Witam ma pewien problem. Otóż nie mam zamiaru używać indirectu gdyż nie podoba mi się omijanie tematu o który mi chodzi. Jednocześnie mam jakąś pojebaną blokadę przed podejściem. Rozjebałem wszelkie excusy przed podejściem ale widzę jakaś dziewczynę to widzę że albo jest za ładna, a jak już jest taka która mi sie akurat podoba(wbrew pozorom te najładniejsze z wielkimi cycami nie są moim ideałem)To nie pojawia sie już żaden excus ale jest jakaś taka blokada. PO prostu mój umysł mówi nie i chuj. A ja nie mogę sobie z tym poradzić. Wczoraj spędziłem 4 godziny na włóczeniu się po mieście i zmarnowałem chyba ze 20 szans na podejście. wiecie może co powinienem zacząć robić by pokonać tą dziwną blokadę? Chcę podrywać kobiety na ulicy directem. Nic więcej...
A zaliczyłeś pytania o godzine , droge i takie tam ? Jeśli nie to może właśnie za szybko chcesz wejść na głeboką wode i może powinienes zacząć od czegoś mniejszego a nie od razu iść z zamiarem wyrwania
One nie chcą
faceta dla, którego będą całym
światem. One chcą być z facetem który
dla nich będzie całym światem.
Dziś zrobie to , czego innym sie nie chce . Jutro zrobie to , czego inni nie będą w stanie ..
Płacz na treningu , śmiej się podczas walki
A podchodziłeś już do dziewczyn wcześniej? To wynik zlewki czy po prostu boisz się tego co nieznane? Bo jak to drugie, to mimo że jesteś zesrany i, jak twierdzisz, masz blokadę to mimo wszystko zrób na przekór i podejdź. Nawet jak Cie zleje to nic nie tracisz a możesz dużo zyskać. I zobaczysz że nie taki diabeł straszny, a za każdym kolejnym razem będzie Ci już łatwiej.
There are two kinds of people in this world – those what like me, and those that can go to hell.
Chev Chellios:
Nie mam żadnego problemu żeby zapytać o drogę czy godzinę.
carra:
Powiedzmy. Ale to były sporadyczne przypadki, może ze 3 razy się zdarzyło. I to właśnie bez directowego otwieracza. Raz otwarłem na komplement ale był kontekst - wspólny autobus. Jednak do w ten sposób zagadanej dziewczyny nie dałem rady pociągnąć tego dalej. Ale tak jak pisałem directu nigdy nie spróbowałem.
Jeśli chodzi o to co piszesz o blokadzie, to właśnie nie o to tu chodzi. Widzę dziewczynę chcę podejść ale coś mi mówi nie. I co najlepsze nie daje mi żadnego usprawiedliwienia!!! po prostu "Nie podejdziesz i chuj!"
Nie wiem czy problem nie leży w moim wyglądzie. Wiem ze wyglądam rok-dwa młodziej niż rzeczywistości(mam 18 lat) i też ciacho ze mnie żadne może w tym problem? Chociaż znowu kurwa nie użalam się nad sobą.
Mam dziwne wrażenie ze laska nie będzie chciała w żaden sposób rozwijać znajomości z kolesiem który jest z wyglądu bardzo przeciętny, skoro ona sama jest atrakcyjna...
Gówno a nie wygląd. I nie masz żadnych blokad, tylko za dużo kombinujesz. Ten problem jest tak duży dlatego, że sam nadajesz mu taką rangę, przypisujesz nadzwyczajne cechy: " chcę podejść ale coś mi mówi nie. I co najlepsze nie daje mi żadnego usprawiedliwienia!!!" w które z czasem zaczynasz wierzyc, więc nie dziw się że Cię to w końcu przerosło. Pierdol to coś i podejdź. Oswoisz sie, potem bedzie coraz łatwiej.
There are two kinds of people in this world – those what like me, and those that can go to hell.
Twierdzisz, że nie posiadasz żadnych wymówek niby. Ostatni akapit w twojej wypowiedzi mówi co innego.
