Witam,
Jestem z dziewczyną około 8 miesięcy. Niestety, mieszka ode mnie xxx kilometrów i widujemy się średnio co 1,5 tygodnia.
Jakiś czas temu wyjechała na 2 miesiące, podczas czego mieliśmy ograniczony kontakt,a do tego przebywała praktycznie z samymi facetami ( taka specyfika jej praktyk). Wtedy było spoko, nie byłem zazdrosny prawie wcale.
Poznała tam faceta, który:
a) jest starszy od nas obojga ( a ona zawsze chciała mieć starszego)
b) jest w zawodzie, w którym ona faceta mieć chciała
c) przez telefon powiedziała mi, że on chodzi i ją przytula ( na szczęście nie tylko ją)
No i wróciła.
Wszystko w porządku, a kiedy przyjechała do mnie.. patrzę a ona cały czas z nim pisze. Leżymy w łóżku - nie ma ochoty na seks. Cały czas słyszę wibrujący telefon. Tłumaczy mi, że to ten sam chłopak, którego poznała na praktykach.
I tak do niej pisze aż do 1 w nocy z sugestią, żeby szła spać, bo ZNOWU BĘDZIE NIEWYSPANA.
Oświadczyłem jej, że mi się to nie podoba.
Zaczęła tłumaczyć, że to tylko kolega i że dobrze wiem, że ona zawsze raczej trzymała się z chłopakami. Próbowałem to przełknąć.
Wróciła do siebie.
Okazuje się, że z tydzień jadą razem z nim i kilkoma innymi chłopakami do znajomej, do miasta kilkaset kilometrów od niej.
Któregoś wieczoru dzwoni spytać, czy wszystko okej.
I nagle musi kończyć, bo ma GOŚCIA.
Okazuje się, ze tym gościem jest oczywiście tamten facet.
W niedzielę marudzi mi, że nie ma na nic czasu, a wieczorem.. idzie do kina z tym samym facetem i jeszcze kimś. No kurde. Poza tym, próbowałem robić to samo - NIC, ZERO REAKCJI. Powiedziała, żebym nowopoznanym koleżankom ( na studiach, II stopień) nie mówił o niej, bo chce się z nich pośmiać. Że niby chce się pośmiać z ich reakcji po ogromnych nadziejach na mnie.
Zaproponowałem wczoraj, że ukryję nasz związek na fb. ( śmieszny minitest) po dwóch smsach się zgodziła.
Podsumowując:
a) nie ma czasu, ale na niego ma,
b) wspólne kino z odwózką do domu
c) wspólny wieczór ( nie wiem, czy też z jej współlokatorką, czy nie),
d) wspólny wyjazd
e) spełnia jej wymagania co do wieku i zawodu
( ja jestem od niej starszy ale tylko o rok i w tym specyficznym zawodzie nie jestem)
Powiedzcie mi, czy ze mną jest coś nie tak, czy jednak mam powody do nerwów? Staram sie ograniczać zazdrość, ale ni cholery mi się to nie podoba.
A już myślałem, że nie będę potrzebować podrywaj'a..
Powiedzcie, co o tym myślicie, bo serio, nie wiem, jak to rozegrać.
Chcesz ograniczyć zazdrość? Odejdź od niej. Olej i to już.
Jak to rozegrać ? Z twarzą.
Powiedz jej spokojnie i jasno, że w przyjaźń damsko-męską skończyłeś wierzyć po zielonej szkole. I ty wiesz, czego chcesz, a skoro ona nie i nie potrafi decydować, jako facet zrobisz to za waszą dwójkę. Powiedz, że nie lubisz się dzielić. No i zapomniałeś nakarmić rybek ( kocham gena za ten tekst ). Obróć się na pięcie i wyjdz.
Powinna przylecieć jak pies z podwiniętym ogonem.
Chyba, że jest tak na niego najarana i jeszcze nie skonsumowała, to najpierw się "pocieszy", a potem się zoabczy.
Oczywiście możesz też nie robić nic, może im się nie uda, bądz w łózku będzie kiepski, o zdradzie się nie dowiesz, ale dalej będziesz miał dziewczynę.
Tylko wyrzuć lustro z łazienki, bo na Twoim miejscu nie potrafiłbym umyć zębów.
Lepiej jest mieć szczęście. Ale ja wolę być dokładny. Bo wtedy, jak szczęście przychodzi, jesteś gotów.
