Jeżeli Twoim zdaniem, to co wyczyniałeś z panienką w pracy było przegięciem, to czytaj.
Rok pracuję w pewnej firmie. W pierwszych dniach poznałem kobietę. Nietypowa uroda, dla większości chuj wielki. Dla mnie miód. Idzie jak po maśle. Ślepia się jej świecą i morda szczerzy w rozmowie ze mną że okulary przeciwsłoneczne x3 można nosić. Chemia kurrwa przez wielkie CH(ujem okazałem się ja, w dodatku głupim). Żeśmy się spikneli, oczywiście, ale po jakimś czasie wszystko z wielkim hukiem pierdolnęło. Kobieta samotna z dzieckiem, z przebojami z chujami z przeszłości takimi, że włosy na jajach ze zdziwienia dęba stają. Rzuciła, ale byłem w dalszym ciągu przezajebisty gość. Potem się zaczęły schodki. Przerobiliśmy wszystkie etapy znajomości od "najlepszy przyjaciel", po "zostaniesz moją żoną?", poprzez "a może kiedyś?", aż po "nigdy razem nie będziemy, przepraszam!". To porządna kobitka, z czymś na kształt depresji chodziła dłużej ode mnie. Złego słowa nie mogę powiedzieć, złota osoba. Debilem okazałem się ja. Mimo tego, że koniec końców wolałem ją mieć jako cuś na kształt przyjaciółki, wszystko musiało radośnie jebnąć, bo zakład tak się bawił w plotkarskie gówno, że "wieś tańczy, wieś śpiewa" się chowa. Dziewczę wyło na środku hali, bo wszystko dookoła huczało, mając ją za dziwkę, sukę itp itd. Nie zasłużenie.
Po długim urlopie, przebytymi parunastoma sesjami u psychologa (do którego mnie z stąd wysyłano) udało mi się (być może) wyjść (jako tako) z twarzą.
Znajomość zakończona przeze mnie, bezproblemowe przystanie na moją decyzję, burdel we łbie. Co tu będzie na sam koniec ciekawe ? Szuka mnie wzrokiem przy każdej okazji, a mordę cieszy jak pojawię się przypadkiem w pobliżu że mało sobie kostek nie odgryzie. Gdzie tu sens, gdzie tu logika?
Jak dla mnie powinieneś sobie dać naprawdę spokój, bo to jakaś chora sytuacja. Dziewczyna chociaż jakby nie była zajebista sam widzisz, że dużo przeszła no i ma dziecko, więc zastanów się czy chcesz się w to bawić i być dodatkowo jej psychologiem...
Do wcześniejszego wątku:
Co do obracania kilku panien na raz na początku znajomości to absolutna racja, bo sam niestety ostatnio przerobiłem rozczarowanie bo spotykaniu się z jedną panną. Na szczęście szybko bo po 2 miesiącach się wszystko skończyło, na początku duża wkrętka (głupi jest człowiek strasznie) a potem nagle się jej wszystko odwidziało i zaczęło przeszkadzać. Ehh prawie mi zjebała urlop na który mieliśmy wspólnie jechać, psychika też przeorana przez tydzień (nie miałem z nią nawet kontaktu na wyjasnienia jakiekolwiek bo wyjechała na tydz do siostry do Niemiec prawie bez słowa) ale to co ostatnio się o niej dowiedziałem (znaczy wcześniej już były symptomy że nie jest z niej zbyt porządna dziewczyna, ale teraz dopiero w to uwierzyłem) na szczęście przywróciło mi wewnętrzny spokój i przekonanie że to niewłaściwa osoba dla mnie Jednak 3 lata internatu i 5 lat akademika gdzie było dużo akcji z jak to ona nazywała "kolegami" (dla mnie to pospolite puszczalstwo) robi swoje...
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
Drogi Expacie.
Jeżeli Twoim zdaniem, to co wyczyniałeś z panienką w pracy było przegięciem, to czytaj.
Rok pracuję w pewnej firmie. W pierwszych dniach poznałem kobietę. Nietypowa uroda, dla większości chuj wielki. Dla mnie miód. Idzie jak po maśle. Ślepia się jej świecą i morda szczerzy w rozmowie ze mną że okulary przeciwsłoneczne x3 można nosić. Chemia kurrwa przez wielkie CH(ujem okazałem się ja, w dodatku głupim). Żeśmy się spikneli, oczywiście, ale po jakimś czasie wszystko z wielkim hukiem pierdolnęło. Kobieta samotna z dzieckiem, z przebojami z chujami z przeszłości takimi, że włosy na jajach ze zdziwienia dęba stają. Rzuciła, ale byłem w dalszym ciągu przezajebisty gość. Potem się zaczęły schodki. Przerobiliśmy wszystkie etapy znajomości od "najlepszy przyjaciel", po "zostaniesz moją żoną?", poprzez "a może kiedyś?", aż po "nigdy razem nie będziemy, przepraszam!". To porządna kobitka, z czymś na kształt depresji chodziła dłużej ode mnie. Złego słowa nie mogę powiedzieć, złota osoba. Debilem okazałem się ja. Mimo tego, że koniec końców wolałem ją mieć jako cuś na kształt przyjaciółki, wszystko musiało radośnie jebnąć, bo zakład tak się bawił w plotkarskie gówno, że "wieś tańczy, wieś śpiewa" się chowa. Dziewczę wyło na środku hali, bo wszystko dookoła huczało, mając ją za dziwkę, sukę itp itd. Nie zasłużenie.
Po długim urlopie, przebytymi parunastoma sesjami u psychologa (do którego mnie z stąd wysyłano) udało mi się (być może) wyjść (jako tako) z twarzą.
Znajomość zakończona przeze mnie, bezproblemowe przystanie na moją decyzję, burdel we łbie. Co tu będzie na sam koniec ciekawe ? Szuka mnie wzrokiem przy każdej okazji, a mordę cieszy jak pojawię się przypadkiem w pobliżu że mało sobie kostek nie odgryzie. Gdzie tu sens, gdzie tu logika?
Uśpijcie, albo zbanujcie mnie..
Jak dla mnie powinieneś sobie dać naprawdę spokój, bo to jakaś chora sytuacja. Dziewczyna chociaż jakby nie była zajebista sam widzisz, że dużo przeszła no i ma dziecko, więc zastanów się czy chcesz się w to bawić i być dodatkowo jej psychologiem...
Do wcześniejszego wątku:
Jednak 3 lata internatu i 5 lat akademika gdzie było dużo akcji z jak to ona nazywała "kolegami" (dla mnie to pospolite puszczalstwo) robi swoje...
Co do obracania kilku panien na raz na początku znajomości to absolutna racja, bo sam niestety ostatnio przerobiłem rozczarowanie bo spotykaniu się z jedną panną. Na szczęście szybko bo po 2 miesiącach się wszystko skończyło, na początku duża wkrętka (głupi jest człowiek strasznie) a potem nagle się jej wszystko odwidziało i zaczęło przeszkadzać. Ehh prawie mi zjebała urlop na który mieliśmy wspólnie jechać, psychika też przeorana przez tydzień (nie miałem z nią nawet kontaktu na wyjasnienia jakiekolwiek bo wyjechała na tydz do siostry do Niemiec prawie bez słowa) ale to co ostatnio się o niej dowiedziałem (znaczy wcześniej już były symptomy że nie jest z niej zbyt porządna dziewczyna, ale teraz dopiero w to uwierzyłem) na szczęście przywróciło mi wewnętrzny spokój i przekonanie że to niewłaściwa osoba dla mnie