Witam.
Otóż za kilkanaście dni mój znajomy robi wieczór kawalerski i mam pytanie do was...
Jasne jest, że to moja decyzja czy na nie pójdę czy nie i co do tego faktu nie ma żadnych wątpliwości, ale....
Wymagam od swojej kobiety raczej tego, aby na wszystkie imprezy i spotkania chodziła ze mną ponieważ mam taką zasadę do której ona się dostosowała i jej to nie przeszkadza, że nie po to się jest z kimś w związku aby później chodzić na imprezy lub spotkania samemu/samej bo i po co? Przecież fajnie jest imprezować razem. W czym przeszkadza pójście na imprezę z facetem czy kobietą?
No i chciałem zapytać czy nie za burzy to mojej zasady i może to mieć jakieś konsekwencję jeśli na te spotkanie pójdę i lepiej sobie darować?
W końcu zawsze może ona mieć taką możliwość a wtedy Ja będę miał argument...Ja z szacunku dla nas odmówiłem...
No tak jak wprowadziłeś taka zasadę to nie zdziw się jak Twoja kobieta będzie niezadowolona.
Fajnie jest razem poimprezować. Ale niekoniecznie ZAWSZE trzeba wszędzie chodzić razem. Związek to nie więzienie ale Ty zamknąłeś swoją kobietę w klatce to teraz ona ma prawo powiedzieć, że nie chce żebyś tam szedł albo pójdzie z Tobą (fuuuu...)
a po chuj jej takie zasady dajesz że na imprezy razem chodzicie? Po co osobno chodzić? A po co razem chodzic? Idziesz się pobawić a nie pilnować czy niunia nie robi coś złego. Tak zabierz ją na kawalerski najlepiej.
_____________________________________________________________
Ten, kto jest nie jest wystarczająco odważny, by podjąć ryzyko, niczego w życiu nie osiągnie
Muhammad Ali
Pieprzysz o jakichs ustalonych zasadach, a chyba rozplaczesz sie nad "problemem" isc samemu czy nie i jakie to bedzie mialo konsekwencje. Zaloz spodnie.
Co do ustalonej "zasady", oczywiscie uwazam ja za wysoce idiotyczna. Czasami na impreze lub spotkanie towarzyskie idzie sie wlasnie po to, by odpoczac od partnera i zrobic cos inaczej.
Serio masz 25 lat?
sorcia za brak polskich znakuff ale pisze z komci
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
ale żeby tak samemu sobie strzelić w stopę...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Tak, właśnie miałem napisać to samo
A i tak ja pierwszy napisałem, że "zasada" jest idiotyczna.
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Brawo Ty!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Brawo Ja!
Ale z Was followersi
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Ja nie pytam czy taka zasada ma sens, bo ma tylko czy pójście i złamanie tej zasady może wywołać jakieś perturbacje....
no masz wyżej odpowiedź - tak, złamanie tej zasady wywoła perturbacje bo dziewczyna będzie miała argument na samotne wyjście a wówczas ty będziesz sikać co ona robi na tej imprezie bez ciebie;)
Jakbym ja musiał ciągać swoją kobietę po wszystkich imprezach to bym ocipiał. A gdybym miał chodzić z nią na wszystkie jej imprezy to chyba tym bardziej
Ta zasada nie ma żadnego logicznego sensu, jest męcząca i śmierdzi kontrolowaniem drugiej osoby. Zwróć uwagę na to co napisałeś. "Wymagam(...)ona się dostosowała i jej to nie przeszkadza". Wychodzi na to, że łazicie za sobą czy chcecie tego czy wam się akurat nie chce. No wiesz, ja też się dostosowałem do tego, że moje bąki brzydko pachną i mi to nie przeszkadza. Aaaaale jednak gdyby było inaczej...
Nie iść na kawalerski kumpla w myśl tak idiotycznej zasady... Dla mnie z deczka lipa. No, ale cóż, życz znajomym dobrej zabawy i ciesz się wspólnym wieczorem z twoją kobietą. W imię zasad skur***yny!!!
swoją drogą ciekawy jest ten paradoks - ludzie myślą, że jak ustalą sobie we wzajemnej relacji jakieś zasady, to będzie zajebiście. Nie biorą pod uwagę tego, że ta przedziwna potrzeba wyznaczenia ram w związku oraz w następstwie świadomość ich istnienia jest podstawą tego, że prędzej, czy później wszystko się zjebie. Życie to jednak nie jest pinball..
