Czołem !
Niedawno poznałem cudowną dziewczynę. Tak pewno każdy powie, że ma cudowną i że każdy idealizuje. Panowie mi wystarczy, że jest zaprzeczeniem dotychczasowych kobiet, z którymi łączyło mnie uczucie. Mamy wiele wspólnego, czasem mam wrażenie że mam do czynienia ze swoim drugim ja. Może to rzeczywiście ta słynna druga połowa jabłka ?!
Przez najbliższe 3 miesiące decydujemy się na zwiazek na odległość (spotkania raz na 2-3 tygodnie) do czasu gdy pójdzie na studia. Ja nie mam żadnych zobowiązań więc chętnie pójdę do tego samego miasta i tak mialem ruszac w Polskę.
Parę dni temu miałem odwiedziny w jej domu. Jechałem pewny siebie bo rodzice zartowali że jedzie zięć itd . Przywitalem się, zjedlismy obiad i z ojciem zacząłem dyskusje o roznych sprawach. No i w koncu przyszedł moment, że wyszlo iż tymczasowo nie pracuje ale chce być trenerem pilki noznej itd.
Do rzeczy.
Zostałem na weekend (bez jej rodziców bo wyjechali nad morze) no i bylo bardzo fajnie jak zwykle gdy się widzimy z dziewczyna. No i po paru dniach się zaczęło...
- nie ma pracy
- będzie przeszkadzał ci w studiach
- będzie sie klocil z tobą
- faceci są zaborczy
- nie ma ambicji bo nie studiuje.
Więc pomyślałem ok. Mają rację. Gościu obcy przyjezdza do ich domu i ani pracy ani studiow tylko same plany. Mam kursy instruktorskie ale od czegoś trzeba zacząć no i więc powiedzialem że pójdę na te studia że chce. Tym razem bylo
- no i co skonczy te studia i co ? Trenerzy malo zarabiają
- chcesz się zabawic jedz nad morze tam pelno chłopakow (serio, rodzice tak do córki...)
No i uklada nam się całkiem dobrze ale moja P strasznie się przejmuję bo ciągle jej gadaja, że to nie ma przyszlosci bla bla... znają mnie z rozmowy która trwala 5 minut. Najwięcej do powiedzenia ma jej matka, ktora jedyne co powiedziała to - dlaczego nie jesz ? ...
Moja dziewczyna mówi że jest naprawdę szczęśliwa ze mną ale oni to wysmiewaja.
Mam 24 lata, moja dziewczyna 20 niestety nie może podejnowac suwerennych decyzji bo oni będą ja utrzymywac na studiach. Ja natomiast nie chce zebysmy się ukrywali. Za stary jestem na konspiracje. Moje byle nie dorastają jej do pięt i nie chce jej stracic. Ona nie chce stracic mnie.
Pomyślałem, że do nich zadzwonię i powiem, że rozumiem ich ale żeby dali mi szanse. Nawet napisałem list rozwiewajac ich wątpliwości ale nie wiem czy wysylac.
Panowie.. pomożecie ?
Moglaby pomoc nam jej siostra, która wie jak się kochamy ale ona utwiwrdza rodziców mówiąc że na odległość to nie przetrwa. Jakbym nie wiedzial...ale to tylko 2-3 miesiące i bedziemy razem . Na razie w osobnych mieszkaniach a z czasem, może kiedys w jednym.
Dziękuję
Co mamy zrobic ? Czekamy z dziewczyna na waszą pomoc.
Oni nie kumaja. To ludzie z tych, że wiedzą najlepiej.
Najlepsze jest to że ich rodzice byli tacy sami... My nie zamierzamy postąpić tak jak rodzice P. To byłaby ostateczności.
Co mamy robić. Jesteśmy zalamani
"Może to rzeczywiście ta słynna druga połowa jabłka ?!"
Nope.
"Pomyślałem, że do nich zadzwonię i powiem, że rozumiem ich ale żeby dali mi szanse. Nawet napisałem list rozwiewajac ich wątpliwości ale nie wiem czy wysylac."
Chcesz sobie strzelać w kolano to strzelaj. Zapewnianiem kogoś listownie niczego nie zmienisz, liczą się czyny.
