Siemka! Zwracam się do Was z prośbą o rozwiązanie pewnego problemu. Poznałem na uczelni świetną dziewczynę, specjalnie by się z nią spotkać chodzę na wszystkie wykłady
gada nam się świetnie. Czuję, że już jest taki moment, że muszę ją jak najszybciej zaprosić na randkę, albo nici z pogłębienia znajomości. Mój problem polega na tym, że teraz zachorowałem, za chwilę święto zmarłych i nie wiem co zrobić by nie stracić swojej szansy,a jednocześnie by spotkać się w dogodniejszym terminie. Jak byście rozegrali tę sytuację by wyjść na swoje? 
Jeszcze się z nią nie spotkałeś a już się wkręciłeś. Moim zdaniem ta choroba to Cie uratować może, ochłoń, normalnie zaproś i baw się dobrze, nic nie planuj.
Wyzdrowiejesz to się z nią umówisz, macie częsty kontakt więc osobiście zaproponuj wspólny spacer, dogadacie termin i do dzieła, buduj komfort i zainteresoanie, obserwuj jej zachowanie tylko za dużo nie analizuj byś nie zakładał 3 tematów dziennie ;p
"Wszyscy muszą być kimś, mi wystarcza być sobą"
Jak ją spotkasz na uczelni, podjedź porozmawiaj i zaproś ja na sobotni/ niedzielny spacer. Oraz mała rada, możesz ją zabrać w jakieś fajne miejsce gdzie z góry widać cmentarz, będzie na prawde sliczny widok
"Pierwsza minuta może być ostatnią dlatego ceń jak ostatnią."
Poczekać po Wszystkich Świętych,co się tak gorączkujesz?Ona Ci nie ucieknie,tak czy siak ją spotkasz(świat się nie skończy)a przynajmniej trochę od siebie odsapniecie przez ten czas...poczekaj wykuruj się,nabierz dystansu spędź Święta z rodzinką i następnym razem jak ją spotkasz zaproś ją...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Spokojnie, jeżeli masz u niej attraction (z tego co piszesz wnioskuję, że jest zainteresowana) to dostaniesz swoją szanse. SeBlue napisał żebyś ją zabrał na spacer - z całym szacunkiem, może mamy inne style, ja bym tego tak nie rozegrał. Po pierwsze, pizga bo jest jebany listopad i zaraz zmarzniecie przez co oboje będziecie się czuli źle, po drugie atmosfera jak z horrou (jebany listopad), po trzecie: cmentarz na pierwszą randke?? W listopadzie??? No kuurwa sorry. Zabierz ją do jakiejś przytulnej knajpki na grzane wino, a potem powiedz że masz w chacie wino i możecie je grzać u Ciebie bo w sumie blisko mieszkasz i jeszcze 'wstaw dobry powod tutaj'. A potem łałałiła, koko dżambo i pod pieżyne
. Grzańce - dobry wing
.
TU i TERAZ.