czegoś trzeba się temu oddać w 100%. Cwicze breakdance od 10 lat i kiedys jak uczylem sie salta to nie wystarczylo mi byc wyluzowanym zeby pokonac strach. Musialem sie zmuszac, mialem obsesje na tym punkcie, czesto mialem lzy w oczach jak mi nie wychodzilo. Ale nie poddawalem sie. Wiec jak mam stac sie w czyms dobry kiedy mi na tym nie zalezy, ba, powiedzialbym jak mam w czyms byc dobry kiedy nie mam na tym punkcie obsesji?
No dobra, ale chyba pewności siebie nie zdobedzie sie na pstrykniecie palcem? Trzeba miec jakis bodziec zeby zbudowac pewnosc siebie, a zeby sie do tego zmotywowac trzeba miec wyraźne powody zeby to zrobic.
Wiesz. Chce Ci powiedziec ze jezeli wezmiesz faceta ktory mial jedna dziewczyne w zyciu i powiesz mu zajmij sie pasjami , obowiazkami to dla niego bedzie tylko oszukiwaniem samego siebie. To tak jakbys chcac zmotywowac boksera przed jego najwazniejsza walka w zyciu powiedzial "wiesz co boks to tylko dodatek, musisz miec znajomych, inne obowiazki zeby wygrywac". To dla mnie troche paradoks, czy mi sie wydaje?
Moze tak mowisz teraz, bo miales juz w zyciu wiele kobiet i z głebi serca jak to ujales ci juz na nich tak bardzo nie zalezy. Bo spelniles sie w tym.
I szczerze moge powiedziec, ze mam ciekawe zycie. Robie wiele róznych rzeczy i szczerze sie tym fascynuje. Jednak jakos nie czuje zeby wplywalo to na moje relacje z kobietami, bo mimo poprawnego jezyka, emocji w opowiadaniu o moich przezyciach, nie potrafie tego wykorzystac by rozwinac relacje.
masz swoje życie, pasję, obowiązki. tym sie zajmujesz. kobiety to tylko dodatek do twojego wspaniałego życia.
Uwodzenie to nie sport ani zawody.
Aby być w tym dobry , trzeba przedewszystkim kochać kobiety.
Trzeba mieć chęć poznawania ich.
Aby tak było, potrzeba odpowiedniego stanu wewnętrznego.
Czyli, musisz przede wszystkim kochać siebie, realizować swoje pasje i myśleć o kobietach.
Czyli jednocześnie być wewnątrz i na zewnątrz.
Niby takie proste co napisales a takie prawdziwe. "By być w tym dobry , trzeba przedewszystkim kochać kobiety.
Trzeba mieć chęć poznawania ich. Aby tak było, potrzeba odpowiedniego stanu wewnętrznego."
"Są drudzy, którzy mówią aby chodzić codziennie 3 godziny po galeriach, mówić sobie w myślach "jeśli teraz nie podejde, bede zwykła cipka i frajerem"" to najgorsze co można zrobić, na chuj narzucać na siebie presje ja pierdole ...
Ja nigdy tak nie robiłem, zawsze to jest przy okazji jak stoję na przystanku, jestem w CH i jakaś wpadnie mi w oko to podchodzę albo po prostu na ulicy. Nie wyobrażam sobie, że siedzę w domu i mówię sobie dobra o 15 idziesz do centrum i podrywasz dziewczyny przez kilka godzin jak ci się nic nie uda to jesteś pizdą.. dla mnie to chore
Tutaj piszesz o dwóch różnych rzeczach tak mi się wydaje.
Gdy już poznałeś dziewczynę to nie stawiaj na siebie zbyt dużej presji przed pierwszymi randkami bo rzeczywiścnie nie wyjdzie to najlepiej. Nie możesz mieć podejścia pod tytułem "czy ona mnie oleje, czy ja się jej spodobam?" tylko w drugą stronę "Czy ona spełni moje wymagania?, czy jest na tyle wartościowa?"
W przypadku gdy uczysz się poznawania dziewczyn na ulicy, to jest inna sprawa. Ja na początku zawsze wymuszałem to na sobie, dzięki czemu dzisiaj jest to łatwe. Powtarzałem sobie ciągle w myślach, że jak teraz nie podejdę i nie poznam tej dziewczyny którą chcę to co, jak będę miał 70 lat to sobie co powiem, że się bałem?
