Sprawa wygląda tak. Spotkałem się 2 razy z dziewczyną podczas gdy była w związku z facetem. Mało o nim rozmawiała, ale stwierdziła, że go kocha. Chłopak z nią zerwał. Spotkałem się z nią od tego czasu 4-razy. Pierwszy raz było wszystko fajnie, spotkanie się udało. Za drugim razem całowaliśmy się. A po 3 spotkaniu (wydawała się być jakaś inna w stosunku do mnie) zapytała mnie się czego ja właściwie od niej oczekuje. Ja jej odpowiedziałem, że po prostu chcę się z nią spotykać i miło spędzać czas. Między spotkaniami nie pisałem nigdy do niej pierwszy, tylko ona pisała i dzwoniła.
Ostatnio miało miejsce 4 spotkania. Wszystko było w porządku, do czasu kiedy nie pozwoliła mi się pocałować. Stwierdziła, że nie chcę się z nikim wiązać, że nie chce być od nikogo zależna. Powiedziała też głupoty w stylu: "spotykamy się tylko po to, żeby się całować". Ja na to odpowiedziałem, że rozumiem, że chce abym dał jej spokój i tak też zrobię. A ona powiedziała, że wcale tego nie chcę. Potem po spotkaniu napisała mi sms-a, że przeprasza, że jest taką idiotką, i że ja nic nie zrobiłem a ona ma problemy. Ja jej odpisałem, że dam jej po prostu spokój. A ona znowu, że "wcale tego nie powiedziałem, ale nie chcę się z nikim wiązać". A ja na to: "Wiem, że nie chcesz się wiązać, ale jeśli czujesz, że spotkania ze mną mają ograniczać twoją wolność to ok.". I potem już nic nie napisała. Po tym spotkaniu się do niej nie odzywam wgl. Spotkaliśmy się potem 2 dni później przypadkowo na imprezie, ale zachowywałem się jakbym jej wgl. nie zauważał. Widać było, że to zauważyła. Jak sądzicie czy dobrze postępuje ignorując ją? Myślicie, że sama się do mnie odezwie i zaproponuje spotkanie?
Nie wiem, co zrobi, bo nie siedzę w jej głowie. Wiem natomiast, że chciałeś pokazać, że masz wyjebane i zakończyłeś relację, a teraz liczysz na kontakt z jej strony. Gdzie spójność?
Sądzę, że zostaniesz plasterkiem, bezapelacyjnie.
Nie byłoby tematu gdybym znał tego następstwa...
Spotykać się i miło spędzać czas można na wiele sposobów.
Słowem nawet nie wspomniałeś czego Ty od niej chcesz...
Ja nie wiem kurwa czy jestem jakiś dziwny czy większość z tych, którzy zakładają takie tematy. Ale olewanie to przecież dziecinne. Mogłeś chociaż się przywitać ze szczerym uśmiechem a potem się bawić. Po pierwsze zachował byś się kulturalnie w stosunku do niej a po drugie wtedy ona miała by lepszą mieszankę w głowie. Gdybym był laską to pomyślał bym żeś buc.
Zła wiadomość to taka, że czas leci.
Dobra to taka, że ja jestem pilotem.
Strzeliłeś focha to co się dziwisz ?
Masz być twardy ale nie aż tak. Uznała pewnie, że mówisz na serio, gdy napisałeś jej brutalnego sms'a
Kulturalnie dziewczyna cię przepraszała, widać chciała się z tobą spotkać, a ty odmawiasz
Przywitałem się z nią na imprezie i pogadałem przez chwilkę, ale ona jakoś nie szukała kontaktu ze mną na tej imprezie, nie podeszła potem do mnie i nie zaczęła rozmowy. Ona gadała z jakimiś facetami, a ja z jakimiś dziewczynami.
Poza tym po tym jak przeprosiła mnie (przed imprezą) odpowiedziała, na moje stwierdzenie, że dam jej spokój, że: "wcale tego nie powiedziałem, ale nie chcę się wiązać". Dla mnie to znaczy tyle, że ma mnie w dupie i nie chcę się spotykać tylko nie umie tego wprost powiedzieć. No i jak już mówiłem napisałem wtedy: ""Wiem, że nie chcesz się wiązać, ale jeśli czujesz, że spotkania ze mną mają ograniczać twoją wolność to ok.".
Sądzicie, że warto się do niej odezwać i doprowadzić do spotkania? Czy może czekać na ruch z jej strony?
Trzeba było na tej imprezie mocno popić, tak do zgona. No i przez kolejne dni poprawiać kurację. Z laską i tak nie masz szans, a na konkretnym kacu nie zakładałbyś bezsensownych tematów. : )
Lepiej jest mieć szczęście. Ale ja wolę być dokładny. Bo wtedy, jak szczęście przychodzi, jesteś gotów.
Piszesz jej co chwila, że jak chce to dasz jej spokój, a teraz oczekujesz chuj wie czego. Co ma kurwa ten tekst o całowaniu, do tego, żebyś dał jej spokój? To był czysty ST, a Ty jej wyjeżdżasz z fochem a potem chcesz, żeby Cię zauważyła.
"ale ona jakoś nie szukała kontaktu ze mną na tej imprezie, nie podeszła potem do mnie i nie zaczęła rozmowy. Ona gadała z jakimiś facetami, a ja z jakimiś dziewczynami."
A to ona ma do Ciebie podchodzić jeszcze? Kto tu ma uwodzić i prowadzić relację, Ty czy ona? Jak tak będziesz czekać aż panna sama zapuka do drzwi Twojego domu, to może jeszcze niech sama ze sobą rozmawia, a Ty sobie poczekaj? No kurwa ludzie myślcie.
Poza tym po tym jak przeprosiła mnie (przed imprezą) odpowiedziała, na moje stwierdzenie, że dam jej spokój, że: "wcale tego nie powiedziałem, ale nie chcę się wiązać". Dla mnie to znaczy tyle, że ma mnie w dupie i nie chcę się spotykać tylko nie umie tego wprost powiedzieć. No i jak już mówiłem napisałem wtedy: ""Wiem, że nie chcesz się wiązać, ale jeśli czujesz, że spotkania ze mną mają ograniczać twoją wolność to ok.".
Nie, to oznacza, że sprawdza, czego chcesz TY, dodatkowo nie jest pewna, czy jesteś tym, kogo szuka, bo swoim zachowaniem nie dałeś jej wcześniej tego potwierdzenia. Dodatkowo strzelasz fochy jak mała dziewczynka, co chwila jej mówisz, że jak chce to możesz się odciąć, to co ona sobie może pomyśleć? Nie wpadłeś na to, że dajesz jej nieświadomie (i błędnie) do zrozumienia, żeby zjeżdżała, bo nie wiążesz z nią totalnie żadnych planów? Robi dokładnie to samo co Ty, a zobacz jakie TY wyciągasz wnioski (nie chce się wiązać, to co pisaęłś na początku). Zapewniam, że ona ma takie same, kiedy patrzy na TWOJE zachowanie. Ty masz odbijać ST, a nie JĄ.
"Sądzicie, że warto się do niej odezwać i doprowadzić do spotkania? Czy może czekać na ruch z jej strony?"
Kup se popcorn i poczekaj przed telewizorem, aż sama przylezie. Pozdro. (tak, to była ironia)
Miej wyjebane, a będzie ci dane!
przede wszystkim po zerwaniu nie potrzeba jej następnego przynudzającego i śliniącego, powinieneś ją porwać, daj sporo emocji, ekscytacji, uśmiechu, pokazać kolorowy świat o którym zapomniała i potem się delikatnie odsunąć (co nie znaczy ignorować) żeby myślała o tobie, co porabiasz i o tym co wspólnie robiliście na spotkaniu
a jeśli nie wyjdzie to trudno, nie jamniorzysz tylko lecisz dalej
they hate us cause they ain't us
Biodegradowalny powiedział: "Nie wpadłeś na to, że dajesz jej nieświadomie (i błędnie) do zrozumienia, żeby zjeżdżała, bo nie wiążesz z nią totalnie żadnych planów?". Jak dla mnie, skoro to ja proponowałem spotkania itd., a ona nagle nie chciała mnie pocałować i powiedziała to co już mówiłem, to znaczy, że to ona dała mi do zrozumienia, żebym zjeżdżał. Jeśli by tak nie było to dlaczego nie chciała mnie pocałować, i zaczęła tą gadkę, że ni chcę się wiązać itd. Myślałem, że przyznacie mi racje, że laska ma po prostu na mnie wyjebane i chce się ode mnie uwolnić, a tu widzę inne opinie.
Nie. Ty tym całym "jak chcesz to mogę dać Ci spokój" pokazujesz, że tak naprawdę masz totalnie w dupie czy ona Cię oleje, czy nie. Twoja postawa mówi wyraźnie, może nieświadomie, ale wyraźnie - przestałaś mnie kręcić, znudziłaś tymi ciągłymi gierkami, więc mam nadzieję, że przystaniesz na to co mówię i pozwolisz dać sobie spokój. Nie chciała Cie pocałować i zaczęła całą tą gadkę dlatego, że nie pokazujesz jej totalnie niczym, że warto, że jesteś tym kogo ona szuka. Nie dajesz jej totalnie żadnych emocji poza niezdecydowaniem i zagubieniem. Dążysz do pocałunku? A zbudowałeś jej poczucie komfortu i bezpieczeństwa? Zastanów się trochę. Proste odbicie "Nie chcę się wiązać" "a kto powiedział, że ja chcę się wiązać? Nie tak szybko kochanie, ja chcę Cię najpierw bliżej poznać" / "Rozumiem i szanuję to, powinniśmy się najpierw bliżej poznać" (w tym drugim nadal robisz swoje, mimo tego co powiedziałeś, nie dodajesz żadnego debilnego "masz rację, rozumiem i dam Ci spokój"). Ty masz mieć jaja w tej relacji, pokazać, że nie zbije Cię z tropu żadnym głupim tekstem, wręcz przeciwnie, sama sobie strzeli samobója, a tymczasem pokazujesz jej, że jeden tekst potrafi Cię zniechęcić.
To trochę taka sama sytuacja, jak czasem ludzie mówią "Kurde, ale bym chciał być przypakowany, zadbany, mieć wspaniałe ciało i znaleźć sobie pasję" a jednocześnie siedzą dupą przed telewizorem/komputerem z browarem w ręku, zamiast iść na siłownię i do tego doprowadzić, albo nauczyć się grać na gitarze, takie pierdolenie bez sensu, byle tylko mowić.
Miej wyjebane, a będzie ci dane!
Całowaliśmy się na poprzednich dwóch spotkaniach, tylko na tym mi odmówiła. A na jej tekst "Nie chce się wiązać" odpowiedziałem "A czy ja powiedziałem, że chce wziąć z tobą ślub i mieć 3 dzieci?".
Wydaje mi się po prostu, że jeśli teraz się zaangażuje, zacznę do niej wypisywać sms-y, umawiać się na spotkania to będzie to inwestycja bezzwrotna, że mnie oleje. Dlatego pytam się was, czy sądzicie, że warto się z nią skontaktować za parę dni i umówić się na spotkanie? Mam wrażenie, że gdybym teraz się z nią umówił to chciałaby ze mnie zrobić przyjaciela...
"Całowaliśmy się na poprzednich dwóch spotkaniach, tylko na tym mi odmówiła."
No to i tak jest milion możliwych powodów, poznała kogoś innego, straciła Tobą zainteresowanie, przegiąłeś z tymi tekstami typu dać spokój, może to "spotykamy się tylko po to, żeby się całować" jest kluczowe, co robisz z nią na spotkaniach, poza całowaniem? Może stwierdziła to, co pisałem wcześniej?
"Wydaje mi się po prostu, że jeśli teraz się zaangażuje, zacznę do niej wypisywać sms-y, umawiać się na spotkania to będzie to inwestycja bezzwrotna, że mnie oleje. Dlatego pytam się was, czy sądzicie, że warto się z nią skontaktować za parę dni i umówić się na spotkanie? Mam wrażenie, że gdybym teraz się z nią umówił to chciałaby ze mnie zrobić przyjaciela..."
