Witam panowie, nie ukrywam że długo zabierał się czy podzielić się z wami moją historią, dopiero co się zarejestrowałem, forum czytywałem regularnie. Sprawa wygląda następująco. Miałem pannę, w kwietniu wybiłby 3 lata. Układało się jak to w związkach, raz lepiej, raz gorzej, ale na ogólnie zawsze sądziłem że jestem traktowany poważnie i coś z tego może być. Oboje mamy 22 lata, kończymy I stopień studiów. Do rzeczy. Od około 3 miesięcy zaczęła się zadawać z podejrzanym towarzystwem. Tzn. miała przy sobie swoje 2 najlepsze przyjaciółki, ale te wkręciły ją do ekipy...nazwijmy to imprezogówien, z tego gatunku co żyją od piątku do piątku żeby się napierdolić, z wykształceniem też różnie, bez celu. Rozumiecie. Dodam, że nie chciałem chodzić z nią na te imprezy, gdyż to nie towarzystwo dla mnie, imprezowaliśmy razem, owszem, ale z naszymi normalnymi znajomymi, nie miałem ochoty zadawać się z jakąś patologią. Wyraziłem moje zdanie o jej wyjściach, ale ona zapewniała, że przede wszystkim odbudowuje swoje przyjaźnie w tej chwili z przyjaciółkami a to jest dobra okazja do tego żeby nad tym pracować. Miałem do niej nieograniczone zaufanie, które wydawało mi się zbudowaliśmy dzięki temu że ten związek był tak udany. Nigdy w życiu bym czegoś takiego nie wymyślił i najgorszemu wrogowi tego nie życzę. Wiecie co ta kurwa zrobiła? Dała dupy w trójkącie. Tydzień temu. Tak kurwa, w trójkącie, na imprezie, z jakimiś przypadkowymi typami. W niedziele przyszła i ja ją posuwałem nie wiedząc o niczym. Nie tknąłbym jej gdybym wiedział. Zatajała to przede mną, napisałem do tych jej przyjaciółek, bo zwęszyłem że coś jest nie tak (dziwnie się zachowywała) i tylko dzięki temu wywlokłem sprawę, gdyby nie moja inicjatywa do dzisiaj myślałbym że mam w porządku partnerkę. Sam nie wiem czego od was oczekuję...możecie mi to jakoś wytłumaczyć? Waliłem ją dobrze, była zadowolona, choć nie była jakąś wielką nimfomanką nigdy nie miała większych odjazdów, zwyczajny seks, fajny, namiętny, czasem bywało ostro, po prostu DOBRZE, ogólnie cicha woda jeśli chodzi o te sprawy, instruowałem ją. Nie wiem skąd kurwa jej przyszedł do głowy pomysł na tak obrzydliwą akcję wobec mnie, czuję się upokorzony makabrycznie. Alkohol niczego tu nie tłumaczy. Jakiś głęboki problem psychiczny? Co mogło ją do tego skłonić? Nie potrafię tego zrozumieć jak w normalnym, prawie 3 letnim związku, osoba do której miałem takie zaufanie mogła mi coś takiego zrobić? Nie pojmuję tego kurwa. Coś tam pierdoliła, że nie wie dlaczego to się stało, że sama siebie nie poznaje itd. Nie zrozumcie mnie źle, nie zamierzam z nią być i nawet o tym nie myślę. Jestem normalnym facetem, raczej dobrze wyglądam. Dbam o siebie, znajdę sobie inną. Ja po prostu staram się zrozumieć dlaczego ona to zrobiła. Powinienem przestać próbować to zrozumieć? Stało się i tyle? Jak mam sobie z tym poradzić, jak pozbyć się tych myśli, że jednego dnia we dwóch ją ładowali a innego przyszła do mnie pizda głupia i nawet słowa nie powiedziała, chciała o tym zapomnieć i budować związek dalej. Po czymś takim. Gdy opowiedziałem to kumplom, którzy tez ją znają myśleli że żartuję. Nigdy nie słyszeli o bardziej krzywej akcji. Nikt nigdy by się czegoś takiego z jej strony nie spodziewał, a już na pewno nie ja, bardzo się w nią wkręciłem i liczyłem że to coś poważnego. Nie wiem panowie, dajcie mi po głowie, cokolwiek, w którym momencie źle myślę? Gdzie popełniłem błąd? Miałem za duże zaufanie? Jestem pewnym siebie chłopem, nigdy nie bałem się o swoją pozycję, ale traktowałem ją dobrze i myślałem że jesteśmy wobec siebie fair.. Za dużo myślę? Studiuję, chodzę do pracy, ale gdy jestem w domu (dowiedziałem się 3 dni temu o całości) nie potrafię skupić się na niczym innym. Mam tylko przed oczami jak zapinają tę kurwe jeden z drugim. Nie spodziewałem się takiego ciosu z tej strony. Dzięki serdeczne i liczę na jakiś opierdol, powiedzcie mi jak mam ogarnąć dupę i zacząć żyć normalnie.
