Panowie, szybka historia;p Jestem ciekawy waszych opinii. Zbliżam się do już całkiem pokaźnej liczby (no może bez przesady;p) kobiet, z którymi spałem. Też z paroma byłem w związkach. Więc już nieraz przechodziłem etap "utrata głowy dla laski; początkowe zakochanie się, które ogłupia".
Ostatnio całkiem sporo kobiet mi się podoba i spotykam się, ale i tak jest taka jedna, z którą jest zajebiście. No i zaczyna się słuchanie piosenek, które mi podsyła, oglądanie jej fotek, przydługie rozmowy przez telefon;p
O myśleniu o seksie z nią nawet w pracy nie wspomnę, więc uznajcie, że tego nie ma 
Znamy się miesiąc, ona tak samo zaangażowana itd. z tym to wiadomo, że jest początek i ona też jest na fali, podobam jej się;p
Oczywiście nie wydzwaniam co chwilę (raz dziennie haha) kończę rozmowy kiedy ona mnie zatrzymuje (wow, ufam, że docenicie), mówie swoje zdanie i nie ulegam jej. Ona się hamuje z wszelkimi gierkami, troszkę zazdrosna, więc wszystko na swoim miejscu (ja ani ona nie rezygnujemy z koleżanek, ani z żadnych swoich zajęć)
Pytanie do was - wywalacie w takich chwilach na siłę laskę z głowy żeby odzyskać chłodną głowę? Czy te elementy, które opisałem wg was prowadzą na złą drogę czy wręcz przeciwnie?:)Z moich doświadczeń to albo się pogłębiało przesadnie i prowadziło do mojego pieskowania albo się ochładzało, ale wtedy nie było tego ognia w relacji...
Nie ma w tym nic zlego jesli oboje macie sie ku sobie. Oczywiscie zajmujesz sie tez swoimi sprawami? Zbyt czeste rozmyslanie o niej moze Ci rozwalic glowe jesli wszystko sie skonczy, chyba ze Ty tego nie doswiadczasz. Tego to nie wiem. Ale wywalac ja ze swojej glowy np. w pracy zrobi Ci dobrze:)
pozdro
Witkacy ja bym robił tak: przysyła mi piosenkę - ooo super, podjarka, wiadomka, a za chwilę a ile mnie już tak podchodziło, wylajt, schłodzenie głowy. Piszę wiadomości, ooo fajnie, że piszę, koniec wiadomości - w sumie czy to było takie ciekawe?
Miej emocję z nią, na spotkaniu, w trakcie rozmowy. To będzie super rozwiązanie, ale poza nią to Ty masz być jak Littlefinger na chłodno, jak ją zdobyć. Wiesz, że emocje Ci będą przeszkadzać, bo się możesz podpalić i mieć oneitis, a myśląc trzeźwo rozegrasz to najlepiej jak się da.
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
"Pytanie do was - wywalacie w takich chwilach na siłę laskę z głowy żeby odzyskać chłodną głowę? Czy te elementy, które opisałem wg was prowadzą na złą drogę czy wręcz przeciwnie?:)Z moich doświadczeń to albo się pogłębiało przesadnie i prowadziło do mojego pieskowania albo się ochładzało, ale wtedy nie było tego ognia w relacji..." boisz się, że znowu się nie uda, że znowu będzie tak i tak? Powiedzmy, że wcześniejsze relacje zabolały Cię (to tylko założenie, żeby trochę rozjaśnić) i teraz boisz się, że znowu zaboli. Z doświadczenia wiesz, że poboli, poboli i przestanie. A więc, moja rada - jeżeli dobrze Ci się z nią układa to nie ma czego się bać. Idź na żywioł, jeżeli coś się rozpadnie to trudno. No bo zobacz - samo to, że nie chcesz i boisz się wejść w związek, bo będziesz pieskował, sprawia że ona jest silniejsza od Ciebie. Pozdrawiam
Aleus dobrze radzi. No i im częstszy kontakt tym gorzej. Rozmowy/SMS-y max 2-3 razy na tydzień, głównie po to, żeby się ustawić. Działaj na żywo, nie bądź jej internetowym znajomym.
No i spotykaj się też w tym czasie z innymi - żeby Cię do końca nie trafiło.
Im coś jest bardziej powszednie tym jest mniej atrakcyjne. Pisanie codziennie jest proszeniem się o kłopoty i spowszednienie właśnie.
SMS, Messenger, Whatsapp - bez znaczenia...
A jak brzmiało pytanie z pierwszego posta? "Moje" (wcale nie jest moje, tylko zdroworozsądkowe) zachowanie jest ukierunkowane na to, żeby to dziewczyna chciała więcej. Więcej kontaktu, więcej emocji. Dostarczając jej zawsze wszystko od ręki tak jak pisałem powszedniejesz, nie stanowisz wyzwania i prowadzisz do nudy.
Po prostu proporcje tego zachowania różnią się w LTR i FF, ale w żadnym przypadku nie uważam, żeby codziennie dzwonienie do siebie było perspektywiczne. Przyzwyczaja dziewczynę do czegoś, czego w długim terminie nikt nie jest w stanie zapewnić.
Popieram tddaygame. Ja mam na to zawsze jedną myśl. Czy kobieta wchodząc w związek zmienia garderobę? Nie, ona tylko mówi, że ubiera się tak dla nas. Wcześniej mówiła, że dla siebie, a zawsze jest myśl przewodnia - by zwabiać.
Nie zgadzam się zupełnie z Tobą gary. 50/50 to idealistyczna mrzonka. Kobieta dąży do pełnej dominacji w związku. Stąd wszystkie testy i wzbudzanie zazdrości.
Wrzućmy mężczyznę i kobietę do idylli.
Kobieta ma najlepszego faceta na świecie. Czy jest szczęśliwa? Nie, zaczyna szukać dziury w całym. Zadawać sobie pytanie czy, aby na pewno ma najlepszego?
Mężczyzna ma najlepszą kobietę na świecie. Czy jest szczęśliwy? No jasne i nie wybrzydza.
Facet zdobywając kobietę dominuje ją emocjonalnie, uzależnia od swojego dotyku, obecności. Potem kapcieje, daje się zdominować i płacz. Zdechł pies. Po związku. Dlatego tddaygame proponuje przerwać błędne koło i starać się utrzmywać dominację. Facet jest logiczny i dobrze ją wykorzysta, a kobieta jest emocjonalna,ma swoje humorki. To facet ma być sternikiem, bo jak kobieta to łajba zatonie.
50/50? Też w to kiedyś wierzyłem. Jaki naiwny byłem
-----
W życiu nie chodzi o racje a o wibracje.
Można nosić w sobie uczucie w sercu, ale głowa zawsze powinna być zimna. Nie ma nic złego w miłości czy zauroczeniu, dopóki nie staje się to obsesyjnie chore. Często dzieje się tak gdy facet nie ma nic innego do roboty, tylko myślenie o ukochanej
Znajdź złoty środek. Serce gorące a głowa zimna.
Markinson, swieta racja, facet mysli tylko o kobiecie i nie wie co robic, a kobieta robi inne fajne rzeczy, ktore ja ciesza. Jedna z podstaw w relacjach z kobietami.