---------------------------------------------------------------
Morning of awkwardness is far better than a night of loneliness.
Ta nie
Zagryzasz zęby i podchodzisz. Dalej za dużo myślisz. Tyle,
Po to właśnie jest zasada 3 sekund.
"Widzę dziewczynę chcę podejść ale coś mi mówi nie. I co najlepsze nie daje mi żadnego usprawiedliwienia!!! po prostu "Nie podejdziesz i chuj!""
Byłem ostatnio w Tatrach. W pewnym momencie na szlaku była długa na jakieś 2 metry przepaść którą trzeba było przejść plus łańcuch nad nią, gdzieś na wysokości klatki piersiowej. Od razu czułem, że to cięższa sprawa niż zwykły komin wcześniej, ale postanowiłem po prostu dalej działać. Przede mną przechodził mój brat i ojciec, więc wiedziałem, że się da.
Posadziłem prawą stopę przy krawędzi, złapałem łańcuch, znalazłem wzrokiem miejsce docelowe dla mojej lewej nogi po drugiej stronie przepaści. Mając taki na szybko zrobiony plan, wysłałem do ciała sygnał "GO" - ciało drgnęło, i zamarło.
Sygnał od mózgu był prosty: "nope, tego nie robisz"
Widzisz, problemy były dwa. Raz, że gdzieś głęboko byłem po prostu przerażony, tylko postanowiłem zignorować to uczucie. Dwa, że cały plan ruchu wymyśliłem niedokładnie, bo pół mojego mózgu, te przerażone pół, po prostu odciąłem od decyzji.
Rozwiązanie było proste - głośne "kurwa" żeby zmniejszyć napięcie, głęboki oddech, rozluźnić się; przyznać się przed sobą, że się bałem przejść; naprawdę dokładnie przewidzieć i zaplanować cały ruch który wykonam - bah, easymode.
Po prostu idź jej powiedzieć jak bardzo chujowo się czujesz. Uderz w ckliwą nutę, powiedz jak ci wali serce, pocą się jaja, że nie wybaczyłbyś sobie gdybyś nie podszedł, whatevs, bądź tak żałosny jak tylko ci się podoba.
"It’s a strange and wonderful skill if you can be gracious about receiving a girls desire to be affectionate."
Myślę, że będzie lepiej jak będziecie wiedzieć coś więcej o mnie. Dlatego wkleję tutaj fragment mojej historii - jeszcze przed zainteresowaniem tematem pua:
Część pierwsza - początek
Zacznę może od okresu gimnazjum. W sumie to gimnazjum i podstawówki. Niestety byłem w szkole szykanowany. Zawsze ostatni, cichy nie mający własnego zdania podatny na wpływy ciapaty frajer. Brak dystansu do siebie wkurzanie się o każdy „neg” ze strony rówiesników. Poczucie własnej wartości obniżone do minimum jednym słowem dno i metr mułu. Podczas gdy oni we mnie rzucali plecakami ja się śmiałem, myśląc że to taka zabawa. Była zabawa, ale dla nich. Będąc jeszcze w gimnazjum chyba w pierwszej klasie o wszystkim opowiedziałem nauczycielce. Była w szkole niezła wojna ale wiadomo jak kończą się „donosy” Wtedy nie miałem już ani chwili spokoju. Ci ludzie mnie dosłownie zniszczyli i to w najgorszym sensie – psychicznym. Patrząc z dzisiejszej perspektywy na tamtego siebie dopiero teraz dostrzegam kim tak naprawdę byłem. Wtedy tego nie czułem – nie miałem porównania, czuję, że gdybym jakimś cudem miał taki sam skład klasy w szkole średniej, to bym dziś był kompletnym wrakiem człowieka.
