- Tytuł ma mówić coś o tym o czym piszesz. Wymyśl coś oryginalnego. Niech to nie będzie setny wpis zatytułowany " pomocy" lub " jak postąpić "
- Portal uwodzicieli nie jest kącikiem złamanych serc. Wpisy dotyczące odzyskiwania byłych, żalów związanych z rozstaniem będą usuwane.
- Staraj się zwracać uwagę na ortografię i na to żeby wypowiedz była czytelna.
- Postaraj się dobrać najodpowiedniejszą kategorię dla wpisu.
Bliskość buduje się w czasie. Im więcej czasu spędzicie razem - na zabawie, rozmowach, spaniu, gotowaniu, wycieczkach, czymkolwiek - tym silniejsze będą więzi, poczucie bezpieczeństwa i zrozumienie.
Naprawdę lepiej, żeby bliskość tworzyła się sama, niż była wymuszona naleganiem. Bo przyciśniesz za mocno - i kobieta może sobie uświadomić, że czegoś nie czuje albo czuje za mało.
Do tego jest młoda. Skoro widzisz, że nie ogarnia, na siłę jej poglądów nie zmienisz. Sama musi do tego dorosnąć.
A człowiek dojrzewa, kiedy coś traci. Przez własną głupotę lub kiedy coś się w jego życiu zmienia. Ludzie się uczą przez doświadczenie, nie dlatego, że ktoś im powie, jak należy się zachowywać.
Obawiam się, że ta dziewczyna zmieni się albo z upływem czasu (dużym), albo - częściowo - po Waszym rozstaniu.
EDIT:
Facet, no weź się w garść, czytam inne Twoje wpisy na forum i zgroza bierze. Piszesz:
"jestem niecierpliwy, kochliwy i generalnie za bardzo się staram. Przez to moje staranie nie potrafię sprawić żeby dziewczyna poczuła coś na prawdę silnego (...). W efekcie - ja wkurwiony, ona myśli że wszystko ok".
Zamęczysz ją pretensjami bez podstaw. To, że parę razy poszła na imprezę bez Ciebie - co z tego? Była u koleżanek, a Ty się czułeś upokorzony?! Halo!!!
Ty masz naprawdę 27 lat? O rok więcej, niż ja. Zachowujesz się - z całym szacunkiem - jak kobieta. Jak zdesperowana kobieta.
Weź się w garść, opanuj. Zostaw ten temat. Zajmij się pracą, nauką, sportem czy co tam masz. Kupuj gazety i czytaj je w autobusie w drodze do i z pracy, żeby nie analizować w kółko i przestać o tym myśleć.
Strasznie jesteś niepewny siebie. Widać, że wszystko toczy się w miarę dobrze, a Ty na siłę próbujesz przyspieszyć. Tak się nie da.
To wygląda, jakbyś szukał tego wsparcia i partnerstwa na siłę. Masz problemy w pracy, na uczelni, w rodzinie, ze znajomymi, z wyglądem? Załatw najpierw swój problem.
Kiedy będziesz miał poczucie, że jesteś silny, że masz poukładane wszystkie sprawy, przestaniesz potrzebować potwierdzeń własnej wartości od dziewczyny.
Wiem co mówię.
ema
Chcesz nawijać ze swoją kobietą o oczekiwaniach i planach dotyczących związku, chcesz poznać jej zdanie, jej zapatrywania i przekonania co do relacji długofalowych, lecz Ty ciągle czegoś chcesz, chcesz i chcesz, a możesz mi powiedzieć, co dajesz od siebie? Wiem, że z łatwością przychodzi Ci stawanie nowych wymagań i nowych pytajników, na które bardzo chcesz uzyskać odpowiedź, ale co Ty kurwa dajesz od siebie?
Piszesz, że nie potrafisz rozmawiać o "takich sprawach", nie potrafisz mówić "o czymś takim", a uważasz, że Twoja kobieta potrafi i sama pociągnie ten temat? Po chuj taka laska ma być z facetem, który nie ma jaj i nie potrafi rozmawiać o tym co razem tworzycie, o waszej relacji?
Jesteś w związku, a nie potrafisz przedstawić swojego zdania, swojego zbioru przekonań i poglądów oraz oczekiwań - czyli tego wszystkiego co chcesz "wyjąć" z tej relacji, to stary, po chuj Ci ten związek? Masz 27 lat - przynajmniej tak masz wpisane w profilu, powinieneś mniej więcej mieć poukładane pewne sprawy min. związkowe i powinieneś wiedzieć czego chcesz od życia. Powinieneś mieć też tyle kobiet wcześniej, aby nie wchodzić w relacje z laskami, które jak sam to ująłeś "mają w głowie siano", bo wiedziałbyś, że coś takiego nie ma sensu, po prostu.
Tak na marginesie, to wiesz w ogóle czego chcesz i oczekujesz od tej relacji? Nie czujesz bliskości, partnerstwa, to zadam po raz kolejny to pytanie: po chuj Ci ten związek? Nie masz 16 lat i nie jesteś w liceum, aby bawić się w bycie w związku, dla samego bycia w nim lub pochwalenia się przed kolegami swoją zajebistą dupą... Gościu opanuj się i spójrz trzeźwo na to, co napisałeś tutaj i też na to co robisz i myślisz. Nie pasuje Ci to, to i to, to w takim razie to zmień i zacznij cieszyć się nowymi relacjami, kurwa.
Pytasz, że nie umiesz dotrzeć do takiej osoby, a próbowałeś? Co zrobiłeś w tym kierunku, aby polepszyć wasz stan bycia i waszej wspólnej relacji, którą razem tworzycie? Dużo chcesz zabrać, wyjąć, zagarnąć, a sam robisz bardzo niewiele - coś tu nie gra... Zmień to, co Ci nie pasuje, albo zmień kobiete, bo w innym wypadku ona zmieni partnera.
Pozdrawiam!
PS: Link do bloga o inwestycji w relacjach, przejrzyj, może Ci coś rozjaśni: http://www.podrywaj.org/blog/psy...
"Nigdy, nigdy, nigdy się nie poddawajcie!"
love, Redds
Dziękuję, macie rację. Tak mam problemy w życiu ostatnio niestety.
To Ci coś powiem. U mnie też był/jest związek, naprawdę dobry, w każdym razie parę miesięcy zapowiadało się świetnie.
Potem pojawiły się problemy, u mnie, nie związane z drugą osobą.
Tracąc poczucie wartości w jednej sferze życia, człowiek instynktownie, wręcz na siłę, próbuje znaleźć potwierdzenie swojej wartości w innych sferach. Może chodzi o jakieś równowagę w przyrodzie, nie wiem.
W każdym razie u mnie zaczęło się naciskanie (moje), na związek. Oczywiście też wydawało mi się, że JUŻ, TERAZ muszę usłyszeć "zależy mi", "kocham".
Idiotyzm, dno, bezsens.
Nie idź tą drogą. Cokolwiek się dzieje, pamiętaj, że to nie Twoje prawdziwe uczucia, tylko stres. Sytuacje podbramkowe robią z ludzi natrętów, osłabiają, powodują, że szukamy zapewnień na zewnątrz, podczas gdy powinniśmy wziąć się w garść i sami się sobą zająć.
Po prostu zostaw to wszystko i zajmij się sobą, swoim życiem. Mówię Ci. To jedyne rozwiązanie. Zacznij od podstaw. Tak jak ja teraz.
Nie przekraczaj granicy, która została przekroczona przeze mnie, bo to Ci ani w niczym nie pomoże ani nie wesprze, tylko zniszczy.