1. Czy można być jeszcze lekkim wyzwaniem dla kobiety, jeżeli trochę szybko zainicjowało się chęć dążenia do czegoś więcej ? Jeżeli tak, to jak najlepiej to robić ? Dodam, że nie wpłynęło to na zachowanie dziewczyny, nadal stara się o mnie i daje coś z siebie, ale z pewnością czuje się teraz o wiele pewniej niż na początku. Uczuliłem się na punkcie bycia "łatwym facetem" z drugiej strony ciężko się czasem powstrzymać przed jakimś romantycznym komentarzem czy wiadomością. I tu właśnie moje pytanie, czy jedno nie gryzie się z drugim 
2. Czy można przyciągać i być atrakcyjnym na tz "low energy" ? Lubię być w centrum uwagi, ale nie umiem na okrągło opowiadać, zabawiać ludzi, latać na "high energy" jakbym dożylnie przyjmował red bulla, po prostu jak próbuje to wychodzę na pajaca i to niszczy moją atrakcyjność. Co innego, jeżeli opisujemy imprezy, wtedy jestem inną osobą, ale na co dzień jestem jak flegmatyk, mimo, że w głowie siedzi choleryk jak sam skurczybyk.
1."Czy można być jeszcze lekkim wyzwaniem dla kobiety, jeżeli trochę szybko zainicjowało się chęć dążenia do czegoś więcej"
Po paru letnim związku czy nawet małżeństwie można być "wyzwaniem dla kobiety".
Pytasz czy romantyczność nie wyklucza bycie łatwym, otóż sam musisz wyczuć, jest to cienka linia na której musisz balansować i mieszać wszystkie możliwe uczucia, podkreślam że więcej tych pozytywnych.
Push and Pull nada się doskonale skoro osłodziłeś, schłódź, bądź nie przewidywalny, panna w końcu sama nie będzie wiedziała o co Ci chodzi, a jak tak się stanie jak głosi strona, i potwierdzam to w 100%, laska będzie miałą bandżaj w głowie, a jak tak się stanie to Ty wtedy kierujesz a o to powiedzmy chodzi.
Tu masz fajny blog co do emocji :
http://www.podrywaj.org/emocje_%...
2.Tu już cięższy orzech do zgryzienia, miałem kiedyś podobny problem, musisz osiągnąć pewien poziom determinacji i "zakotwiczyć go" wiadomo że każdy może mieć zły dzień itd, jesteśmy tylko ludźmi.
ALE podkreślam jest osiągalne tryskać cały czas pozytywną energią i mieć nie spożyte zapasy przyciągającej dobrej energii, latać na niej jak na nieskończonej kokainie.
Kwestia determinacji, motywacji, nastawienia, ułożenia sobie wielu rzeczy w głowie które są fundamentami tak zwanej "high energy", gdzie jest potrzeba do tego ogromna szczerość wobec siebie.
Nie należy to do prostej rzeczy, ja np skupiam i koncentruję się właśnie na co dzień na tym.
Mam pewne sposoby aby do tego dążyć, mam mantrę która powtarzam na 10 palcach jeśli zaczyna się pierdolić.
1.Dystans do siebie
2.Pozytywna energia
3.Luz ( jeśli nie to przypominam sobie gorsze sytuacje jakie w życiu mnie spotkały albo medytuje)
4.Zimna głowa"Brodaty jeśli zapomniałeś sobie kim jesteś, jest to odpowiedni moment aby sobie przypomnieć.
itd.5,6,7,8,9,10 cyfra na każdy palec na każdym mam zakotwiczoną sentencję, która jest oparta wspomnieniem i przypomina mi się od razu jakie wnioski wyciągnąłem i jakie błędy popełniłem, i jeśli chcę być lepszy muszę traktować te 10 zasad jako świętość.
Do tego jest ogromnie dużo pracy na sobą potrzebne, mi pomogło to właśnie jak potłukłem sobie dupsko 1,2,3 aż w końcu zakodowałem sobie te rzeczy.
10 rzeczy które uchronią mnie w jakimś stopniu przed ponownym stłuczeniem odbytu i staniem się lepszym ja.
*Sprawa jest prosta, albo znajdę drogę, albo ją sobie utoruję.
*Płeć męska to kwestia urodzenia, bycie mężczyzną to kwestia wyboru.
Hej! Świetny pomysł z tym kotwiczeniem na palcach. Muszę tego spróbować!
Soprano, wygląda na to, że jesteś introwertykiem i bycie non stop na high energy to nie Twoje powołanie, co nie zmienia faktu, że możesz utrzymywać ten stan, ale nie bez kosztów. Nawet ekstrawertyk ma czasem dość, chociaż oni opierają swoją energię na innych bodźcach. To na prawdę obszerny temat, ale planuję napisać o tym bloga, więc może to Ci trochę rozjaśni Twój problem.
pozdr,
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Nie wszystkie dziewczyny lubią ekstrawertyków;) ekstrawertycy poza tym czesto pierdolą głupoty a ty zczilowany introwertyk, możesz zawsze podsumować jego 'mądrość'. możesz się nauczyć uzupełniać z ekstrawertykami przebywając z nimi, wymieniać energią. to ładnie zbalansować może towarzyskie pogaduchy. Mówię to trochę na swoich doświadczeniach. Nie próbuj robić coś co nie leży w twojej naturze, to nie wychodzi na dłuższą metę.
zawsze traktuj ją jak równego sobie..
@Brodaty, świetny pomysł. Macie racje, jednak introwertykiem bym siebie nie nazwał. Kontakt z ludźmi na okrągło, nie mam z tym problemów, bardziej martwi mnie ich sztywność, bo większość rzeczy odbywa się w mojej głowie, a na zewnątrz wychodzi sztywniej
, czyli póki co się zgadza. Mylisz pojęcia kolego. Introwertyk to nie jest jednostka chorobowa świadcząca o Twoim społecznym upośledzeniu (chociaż Freud uważał inaczej, ale nie martw się, akurat w tym wypadku Jung miał rację).
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein