Witam mam problem mam teoretyczne doświadczenia w uwodzeniu rozmawiam z kobietami ale powiedzieć mi jak przechodzić z etapu z zwykłej rozmowy do rozmów które by ja podniecały .pogubiłem się z tym wszystkim nabiłem sobie tyle książek o uwodzeniu że myli mi się to wszystko podczas rozmów z kobietami w jednej książce mówią żeby mówić emocjonalnie historię które rozbudza jej fantazje ,Pamiętam jak byłem młodszy to nie wiedziałem o uwodzeniu o tym wszystkim a samam rozmowa umiałem rozkręcić kobietę .Dla tego według mnie chcial bym preferować styl podrywania naturalnego wychodzi mi najlepiej czuje się w tedy zgodny z sobą , a gdy mam używać te niby sztuczki które są zawarte w książkach to kobiety zaczynają to zaraz wyczuwac we mnie że coś wymyślam zaczynam się czerwienic i wogole .co uważacie o naturalnym uwodzeniu czy musimy też w naturalności myśleć o tym jak przechodzić z zwykłej rozmowy do rozmów które pobudza jej najskrytsze podniecające pragnienia ??? Może poleci mi ktoś jakąś książkę na temat naturalnego uwodzenia bo nie umie nigdzie znaleźć a bardzo mi się ten styl uwodzenia podoba czuje się bardzo zgodny ze sobą pozdrawiam
Nie przechodz na tematy seksualne zanim twoja rozmowczyni nie bedzie sie smiac z Twoich zartow. Wlasnie tu jest roznica, bo uzna to za creepy jesli wyjedziesz z tekstem o seksie do nieznajomej. A jesli uzna cie za smiesznego, to juz wtedy mozesz
´
"styl podrywania naturalnego"
Co to jest "styl podrywania naturalnego"?
Jeśli zachowujesz się "naturalnie" i Ci nie idzie, to oczywiste jest, że musisz coś zmienić. Albo możesz zacząć udawać, albo możesz zmienić siebie. Jedno jest prostsze, drugie znacznie trudniejsze, ale w długim terminie bardziej efektywne.
A cóż to za problem? Masz cały wachlarz instrumentów ku temu, aby wrzucić rozmowę na emocjonalny poziom.
# Pokagontas napisał o żartowaniu. Słusznie, ale ja jeśli zdołam rozbawić kobietę to mówię: powiadają, że jeśli potrafisz rozbawić kobietę to możesz z nią zrobić wszystko i uśmiech.
# Mówisz coś, mówisz i nagle pauza i patrzysz się na jej kolana czy co tam lubisz, przepraszam, zamyśliłem się i kontynuujesz rozmowę.
# Ona coś mówi i pożądliwie na nią patrzysz.
# Gadasz z nią o byle czym, coś nagrywasz na jej taśmę, a smyrasz jej rękę, nogę o nogę i cały czas gadasz, jakby nigdy nic. Dotyk, dotyk, dotyk. Klucz do sukcesu.
# Podczas rozmowy z nią gestykulujesz, modulujesz głos.
# Szeptanka do ucha: chodź, skręcimy tutaj. One szeptanie odbierają jako bardzo intymne.
Zanim rzucisz do laski werbalne: ale bym z ciebie zdarł ubranie to masz cały wachlarz możliwości, aby przygotować grunt i dać podkład pod takie teksty. A Ty chyba szukasz magicznych tekstów. Przygotuj grunt, dorzucaj do pieca i kuj żelazo póki gorące.
Nie rozmową ją podniecisz, ale otoczką. Zaczynasz od d... strony.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
To normalne na początku. Kiedy pierwszy raz stosowałem wzorce hipnotyczne, cold readingi i inne zabawne rutynki, to wszystko brzmiało dziwnie. To kwestia treningu i ilości powtórzeń. Nie przejmuj się, że narazie brzmi trochę dziwnie, tylko przemyśl jak daną rutynę mógłbyś następnym razem powiedzieć lepiej np. innym tonem głosu, z innymi pauzami itd.
Z dłuższej perspektywy osoba, która przećwiczyła materiał z fajnymi rutynami wymyślonymi przez PUA będzie dużo bardziej skuteczna, niż osoba, która po porostu działa sobie intuicyjnie. Będzie miała większe zasoby. Dlatego polecam Ci trenowanie różnych rutyn po kolei, na randkach, podczas podejść. Wybierasz sobie jedną rutynę i ćwiczysz, potem kolejną i kolejną.
Z tekstami wzniecającymi seksualność jest tak samo. Miałem kiedyś tak, że kiedy kobieta mówiła mi, że idzie do toalety, a ja mówiłem "kochana... zwolnij... nie jetem taki łatwy", to brzmiało, to bardzo dziwnie i widziałem konsternację na twarzy dziewczyny. Dzisiaj po powiedzeniu tego tekstu dziesiątki razy niemal zawsze powoduje uśmiech i działa bardzo dobrze.
