Hej,
jak w temacie. Postaram Wam skrócić tę historię.
Jak dwa lata temu po rozstaniu się ze swoją dziewczyną poznałem Panią X. Zaczęliśmy się spotykać i wszystko szło w dobrym kierunku, natomiast z racji tego , że byłem świeżo co po dłuższym (i toksycznym) związku nie chciałem od razu się pakować w kolejny związek żeby wszystko poukładać w swojej główce i rozstaliśmy się z Panią X w pokoju. Znalazła sobie chłopaka z którym była 1,5 roku. Ja też żyłem własnym życiem.
To był jej pierwszy chłopak. Widać było, że są bardzo w sobie zakochani i już nawet zamieszkali ze sobą. My co jakiś czas do siebie pisaliśmy (głównie w święta/urodziny/imieniny i raz na 2-3 miesiące co słychać itp.) Wszystko im się układało i nagle (jak w tytule) chłopak zginął w wypadku samochodowym. Dziewczyna się załamała. Dzwoniłem do niej żeby ją troszkę podbudować bo widać było , ze z nią jest bardzo źle. Nie będę tego opisywać , ale możecie się domyślać co musiała przechodzić.
No i nie pisaliśmy ze sobą aż do teraz. Jakiś trzy tyg temu zaczęła do mnie dzwonić kiedy się spotkamy. Z racji tego , że Ona wraz z byłym (?) chłopakiem przeprowadziła się do Warszawy a ja tam jestem średnio 2-3 razy w tygodniu (taka praca) o czy ona dobrze wiedziała postanowiłem się z nią spotkać. Spotkaliśmy się już kilka razy (głównie były to spotkania , które trwały 2h i nie było to nic specjalnego , myślałem , że takie wychodzenie ze mną dobrze jej zrobi i bardziej zależało mi na tym żeby ja w pewnym sensie wspierać) , ale na ostatnim spotkaniu powiedziała mi , że chciała by się ze mną spotykać nie jako kolega-koleżanka. Zamurowało mnie. Nie wiedziałem co mam powiedzieć i zbyłem to tekstem , że najpierw każdy z nas musi sobie poukładać wszystko w główce i po pewnym czasie zobaczymy co z tego wyjdzie. Wiem , że to żaden nadzwyczajny tekst, ale byłem kompletnie zszokowany. Jej chłopak zginął w wypadku w czerwcu. Wiec już trochę czasu minęło od tego czasu , ale moje pytanie do Was jak Wy byście do tego tematu podeszli?
Za dużo analizuje i powinienem się brać do roboty czy pomalutku małymi kroczkami spotykać się z nią i zobaczyć co z tego wyjdzie? Mógłbym być z nią w związku , ale kurcze nie wiem czego się spodziewać bo nie wiem co ona ma w głowie. NA Facebooku ma nadal wspólne zdjęcia z byłym chłopakiem. Wiem , że fb to żaden wyznacznik , ale dziwnie by mi z tym było.
Nie chce sobie z niej zrobić też koleżanki tylko do sexu bo nie wiem jak ona by później to zniosła psychicznie w razie jakbyśmy się rozstali.
Proszę o Wasze opinie.
p.s.
ja 27 ona 25 lat

Sytuacja niezbyt ciekawa, ale powiem tyle - nie myśl za dziewczynę.
Jeśli ona się chce spotykać, ale nie jako koleżanka-kolega to się spotykajcie, jeśli Ty też na to masz ochotę, przecież to 'spotykanie' to nie będzie od razu związek, musicie się lepiej poznać, więcej czasu ze sobą spędzić, więc w tym czasie co się spotykać będziecie może się wiele wydarzyć, wszystko zależy jak to poprowadzisz, rób jak uważasz za słuszne, nie angażuj się za szybko bo nie ma sensu ( może laska szuka plastra, pocieszyciela, wyczujesz to z czasem po kilku luźnych spotkaniach) jeśli Ci będzie wspominała co chwile o byłym i mówiła jak to było z nim, jaki on był, to wtedy się zaczniesz martwić, ale jeśli się nie zaangażujesz na początku za dużo to spłynie to po Tobie, więc uważaj z uczuciami póki co i miej się trochę na baczność, dla własnego dobra. Ja na twoim miejscu bym się spotykał i korzystał jeśli dziewczyna jest chętna, a z czasem jak będziesz chciał to może będzie z tego coś więcej, albo najwyżej będziesz miał seks koleżanke..
** PAMIĘTAJ!: Jutra może nie być...
Lepiej żałować tego co zrobiłeś, niż tego czego bałeś się zrobić..
**
Jak dla mnie to w tym wszystkim nie odpowiedziałeś sam sobie na jedno pytanie: czego ty chcesz?
Bo nie chcieć to można wielu rzeczy, weź to odwróć i się zdecyduj, forum raczej za Ciebie nie zdecyduje. Dopiero wtedy można "opracowywać strategie".
A tak z innej beczki: laska wyskoczyła Ci z jednym tekstem a już masz sieczkę w głowie, dodatkowo jakieś analizy w stylu Gmocha, zluzuj bo Cię sytuacja pożre, strawi i wiadomo gdzie skończysz.
