Witam.
Na wstępie zaznaczę, że nie byłem z nią w związku, byliśmy tylko przyjaciółmi, więc jeśli to się jakoś gryzie z regulaminem forum to po prostu usuńcie ten post.
Prawdopodobnie zostanę zjechany za to co napisze, ale jeśli będzie to konstruktywna krytyka to piszcie jak najbardziej.
Opisze wam trochę siebie, żebyście mogli się jakoś postawić na moim miejscu.
Przez kilka rzeczy, które przytrafiły mi się w życiu stałem się bardzo zamknięty w sobie, nieśmiały, do tego na pewno mam depresje.
Zawsze byłem sam, nigdy nie miałem prawdziwego kumpla, z którym mogłem pogadać (znajomych miałem, ale prawdziwego kumpla nigdy), dziewczyny też nigdy nie miałem. Będzie tego, po prostu mam depresje, nie umiem nawiązywać znajomości, a do tego nic ie sprawia mi szczęścia.
Zaczynam kumplować się z dziewczyną z klasy (ma chłopaka), zaczynamy pisać, bardzo szybko się zaprzyjaźniamy. Piszemy całymi dniami, gadamy na skype, po szkole zostajemy razem.
Kiedy się spotykamy to często się przytulamy, nie tylko na powitanie i pożegnanie. Ewidentnie spędzała ze mną więcej czasu, niż z chłopakiem. Widać było, że bardzo jej na mnie zależy (oczywiście mi na niej też, ale ona chyba bardziej to pokazywała), co by się nie działo to zawsze chciała, żebym z nią był. Raz gdy pisaliśmy napisała coś w stylu, że mnie kocha (jako przyjaciela oczywiście) i że gdyby nie była ze swoim chłopakiem to pewnie byłaby ze mną. Friendzone, wiadomo, ale na prawdo dużo dla mnie znaczyła.
Takie coś trwało kilka miesięcy, aż nagle odcina się ode mnie, przestaje pisać, dzwonić, w ogólne wydaje mi się, że przestało jej na mnie zależeć. Co prawda więc mam jakiś minimalny kontakt, ale to nie to samo, jeśli podejdę i zagadam to ok, ale ona nie wykazuje żadnej inicjatywy. Od tamtego odcięcia się minęło już kilka miesięcy, a ja wciąż o niej myślę... Tak jak napisałem, wiem że to był friendzone i zdaje sobie sprawę, że zjebałem, ale po takim czasie wydaje mi się, że to zauroczenie nie jest i serio coś do niej czuje.
No i właśnie, jak sobie z tym poradzić, jak zapomnieć czy co z tym zrobić? Myślę o niej cały czas, co mogłem zrobić inaczej, jak się zachować (np. jak mi mówiła, że nie wie czy jeszcze chce być z tym swoim chłopakiem to mogłem działać, a ja jak pizda nie zrobiłem nic...) czy wiele innych myśli. Czytałem trochę to forum i pewnie mi napiszecie, żebym zajął się sobą, ale nawet to nie sprawia mi radości, a ja wciąż o niej myślę. Znajdź sobie dziewczynę? Będzie ciężko, bo ja w każdej szukam tej mojej przyjaciółki (co prawda podoba mi się jedna, ale widziałem jej tylko kilka zdjęć na fb, w realu nigdy, no i przez fb raczej nie zagadam, co?)
Co wy zrobilibyście w takiej sytuacji?
Jeśli czujesz że masz depresję i chodzisz całymi dniami smutny, to powinieneś się tym jak najszybciej zająć - wybrać się do dobrego terapeuty, psychologa, rozmawiać z nim, wykonywać ćwiczenia, odkochać się, zapomnieć o niej i zacząć wychodzić z depresji, po czym dopiero wtedy zająć się ogarnięciem sobie dziewczyny.
Pewnie chciałbyś dostać jedną prostą radę, ale życie to nie film. Im szybciej zrozumiesz, że trzeba chwycić byka za rogi, zacząć pracować nad sobą, swoją depresją i swoim życiem tym lepiej na tym wyjdziesz.
Nie szukaj magicznej pigułki, recepty na szybką zmianę, tylko zepnij poślady i ogarnij swoje życie, nawet jeśli ma to potrwać 2 lata.
Trzymam za Ciebie kciuki !
Jeśli czujesz że masz depresję i chodzisz całymi dniami smutny, to powinieneś się tym jak najszybciej zająć - wybrać się do dobrego terapeuty, psychologa, rozmawiać z nim, wykonywać ćwiczenia, odkochać się, zapomnieć o niej i zacząć wychodzić z depresji, po czym dopiero wtedy zająć się ogarnięciem sobie dziewczyny.
Pewnie chciałbyś dostać jedną prostą radę, ale życie to nie film. Im szybciej zrozumiesz, że trzeba chwycić byka za rogi, zacząć pracować nad sobą, swoją depresją i swoim życiem tym lepiej na tym wyjdziesz.
