Siemka wszystkim!
Dobrze, że jest ta strona... Zawsze w trudnych chwilach życiowych bardzo mi pomaga to, co jest tu zawarte. Wracam regularnie, średnio co pół roku. Opiszę Wam moją historię i proszę o pomoc!
Początek związku był bardzo książkowy tj wszystko było idealnie, moja pełna dominacja, jej wielkie uczucie do mnie. Miałem dużo znajomych, często wychodziłem, a to na imprezę a to w różne inne ciekawe miejsca. Związek trwa już rok. Z moją lubą jest to też o tyle ciekawa sytuacja, że przyjaźniliśmy się od 12-ego roku życia, potem mieliśmy przerwę w kontaktach 2 lata no i gdy spotkaliśmy się ponownie, odwróciłem ramę i jesteśmy razem. Ona - bardzo atrakcyjna wysoka blondynka, która nie przejdzie nie zauważona na ulicy. Ja - wtedy atrakcyjny facet z silną tarczą pewności siebie i nie do przebicia. Pierwsze kocham Cię poszło najpierw z jej strony po jakimś pół roku związku, potem ode mnie. Seks był tak namiętny i ostry, że tynk leciał ze ścian, bliskość psychiczna najbliższa jaką możecie sobie wyobrazić. Niestety w tym wszystkim zacząłem się zmieniać i nawet tego nie zauważyłem kiedy. Mieliśmy teraz wakacje i praktycznie całe spędziłem z nią, widywaliśmy się codziennie po kilka godzin, nie raz całe dnie, przestałem mieć kontakty ze znajomymi. Mimo, że byłem z nią zacząłem powoli czuć się samotny. wiecie jak teraz wygląda sytuacja? Po tym, jak już jej oddałem wszystko, ona oddala się ode mnie. W ogóle nie mam znajomych. Zdominowała mnie zupełnie. Kłócimy się codziennie i tkwimy w takim błędnym kole, bo jak to wygląda. Ja tęsknie, czekam na nią cały dzień, ona wraca - jest chłodna, czasami lodowata, a ja nie rozumiem dlaczego tak się dzieje. Zaczynam ją prosić, pytać, opieprzać dlaczego jest taka zimna i nie okazuje mi uczuć (i z reguły po tym się przytula, całuje mnie, ale czuję że nie robi tego szczerze i wtedy znów ją pytam, dlaczego tak jest itd, i zaczyna się kłótnia). Ona mówi, że o wszystko ciągle się jej czepiam, że na wszystko narzekam. Ostatnio doprowadziło do tego, że płakałem kilka razy przy niej mówiąc, że nie rozumiem dlaczego jest taka zimna itd. Rozumiecie to błędne koło? Chcesz dobrze, próbujesz rozmawiać, jest jeszcze gorzej. Ona teraz znalazła sobie pracę, chodzi weekendami na uczelnię, prawie w ogóle nie mamy dla siebie czasu i wiecie co? Ja za nią tęsknię jak cholera, nie mogę bez niej sobie poradzić, a mam wrażenie, że jej jest to obojętne.
Postanowiłem to trochę zmienić... Odbudowałem kontakt z moim dobrym,starym przyjacielem. Znalazłem sobie pracę, od przyszłego weekendu zaczyna mi się nowa uczelnia, mam nadzieję poznam jakichś nowych ludzi. Zapisałem się na sztuki walki, już byłem na pierwszych zajęciach. Tylko wiecie co, jest problem... Mimo, że robię to wszystko, to czuję się w tym cholernie samotny. Najpierw jadę tu, potem tam, potem robię coś tam innego, ale cały czas czuję się sam. Czuję, że potrzebuję jakiejś większej grupy znajomych, która pomoże znów poczuć mi to COŚ. Najgorsze jest to, że starsza grupa znajomych, którą znam prawie od dzieciństwa mam wrażenie w ogóle mnie nie akcpetuje... Panowie... co dalej? Próbuję odbudować swoje życie, chcę naprawić najpierw swoje życie, potem związek. Pomóżcie, co dalej?
Małymi krokami do przodu, tylko pamiętaj rób to dla siebie, nie dal niej, odzyskaj radość z życia, a uwierz mi dużo do szcześćia nie potrzeba, co do znajomych ja też miałem kiedyś paczkę z która trzymałem od dziecinstawa dzis jej nie ma, na sile nie proboje jej odtworzyc bo to nie ma semsu, bedziesz mial nowych znajomych to normalne w zyciu czlowieka glowa do gory
Za bardzo zaangażowałeś się w związek, nie miałeś czasu dla znajomych to nie dziw się że oni teraz nie mają czasu dla Ciebie. Masz dużo zajęć - OK. Masz przyjaciela - OK. Z tym przyjacielem wkręcisz się na pewno do jakiejś paczki. Rozwijaj sztuki walki, na uczelni na pewno poznasz nowych fajnych znajomych. Będzie dobrze. Dziewczynę zostaw - na razie ogarnij siebie. Ona sama się odezwie.
najpierw ogarnij nie ją tylko siebie. Jeśli ogarniesz swoje życie, poukładasz się na nowo wtedy to i ona dostrzeże i się zmieni. Ona potrzebuje silnego faceta przy sobie. Ty na razie jesteś cholernie zagubiony. Okej wiem, że tęsknota jest tak silna. Spróbuj pozyskać nowe kontakty, odbuduj stare relacje. Nie myśl o tym, że jesteś sam. To Ty masz dominować nad sytuacją, a nie sytuacja ma wchodzić Ci na głowę.
Jakbym siebie widział parę lat temu - ale koledzy mają rację - to zła sytuacja, więc jedyne wyjście to zadbać o siebie - to co, że zajebista dupa, seks był nieziemski itd itp, że stara paczka cię nie akceptuje - rzuć ten zbędny balast w cholerę, nie daj ściągać się w dół. Może, i na pewno będzie tak, że to co przyjdzie, będzie smakować milion razy lepiej i to na przekór temu, co sobie teraz myślisz.
Jeszcze jedno - nowe nie zawsze wkręca tak od razu, więc się nie daj panice.
edit: polecam notkę MrSnoofie "Krótka instrukcja obsługi chujowych lasek" - to jest dokładnie to, co w tym momencie powinieneś ogarnąć
Ogarnij siebie bo ja stracisz. Jeśli jest atrakcyjna to podbija do nich rzesza typów co jest normalne.
Nie wszystko stracone jeszcze, za toba stoi przyzwyczajenie i sentyment jaki ma do ciebie. Musisz tylko w głowie poukładać, wiem to nie jest łatwe naprawde, bo zabrnałes naprawde daleko i ciezko bedzie sie ogarnac, ale małymi kroczkami to rób. Daj jej zatęsknic , ale tez badz gotów na jej stratę.
Ty jestes najwazniejszy. Jak bedziesz szczesliwy z samym soba i swoim zyciem to i kobiety to wyczuja.
''...Facet jesteś czy pipka? Jeśli facet, to weź samego siebie za mordę i ... nie oczekuj od życia zbyt wiele, bo rzeczywiście nie dostaniesz od niego więcej, niż sam sobie weźmiesz...."