Kolejną ważną sprawą jeśli chodzi o teksty dotyczące seksualności są momenty kiedy ich używasz. Jeśli nie ma pomiędzy wami żartobliwej atmosfery, nie ma luzu i kobieta ma Cię trochę za spiętego faceta (to normalne zachowanie początkującego, każdy na początku jest spięty na randce) to teksty wzniecające podniecenie, patterny nie będą działały. Kobieta nie jest w stanie poczuć podniecenia jeśli nie jest zrelaksowana i ma różne obiekcje.
Te teksty świetnie działają kiedy kobieta wie, że Ty jesteś wyluzowanym facetem, który nie robi z sesku wielkiej sprawy, potrafi sobie żartować, ma dystans do siebie i przede wszystkim NIE OCENIA KOBIET NA ŁATWĄ/TRUDNĄ.
Ponad to zachęcam Cię zanim przejdziesz do mówienia o seksie w bardziej poważnym tonie, zaczynanie od żartowania na temat seksu. Na przykład ona Cię dotyka w ramię, a Ty mówisz: "Ty mała niegrzeczna świntucho, tu jest mój punkt G (pokazujesz w miejsce które dotknęła), nie możesz mnie tu dotykać, bo będę miał mokre spodnie, opanuj się i bądź grzeczna
:)" MÓWISZ TO FLIRCIARSKIM ZABAWNYM TONEM GŁOSU
Dopiero kiedy rzucisz kilka takich zabawnych tekstów i kobieta się śmieje to możesz powoli przechodzić do rozmów o seksie w bardziej poważnym tonie np. patternów hipnotycznych potęgujących podniecenie.
Dziękuję za dobre rady
Kobiety Mogą Pokochać Cię Za To Kim Naprawdę Jesteś, jeśli tylko odkryjesz jak stać się prawdziwie naturalnym i nauczysz się w pełni akceptować siebie i cieszyć się życiem"
Ja się przyłączę do żartowania.
Zawsze lubię rozbawić, atmosfera luźniejsza się staje, a całe spotkanie/rozmowa/inne, przybiera przyjazną i pozytywną atmosferę, wtedy łatwiej wprowadzać różne podteksty, bo już na początku wprowadzi się pannę w pewien stan, nie wiem jak to określić, taki jakby tryb rozrywkowy trochę, a jak wiadomo relacje damsko-męskie to świetna rozrywka.
Jak się jest wesołym i umie się to przekazać na inną osobę, to duże ułatwienie.
Wtedy w żartach gdzieś tam można wtrącać pewne żartobliwe podteksty sexualne. Oczywiście wszystko z umiarem, intuicyjnie wiedząc na ile w danym momencie można sobie pozwolić.W luźnej wesołej pozytywnej atmosferze, przejdzie więcej tekstów, niż w standardowej sztywno/poznawczej.
Nie jest też tajemnicą, że laski lubią emocje. A rozweseloną laskę, łatwo wbić już w jakiś inny stan emocjonalny, jakąś melancholię albo inne.
Chodzi o to że wesołej lasce, w między czasie można wkręcić jakąś banalną smętno/szlachetną historyjkę, mniej więcej, ale będzie duży kontrast, to tez łatwiej byle czym wywołać inne emocje. Banalna nie że tandetnie głupia, ale żeby nie specjalnie przerysowana, aby było w miarę naturalnie. Jak spotkanie jest w takiej poważnej atmosferze, lekka spina wisi w powietrzu, to wtedy każdy kontroluje siebie swoje emocje, dużo obserwacji, łatwiej wtedy zauważa się jakieś minusy, a i jakąś prostą historyjką nie wywoła się emocji, jak wtedy kiedy taka historyjka będzie stanowić spory kontrast, a przy okazji nie będzie jakoś meladramatycznie wydumana.
Później znowu żarciki, i taki przekrój różnych emocji dla laski podczas spotkania.
Duża szansa, że na panna następne spotkanie będzie tuptać z niecierpliwością.
oczywiście to wszystko to nie jest jednolity schemat, można wykorzystywać otoczenie do zmian nastroju.
Np. rozbawiasz, rozweselasz, hi hi haha, a za chwilę krótka zaduma nad losem jakiegoś żulka co sobie łazi po widnokręgu. To fajna zabawa, dla kogoś kto ma dar wysławiania, umie i lubi gadać. Polecam spróbować, ale to wymaga trochę też działania na czuja, pełnej swobody, bez spiny. Żeby nie wyszło się na pojeba. Że tu żarty z murzynów, a za chwilę płacz na żulkiem.
Ja tam lubiłem, na totalnym luzie.
Jak chcesz naturalsem zalatywać, to na początek wyzbądź się spiny jak wypadniesz, co laska pomyśli, i inne pokrewne. Wtedy jest flow sam z siebie.
Pozdrawiam
Oczywiście nie mam nic do żulków, posłużyli jako przykład, również żaden żulek nie ucierpiał podczas moich eskapad.