Witam wszystkich, jako że jestem początkujący w te klocki a nadażyła się świetna okazja bo jestem poza domem, można tak powiedzieć w delegacji i często wychodzę na miasto tylko jest jeden problem bo pracuję do 18 i rzadko się zdarza żebym o tej porze widział jedną dziewczynę tylko przeważnie chodzą parami...
I tu moje pytanie; jak zagadać do dwuch dziewczyn, gdzieś np w galerii, od czego zacząć rozmowę i jak ją poprowadzić?
Będę wdzięczny za pomoc.
No największy problem to jak prowadzić rozmowę... No normalnie! A z kolegami jak rozmawiasz? Też każdy ruch planujesz?
Najpierw zajrzyj do podstaw i poczytaj blogi.
Na Twoim poziomie podchodź na razie do jednej dziewczyny. Jak atakujesz grupę to w Twoim przypadku może wyniknąć więcej szkody niż pożytku. Oczywiście mówię tu o DG.
To co ma i tak spaść, należy popchnąć.
Zależy co ci przyjdzie do głowy. Możesz otworzyć wszystkim o ile wydaje ci się to interesujące. Są tematy, które bardziej kręcą dziewczyny, ale najważniejsza jest atmosfera, którą tworzysz, a mało kto potrafi prowadzić rozmowę na poziomie emocjonalnym. To wymaga obycia społecznego, więc na razie skoncentruj się na tym, aby temat nie zanudził ciebie, bo set to odczuje i wyjdziesz na try-harda. Istnieją tak zwane canned openers i czasami używam paru własnych, ale mam więcej radochy gdy wymyślam coś na spontanie, wtedy jest to bardziej wiarygodne i autentyczne. Jedyne zadanie openera to uzyskanie reakcji, potem kalibrujesz. Próbuj sam różnych typów podejść, bo ktoś powie, że najlepszy jest direct, inny, że sytuacyjny otwieracz, inny, że pośredni itd. Spróbuj być autentyczny z samym sobą. Jak prowadzić rozmowę... tak, żeby było to dla nich unikalne przeżycie, przekazuj wartość w konwersacji i nie próbuj niczego od nich uzyskać w zamian. Wtedy przekroczysz barierę, której nigdy nie przekroczy 99,999% mężczyzn.
wtrącę coś swojego, jakiś czas temu w klubie weszła dziewczyna z 2 koleżankami, spodobała mi się więc dzida do niej, nawet nie miała zbyt wiele czasu na reakcję i bez problemu oderwała się od koleżanek aby ze mną potańczyć ... z kolei mam znajomą co zawsze jest na imprezie ze swoją psiapsiółą, papużki nierozłączki (jedna atrakcyjna druga ohydna dla mnie) i w chuj ciężko jest jej opuścić koleżanke, mawet jak z kimś zatańczy, ktoś próbuje podbić to nie ma szans aby z nią się spotkać bo tak zżyła się z kumpelą, że musiałyby chodzić na podwójne randki ... zmierzam do tego, że jeśli dziewczyna ma coś w głowie to bez problemu wda się w interakcje z chłopakiem a jeśli trafisz na taką jak moja znajoma to szkoda energii