Część druga - przemiana
Dopiero gdy zacząłem uczęszczać do szkoły średniej to cos się zmieniło. Nagle nie znałem nikogo. Nie musze pisać że bałem się jak cholera. Pojawiły się małe zgrzyty w pierwszym półroczu pierwszej klasy – głownie z dresami, z którymi do dziś nie utrzymuję zbyt zażyłych kontaktów. Niemniej gdybym nie zmienił środowiska – dziś byłbym już raczej wrakiem człowieka. W technikum powoli zacząłem się otwierać, zaczęły mnie też realnie pociągać dziewczyny(w gimnazjum nawet nie śniłbym by być z najbrzydszą na świecie). W ogóle się za nimi nie oglądałem. Wiedziałem wtedy że po prostu bycie z dziewczyną nie jest dla takich frajerów jak ja, więc nawet o tym nie myślałem. Mając 16 lat nigdy nie całowałem ani nie trzymałem dziewczyny za rękę – nieźle co? Powoli otwierałem się na nowe znajomości. Okazało się ze ludzie są całkiem spoko – jeśli masz szansę pokazać się im od lepszej strony. Mam 4 kolegów z którymi się głownie koleguję – reszta mało mnie interesuje – część ma zbyt dużą(agresywną) energię a część zbyt niską(zamulanie itd..)
Dlatego, HeadCrucher, to zadanie mi chyba nie wyjdzie. Za bardzo boje sie wyśmiania. Większość z was pewnie startowała od zera albo wyżej, ja jak widać wystartowałem z poziomu o wiele niższego. Może terz będziecie mieli jeszcze jakiś inny pomysł co mi doradzić.
Oj, oj - ja tam też startowałem z " poziomu o wiele niższego" , ale jakoś się przełamałem z podejściem.
Reakcja, oczywiście może być negatywna, włącznie z wyśmianiem. Tylko o to w tym właśnie chodzi, że jest ryzyko doznania czegoś nieprzyjemnego, a mimo to działasz. Pytanie jaką krzywdę może Ci to wyrządzić, poza chwilowym wstydem i podobnymi uczuciami?
Widzisz, i tu jest właśnie problem, że sprawa bardziej rozbija się o twoją zaniżoną samoocenę, a nie samo wykonanie podejścia. Po prostu boisz się podejść, bo już znasz z przeszłości to fatalne uczucie, kiedy otoczenie w jakiś negatywny sposób odnosi się do Ciebie. Nie chciałbym Cię odwodzić od podbijania do niuniek, ale wiem z autopsji, że robienie tego w takim stanie, jest to trochę zabieranie się od tyłka strony. Najpierw trzeba by popracować nad tymi "demonami przeszłości", które warunkują u Ciebie takie reakcje na jakiekolwiek odrzucenie ze strony innych osób.
Ja jako dzieciak też nie byłem PUA czy tam innym badboyem. Byłem raczej cichym, spokojnym, małomównym dzieciakiem, który zawsze stał w cieniu. Może nie byłem popychadłem, ale bliżej mi było do tego niż do klasowego macho. No ale jakoś wyszedłem na ludzi, przynajmniej tak mi się wydaje. Dalej nie jestem jakimś uwodzicielem, ale znam swoja wartość i już nie siedzę tak w cieniu.
Musisz zrozumieć to że dziewczyna do której podejdziesz nie wie jaki jesteś. Nie oszukujmy się, na początku na pewno dziewczyny będą odczuwać, że się wstydzisz i że sprawia Ci to problem. ALE! Po pierwsze: większość dziewczyn widząc, że się peszysz z początku Ciebie nie zje, a wręcz stwierdzi, że to urocze. Wiadomo, nie wyrwiesz jej (chyba). Mogą się też trafić jakieś co gorzej zareagują, ale opinią nich się nie masz co przejmować. I po drugie i najważniejsze: Mimo iż z poczatku będzie ciężko musisz ćwiczyć. Uwierz, że z czasem zacznie Ci to przychodzić łatwiej i co najważniejsze zyskasz na tym pewność siebie. Nie chodzi mi tutaj już nawet o pewność siebie w kwestii podrywu bo to tylko taki dodatek do prawdziwej pewności siebie, która zakotwiczy w twoim charakterze. Musisz zacząć działać jeśli chcesz zmienić siebie. Łatwo nie będzie, nigdy nie jest.