Ktoś jeszcze szedł nakarmić krokodyla w wannie,klasyk
Jeżeli dziewczyna do niego dzwoni tylko po to,aby za parę minut powiedzieć że musi kończyć bo właśnie przyszedł do niej jej nowy kolega, to dla mnie jest to wyrachowana suka
Chociaż zgodzę się z tym że najprawdopodobniej wróci do swojego starego chłopaka .Na nowego po prostu się najarała bo zobaczyla, że jest starszy, w tym samym zawodzie, i ogóle chłopak prosto z jej marzeń.Kwestia czasu jak zobaczy że chłopak jej marzeń też ma wady
Tu nie jest potrzebny podrywaj. Po prostu usiadz na spokojnie i przeczytaj punkty, ktore sam wypisales od A do E.
Tak, juz z nia prawie nie jestes.
Zakoncz zwiazek z twarza i byc moze jeszcze bez rogow.
jak na moje oko wszystko jest ok nie ma powodów do zazdrości przecież kino z kolegą to nic złego co do smsów do 1szej w nocy musisz zapytać kolege o nicku anarky on tam się na tym zna lepiej
proponowałbym kupic jakiś kwiatek albo czekoladki i złożyć niezapowiedzianą wizyte tylko kup troche więcej tych czekoladek bo jak będzie u dziewczyny kolega żebyś nie wyszedł na niewychowanego !
tutaj nie jest potrzebna żadna porada. W tym trójkącie Ty spełniasz rolę kolegi, a tamten (w Twoim mniemaniu) "kolega" czerpie wszystkie korzyści wynikające z bycia w związku. Samochód zwany związkiem dawno od Ciebie odjechał zostawiając za sobą spaliny w których Ty się zgubiłeś i błądzisz jak dziecko we mgle z nadzieją, że auto po Ciebie zawróci. Niestety to jest sportowy wóz a jazda na tylnym siedzeniu nie należy do przyjemności.
Zacznij żyć, bo na ten moment tylko istniejesz i czekasz na kolejne posunięcia "swojej" pańci, która już położyła na Ciebie takiego chuja, że ja nie wiem jak jesteś w stanie go udźwignąć
Pozdrawiam
Święta idą, nie zapomnij przyozdobić rogów tymi świątecznymi łańcuchami
A tak na serio to spierdalaj jak najszybciej od niej! Smutna wiadomość jest taka, że nie będzie Cię gonić. Ale dasz radę stary
jak dla mnie masz juz rogi tak wielkie ze rysujesz nimi sufit.. i uwazaj, bo zaraz jeszcze wybijesz nimi dziure w dachu! odejdz poki jeszcze masz szacunek do samego siebie.. pozniej juz nic Ci go nie zwroci!
Albo Cię rzuci dla niego, albo Ci z nim rogi przyprawi a rzucić i tak Cię w końcu rzuci najwyżej z kimś innym. Wg mnie to ona jest / była z Tobą na przeczekanie, puki nie pojawi się na horyzoncie "lepsza opcja" .Taki typ, nic nie poradzisz. .
http://www.youtube.com/watch?v=K...
"Litość to zbrodnia"
"Nie podrywaj dziewczyn. Pomóż im poderwać ciebie."
"Wszystkich dziewczyn nie zaliczysz, ale warto próbować"
Ale na bezczela ciśnie. W sumie dziwi mnie to, że się jeszcze zastanawiasz, czy coś jest nie tak.
Żyj chwilą, ale myśl perspektywistycznie
Dzięki za odpowiedzi.
Chyba wszyscy mieliście rację..
Przedstawiłem jej wszystkie swoje argumenty, wszystkie 'zbiła' i to olałem.
Pojechałem do niej, nawet po mnie nie wyszła, bo była chora. Okej, faktycznie była.
Panowała straszna atmosfera, strasznie depresyjna.
Na drugi dzień widzę, że coś jest nie tak, wydaje mi się, że po oczach.
Twierdziła, że to choroba, bla bla bla.
Jednak to nie była choroba. W końcu się otworzyła.
Powiedziała, że na jesień zawsze ma niby 'depresję' i że ja to odczuję najbardziej, bo jestem jej najbliższy.
I wtem.. jak mi zaczęła wygarniać, to ola boga.
Że ją ograniczam, że nie jestem pewien siebie ( bo nie podobał mi się fakt, że spotyka się z chłopakami) i tak dalej. I że mówi to dlatego, że ma tę niby 'depresję' Zapytałem, czy widzi nas dalej. Stwierdziła, że na tę chwilę nie . No szlag. Zdołowała mnie trochę. Natychmiast zacząłem szukać przejazdu z powrotem do siebie. Zabrała mi telefon i rzuciła na stolik z prośbą, żeby został.
Zostałem.
Wychodzimy na dwór coś zjeść. Łapię ją za rękę, a ona.. że nie. Chciała iść pod rękę. Więc ja powiedziałem tym razem 'nie.'