Ile wy się znacie? 3 miesiące? Trochę za szybko chyba stwierdzasz, że to druga połówka jabłka, za szybko pojawiają się rodzice którzy robią problemy i którymi ty zaczynasz się przejmować i za szybko chcesz pisać jakiekolwiek listy.
Luz.
-----------------------------------------------------------
Wiem o tym, bo Tyler o tym wie.
A jakaś rada ?
Jaka jest różnica ile się znamy ? Mamy wiele podobnych przemyśleń i nie mowie tu o duperelach tylko np sport polityka historia życie jesteśmy oboje po toksycznych związkach. Jasna sprawa jest tez duzo różnic
matiz12
Rada jest na samym końcu, brzmi ona "luz".
Jaka jest różnica? No tak, faktycznie, jak ktoś uzna, że trafił na miłość życia po dwóch miesiącach od poznania panny, będzie snuł wspólną przyszłość, dzieci i domek to właśnie wtedy ma to znaczenie. Chyba, że wierzysz w wielką miłość od pierwszego wejrzenia gdzie grają fanfary w tle i leci konfetti.
"Mamy wiele podobnych przemyśleń i nie mowie tu o duperelach tylko np sport polityka historia życie jesteśmy oboje po toksycznych związkach"
No popatrz, jak pięknie, film można nagrać. Sport, polityka i historia, to faktycznie są fundamenty i żadne duperele. Jeszcze oboje po toksycznych związkach, no jak szukać wspólnych cech które was zbliżają, to już po całości, nie ma co
Poważnie, luz bo zły kurs został obrany a myślenia jej rodziców nie zmienisz chyba, że jutro wygrasz 6 w lotto.
-----------------------------------------------------------
Wiem o tym, bo Tyler o tym wie.
Czasem najlepsza rada to ta najprostsza rada... Pierdol ich. Nie żyjemy już na szczęście w czasach kiedy to rodzice wybierają córce małżonka(choć w niektórych rejonach tak wciąż jest). Musisz też jej to uświadomić, że jest niezależną osobą, nie musi zawsze zgadzać się z opinią rodziców. Oczywiście zawsze lepiej jest mieć dobre stosunki z rodzicami dziewczyny, ja zawsze o to dbałem. Ale skoro są tak pojebani, zamknięci i sceptyczni to nie ma sensu ich na siłę do siebie przekonywać, niech się pieprzą. Jeśli oni mają takie podejście to marne szanse żebyś ich na szybko przekonał do siebie, zamknięte umysły, zaściankowe myślenie. Takich ludzi nie przegadasz. Skup się na dziewczynie i olej jej starych.
Ja tez nigdy nie mialem z rodziną byłych problemów. A jeśli już to mi ufali i bylo ok.
Dziękuję za ooinie i radę. Dala Nam trochę nadziei
matiz12
Boże gościu zacznij się zachowywać jak facet, listy chcesz pisać a założę się, że laski wcale nie znasz jakoś świetnie jeszcze.
Opinia i rada która dała wam trochę nadziei, forum towarzystwa wzajemnej adoracji. Wszedłeś tu bo chcesz po prostu poklepania po plecach i dostać rady, których sam oczekujesz. Jak już teraz są problemy z jej rodzicami i ty wymiękasz to sobie wyobraź co będzie dalej...
Chciałbym dostać radę nie jakieś opinie.
Nie wiem co będzie dalej. Wiem, że raczej powinien byc dobry kontakt z jej rodzicami bo w tym momencie oni nią rządzą.
Może byc że np nie spotykaj się z nim albo niech on ciebie utrzymuje.
To jest dosc powazny problem
matiz12
Czemu masz wpisane w metryce wieku 27 a piszesz, że masz 24 lata?
Olej jej rodziców bo co masz zrobić. Zostaw to tak jak jest, na siłę ich nie przekonuj bo nic to nie da, będzie co ma być, znasz pannę dopiero 3 miesiące więc to niewiele i do tego jesteście młodzi. Swoją drogą skąd bierzesz kasę na życie skoro nie pracujesz, rodzice Ci dają?