"Kto próbuje przegrywa czasami, kto się poddaje przegrywa zawsze!"
Może to banalne co napiszę. Zajmij się sobą! Czymś co Cię interesuje, spełniaj się w tym aby pochłaniało cały Twój czas.
Odrzuć przesiadywanie przed komputerem, gry, telewizor, TO BARDZO WAŻNE ŚWIAT NALEŻY DO WYTRWAŁYCH. Odrzuć alkohol jeżeli pijesz i wszelkie używki (to depresanty). Pamiętaj, atrakcyjność rodzi się w Twojej głowie. To czy jesteś szczęśliwy w głębi duszy WIDAĆ JAK NA DŁONI!!!. Mózgu nie oszukasz! Nie zamartwiaj się brakiem kobiet TYLKO DO CHORELY JASNEJ DO NICH PDCHODŹ!!! Wiem stres, blokada. Tu nie ma magicznej pigułki. Musisz podchodzić! Z biegiem czasu będziesz je pozanwał z przyjemnością. Na pewno jest coś w Twoim życiu, co dostarcza Ci smutku, wpływa na stan emocjonalny. Wyeliminuj to!
Pamiętaj szczęśliwi ludzie to magnes! To da Ci power do poznawania nowych ludzi do cieszenia się życiem! Nie będzie wtedy stresu i biegana po galeriach. Pamiętaj, najważniejszy jesteś TY. Ćwicz pewność siebie szczególnie w miejscach publicznych. Ze swojej strony mogę Ci polecić książkę "Fijewski Piotr - Jak rozwinąć skrzydła". Potęga podświadomości Joseph Murphy. Pamiętaj to co mamy wryte w naszą podświadomość wyrażamy sobą. Twoje ciało podąża za każdą emocją, która rodzi się w Twojej głowie. Robisz to nieświadomie. Dlatego ważne jest abyś był wewnątrz siebie szczęśliwy i spełniony. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
"Odrzuć alkohol jeżeli pijesz i wszelkie używki (to depresanty)"
nie wszystkie używki to depresanty.. chyba ze chodziło Ci o sam alkohol... a nazwa depresanty nie ma nic wspolnego z depresją... rozwiń, bo jestem ciekawy Twojego myślenia
Tak, nadużywanie alkoholu powoduje depresję, zaburza wydzielanie neuroprzekaźników w tym serotoniny. Depresant to czynnik wywołujący depresję, więc determinuje jej występowanie.
Zostawiając już ten alkohol. Osławiana przez wszystkich marihuana powoduje (Zespół amotywacyjny)czy(zespół abstynencyjny) po odstawieniu który także jest źródłem zaburzeń afektywnych.
co do MJ to wiem. Tak więc - NAJZDROWSZA używka? Kofeina
?
Wspomniałem o nałogach w moim poście, bo uważam, że są one chyba największą przeszkodą w rozwoju osobistym. Bardzo ciężko wyrwać się z utrwalonych schematów myślenia. Mówię tu o stylu życia. Niestety czyha na nas zbyt wiele pokus łatwego, przyjemnego i... przeciętnego życia.
Sukces to droga wyrzeczeń. Nikt znany nie da Ci recepty na sukces. Oni wszyscy ciężko pracowali. Nic nie dzieje się samo, poza upływającym czasem. Bogactwo, szczęście, spełnienie jest zawsze okupione ciężką i konsekwentną pracą.
Może odbiegam trochę od tematu, ale myślę, że warto robić więcej niż inni. Dla siebie.
ja pamiętam jedna fajną reklamę... pytali się wybitnego maratończyka, co robi ze cały czas wygrywa, a on na to że biega...
i co jeszcze?
on że je, spi i biega i tak w kółko.
I sedno tego, że coś się robi dobrze to praktyka, czyli to, że się to robi po prostu.
Mózg się uczy na doświadczeniach, obserwuje, zapisuje, a później z tego korzysta, nawet jak ty nie masz o tym pojęcia, bo jest to nieświadome.
Śpieszą się tylko głupcy, myśląc, że gdzieś i po coś można zdążyć...