Hej,
Jestem na tym forum już kilka miesięcy, fakt przyznam, że nie często tu bywam, chyba tylko jak coś się pierdzieli w związku...
Jest możliwość, że niektórzy z Was kiedyś czytali moje poprzednie wpisy o ex, więc streszczę bardzo wstęp, żeby było zrozumiałe w czym problem. Chcę też zaznaczyć, że troszkę mi wychodzi z kobietami, ale mój problem nie polega na poznaniu, poderwaniu lecz na utrzymaniu związku.
Ponad rok temu poznałem dziewczynę było ok, ale moje zaangażowanie nie było na tyle duże, że często zrywaliśmy ze sobą i wracaliśmy, aż to pękło. Kiedy to nastąpiło to zdałem sobie sprawę jaki byłem "głupi" i jestem "zakochany", dlatego zacząłem pieskować, jak rasowy kundel, kwiaty, prezenty itp. Nie muszę chyba Wam pisać, że zostałem spuszczony w jej kiblu. Ból duży, kilka miesięcy żalu i tęsknoty, że to jedyna, bla, bla, bla...
Kiedy zaczynałem się ogarniać z tak "wielkiej tragedii" myślałem, że nauczony doświadczeniem wiem jakie błędy popełniłem i, że już ich nie popełnię, nic bardziej mylnego.
Poznałem nową kobietę, o wiele ładniejszą (ba śliczną), która była gotowa na bardzo poważny związek. Niestety ja znowu zacząłem po pewnym czasie się mniej starać, dużo razy wybierałem kolegów, a zamiast wyjść we dwoje, były imprezy w towarzystwie. Niestety lasce skończył się limit cierpliwości i kolejnych szans, dlatego powiedziała "to koniec".
I nagle poczułem, że mam powrót do przeszłości, bo zacząłem znowu myśleć jak po pierwszym związku, zaczęło mi zależeć itp.
Chcę wytłumaczyć, że jestem zakochany i wiem, że ta osoba nazwijmy Kasia też, ale mówi co innego (wiem, wiem niech sobie gada). Wiem czego chcę i zrobię wszystko, żeby było dobrze, niestety zaczynają pojawiać się te jebane uczucia, które są najgorszym wrogiem. Jestem po lekturze Grajcana, a także wiem co nie co ze swoich doświadczeń i nie chcę popełnić tych samych błędów, bo wiem jak to się skończy.
Ale do setna: Wiem, że nie mogę pieskować, nie mogę wydzwaniać i pisać sms-ów. Ale zrobiłem bardzo poważny błąd, kiedy Kasia powiedziała mi, że nic nie czuje, w sumie to ona raz mówi, że nie wie czy czuje, lub nic nie mówi, a póżniej mówi, że nic nie czuje, ja otworzyłem się i powiedziałem, że ją kocham i chce z nią być, tak było dwa razy i dwa razy dziennie sms. Teraz od dwóch dni nie odzywam się, ale nie wiem czy na początku nie zrobiłem jakiegoś błędu, że pierw pokazuje jej słabość, a następnie nie odzywam się, żeby nie odebrała tego za focha.
Poradźcie coś, zjebcie za zachowanie, cokolwiek, żebym wiedział jak działać.
Ja spytałem się swojego kuzyna w sobotę od kiedy jest w związku, a on odpowiedział że znają się od przedszkola i zawsze ich do siebie ciągło.
Tobie się jeszcze nie udało trafić na tą jedyną z którą za którą będziesz biegał a ona za tobą.
Podrywaj masę dziewczyn aż trafisz na taką co się poświęcisz ze wzajemnością, a te całe reguły to dla przygłupich lasek się nadają.
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
sęk w tym, że chcę.
Może rzeczywiście nic nie czuje a może ma już na oku innego i chce się Ciebie jak najszybciej pozbyć. Ja tu wielkiej miłości nie widzę a jakby panna rzeczywiście była w Tobie zabujana to nie kończyła by znajomości bo raz czy drugi byłeś niedostępny. Każdy normalny facet musi czasem poświęcić czas kumplom i nie ma w tym nic złego.
" Jeżeli coś kochasz - puść to wolno, jeżeli wróci - jest Twoje na zawsze, jeżeli nie - nigdy nie było Twoje…" poczekaj i zobaczysz. Jak będziesz za nią latał to tylko ją uświadomisz, że podjęła słuszną decyzję.
Obstawiam, że panna ma na Ciebie wyjebane i nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Było, minęło...
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
To nie jest tak, że dwa razy gdzieś byłem, ja bardzo często imprezowałem, z nią też, ale lubię się napić i przez ostatnie tygodnie często dochodziło do kłótni po pijaku, ale na trzeźwo jestem zupełnie inny. Były częste oznaki i alarmy, żebym przestał lub ograniczył wódę jak nie umiem pić, ale ja nic z tego sobie nie robiłem... Za mało czułości tez było, mówiłem, że nie wiem czy ją kocham, ale coś czuję. Ona teraz jest bardzo chwiejna, raz mówi (nie mi), że podjęła decyzję, zaraz, że chyba da szanse i poczeka czy zatęskni, a później, że to koniec.
No to jak miałeś takie akcje to panna poszła po rozum do głowy i Cię zostawiła i w sumie nic dziwnego skoro po pijaku nie panujesz nad sobą i cholera wie jakie jeszcze akcje odstawiasz. Ogarnij się i popracuj nad sobą.
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
Zbierasz doświadczenie i panikujesz jak baba:D Druga laska cię rzuciła? O boże, już żadnej nie poznasz! A tak serio to potraktuj to jako nauczkę za swoje debilne zachowanie po alko itd.
Macie rację, pytanie czy jeszcze mogę ją odzyskać..., bo sama nie wie czego chce.