Zaangażowanie nie polega na wypisywaniu smsów, to raz. Dwa, że nie przekonasz się co to za inwestycja, dopóki nie ruszysz tyłka. Oleje, niech zjeżdża. Nie oleje - też fajnie. Co masz do stracenia? Zadzwoń, umów się, będzie chciała z Ciebie zrobić przyjaciela to też jej jasno dasz do zrozumienia, że nie szukasz przyjaciół i nie skończysz jako koleżanka z ptakiem. Nie rozumiem problemu.
Miej wyjebane, a będzie ci dane!
Powiem ci tak, że ten jej tekst był w sumie nie na miejscu. Bo na tym jednym spotkaniu to pocałowałem ją ze 3 razy tylko i to niezbyt długo. A na następnym pocałowała mnie tylko na pożegnanie, a wcześniej się nie całowaliśmy. Wydaje mi się, że na tym spotkaniu ostatnim co mnie nie pocałowała zawaliłem, bo przez całe spotkanie jej nie pocałowałem, zwlekałem z tym (miałem wrażenie, że tego nie chcę), aż w końcu na koniec spotkania chciałem ją pocałować i wtedy odmówiła.
Zastanawiam się, czy skontaktować się z nią i zaptać się, czy chce się ze mną spotykać bo nie do końca rozumiem o co jej chodzi. Dobre rozwiązanie?
Według mnie to masz do czynienia z jakąś kompletną galaretą emocjonalną, idąc tropem tego co piszesz, może potrzebowała kogoś "w zamian" za swojego chłopaka, kiedy że tak powiem, bujały nią największe emocje po rozstaniu i w ten sposób po prostu Cię wykorzystywała do momentu aż poczuła się "lepiej"?
"Wydaje mi się po prostu, że jeśli teraz się zaangażuje, zacznę do niej wypisywać sms-y, umawiać się na spotkania to będzie to inwestycja bezzwrotna, że mnie oleje. Dlatego pytam się was, czy sądzicie, że warto się z nią skontaktować za parę dni i umówić się na spotkanie? Mam wrażenie, że gdybym teraz się z nią umówił to chciałaby ze mnie zrobić przyjaciela..."
To jest chyba esencja tego co możesz zrobić źle, jeśli ona się nie odzywa to i Ty tak nie nadskakuj bo będziesz nie tylko przyjacielem z ptakiem, ale i pieskiem. Pierwsza sprawa to sms'y to chyba najgorszy sposób komunikacji (w końcu to tylko literki tworzące słowa, bez żadnych emocji), jak koniecznie chcesz w to brnąć to zamiast pisać sms'y zadzwoń do niej i słuchaj uważnie co i jak mówi, to Ci da jakiś obraz tego na czym stoisz. Druga sprawa nie przyj mocno na spotkanie, bo nawet jeśli "Twoja pani" się z Tobą spotka to i tak raczej nie zrobisz kroku w przód przez to, że mówiłeś jej teksty, którymi bądź co bądź, ale zdradzałeś swoje plany względem niej i zdusiłeś to co skłaniało ją do spotykania się z Tobą... Zbierając to wszystko co napisałem w jakąś logiczną całość, daj sobie spokój bo zmarnujesz tylko czas i nie będziesz miał z tego zupełnie nic, a w końcu tego kwiatu jest pół światu i możesz trafić na znacznie lepszą partię, bez takich "cierpiętniczych" rozkim
"Ci, którzy rezygnują z Wolności w imię bezpieczeństwa, nie zasługują na żadne z nich."
Tak właśnie myślałem, że umawiając się teraz z nią na spotkanie albo pisząc do niej sms-y wyszedł bym na jakiegoś desperata. Bo z jednej strony powiedziałem jej, że daję jej spokój, a z drugiej robiłbym coś innego. Dlatego po prostu nie będę się odzywał i tyle.
gimnazjada la la la
gimnazjada la la la