Masz rację, chodzi po prostu o samą zdradę. Natomiast fakt, że był to trójkąt a ona nigdy nie zdawała się być wyuzdana dodaje nieco rozpierdolu do tej sytuacji.
Tutaj też jest dokładnie tak jak piszesz, nie tłumaczę jej w żaden sposób nigdy już jej mam nadzieję nie zobaczę, wypierdoliłem z social media, usunąłem numer i wiadomości. Rzeczy pozbywam się, ale jest ten głos gdzie który pyta "co zrobiłem, że sobie zasłużyłem na potraktowanie mnie w ten sposób?" I choć wiem, że nie mogłem nic na to poradzić to i tak gdzieś tam się przejawia.
Tak też będę starał się do tego podejść, choć potrzebuję trochę czasu, nie mogę z dniem jutrzejszym wejść z buta w nowy rozdział, chwila musi minąć zanim się podniosę, ale jak już to zrobię to mam nadzieję będzie tak jak mówisz, dzięki!
"a ona nigdy nie zdawała się być wyuzdana"
Każda jest wyuzdana.
"co zrobiłem, że sobie zasłużyłem na potraktowanie mnie w ten sposób?"
Potraktuj to jak sytuację, gdzie zgarniasz nagrodę pracownika miesiąca, a tydzień później są redukcje w pracy i lecisz na bruk. No trudno, zdarza się, życie.
Z mojego doświadczenia: po studiach ludzie się totalnie zmieniają. Byliście razem od 19-tki do 22-ki, to jest okres kiedy zmienia się wszystko. Może zachciała poszaleć, może jej było nudno, może... Nie wiesz tego i nigdy się nie dowiesz.
Kiedyś zapytałem kobiety, z którą sypiałem czego tak właściwie jej brakuje w małżeństwie (w kontekście "czemu zdradzasz swojego faceta") i powiedziała, że w zasadzie to niczego... i to właśnie dlatego zamarzył jej się skok w bok. Nie zrozumiesz, nie ogarniesz. Możesz jedynie nauczyć się mniej-więcej jak kobiety się zachowują i liczyć, że nie oberwiesz rykoszetem.
Nie jesteś pierwszy i ostatni w takiej sytuacji, nie jest to też ostatnia dziewczyna, która wykręci Ci mniejszy lub większy numer. Ale wiedząc to następnym razem się tak nie zaangażujesz.
Wydaje Ci się niemożliwe, że za Twoją wierność zapłaciła tak podle. "A dlaczego mąż, któremu żona dotrzymywała wierności, odwraca się ku innym kobietom? Dlaczego pan, któremu pies wiernie służył, wyrzuca go na poniewierkę, gdy chcę jechać w daleką podróż? Dlaczego koń, który przyniósł właścicielowi majątek, zwyciężając dlań wiele razy, idzie do jatki, gdy się starzeje? Dlaczego dłużnik nie spłaca długu, przyjaciel okłamuje, ułaskawiony nienawidzi ułaskawiającego, ten , który zaznał dobrodziejstwa, płaci za nie nikczemnością? Teefbek wierz mi, nie ma piekła poza tym światem, on nim jest, tu istnieje jedyne piekło i nie ma diabła poza człowiekiem, on nim jest!"
Nie widzę w tym twojej winy. Przytoczę tu klasyk pewnej polskiej komedii ,,...bo to zła kobieta była...". Olej ją, z tego już nic nie będzie..
Napisałem do nich i pytałem czy coś jest nie tak, nie chciały nic mówić. Poszedłem do niej i powiedziałem jej żeby powiedziała o co chodzi. Usłyszałem właśnie to.