---------------------------------------------------------------
Morning of awkwardness is far better than a night of loneliness.
Wydaje mi sie, ze masz problem z zaakceptowaniem siebie jako faceta ktory chce podchodzic do kobiet oraz sytuacji.
Less is more. More or less.
Uwielbiam trudne przypadki.
Rozbijmy to
Zacznijmy od tego, że blokada bierze się z excuzów, czyli albo nie widzisz wszystkich excuzów albo nie chcesz ich widzieć.
Masz przesadzony obraz alfy. Chcesz być konkretny, od razu jebać directami, ok, spoko. Ale nic na siłę - zacznij od małych kroczków. Przyznaj się przed sobą samym, że nie akceptujesz siebie w pełni.
Stań przed lustrem i wyobraź sobie, że Twoje odbicie to Ty sprzed lat, w wieku niemowlęcym. Chcę, żebyś przeprosił to dziecko za to, że nie pozwalasz mu osiągnąć wszystkich tych pięknych rzeczy, które może osiągnąć w swoim życiu! Chcę żeby powiedział mu, że je kochasz i że akceptujesz je nawet jeśli będzie miało z czymś problem. Powiedz mu, że problemy to ludzka rzecz i że nie ważne ile kto ma problemów, ważne jak sobie z nimi radzi. Wypieranie ich nic nie daje. Przekaż mu wartościową wiedzę na temat samorozwoju. Otwórz się na wrażliwość, zdejmij tę barierę ochronną i pozbądź się pozorów twardziela, naucz się od tego dziecka w odbiciu wrażliwości, niewinności. Tej szczerości ze sobą i z innymi. Posłuż mu jako przykład i odsłoń się na cios by sprawdzić, czy go dostaniesz.
Co powinieneś zrobić? Porozmawiać ze sobą samym. Przyznać się do tego, że coś może Cię chwilowo przerastać, ale zrobisz wszystko by tak nie było. Dlatego popracuj nad swoim inner game. I nie mówię o pójściu w stronę alfa - jesteś już alfa aż za bardzo. Pójdź w stronę wrażliwości. Powiedz komuś bliskiemu o swoich uczuciach. Odsłoń się.
Jest jeszcze jedna sprawa. Zauważyłeś kolejną wymówkę - w Twoim wyglądzie. Zastanów się czy to jak wyglądasz ma jakiekolwiek znaczenie i czy to Cię w jakikolwiek sposób nie ogranicza. Jeśli uznasz, że Cię ogranicza to jebnij się w głowę, a jeśli uznasz, że jest ok to jest ok. Nie mniej jednak - INNER GAME to temat, któremu chcesz poświęcić najwięcej uwagi.
Pozdrawiam
life = risk
Witam. kolego Arm pomysł z byciem żałosnym nie jest zły. Byłbym wtedy zgodny ze sobą, a pewnie to uczucie strachu powoli będzie przechodzić. Popróboję, moze nie wyszło mi bo specjalnie jechałem do miasta żeby spróbować directu. a chyba nie tędy droga. Co mogę robić, by rozwinąć swoje inner game?
Kolego - zacznij od podstaw:
1) Stań przed lustrem w łazience/pokoju. Przypomij sobie sytuację kiedy "spietrałeś" przed podejściem do tej dziewczyny na mieście. Wczuj się jeszcze raz w tę sytuację i spójrz jaki wyraz ma twoja twarz w lustrze (pdp wystraszony, pochmurny, nieciekawy, przygnębiony) - chciałeś podejść, a nie podszedłeś. I teraz wyobraź sobie, że z takim wyrazem twarzy JEDNAK podchodzisz do niej. Do tego sylwetka zgarbiona, niepewny krok itd. - efekt łatwy do przewidzenia: zła, toksyczna enegria którą byś jej niechcący przekazał, postawa needy itp.
