Panowie potrzebuje Waszej pomocy. W listopadzie zerwałem z panną po dwóch latach związku, który był niczym jak małżeństwo. Nasze rodziny widziały nas już jako małżeństwo z dziećmi. Ja mam 21, a panna 20 lat. Związek czasami toksyczny, czasami namiętny, mnóstwo różnych emocji z jednej jak i z drugiej strony. Wróciliśmy do siebie z wielkim hukiem na krótko w grudniu, ale znów się posypało. Związek nie był idealny, ale zgadzaliśmy się w większości kwestii. Nasza znajomość trwała prawie 4 lata. Zerwałem, bo zaczęła studia w innym mieście i wiedziałem, że to jebnie prędzej czy poźniej przez brak zaufania, który stopniowo się powiększał po jej akcjach. Poźniej w jej życiu pojawił się gość, który zaczął do niej startować i jak się okazało z powodzeniem. W styczniu dowiedziałem się, że prawdopodobnie się z nim przespała, wiec nawrzucałem jej kiedy się odezwała do mnie i urwałem kontakt.
Teraz do rzeczy. Wiem, że ta relacja nie miała by już sensu, przynajmniej nie teraz, ale nie potrafię przestać o niej myśleć. Nie potrafię pozbyć się myśli, że dotyka ją ktoś inny. Po tym jak mi powiedziała, że to tylko "przyjaciel, przy którym czuje się inaczej, nie myśle przy nim o Tobie, ale nie rozpatruje go w kwestii przyszłego chłopaka, ani nie porównuje do Ciebie, a na pewno nie spałam z nim, nawet nie dałam mu się dotknąć" coś we mnie pękło. Logika podpowiada mi co innego, że na bank już do czegoś między nimi doszło, skoro koleżanki z mieszkania mają już go w swoich znajomych, on komentuje jej każde zdjęcie, ona lubi jego posty i napisała koleżance wiadomość "ja spędziłam wtorek z X właśnie wyszedł haha" i napisała to o 4 rano więc raczej książek nie czytali, choć ona utrzymuje, że pomagał jej w notatkach i gadali do pozna;]
Mimo, że kiedy zaczynaliśmy (byłem jej pierwszym chłopakiem z którym spała) to faktycznie dużo czasu upłynęło kiedy zdziałałem coś więcej niż całowanie, chodzenie za rączki i faktycznie zachowywała się tak jak szanująca się dziewczyna, to nie wierze w to, że do niczego miedzy nimi nie doszło. Kwestia czasu kiedy on zastąpi jej mnie.
Urwałem z nią wszelki kontakt, wyrzuciłem rzeczy, pokasowałem zdjęcia, numery, profile wszystko dosłownie, nie wrzucam smutnych piosenek, nie pokazuje, że tęsknie, nie odzywam się, ona co jakiś czas szuka kontaktu, ale ja twardo to olewam i nie odpowiadam, ale to nie pomaga. Mimo, że zająłem się sobą, biegam, ćwicze, wychodze ze znajomymi, to prawie ciągle gdzieś mam ją w głowie. Poznaje nowe dziewczyny z dobrym skutkiem, ale mimo wszystko podświadomie szukam w nich cech mojej byłej.
Niedawno dwa moje spotkania z innymi kobietami zakończyły się w łózku. Mimo, że seks był zajebisty, taki jaki zawsze chciałem mieć i w trakcie tych stosunków nie myślałem o niej to już po, znowu przypomniał mi się seks z nią, który był czasem egoistyczny, krótki, nie taki jakbym chciał, ale jednak mi się przypomniał.
Nie idealizuje jej, wyrzucam wszystkie jej negatywne cechy na wierzch, wstając rano powtarzam jak dekalog 10 jej najgorszych cech, łącznie ze zdradą i jest mi lepiej, ale w ciągu dnia mam kryzysy, podczas których myśle o niej. Głupie piosenki w ipodzie przypominają mi wszystkie momenty z nią związane. Prysznic przypomina mi to, że kiedyś braliśmy go razem, łózko mówi mi, że kiedyś ona w nim spała i sie ze mną w nim kochała.
Gram twardego z zewnątrz, wszyscy mi gratulują, ze urwałem ten kontakt i są dumni, że tak mi szybko przeszło, a ja udaje, bo wewnątrz mnie ciągle jest ona. Nie mam myśli samobójczych, nie wydzwaniam do niej, nie żale się na lewo i prawo jaka była zła i wogóle.