---------------------------------------------------------------
Think different
1."Za dużo analizuje i powinienem się brać do roboty czy pomalutku małymi kroczkami spotykać się z nią i zobaczyć co z tego wyjdzie?"
Mój drogi, pozwól, że pominę fakt jak długo się znacie i związane z tym okoliczności. Zaznaczę również, że słusznie zauważyłeś, że za dużo analizujesz. Następną sprawą jest to, że masz błędne podejście w rozumieniu "wchodzenia w związek". Nie wiem jak to wcześniej u Ciebie wyglądało, ale za normalne zachowanie uznane jest, że zanim [dorośli] ludzie zdecydują się ze sobą związać/chodzić [czy jak to nazywasz] to poznają siebie nawzajem do momentu w którym uznają to za stosowne.
2."Mógłbym być z nią w związku , ale kurcze nie wiem czego się spodziewać bo nie wiem co ona ma w głowie."
Po przeczytaniu tego zacząłem się zastanawiać gdzie poszła Twoja męskość kiedy pisałeś to zdanie. Wiesz czego Ty od życia chcesz? Znasz swoje potrzeby? Masz Ty jakieś zasady? Znasz swoją wartość?
Twoje podejście do związków jest wprost dziecinne. Chyba nie chcesz mi przez to powiedzieć, że związałbyś się z kobietą której nawet dobrze nie znasz, tylko dlatego, że napisała Ci: "chce się z Tobą spotkać ale nie jako kolega-koleżanka". Stary ona jeszcze może milion razy zmienić zdanie o Tobie i waszej relacji, a patrząc na Twoje zachowanie to zrobi to, tylko pozostaje postawić pytanie: kiedy?
3."moje pytanie do Was jak Wy byście do tego tematu podeszli?"
Po pierwsze nie możesz kobiecie obiecać, że coś z was będzie, jeżeli nawet dobrze jej nie znasz. Po drugie, wejście w związek nie zaczyna się z momentem kiedy spotkasz się z dziewczyną ponad 5 razy, czy przekroczysz jakąkolwiek inną magiczną liczbę. Po trzecie ustal sobie jakieś standardy wobec kobiet, uświadom sobie co Ci się w kobietach podoba, a co nie [zarówno w aspekcie fizycznym jak i psychicznym] i na tej podstawie oceniaj czy byłbyś w stanie być z daną kobietą, czy nie. Po czwarte weź się facet dowiedz czego Ty od życia chcesz, bo coś czuje, że sam tego nie wiesz.
Powiedz mi czy nie mam racji, ale wydaje mi się, że z jednej strony chciałbyś się ustatkować, a z drugiej to dobrze Ci w roli singla.
A wiesz co jest najśmieszniejsze? Mam 20 lat i daję rady co do związków 27-dmio letniemu facetowi.
Pozdrawiam NC
@Jay
dzięki za odpowiedź!
@ Biomen
"Jak dla mnie to w tym wszystkim nie odpowiedziałeś sam sobie na jedno pytanie: czego ty chcesz?"
opowiedziałem sobie na to pytanie, gdybyś czytał ze zrozumieniem być wiedział czego chcę.
@Neal Caffrey
chyba nie do końca zrozumiałeś co mam na myśli. Nie oczekuje od niej od razu , że mi się rzuci w ramiona i będziemy sobie żyć razem - to po pierwsze.
Po drugie - odpowiedź taka jaką mi dałeś może i jest zadowalająca , ale dla kogoś kto zakłada temat pod tytułem "spotykam się z dziewczyną i nie wiem co z tego będzie", a temat jest zupełnie inny bo dziewczyna może być zachwiana emocjonalne, może miec armagedon emocjonalny i całą masę innych rzeczy bo jakiś czas temu straciła bliską jej osobę.
Widzisz różnicę?
po trzecie - skąd wiesz , że jej nie znam ? napisałem na początku , że się wcześniej spotykaliśmy więc znam ją bardzo dobrze. ba, było bardzo blisko związku , a że nie chciałem od razu po jednym długim i nieudanym związku pakowac się w drugi to zdecydowałem to przerwać.
po czwarte - źle czujesz , bo wiem czego chce od życia, ale o tym nie będę się rozpisywać (póki co)
tak czy inaczej dziękuje za odpowiedź.
pozdrawiam.
Tylu rzeczy nie wiem na pewno, wątpie w coś nieustannie, ale kiedy robi się ciemno , wiem to na pewno, noc jest dla mnie!
sama dziewczyna w dużym mieście po traumie, koleżanki facetów mają, ona nikogo nie zna, ciebie kojarzy z miłych wspomnień z przeszłości to uderza bo jesteś najłatwiejszą opcją
pytanie czy duch jej ex nie będzie nad wami wisiał psując znajomość, dodatkowo pewnie będzie jej sporo wybaczał i idealizował bo przecież jest po przejściach
ciężko sprawa, spotkasz sie możesz, tylko sie zbytnio nie napalaj
they hate us cause they ain't us
Ona zawsze bedzei porownywac CIe do tamtego , A onim ma bardzo dobre wyobrazenia ,
Wiec nie wiem czy chcesz wiecznie byc porownywany , lepiej znalesc swieza realcje no ale jak kto woli
Przecież kobiety zawsze porównują. Zresztą mężczyźni też. Trzeba nie mieć jaj żeby się tego bać.