Żle robisz, że próbujesz to analizować. Stało się to co się stało, dziewczyna powinna być u Ciebie skończona. Usuń numer, wyrzuć z fejsa. Żeby jak najszybciej zapomnieć. Za jakieś pół roku albo rok, możesz się zastanowić nad tym wszystkim, przy piwku z kolegami albo ładną koleżanką, teraz to nie ma sensu, bo będzie Ci tylko takie myślenie mieszać w głowie. Zaraz się okaże, że to Twoja wina.
Słyszałem te opowości o "szarych" myszkach. Daj spokój, za dużo widziałem kurwiszonów. Czy była wypita czy naćpana, nic jej nie tłumaczy. Z resztą jakby Cie szanowała i związek, który tworzyliście to by Cie zabrała na imprezę. Także, skończ tam ją idealizowac i kminić.
"Sumiennie wszystko planuje. Inni zazdroszą mu farta, nie wiedząc, że on szczęściu pomaga, wybierając odpowiednie szkoły, zapinając pasy w aucie, a nawet planując dietę. Często samotny, bo nawet seks staje się dla niego jednym z zadań do wykonania."
Może nieraz była pukana i nawet o tym nie wiedziałeś... Jak dla mnie to szmata. O ile mogę zrozumieć, że laska stanu wolnego daje dupy komu popadnie (jest wolna i ma do tego prawo), to nigdy nie zrozumiem laski która w związku puszcza się na bok.
Nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, tylko wziąć się w garść i poznawać nowe kobiety. Wiem, że po takiej akcji ciężko będzie Ci odbudować zaufanie wobec innych kobiet.. W każdym razie się nie przejmuj...
"To co mówi kobieta jest jak chmura wędrująca po niebie: dobrze uformowana i spójna, a po chwili nie do poznania"
Dzisiaj odebrałem swoje rzeczy, błagała mnie o szansę, zarzekała się ( w sumie to jej wierzę) że to był jej jedyny taki występek. Że była najebana, że to się więcej nie powtórzy, że jestem najważniejszy i ten jedyny na całe życie ( lol). To naprawdę nie jest typ kurwiszona, nikt by w to nie uwierzył. A jednak. I o ile uczucie do niej jest bardzo silne i wiem że siedzi gdzieś we mnie głęboko pizda która mogłaby to przebaczyć i próbować znowu jej zaufać to nie ma takiej opcji. Dziękuję za dobre słowa i te otwierające oczy. Temat jest zakończony i lecę dalej.
Czytając Twoją wypowiedź teefbek doszedłem do wniosku, że żadnej dziewczynie nie można zaufać w takim układzie. Wczułem się w Twoją sytuację, bo kiedyś też byłem z takim typem dziewczyny. Nie zdradziła mnie (chociaż jak tak teraz o tym pomyślę, to może na sam koniec naszego związku już czuła się dosyć wolna). Dało mi to do myślenia.
Spotykam się z jedną dziewczyną, choć to jeszcze nie związek. Dziewczyna ma raczej luźne podejście, a mnie, chłopowi załącza się po dłuższej relacji, że to może ta jedyna, a co ona ma w głowie to pewnie nawet sama tego nie wie.
Podczas czytania doszedłem do wniosku, że po co mam się blokować z innymi dziewczynami, skoro ona sama może ma na tyle luźne podejście. Mógłbym odkorkować umysł, zamiast zgrywać tego dobrego, a potem być "przegranym".
Teraz po przeczytaniu stwierdziłem, że zdrada to jednak cholernie bolesna sprawa. Jeśli miałby wyjść z tego związek to zdradzanie na tym etapie to głupota i sprawić tyle nieprzyjemności drugiej osobie ile Ty dostałeś, teefbek... Delikatnie mówiąc - nieprzyjemna sprawa.
Jak tu być szczęśliwym w związku i przekazywać pozytywną energię drugiej osobie w związku, skoro człowiek zdaje sobie sprawę z tego jakie dziewczyny są?
Chyba zignorowanie tego i po prostu robienie tego na co ma się ochotę jest najlepszym rozwiązaniem - to jedyna rada ode mnie w tej kwestii. Resztę dobrych porad napisali Ci moi poprzednicy