Ustanowiłeś taką zasadę "zakazu wychodzenia samemu na imprezę", bo tak naprawdę masz niskie poczucie własnej wartości, co dodatkowo przekłada się na ograniczone/brak zaufania do Twojej partnerki. Już samo słowo "zakaz" budzi niesmak. To pospolite kontrolowanie drugiej osoby. Masz szczęście, że trafiłeś na uległą osobę, co nie znaczy, że w przyszłości Twoja "niunia" się nie zbuntuje. Związek z drugą osobą to świadomy wybór, a nie ograniczenia. Dlaczego nie chcesz jej puścić samą na imprezę? Boisz się, że ktoś mógłby ją zacząć podrywać i ją sobą zaciekawić, bo okazałby się lepszy niż Ty? Wróć do podstaw i popracuj nad swoją samooceną, żaden pewny siebie mężczyzna nie nałożyłby nigdy takiego zakazu. Zresztą nie rozumiem jak samemu siebie można tak skazać, czyżbyś nie miał swojego życia? To dziewczyna się powinna martwić, czy Ty wychodząc z kumplami wieczorem przypadkiem kogoś nie poznasz, tutaj mamy odwrócone role. Słabizna Panie mos29. Gorzkie i cierpkie słowa, ale przemyśl sobie to, bo takie są fakty.
Trzymaj ją dalej w klatce a jak pewnego pięknego dnia pójdzie w tango z fąfelami to będzie się zachowywała jak spuszczona ze smyczy, a Ty będziesz przerażony siedział w kącie z telefonem i wypisywał, że ma już wracać.
Ogólnie to i Ja źle wszystko sformułowałem jak i wy wszystko źle zrozumieliście, ale to moja wina.
Wyjaśniam
Nie ma żadnej większej zasady, że osobno ona ani Ja nigdzie nie chodzimy to po pierwsze. Po drugie chodziło mi oto, że ona praktycznie nie chodzi na imprezy itd. bez mojego towarzystwa (raz na rok może) i mi to bardzo odpowiada, bo tutaj akurat macie rację nie chcę, żeby chodziła sama, ale wiem, że siłą i zakazami niczego nie zdziałam i też nie chce aby przez moje pójście na kawalerskie ona zaczęła chodzić na imprezy (bo wiadomo może chcieć się odkuć).
Po prostu żadnych chorych zasad nie ma i tyle
Mam do was tylko ostatnie pytanie które przybliży ta sytuacja:
Dziewczyna obojętnie która ma faceta i czasami nie widzą się 2 dni załóżmy i ona np. kiedy nie ma faceta przy boku (nie specjalnie) została zaproszona (facet o tym zaproszeniu wie) na jakieś winko itp. do koleżanek w domu...
Dalsza część historii z wariantami:
a) dziewczyny w tym nasza wypiły co miały wypić i każda wróciła do swojego domu
b) dziewczyny spontanicznie wybrały się na imprezę do jakiegoś klubu
I teraz mam do was pytanka:
a) Facet od dziewczyny prosi aby jak przyjdzie z imprezy do domu zadzwoniła na to ona, że najwyżej może napisać smsa a nie będzie dzwonić pijana i czy to normalne ok?
b) Rozumiem nikt nie jest czyjąś własnością i proszenie o możliwość dalszego imprezowania jest bez sensu ale już informacja o tym, że swoja dziewczyna idzie do klubu a miały siedzieć w domu jest chyba ok co nie? I jeśli dziewczyna zamiast zadzwonić to też chce napisać smsa tylko, że idzie do klubu to jest ok?
No raczej tak , weź się tak nie przejmuj bo jeśli będzie Cię miała zdradzić to i tak to zrobi . Skoro Ci napisała sms to znaczy że pamięta o Tobie , więc ja nie widze problemu u niej tylko u Ciebie jesteś za bardzo zazdrosny .
Kurde chłopie, na prawdę wali od ciebie zazdrością i chęcią kontrolowania drugiej osoby. Co za tym idzie brakiem pewności siebie, bo gdybyś ją miał trochę większą to nie zawracałbyś sobie głowy tym, że twoja panna poszła sobie na imprezę z koleżankami, nie czułbyś się zagrożony. Kolega hubert z góry dobrze mówi, jak panna ma cię zdradzić to cię zdradzi. Jak ją będziesz kontrolował i pilnował na każdym kroku to tym gorzej, bo wtedy zdradzi cię za X lat jak pojedziesz na delegację, a dzieci będą u teściowej. I ty wtedy powiesz "za mało jej pilnowałem" a ja powiem "chujową dziewczynę sobie wybrałeś".
Fajnie jest poimprezować ze swoją panną jeśli się do tego nadaje, ale nie można non stop robić tego razem. Trzeba dać sobie luz w związku, bo takie kontrolowanie i spowiadanie się gdzie się jest i z kim to jak życie w klatce. Nabierz dystansu i daj pannie wolną rękę gdzie akurat chce spędzić wieczór.
Moim zdaniem możesz nawet prędzej doprowadzić do takiej zdrady bo tą chorą zazdrością obniżasz swoją pewność siebie a co za tym idzie atrakcyjność . W końcu skończy się to następnym nie przyjemnym postem tutaj .