2) A teraz przed tym samym lustrem uśmiechnij się do siebie, tak - do SIEBIE, wyszukaj taki wyraz swojej twarzy, którym sam chciałbyś być obdarowywany przez innych w czasie zwykłej przyjacielskiej rozmowy. Do tego popraw resztę swojej postury (plecy proste, ramione lekko ściągnięte do tyłu, nogi w minimalnym rozkroku, jedna wystawiona lekko naprzód). SPODOBAJ SIĘ SOBIE! - tak, wiem brzmy trochę gejowo, ale wierz mi, to działa.
3) Ćwicz pkt 2 często, aż wejdzie Ci w krew - to nie jest trudne. Ja sam się zdziwiłem, że tak szybko mi to poszło. W pewnym momencie zauważysz sam (i wszyscy dookoła), że masz pogodnieszy wyraz twarzy, że się częściej uśmiechasz, że jesteś sympatyczniejszy dla otoczenia.
4) Idź np. do centrum handlowego i z tym wyrazem twarzy zacznij ćwiczyć spokojny, niemaj dostojny (ale nie napuszony) chód - idąc przeglądaj się w odbiciu witryn sklepowych i sprawdzaj, czy masz wyprostowaną sylwetkę (pkt 2) i uśmiech na twarzy. Zapewniam Cię, to działa! Ja sam po jakimś czasie zorientowałem się, że mijane przeze mnie kobiety zaczęły mi się przyglądać z zainteresowaniem i uśmiechem - i to nie dlatego, że jestem jakimś skończonym Adonisem, tylko dlatego, że czuły ode mnie pozytywną energię.
5) Jak już opanujesz spokojny, pewny, chód zacznij utrzymywać Eye Contact z mijanymi kobietami, aż do momentu kiedy się będziecie mijać. Wiem, na początku jest trudo, ale szybko przekonasz się, że to kobiety zaczną "uciekać" wzrokiem od Ciebie - na zasadzie: "cholera, nie wytrzymałam, chyba za długo sie na niego gapiłam, ale miał w oczach coś ciekawego". Pamiętaj, o pogonym wyrazie Twarzy w czasie takiego EC. I jeszcze jedno patrz prosto w oczy tylko takim HB 6 i wzwyż. Patrzeć w oczy krzywopaszczakom, to żadne wyzwanie - możesz je wpędzić tylko w jeszcze większe kompleksy niż same mają.
Jak już to opanujesz wróć do sytuacji, którą sobie miałeś wyobrazić w pkt 1. Z tą różnicą, że teraz podejdziesz do takiej dziewczyny na luzie, pewnym krokiem z pogodnym wyrazem twarzy, bez spinania się...
Nikt Ci nie zagwarantuje, że od razu odniesiesz sukces - dziewczyna zwyczajnie może nie mieć czasu/nastroju do rozmowy z obcym gościem, który do niej podszedł ot tak sobie. Może czekać na kogoś, itp. Spokojnie, podejdź do następnej... i następnej... i jeszcze jednej.
Powodzenia!
Senior LEX
Verba docent, exempla trahunt - słowa uczą, przykłady pociągają...
Jesli nie boisz się indirectu to rób to, najgorsze co można zrobić to ominąć dziewczynę, która Ci się podoba. Stary podejdź do pierwszej, która Ci się spodoba, obojętnie jak. Najważniejsze to nie przepuszczać, bo z każdą następną odpuszczoną będzie coraz gorzej. Zreszta gdy poczujesz się zblokowany pamiętaj, że przecież podejście to fizyczna czynność i pokonanie kilku metrów do kobiety, to coś co możesz zrobić zawsze, bez wzgledu na blokady i emocje jakie odczuwasz.
Pozdr.
Easy
Easy is good
Nie bedziesz dzialał to nie bedziesz ruchał i spedzal czasu z kobietami, najprostsza motywacja
jak to nie dziala to juz nic nie pomoze 
Less is more. More or less.
Dzieki wielkie za rady. Na te ćwiczenia z lustrem będe musiał sobie znaleźć czas może w weekend bo nie bede tego robił na szybko. Kurdę to jest takie dziwne.. Widze dziewczynę chcę podejść i po prostu nie.. Nie ogarniam sam siebie....