Po części przyznam jej rodzicom racje bo z amatorskiej trenerki kokosów nie zarobisz a na profesjonalne kluby to jesteś za młody a jak nie grasz w piłkę tylko chcesz się uczyć fachu czysto teoretycznie to jeszcze długa i wyboista droga przed Tobą. Bardzo dużo w tym kierunku dają studia na AWFie, takie uczelnie kończyli koledzy, którzy myśleli nad trenerką by w międzyczasie mieć pracę np. w szkole jako nauczyciel czy innych obiektach gdzie mogli zajmować się szkoleniem np. młodzieży.
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
Mam oszczednosci ale zaraz się kończą.
Chciałem na studia ale studia daja mi trenera i ii iii klasy ktore tracą waznosc w 2019 roku i później trzeba robić kursy uefa c b a .
Zastanawiam się tez nad trenerem Personalnym.
27? Jakis chyba przypadek albo ustawiłem na szybkiego
matiz12
Czy bym chciał takiego wyboru dla swojej córki ?
Gdybym znał kandydata tak od środka jaki on jest to oczywiście.
Jesli oceniając powierzchownie tzn po faktach to nie... bo nie pracuje itd.
Stary ale kumasz, że ona idzie na studia i nie może iść do mnie ? Wybiera same elitarne szkoły. Chce studiować prawo. Ja nie mam żadnych ograniczeń więc mam zapierdalac do innego miasta ot tak bo żeby nie bylo za latwo ?
Powtarzam chciałem wybrać Wroclaw lub Gdansk. Między innymi tam tez zlozyla papiery więc why not.
Co do tego czy coś się udaje czy nie. Lecisz schemstycznie rok? Dwa? A może 10?
Powiem Ci, że nie ma na to recepty. W moim otoczeniu jest 2-3 pary, które znały się
- miesiac i wzięły ślub (24lata razem i nadal chodzą za rękę)
- 3 miesiące (15lat razem i wspolne podroze, uśmiechy itd)
- 4 miesiace (7 lat razem i jest zajebiscie)
Znam tez takie pary, ktore byly
3 lata w zwiazku
5 lat w przyjaźni
Oraz znały się od dziecinstwa czyli +\- 20 lat zanim zaczęli jrecic i wiesz co ? Typuje że te zwiazki się rozpadna bo nie da się na nich patrzec jak się kloca, jak warcza na siebie.
Gdyby każdy tak podchodzil to wszystko byloby wch.j schematyczne. Albo nikt by z nikim nie byl bo po ch.j plakac itd.
Peace
matiz12
MrSnoofie całą prawdę Ci napisał. Jeśli będziesz dobry w związku i podtrzymywał relacje z dziewczyną tak jak Gracjan przykazał, to istnieje prawdopodobieństwo, że laska pójdzie za Tobą a nie za rodzicami. Z Twojego opisu wynika jednak, że jej starzy chcą ustawić dziewuchę z kimś kto prosperuje finansowo na przyszłość.
Moja rada, rób swoje w związku, z rodzicami się nie wdawaj w jakieś dyskusje, na siłę nic nie zrobisz. Staraj się być neutralny wobec nich, bez lizania dupy, że tak powiem. Z czasem może Cię jednak zaakceptują, jeśli nie to chuj, przecież spać z nimi nie musisz...
Proponuję nieco ostudzić emocje, widzę, że rozbujałeś się w obłokach i te teksty, że ta jedyna ble ble.... Też tak kiedyś myślałem przez pierwsze 4 miesiące związku z byłą, po 2 latach miałem dość i teraz mam dużo inne spojrzenie na tą materię. Nie ma co planować, samo wyjdzie w praniu...
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Moja dziewczyna juz zapowiedziała, że ze mnie nie zrezygnuje. Kloci się z matką bo ojciec to się nie odzywa. Mowi że nigdy nie wybije mnie siebie z głowy. I juz powiedziała że tylko te dwa miesiące i wreszcie od nich odejdzie bo nie wytrzymuje zyciowo
matiz12
Moja dziewczyna juz zapowiedziała, że ze mnie nie zrezygnuje. Kloci się z matką bo ojciec to się nie odzywa. Mowi że nigdy nie wybije mnie siebie z głowy. I juz powiedziała że tylko te dwa miesiące i wreszcie od nich odejdzie bo nie wytrzymuje zyciowo
matiz12
Tak w ogóle to dlaczego poprzednie związki były toksyczne? Zastanawiałeś się nad tym? Wyciągnąłeś jakieś wnioski czy stwierdziłeś "bo to zła kobieta była"?
