Mam dość rozrywkową dziewczynę, która nie stroni od męskiego towarzystwa no i mimo wszystko, po dłuższym czasie (około roku) uległem i dałem ciała. Pokazałem słabość, dziecinada zazdrosnego chłopa - no kto to widział.
Potem już traciłem kontrolę coraz bardziej, wkradła się nuda, ale mimo to, seks był niezły. Potem nie wiem co mi odbiło, ale już po dwóch lata znajomości, chciałem nie tylko wyciągania kijka i zawieszania na nim marchewki, ale i czegoś więcej. Skończyło się na tym, że właściwie sam się napraszałem w stylu "pomogę", aż w końcu (idiota ze mnie) można rzec, wymusiłem na niej okazanie uczuć, z których koniec konców dostałem "nie wiem". Byłem wciąż głupi, więc mimo chłodu znów między wersami można było wyczytać desperację. Ale spiąłem się na tyle, by odpocząć na kilka dni.
Przejęła stery, ale ona jest jak roztykana bomba, a mi nie to nie odpowiada. Napisała po kilku dniach, czy mi bez niej lepiej (nie, nie chodze do gimnazjum), ale w końcu mowię do siebie - nie kompromituj się już chłopie, i byłem spokojny, grzeczny ale chłodny, co skończyło się tym, że napisała, że chce końca. Oczywiście powód był taki, że nie pasujemy do siebie, trochę poezji tralala. Zmierzła i oschła była od dłuższego czasu. Na początku trochę trułem tyłek (nie jakoś szczeniacko, ale dalo się wyczuc nutke zalu) az w koncu odreagowałem u znajomych i powiedziałem - ok, w porządku.
Po dwóch tygodniach (hah, skąd ja to wiedziałem?) zaczęła pisać, że jednak mnie kocha. Odpisałem więc, że nie potrzebuje roztrzesionej dziewczynki, ktora nie wie czy mnie kocha. Napisała, że pogadamy za parę dni. I moje pytanie do Was, jakby tu znowu przejąć to wszystko, tylko w nie za gwałtowny sposób, żeby nie było to zbyt sztuczne.
Wiem, wiem, powiecie, że sobie pogrywa. Nie neguję, ale z tymi jej uczuciami, to mimo pewnych klap na oczu, nie tylko ja widziałem, że na mnie leci, ale lubi stawiać na swoim, a ja nie zamierzam dalej miec klap na oczach i byc kapciem, nie chce tez toksyny ale nadal mnie kreci.
"nie chce tez toksyny ale nadal mnie kreci."
jeżeli nie chcesz toksyny to zakończ to, skoro nie pasuje Ci jej rozrywkowość i roztrzęsienie to spasuj, większość ludzi powinno jeszcze raz przeczytać swój post I TO BARDZO UWAŻNIE, bo sami sobie odpowiadają..
tak kręci Cię, inna też może Cię kręcić i to wcale nie gorzej
Jeżeli chcesz się taplać w błocie to daj jej szanse, ale czy nie łatwiej byłoby znaleźć taką kobietę przy której będziesz szczęśliwy zamiast sztucznie to szczęście tworzyć próbując na siłę zmienić ją?
Rozumiem emocje, przywiązanie, miłość, bla bla bla.. jednak czasami właśnie poprzez te uczucia tracimy orientacje i sprawy oczywiste przyjmują zupełnie inny wygląd w naszych oczach. Przemyśl to na chłodno i wybierz to co dla CIEBIE będzie najkorzystniejszym rozwiązaniem.
"Napisała, że pogadamy za parę dni"
Zobacz, rozstaliście się, a ona i tak jest pewna swego. Ona tutaj rządzi. Ona decyduje, że pogadacie za parę dni. Ona mówi pass, nie masz nic do powiedzenia. Ona mówi, że kocha, pogadacie za parę dni. Niby się opierasz, ale ona i tak wie, że do niej wrócisz. Teraz wystarczy, że przełoży to spotkanie, a zrobi Ci taki rozpierdol na bani, że nic już nie będziesz wiedział. Nie masz nad tym żadnej kontroli kolego. Pogrążasz się.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Podoba mi się Twój tekst:

"(nie, nie chodze do gimnazjum), ale w końcu mowię do siebie"
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Jak dla mnie to zrywa się tylko RAZ. Brnąć w to dalej nie ma sensu - lepiej nie będzie.
To już zależy od Ciebie czy do niej wrócisz. Ja na Twoim miejscu podziękował bym za znajomość i nie męczył się dalej w tym związku. Dlaczego? -Bo wiem jak Cię to od środka rozpierdala, i po co Ci to? Nie wolisz poznać jakiejś normalnej panienki? Na to pytanie sobie odpowiedz. Powodzenia.
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
Mnie też moja była nadal kręci, też była rozrywkowa, co impreza to kilku nowych kolegów itp, niby znajomi ale powoli zaczynasz myśleć co to za kolesie, już nie ufasz tak jak wcześniej zwłaszcza kiedy spada jej zaangażowanie, ona widzi, że ma branie to zaczyna Ciebie olewać i szczerze to wątpię aby coś już z tego wyszło! Sam przerabiałem przerwę, potem ponowne zejście, niby kocha, niby miała być poprawa ale nawet nie trwała miesiąca, potem zaczęła ukrywać wyjścia bo wiedziała jakie jest moje zdanie aż się dowiedziałem o tym. Zapewnienia, że nic złego nie robi itp ale widziałem zdjęcia z imprez i nie była na nich sama, kto będąc w związku robi sobie zdjęcia z obcymi facetami więc się kolego zastanów czy nie lepiej zakończyć znajomość teraz niż wracać i za jakiś czas przerabiać dokładnie to samo! Ludzie się nie zmieniają, kontroli nie odzyskasz bo jej nie miałeś. Chcesz z nią być ale jednocześnie przeszkadza Ci jej imprezowy styl bycia... tego się nie da wypośrodkować, też kiedyś myślałem, że wszystko da się pogodzić i nieźle się na tym przejechałem, psychiczny rozpierdol masz gwarantowany.
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
Za parę dni mi nie pasuje, jak coś chce to niech wbije dzisiaj wieczór tu i tu i tyle. Zobaczymy czego chce i jak zareaguje, bardziej to chyba traktuję jako ostateczną "konfrontacje" i trzeźwe spojrzenie na to, jak pewna się czuje.
Dzięki za zimny prysznic Panowie, przynajmniej mam okazję pożegnać się z klasą, zanim zobaczę ją z innym
Ja na Twoim miejscu przedewszystkim zachował bym dystans, i spotykał się z nią ale JEDYNIE w celach rozrywkowych. Odkochaj się, zapomnij o jakichkolwiek uczuciach, potraktuj ją jako kochankę, niech wpada do Ciebie raz na jakiś czas na seks i tyle. Ja mam taki układ z moją ex z tym, że my rozstaliśmy się bardziej z mojego powodu (wiem, że to brzmi idiotycznie i dziecinnie ale tak - zostaliśmy przyjaciółmi
). Nie wpierdalaj się od nowa w fazę bo wtedy to już całkowicie zrobi z Ciebie pantofla, daj sobie na luz, pozwól jej może chwilę się postarać o Ciebie - a jak boisz się, że ulegniesz to daj sobie spokój raz na zawsze.
pozdro
No nieźle.. dorwałem jej telefon w łapy i chodziła na imprezy i koncerty od trzech miesięcy, zrobiła się z niej niezła imprezowiara i nie żałowała sobie innych gości