Od tego listopada nie przespałem żadnej nocy w całości, śpię po 4-5 h budząc się i sprawdzając telefon czy nie ma tam smsa od niej. I mimo, że tak mnie skrzywdziła, zastąpiła mnie kimś innym bardzo szybko, to jakieś jebane resztki uczucia sprawiają, że tęsknie, że gdzieś podświadomie szukam jej, w pociągu, na ulicy, słysząc dzwonek do drzwi licze, że to bedzie ona. I mimo, że wiem, że ona nie przyjedzie, nie wróci to nie potrafię się pozbierać, nie potrafie urwać się od tej myśli. W głowie mam mnóstwo wspomnień, wszystkich wakacji i czasu spędzonego z nią. Nie potrafię zrozumieć, jak w taki krótki okres czasu, ktoś może zamienić w gruz to wszystko. Wydawało mi się, że jestem TYM facetem, dostarczałem emocji, nigdy nie latałem z nią, potrafiłem być konsekwentny i wogóle wydawało mi się, że wszystko jest na dobrych torach. Ona wielokrotnie powtarzała jak mnie bardzo kocha i że wyobraża sobie mnie jako ojca jej dzieci i takie inne teksty. Boje się, że pozbieranie się po niej potrwa strasznie długo, a ja nie chce czekać tyle.
Dlatego Liczę na Was i wasze podpowiedzi jak się od tego uwolnić...
http://www.podrywaj.org/dlaczego... moja odpowiedz klasyk na takie chwile poczytaj
Pieprzyc to, co o nas mówią, jesteśmy ludźmi z pasją,
Nie ma takiej opcji żeby zapał nasz miał zgasnąć
Jaaaaaa jebie, ale ciśnienie ze mnie zeszło po przeczytaniu tego. Mr.Sor masz krate u mnie!
Od czasu kiedy się rozstaliśmy właśnie ten ból chce wykorzystać, dlatego biegam regularnie, ćwicze. Zawsze czułem się źle w swoim ciele, a teraz postanowiłem to zmienić. Nie widzieliśmy się od tamtego czasu, ale znajomi już jej zdążyli nagadać, że z kim się spotykam
jak zdazyli nagadac to 1 do 0 dla nas:) uwierz to dziala na Twoja korzysc
Pieprzyc to, co o nas mówią, jesteśmy ludźmi z pasją,
Nie ma takiej opcji żeby zapał nasz miał zgasnąć
Mr.Sor i autor tematu: jest tylko jedno ale... Ty masz nie chcieć powrotu po zmianie siebie... Niestety Ty tego chcesz!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
@carolus111
prosta piłka, weź się za siebie. ogarnij dupe. Bane napisał kiedyś zajebistego bloga o sile kontrastu. Zaszyj się gdzieś, odizoluj od jakichkolwiek wieści z jej świata. Odłącz się od tego całego gówna. Musisz na nią spojrzeć z innej strony, teraz w tobie siedzą emocje. Ucisz je. To jak się czujemy zależy tylko i wyłącznie od nas. Myśli które są w naszej głowie sterują emocjami. Wniosek prosty, nie myślisz o niej = lepiej się czujesz. Powinieneś zająć się sobą w 100 % to zajebiscie pomaga. Kiedyś przyjdzie taki dzień, że ona zobaczy Ciebie w zupełnie innej odsłonie. Wtedy się zacznie teatrzyk, jaka to głupia nie była itd. Jak ulegniesz to jestes jebaną ciotą, sprawisz, że twoje życie będzie jeszcze bardziej skomplikowane niż teraz. Odzyskaj siebie i bądź tym facetem w którym się zakochała a wtedy przyjdzie nowa miłość, ale tym razem już będziesz wiedział jak postępować, bo pracowałeś i walczyłeś. Walczyłeś o siebie. Jeżeli wygrasz tą walke wygrasz szczęśliwe życie, a jak nie to dupa zbita. Pamiętaj, że dzieje się kurestwo na tym świecie, ale mam nadzieje, że dzięki ekipe z podrywaj.org życie kobiet się zmieni i będą wiedziały co to znaczy szczerość, szacunek i zaufanie. Nie pozwól, żeby przyszła żona, matka twoich dzieci kiedykolwiek miała wątpliwości czy jest z odpowiednim facetem, a obiecuje, skoczy za tobą w ogień.
pzdr.
