Panowie,
taka sytuacja. Najpierw rys historyczny. XY poznałem dość niefortunnie, bo rok temu na domówce, na której od razu próbowałem ją pocałować, a byłem wtedy w związku i ona o tym wiedziała. Nie jestem z tego dumny i alkohol nie jest wytłumaczeniem. Dostałem wtedy po pysku, co mi się bardzo spodobało. Nie żeby ujawnił mi się jakiś nietypowy fetysz. Po prostu laska miała zasady, co jest rzadkie w tych czasach. Mimo tego zdołałem umówić się z nią na spacer, na którym doszło do rękoczynów z podobnego powodu - klepnąłem czy tam złapałem ją za tyłek. Straciliśmy kontakt na kilka miesięcy, podczas których rozstałem się ze swoją - już teraz na szczęście - byłą.
Od 5 miesięcy ponownie się z nią spotykam. Z 3 tygodnie musiałem się męczyć, żeby ją pocałować, ale potem już wszystko gładko poszło. Naprawdę udane spotkania. Mnóstwo śmiechu. Dużo różnorodnych emocji. Sex jest. Raz ona organizuje spotkanie, raz ja. Co 3-4 dni. Mogłoby się wydawać, że jest super, aleeee.. Mam wątpliwości co do jej emocjonalnego zaangażowania, bo:
1. 2 razy zasugerowała mi powrót do relacji koleżeńskich (ostatnio z 2mce temu). Oczywiście się zgadzałem, ale chwila przerwy w kontaktach, na kolejnym spotkaniu sexy i znowu znajomość, którą trudno nazwać koleżeństwem.
2. Nie można tej znajomości jednak inaczej nazwać. Z jej inicjatywy wyszła rozmowa, na której ustaliliśmy, że jesteśmy sobie wierni, ale nie nazywamy się "chłopakiem i dziewczyną". Piszecie na stronie, że to kobieta powinna wyjść z propozycją formalizacji relacji, ale że w tym wypadku wschód Polski mocno, rodzina konserwatywna, pomyślałem, że może liczy na rozpoczęcie tego tematu z mojej strony. Nie liczyła. "Po co zmieniać coś, co dobrze działa. Nie wiem co wtedy się zmieni..blebleble" Co ciekawe, rodzinie powiedziała, że jesteśmy parą.
3. Nie widzę po niej zazdrości, a miewa powody. Nie prowokuję, ale zdarzają się takie sytuacje, o które była darłaby koty. A tu nic, żadnych fochów. Denerwuje się dziwnie tylko, gdy wspomnę, że nie jesteśmy parą.
4. Ostatnio miałem 2 wyjazdy. Nie widzieliśmy się 10 dni. Ani jednego smsa czy telefonu z jej strony. Z mojej również, bo grafomanem nie jestem, a raka mózgu nie chcę mieć. Na co dzień również kontakt elektroniczny służy wyłącznie do umawiania spotkań.
Pytania są następujące:
1. Dlaczego po 5 miesiącach nie chce związku?
2. Czy na podstawie powyższych informacji można wywnioskować, że nie jest zaangażowana/zakochana czy może być inne wytłumaczenie?
"Z jej inicjatywy wyszła rozmowa, na której ustaliliśmy, że jesteśmy sobie wierni, ale nie nazywamy się "chłopakiem i dziewczyną"."
Jak dziewczyna nie chce związku, to ok, baw się z nią, ale uświadom że nie ma powodu aby wymagać od Ciebie wierności.
Nie ma związku to i nie ma wyłączności
Na razie wygląda to tak, ze to ona rządzi w tym "związku bez związku"
Zmień zasady! Dlaczego musicie mieć siebie na wyłączność?! Powiedz, że jeżeli to nie związek to Ty w niczym nie jesteś jej zobowiązany.
Popierniczona sytuacja tak Ci powiem
Uważam tak samo jak lukas00-usiedliła Cie bez "związku". Ty go chcesz z jakiś powodów, ona to widzi i ciągnie tą gre.Na twoim miejscu nie angażowałbym się zbytnio bo może i dziewczyna coś do Ciebie czuje i ciągnie tą głupią gre bo sobie coś ubzdurała ale może tak naprawdę jesteś jej kolegą od umilania chwil.Nie ma związku - nie ma wyłączności i tego bym się trzymał
Kolego powiem Ci, że jesteśmy w podobnej sytuacji, z tym że ja już wpadłem emocjonalnie (za bardzo mi zależy). Przeczytaj mój wczorajszy post " jak odzyskac jaja" i poczytaj rady chłopaków. Ja od dzisiaj podjąłem "walkę", żeby nie idealizować dziewczyny, nie wnikać za bardzo i lecieć do przodu.
PS. Też się z nią nie widzę od 10 dni i też się nakręcam czy jej nie zależy, czy nie myśli o mnie (panna nie pisze nic praktycznie od tygodnia). Póki co zacisnąłem zęby i czekam.
Proś, a nie dają bierz sam...
Wpadłeś w ramę przyjaciela do sexu i facetom to się zdarza.
Myślę, że związku z tego nie będzie nawet tej iskry między wami nie ma. Spełniacie swoje fizyczne potrzeby i tyle. Ty chcesz czegoś więcej ona nie chce, z drugiej strony nie dziwie się jej, dobrym materiałem na partnera nie jesteś, bo z wiernoscia to u Ciebie krucho. Na Twoim miejscu poznawałbym inne kobiety.
Dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Jak zawsze tutaj, sporo w nich mądrości.