Ogarnij przeramowanie, ktore Senior LEX Ci sprytnie chcial zaimplementowac. Nie udawaj pewnego siebie - badz pewny siebie! Boisz sie opinii/reakcji? Stary sprobuj z siebie na jakis czas zrobic egoiste, narcyza i zadufanego w sobie drania, by podniesc samoocene. Oczywiscie staraj sie wytworzyc 'zdrowy' egoizm, nie przesadzaj w tym. Ale naucz sie totalnie zlewac na opinie innych jezeli z czyms sie czujesz dobrze. Jezeli twoje sumienie i jakas tam etyka moralnosc, pozwalaja ci na takie a nie inne rzeczy, to nie masz sie co martwic tym co powiedza inni, czy tez inne - najwazniejsze, ze ty sie czujesz z tym dobrze.
Nikt na starcie nie mial lekko. Mialem nawet podobnie jak ty. Ale sie zmienilem, mozesz poczytac o tym na moim blogu (jebany, daje kryptoreklamy w postach ;p). Rzecz w tym, zeby wiedziec czego sie chce i do tego dazyc - chcesz miec laski? Podbijaj do nich, gadaj z nimi jak najwiecej. Rozmawiaj z napotkanymi ludzmi, zeby umiec prowadzic konwersacje z obcymi. W koncu nabierzesz wprawy i nie bedziesz sie bal rozmowy.
Ja kiedys jak cwiczylem podejscia, doszlifowywalem misje. Postanowilem jeszcze dla urozmaicenia i rozluznienia pytac dziewczyny o godzine ale z zegarkiem na rece. A uwierz mojej busoli nie da sie przeoczyc. W koncu za ktoryms razem trafilem na taka HB9:
- Hej kolezanko, powiedz, ktora godzina? - oczywiscie banan i przyjacielskim tonem glosu. Ta look na mnie i momentalnie na moj zegarek, choc miala juz w rece telefon by sprawdzic, usmiechnela sie, wskazala na niego i:
- Przeciez masz zegarek. - 3s kalkulacji w glowie, szybko sie usmiechnalem, EC i tu mialem trzy wyjscia:
-Zrobic z siebie idiote, ktory nie wie, ze nosi zegarek na reku,
-sciemnic, ze mam zla godzine,
-pociagnac to dalej walac directem, wiec wybralem opcje nr. 3, przypominam w doslownie 3s:
- Wiem o tym, tak na prawde chcialem do ciebie zagadac, jestem ... 2 minuty rozmowy, ona nadal trzymala telefon, mowie, ze musze leciec, ale ze skoro juz ma ten telefon wyciagniety, to sie nie obraze jak mi swoj nr poda, zwlaszcza, ze jest z tego samego miasta. I dala. Pogadalismy jeszcze chwile i sie pozegnalismy.
Widzisz, wystarczy chciec, one nie gryza, a nawet ze spalonej, wydawaloby sie, akcji mozna wyjsc obronna reka.
Kolejna rzecz: nie podoba ci sie twoj wyglad? Zacznij z nim cos robic. Kazdemu mowie, ze jak zacznie dzialac w tym kierunku, a zacznie widziec efekty, to od razu ten self-esteem skacze do gory, ego rosnie, a psychika mowi, skoro moglem to osiagnac, moge osiagnac znacznie wiecej + z dobrym wygladem masz dodatkowy atut przy podejsciu.
Wiec chlopie - przestan marnowac sobie zycie na bezowocne narzekanie i odpuszczanie. Pora sie nieco spocic i zaczac dzialac. Owoce swojej pracy zobaczysz predzej niz sie spodziewasz.
''[...]Chwała przemija, dziewczyny mają w dupie blizny,
Dlatego wciąż myślę chujem, tak każe mi
mój instynkt,
Ale dziś częściej ratuje mnie mój urok
osobisty.''
Ok dzięki wezmę sobie te wasze rady do serca
Zobaczymy co z tego będzie 