Jak się nie wie, czego się chce, to się ma, czego się nie chce.
Egoizmem jest wymaganie od innych, by żyli życiem, które akurat tobie wydaje się najwłaściwsze. To jest egoizm. Żyć swoim życiem nie jest egoizmem.
To już druga strona medalu. W toksycznych związkach zawsze jest ten problem, że obie strony zwalają winę na drugą wskazując palcem i krzycząc: "TOKSYK!". W sumie nie ma się też co dziwić, przecież ktoś nie przyzna sam przed sobą, że to on był toksyczny. Natomiast tak na prawdę wina często leży po obu stronach barykady.
Miałem koleżankę, która utrzymywała, że była w toksycznym związku (oczywiście przedstawiła to tak, jakby WSZYSTKO było winą jej EX, jak to kobita musiała się usprawiedliwić). Potem ją lepiej poznałem i przestało mnie to dziwić
-----------------------------------------------------------
Wiem o tym, bo Tyler o tym wie.
Może toksyczne to złe slowo no ale jesli dziewczyna w sumie bez powodu wyzywa od chujow czy coś w tym stylu i później przeprasza to normalne nie jest.
matiz12
Tak jak koledzy napisali, chcesz życie sobie układać pod 20 latkę (sic!) która znasz raptem 2,3 miesiące i to na odległość? To równia pochyła do klęski.
W takim razie, przyznaje racje jej rodzicom, prawdopodobnie Twoja obecna sytuacja życiowa jak na 24 czy 27 lat nie jest wysokich lotów a przyszłość nie układa sie prawidłowo (wiem, brutalne).
Ogarnij się, rób swoje, laska jak będzie kochać pójdzie za Tobą, jeśli nie albo jej się odwidzi (a pewnie tak będzie, to 20 latka) to przynajmniej nie zostaniesz z g**** w ręcę.
Sytuacja jest taka, że mieszkam na wypizdowie teraz. 30 000 miasto. Ona teraz leci na studia i ja nie mam żadnych zobowiazan. I tak po wakacjach miałem jechać w Polske jakis Wrocław czy coś w tym stylu. Po prostu takie byly plany. Nie robi mi to różnicy a jeśli akurat mogę pojsc tam gdzie ona to tez dobrze. Niczego nie układam.
No moja sytuacja do rozowych nie nalezy ale przelamalem się. Poszedłem na silke, znowu trenuje, jutro mam rozmowę o prace. Kasa mała ale chce być trenerem. Wkur...lem się Panowie na siebie
matiz12
Rob jak uwazasz to Twoje zycie ale nic nigdy pod dziewczyne specjalnie.
Bo jak ona dojdzie, to Ci zycie zabierze.
Dziś gadala z rodzicami. Powiedziała, że nie mogą jej niczego zabronić. Powiedziała kilka solidnych tekstów i pokazala mi, że ona wybrala kogo chce.
Rodzice obawiają się, że ją skrzywdze. Poprzedni facet zniszczyl jej życie więc trochę rozumiem rezerwę
matiz12
"Dziś gadala z rodzicami. Powiedziała, że nie mogą jej niczego zabronić. Powiedziała kilka solidnych tekstów i pokazala mi, że ona wybrala kogo chce."
spokojnie - pierwsza kłótnia, pierwsze rozczarowanie - i wróci/zadzwoni do rodziców,żeby się wygadać, rodzice ją przyjmą, będziesz ten zły, a mamusia "a nie mówiłam córciu?" a jaka szczęśliwa będzie, że doświadczenie życiowe kochającej matki słusznie jej podpowiedziało jak ma córka sobie życie ukladać .. na Twoim etapie i tak jej rodzice będą wyżej w hierarchii niż Ty
zastanów się lepiej, co zrobić.. żeby jej rodziców przekonać do siebie, jak będą chcieli Wam zjebać związek, to zjebią.. zamęczą ją i sam nie wytrzymasz