Mój poprzedni post miał, myślę, błędny wydźwięk w kwestii związku. Do tej rozmowy zostałem sprowokowany. Pewnego razu powiedziała, że czuje się jak moja dziewczyna, na co ja po chwili zastanowienia odparłem, że "no to nazywajmy się parą, bo przecież i tak to tak wygląda". Dziewczyna ładna, mądra, pomysłowa, niespotykanie samowystarczalna, to czemu nie, choć układ no-name wcale mi nie przeszkadza.
Jako że w mojej głowie klaruje się obraz, że nie będzie tu niczego stałego (w czym nie widzę problemu), ostatnio powiedziałem jej, że wierność w naszym przypadku jest pomysłem złym. Oczywiście nie spotkało się to z ciepłym przyjęciem. Zdenerwowała się i powiedziała, że to byłoby z jej strony kurewstwo, że jak tak to będziemy się tylko kolegować. -OK.
Odprowadziłem ją i oczywiście sex. Gdy od niej rano wychodziłem, stwierdziła, że musimy się przestać widywać przez jakiś czas. -Ok.
Po kilku dniach spotkaliśmy się przypadkiem w klubie. Przywitaliśmy się jak wzorowi koledzy, a ona po 2 dniach zadzwoniła z propozycją wspólnego wyjścia. Na nim stwierdziła, że nie wie co czuje, nie ma między nami jakichś.. "hormonów", że bardzo chciałaby się we mnie zakochać O_o, ale to tak nie działa. Ciężko ją było później rozebrać, ale gdy to się w końcu udało, sex był.. pasjonujący. Następnego dnia na do widzenia usłyszałem "będzie mi ciebie brakować, do zobaczenia kiedyś" -Do zobaczenia.
Dziwne to wszystko. Nie wiem gdzie popełniłem błędy, że się nie zakochała. Na pewno były przypływy i odpływy uczuć, których powodów nie potrafię i nawet nie próbuję odgadnąć.
Na pewno też lepiej by było na samym początku odbić temat wierności, nie palnąć tego o związku, a potem uniknęlibyśmy kolejnych dziwnych rozmów, z których nigdy nic dobrego nie wynika. Gdyby nie to, spędzalibyśmy wciąż miło czas razem, a tak mamy chuje-muje-nie-wiadomo-co. Nauka na przyszłość.
Zobaczymy co będzie dalej. Ja póki co planuję siedzieć cicho. Chętnie spotykałbym się z nią nawet jak z koleżanką, bo jest super ciekawym człowiekiem, więc jeśli się nie odezwie w ciągu 2-3 tygodni, sam zaproponuję spotkanie.
Pytań w zasadzie brak, ale jeśli uważacie, że coś mogłem/mogę zrobić lepiej lub macie inne uwagi, chętnie się z nimi zapoznam.
A może ona po prostu dąży tylko do sex'u?Nie interesujesz ją inaczej niż jako Fuck Friend?
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Ja odbieram to z tego co mówisz inaczej. Zależy jej na związku normalnym, z wiernością, chodzeniem za rękę itp. Oczekuje ona od Ciebie deklaracji, formalizacji , chce poczuć się bezpiecznie że nie masz otwartej furtki i nie szukasz innych lasek. Standardowa sytuacja. Kobieta udaje właśnie tą połowkę której mniej zależy a w rzeczywistości jest zła, nadąsana bo on nadal nic nie robi w temacie. Tak naprawdę w większości przypadków kobieta która uprawia seks z facetem chce mieć jasną sytuację. Jest seks, miłe randki i wtedy nie ma takich akcji i rozmów jakie opisujesz Ty. Albo właśnie chce normalnego związku żeby nie wyjść na panne walającą sie po łożkach kolegów. Widzi że Ty jestes pewny siebie, mało wylewny a więc aby Cię nie wystraszyć ona także nie okazuje swojej zazdrości czy nie wali Ci smsów na godzinę. W realu myśli co robisz i czy aby nie poznajesz nowej panny a także licze podswiadomie że sam 1 napiszerz coś słodkiego. Wtedy to dla niej jasne sygnały, że sam peirwszy piszerz, myślisz o niej a więc jest cos na rzeczy. Kobiety wmawiają sobie często że "mu zalezy ale jest chlodny jak to facet ', "mało wylewny ale mu zależy". Skąd w zyciu biorą się jakieś chore sytuację sprawdzające zazdrość faceta albo chłodnik ze strony kobiety oczekującej czy facet się złamie czy wciągnie go melanż i nowa kobieta?. Dla mnie to klasyka tych sytuacji. Kobiety w wiekszosci lubią jasne sprawy, facet oznajmia że jest ona jego kobietą, nie wyobraża sobie jej dzielić z innym samcem i tyle.
Czemu taka jesteś?
- Jaka?
- Taka cholernie wrażliwa albo cholernie obojętna?
- Bo jestem cholernie inna niż te dziewczyny, które znasz.
Witam ponownie.
Piszę, bo może akurat ktoś będzie miał podobną sytuację i zainteresowałoby go jak zakończyła się moja. A sprawy potoczyły się tak, że, głównie z mojej winy, na 2 miesiące straciliśmy kontakt. Ostatnio się spotkaliśmy i gdyby wierzyć w jej słowa, rację miała VanityFair - dziewczyna była zauroczona i chciała normalnego związku. Teraz to niestety niemożliwe, ale upatruję w niej nadzieję na dobrą koleżankę.
pasuje idealnie
http://www.youtube.com/watch?v=N...
they hate us cause they ain't us
Szkoda, że nie wyszło ale pokazuje to jak bardzo dziwne są niektóre dziewczyny.Chciała związku ale jak tylko wyszedłeś z jakąś deklaracja to od razu uciekała.