Pewnie słyszałeś to z milion razy, ale - czas, czas, czas. Jakieś 2-3 miechy minęły, to jeszcze niezbyt długo. Daj sobie czas i przede wszystkim NIE ZŁOŚĆ się na siebie za to, że myślisz o niej - trudno, widocznie tak ma być.
Poczekaj jeszcze, minie pół roku będzie lepiej.
Ćwiczysz, poznajesz ludzi, ogarniasz siebie i swoje życie, więc musi być dobrze.
Zobaczysz, że za jakiś czas zdasz sobie sprawę "O kurwa! Cały tydzień o niej nie myślałem". Cierpliwości
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
Boli mnie to, że ona tak szybko się ogarnęła i już jakiegoś chłoptasia sobie przygarnęła, ale teraz gra taką "niewinną", żeby mieć mniejszego moralniaka- bo to "przyjaciel", "inaczej spędzamy czas", "nie myśle przy nim o Tobie", "to nie tak jak myślisz" itp. itd. Odzywa się pewnie dlatego, żeby sprawdzić czy w razie "W" jeszcze ma mnie. Klasyczna akcja, tyle, że mnie po prostu wkurwia taki jej brak szczerości i przerzucanie winy na mnie, bo ja jej nie komplementowałem, widziałem tylko te jej złe strony itp. itd, a ON widzi w niej te dobre. No kurwa jak zna ją 3 miesiące to trudno, żeby zauważył jaka jest ciężka.
Zadam Ci podstawowe pytanie. A po co Ty o niego wypytujesz? Nie musi sprawdzac czy Cie ma, bo ma Cie na widelcu kiedy Ty zadajesz pytania o to co oni robia razem. Niech Cie to nie obchodzi, zajmij sie soba i zycz im szczescia. Nie jestescie razem i oboje mozecie robic co wam sie podoba i nikomu z was nic do tego. I uwierz ze nie boli Cie to, ze tak szybko sobie znalazla chloptasia tylko to, ze ty sobie nikogo nie znalazles. Nie interesuj sie jej zyciem to bedziesz zdrowszy.
"Boli mnie to, że ona tak szybko się ogarnęła" - myślisz, że naprawdę się ogarnęła? G... prawda. Albo wasz związek chuj dla niej znaczył, czyli W OGÓLE nie jest ogarnięta, skoro trwała w tym 2 lata, albo - co wydaje się bardziej prawdopodobne - plasterka znalazła i tyle.
Ja to współczuję typowi, bo za jakiś czas będzie prawdopodobnie srał pod siebie. Z resztą ja w ogóle kurwa nie rozumiem takich typów - laska świeżo po rozstaniu, a oni wchodzą z nią w ZWIĄZEK. Żeby to chociaż jakieś 3 m-ce albo pół roku było...
Dla mnie nie ma opcji brać się na poważnie za dupę, która nie pobyła trochę sama po rozstaniu, bo to kręcenie na siebie bata...
"Klasyczna akcja, tyle, że mnie po prostu wkurwia taki jej brak szczerości i przerzucanie winy na mnie" - błąd!
Teraz, to TY się z tego ciesz chłopie!
Bo to nie Ty musisz się z nią męczyć. A to co robi i gada, to dla Ciebie nie powinno znaczyć więcej niż psia kupa na chodniku.
Po prostu weź definitywnie urwij z nią kontakt, to wyleczysz się szybciej... Jak trzeba, to skasuj ją z fejsa, gg, nk i czego tam jeszcze się obecnie używa. Teraz to Ty jesteś i powinieneś być dla siebie najważniejszy.
Powodzenia
Pimpin' ain't easy, but somebody gotta do it.
Chyba nie ma jednego złotego lekarstwa na Twój problem. Oczywiście można pracować nad sobą, ćwiczyć, spotykać się ze znajomymi, ale każdy kto kiedykolwiek przeżył podobną sytuację wie, że do całowitego wyleczenia potrzebny jest CZAS (jak napisał Biały Jeleń)a wyżej wymienione czynności tylko pomagają uśmierzyć ból. To ile tego czasu potrzeba jest każdego indywidualna sprawą. Jednemu wystarczy miesiąc, innemu 2 lata (nie ma reguły). Rób wszystko tak jak do tej pory (no może poza próbami kontaktowania się z byłą), wspomagaj się artykułami na tej stronce, a ból powoli będzie znikał.
Zadaj sobie jeszcze jedno ważne pytanie. Czy Ty tak naprawdę chcesz się z niej wyleczyć, czy do niej wrócić?
Proś, a nie dają bierz sam...