Witam wszystkich,
Często jest tak że będąc już głęboko w bagnie nie chcemy się przyznać przed samym sobą że toniemy tylko dalej udajemy że wszystko jest okej i to jedynie niewielka kałuża na naszej ścieżce którą niedługo ominiemy. Tak i jest w sytuacji którą wam opisze, nie zamierzam przekonywać nikogo że jest ona inna od setek sytuacji facetów zakładających wątki na tym forum. Chcę żeby ktoś z was napisał mi niektóre rzeczy wprost, ja już całkowicie straciłem dystans i ciągle nie chcę zaakceptować rzeczy oczywistych. Stąd pewnie i ten temat, jednak ciągle mam nadzieję że ktoś napisze ,,stary,, przecież to się jeszcze da odkręcić, wystarczy tylko zrobić tak i tak. Do sedna.
Ja 24lata, ona 21. Spotykamy się od 3 miesięcy, jesteśmy z tej samej miejscowości z tym że ona teraz wyjechała na studia do miasta oddalonego o 200km, do stolicy.
Na pierwszym naszym spotkaniu starałem się dostarczyć jak najwięcej pozytywnych emocji, śmiechu, żartów sytuacyjnych, zaznaczyłem też że spotykamy się jedynie po koleżeńsku. Od drugiego zacząłem ją całować i dotykać, przez kilka następnych spotkań coraz namiętniejsze pocałunku i bezpośredni dotyk, masaż ud, pośladków, brzucha, piersi. W końcu zaprosiłem ją do siebie na noc, zgodziła się, spaliśmy w jednym łóżku, z tym że nie udało mi się jej wystarczająco rozpalić i nie doprowadziłem do seksu. Zaczęła mnie zapraszać do swojego domu, przedstawiła mamie i siostrze.Tyle że od tego momentu coś się zacięło, jej matka zapytała ją kim dla siebie jesteśmy, odpowiedziała że przyjaciółmi, matka na to że przyjaciółmi? Całujecie się po koleżeńsku, chodzicie za rączki po mieście po koleżeńsku to i może mu jeszcze dupy będziesz dawać po koleżeńsku. Po tej rozmowie z matką zapytała mnie kim jak wyobrażam naszą przyszłość, w sumie później często o to pytała, odpowiadałem że na razie trzeba się skupić na chwili obecnej i wspólnie fajnie spędzać czas.
Po jej rozmowie z matką coś jeszcze się zmieniło, shit testy popłyneły strumieniem, non stop byłem pod ostrzałem; dlaczego od razu nie odpisujesz na moje smsy, dlaczego nie chcesz nosić mojej torebki, dlaczego nie odbierasz po pierwszym sygnale, mój kolega chciał mnie zaprosić na piwo itd. Ja jednak skrupulatni próbowałem robić swoje, dużo całowania, dotyku, przytulania, aż na jednym ze spotkań zapytała kim dla mnie jest bo ja jestem dla niej jedynie czasoumilaczem i wakacyjną przygodą, zatkało mnie ale odparłem że uważam podobnie. Niestety po mojej mimice zauważyła że coś jest nie tak i że jednak mnie to dotknęło co powiedziała. Później w smsach zaczęła przepraszać tłumacząc że nie chce żeby ktoś ją zranił, boi się i znowu wszystko zjebała.
Po tygodniu pojechałem do niej do Warszawy, spaliśmy znowu w jednym łóżku ale mimo moich prób jej rozgrzania znowu do niczego nie doszło. Gdy wróciła do domu spotkaliśmy się kilka/ kilkanaście razy. 2 tygodnie temu przed odjazdem zapytała co z nami bo ona tu przyjeżdżać przez długi okres czasu nie będzie, odpowiedziałem że potrzebuję zmian i chętnie przeprowadzę się do Warszawy, tylko żebym mieszkał u niej dopóki nie znajdę mieszkania, Odpowiedziała że nie, że to śmieszne bo przecież jak to ja mówiłem nawet nie jesteśmy parą tylko kolegami i że ja chcę czegoś więcej, a ona nic do mnie nie czuje. Odpowiedziałem że lubię spędzać z nią czas i chciałbym spędzać go z nią więcej. Powiedziała żebyśmy zostali kolegami, ja na to że kolegami to my nie będziemy, że dziękuje jej za wszystkie chwile i lepiej będzie jak już się nie zobaczymy, przyjęła to na spokojnie. Odwiozłem ją do domu, tu się rozpłakała, zaczęła tulić i mnie całować. Jeszcze nigdy mnie nie całowała pierwsza i to w taki sposób, zapytała czy będziemy dalej się spotykać, zgodziłem się.
Ostatnio byłem w Wawie na rozmowie kwalifikacyjnej, dostałem propozycję dobrze płatnej pracy, i to po wysłanym tylko 1 cv!!! Dobrze myślicie, waham się bo głównym powodem przeprowadzki byłaby ona, i to jest właśnie straszna głupota, dopiero dzisiaj się ocknąłem że robię tak wiele dla osoby z którą praktycznie nie jestem w związku, nawet seksu między nami nie było. Mniejsza z tym, jeszcze kilka informacji;
-nigdy mnie pierwsza nie całowała,
-nie zaprosiła nigdzie,
-pierwsza nie zadzwoniła do mnie.
Jedynym plusem jest to że zawsze od razu ode mnie odbiera, jak nie ma jak to chwile później oddzwania bądź wysyła smsa z przeprosinami, przez telefon wydaje się być prze szczęśliwa że do niej zadzwoniłem, chętnie zgadza się na spotkania ze mną... tyle że na spotkaniach Syberia, istna królowa loda, to ja ją pierwszy całuje, ona nigdy. Smsów praktycznie nie piszemy.
Dziękuje za poświęcony czas na czytaniu tychże wypocin, napiszcie mi co o tym sądzicie i gdzie popełniłem błąd. Jeszcze jedna sprawa która mnie niesamowicie irytowała, dlaczego ona wszystkich swoich kolegów na powitanie i pożegnanie całuje w policzek? Przedstawiłem jej mojego kumpla a ta go cmok w policzek + przytulenie, drugiego to samo.
Pozdrawiam Tomasz
błąd? Popełniłeś?
napisała, ze jestes czasoumilaczem, ze nic do ciebie nie czuje.... no to o co chodzi? Chyba jasne...
Jestes "w razie czego" i do poprawienia ego... Nudzi się to buduje atmosferę
I kup trochę wazeliny bo tak jej włazisz w dupę, ze lada moment się tam zatrzesz!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
wyjedź do Wwa i zajmij się tutaj innymi dupami, jedyne słuszne rozwiązanie.
Korzystaj
Dostałeś ofertę pracy, zajebiście.
Wyszło słońce więc się nim opal
Cos mi sie wydaje ze ty bys predzej dal dupy jej niz ona ci
Tomku, pakuj manatki do duzego miasta. Laske olej, bo zrobisz to dla siebie a nie dla niej. Powodzenia w pakowaniu !
Gdy poczuła że jednak może cie stracić dopiero zaczeła się starać... Jak dla mnie brakowało emocji negatywnych one też są potrzebne już od pierwszego spotkania bo wychodzisz na miłego i sztywnego gościa . Troche za późno się ocknełeś . Wyciągnij wnioski i idź do przodu doświadczenie jak sam widzisz już zdobyłeś. Z inną kobietą już pewnie nie popełnisz tych błędów. Ona za mało poświęciła siebie dla ciebie.Poza tym to już podchodzi pod powroty a ta strona nie jest do tego . Pzyjmnij to na klate
chyba największa głupotą jaką można zrobić w tej sytuacji to uzależniać swoje plany od laski po 3 miesięcznym związku (i to jak czytam, niezbyt udanym) rób jak uważasz, podejmij decyzje na chłodno i tyle, jeżeli masz okazję zdobycia doświadczenia w stolicy (już nawet nie chodzi o kasę) to myślę że to dobry pomysł, każdy wartościowy wpis w CV się przyda
they hate us cause they ain't us
Laskę za burtę. Wypłyń na szerokie wody i dokonaj abordażu na inny okręt;)
"Tato, czy kobieta kiedyś zrobiła ci coś tak strasznego, tak odrażającego, że zrujnowało ci to całe życie?"
"Tak synu, ty tę kobietę nazywasz matką"
Al Bundy - król;)
Dziękuje wszystkim za sugestie, rady, złośliwe aluzje. Kto miał się wypowiedzieć ten już to zrobił, więc pora na mój komentarz.
Nie widzę dalszego sensu w spotykaniu się z nią, już jakiś czas temu te spotkania zaczęły dostarczać mi jedynie złości, smutku, frustracji i irytacji związanej z brakiem jej zaangażowania no i seksu, który po 3 miesiącach już dawno powinien być. Gdzieś popełniłem błędy, jeszcze nie dostrzegam gdzie. Tej relacji i tak bym nie utrzymał, w tej chwili mam za małe doświadczenie. Dziewczyna należy do kategorii trudnych kobiet, jest bardzo atrakcyjną księżniczką, o niewielkim poczuciu własnej wartości i toksycznymi wzorcami postępowania z mężczyznami wyniesionymi z domu, facet zawsze ma robić tak jak ona zechce. Irytuje mnie już wychowywanie jej, chciałem zmieniać w pełni ukształtowaną osobę, co było olbrzymim błędem. Uważałem że muszę to robić bo nie chciałem żeby mnie traktowała jak jej rozwiedziona matka swoich facetów i jej siostra swojego, czyli jak swojego pieska. Byłem też zbyt chamski, nie czuły, nie zainteresowany jej sprawami, zawsze stawiałem na swoim, o dziwo powiedziała mi że te rzeczy właśnie jej się podobają we mnie bo nie jestem jak reszta jak to określiła ,,tych frajerów którzy biegają za nią i jedzą jej z ręki,, z tym ,że ja pomału zacząłem zamieniać się w takiego frajera.
Nie radzę sobie również z zazdrością, jak dzieciak byłem zazdrosny o to że w ciągu tygodnia minimum kilkunastu kolesi próbowało ją poderwać, w pracy ( jest barmanką), w autobusie, w sklepie, na uczelni, nawet w taxówce. Byłoby jeszcze gorzej. Z jej rozmowy zrozumiałem że chce tańczyć na rurze i że raz już tańczyła z koleżanką, tego to ja już bym nie zniósł, za cienki w uszach jestem. Potrzebuję zmian, chcę się rozwijać także wykorzystam okazję i do stolicy się przeprowadzę, z nią kontakt urywam, niech inni próbują. Oczywiście życzę im powodzenia bo to nie będzie łatwe.
Powinienem również przepracować mój pociąg do toksycznych lasek, to już 6 kobieta z problemami z rzędu, a to już sugeruje że to nie z nimi coś jest nie tak tylko ze mną.
Pozdrawiam Tomasz