Bez słowa zjedliśmy, przespacerowaliśmy się po okolicy.
i tak dalej i tak dalej i przychodzi wieczór.
Kładziemy się spać. Jak zwykle wtuliła się we mnie i wtedy to ja powiedziałem NIE.
Nie jesteśmy już razem i nie będziemy razem sypiać wtuleni. A wspólnego łóżka wymaga sytuacja. Rozpłakała się jak dziecko. Pierwszy raz widziałem ją w takim stanie. Tym bardziej, że to dziewczyna, która twardo stąpa po ziemi. Powiedziała, że w ogóle ze mną nie zerwała i poczuła się jakbym to ja z nią zerwał i że w ogóle to mnie przeprasza za wszystko. No szlag. Na drugi dzień chciałem jej podokuczać. Tak się wkur..ła, że powiedziała, iż jest drobna i ją to wszystko boli, a ja jej tak robię całe życie. Zagotowałem się, spakowałem i miałem wyjść. Wtuliła się i stanęło na tym, że jak to wszystko przemyśli, to się odezwie.
Odezwała się najpierw po 1 dniu, bo usunąłem ją z jakiejś tam aplikacji. Wyjaśniłem, że musiałem, bo separacja.
Odezwała się po 4 dniach. Zadzwoniła 'sprawdzić relacje' jak to określiła. Wypytywała o wszystko i o czymś tam opowiadała.Zastosowałem chłodnik i po 4 minutach skończyłem rozmowę. Później dostałem tylko smsa z jakąś tam ciekawostką, na którego też zastosowałem ogromny chłodnik.
Myślicie, że powinienem tak robić czy jednak nie wiem.. dać wsparcie?
Sama stwierdzila, że potrzebuje czasu, wiec w tym wypadku odzywanie się z mojej strony nie może mieć miejsca.
A chłodnik? Okej? Czy może powinienem udawać, jak u mnie pięknie?
W międzyczasie odnowiłem kontakt sprzed niej. Widzę się z kontaktem w przyszłym tygodniu, żeby mieć punkt odniesienia.
Pozdrawiam
Oj nie pierdolnąłeś pięścią kiedy trzeba było.
Teraz już jest po ptakach... ja bym zerwał bo i tak tego już nie wyciągniesz.
A w tym momencie doczytałem już Twój drugi post w tym temacie...
Kończ waść, wstydu oszczędź.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
"Natychmiast zacząłem szukać przejazdu z powrotem do siebie. Zabrała mi telefon i rzuciła na stolik z prośbą, żeby został.
Zostałem."
BŁĄD.
Powinieneś się pożegnać i wyjść.
Cała reszta, to już następstwa tego błędu.
Nic już nie zostało, jeno zgliszcza, płacz i zgrzytanie zębów.
Kończ ten związek, a raczej męczenie d....y.
Szkoda twojego czasu, zaangażowania i zdrowia.
Pisał Ci m.in pass7:
"
Tu nie jest potrzebny podrywaj. Po prostu usiadz na spokojnie i przeczytaj punkty, ktore sam wypisales od A do E.
Tak, juz z nia prawie nie jestes.
Zakoncz zwiazek z twarza i byc moze jeszcze bez rogow.
"
A ty jedziesz do niej po to, żeby pozwolić jej zabrać resztki swojej godności.
Najpierw zrobiła sobie grunt "chorobą", do tego nie musiała bujać po ciebie.
Zamiast wziąć się za konkrety, zapewne zacząłeś się rozczulać, bo chora i tyle czasu się nie widzieliśmy i sprawa tego jej absztyfikanta zeszła na "potem".
Potem to już było za późno a ona odwróciła kota ogonem jaki to ty nie jesteś i zrobiła sobie znów pancerzyk, tym razem depresyjka.
A ty pytasz jaśnie pańci jak ONA to widzi...
Potem to już szkoda pisać. Klasyka, którą powinieneś mieć w małym palcu z tej strony, ale patrząc po tym co nawyrabiałeś to nie wierzę że cokolwiek przeczytałeś.
A na koniec jeszcze rodzynki - "separacja", "ogromny chłodnik" i "wsparcie".
Chyba ci mózg razem z jajami zabrała.
Ponad 10 lat temu miałem może nie aż taki hardkor, ale podobną historię - upokorzyłem się okrutnie. Wiesz jaka jednak jest różnica? Ty masz skarb, jakim jest wiedza z tej strony i pomoc innych, więc korzystaj z tego.
------
"Każdego dnia, w każdym momencie dokonujesz wyboru, który może odmienić twoje życie" - Biegnij Lola Biegnij
faceta poznaje sie po tym jak kończy a nie zaczyna za takie numery powinienes ja porządnie opierdolic i trzasnąć drzwiami .
smakosz dziewic