Nie szukaj magicznej pigułki, recepty na szybką zmianę, tylko zepnij poślady i ogarnij swoje życie, nawet jeśli ma to potrwać 2 lata.
Trzymam za Ciebie kciuki !
widzisz panienkę jakby za szybą. I zadowalasz się faktem samego patrzenia na nią. Teraz schowała Ci się za rogiem i wpadasz w panikę. Ale wystarczy Ci, żeby tylko na chwilę się pokazała.
Chory ukłąd, w ktorym wystarczy Ci do minimalnego poziomu szczęscia sama jej obecność za tą szybą. Ona też nie zamierza nic z tym robić, bo fajny jest taki przyjaciel -adorator. I nie masz siły, żeby postawic sprawę jasno: rozpieprzyc to szkło i być z nią, albo samemu schować się za rogiem.
Może, gdy znikniesz, to ona podejmie działania, żeby Cię nie stracic. A może się rozstaniecie...
Masz jaja, żeby zaryzykować i wreszcie wejsc na wyzszy level? Czy tak będziesz orbitował i jamniorzył wokół niej?
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Wiesz dawno temu nie było depresji a ludzie nie dali po sobie poznać że głową coś nie tak bo by mieli przesrane.A dziś kobiety chcą mieć atracyjnych facetów tak aby koleżanki były zazdrosne,tak było jest i będzie więc pozostaje Ci się ogarnąć bo życia szkoda.A jak zasmakujesz sexu to poczujesz się jak w niebie i zobaczysz że warto.
Narząd nie używany staje się nie użyteczny
Dzięki za miłe słowa Bartosz, ale raczej to nie wyjdzie. W okolicy nie ma żadnego psychologa, a co dopiero dobrego.
W sumie ładnie to ująłeś Guest, w większym stopniu masz niestety racje. Co dokładnie według Ciebie powinienem zrobić? Mam zniknąć? Wydaje mi się, że ona i tak już nie zwraca na mnie uwagi. Nie podejdę i nie powiem też zerwij z tym swoim chłopakiem, od teraz jesteśmy parą bo przecież nasz kontakt jest minimalny, czasami cześć-cześć to nasza cała rozmowa. Więc masz jakieś pomysły Guest? Na prawdę, jeśli coś wymyśliłeś to pisz, serio mi na tym zależy.
Grundwald, Ty też pewnie masz racje, ale jeśli nie miałeś czegoś takiego jak depresja to ciężko Ci będzie to zrozumieć, ale dziękuje za posta.
przede wszystkim daj jej do zrozumienia, ze myslisz o niej pod kątem relacji seksualnej. Jakies komplementy, aluzje, szepty, niby przypadkowy dotyk, sugestie. Ma się rumienić w Twoim towarzystwie.
Kolejny etap to huśtawka. Dajesz jej zainteresowanie i wycofujesz się. Mowisz jaki ma podniecający zapach, po czym zaczynasz flirt z koleżanką.
Następny - niedostępność. Wyciszasz kontakt. czekasz na jej zainteresowanie. I spontan: zabieram Cię na kawę/zapraszam do domu na film, itd.
Kazdy klejny krok po odpowiednim przygotowaniu. Nie może się zrazic. Twoje zachowanie nie może być dla niej duzym szokiem. Kręcisz się bardziej wokół jej podswadomosci.
Jesli kiedykolwiek na tym etapie zapieskujesz - leżysz. Cały plan idzie w p...du. Będziesz ponownie słitaśną psiapsiółą do pogadania. I do niczego więcej.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Okej, dzięki za odpowiedź.
Czy jest może jakiś dobry wpis na blogu dotyczący tych komplementów, aluzji? Chciałbym więcej o tym poczytać, żeby nie powiedzieć czegoś głupiego.
Druga sprawa wygląda tak, że za bardzo nie mam kiedy z nią pogadać. Do szkoły chodzimy osobno, w szkole siedzimy osobno (3 razy w tygodniu mamy w takiej sali, ze zawsze siedzimy obok siebie), a po szkole idzie na busa (do tego często zwalnia się parę minut, żeby zdążyć).
No a na przerwach chodzi zapalić z koleżanką i niestety od jakiegoś czasu z jakimś typem (jakiś rok albo 2 lata młodszy). Wątpię, że pisze z nim czy ogólnie spędza czas tak często jak kiedyś ze mną(no ale niestety teraz mają ze sobą więcej kontaktu), no ale widać, że go lubi... i gdy tej koleżanki nie ma i idzie z nim sama to czasami zazdrość mnie zżera...
Szanse maleją, prawda?
...
Po dziewczynie widać kiedy chce żebyś coś powiedział albo zrobił.
I zwykle się wkurzają jeżeli tego nie robisz.
Komplementy hmm, nie wiem czy jest wpis jakiś na ten temat.
Ja osobiście lubię dziewczyną mówić że robią coś uroczo.
Np uroczo kicha, albo zauważasz że ma jakiś tik, np podnosi wysoko brodę kiedy zaczyna coś mówić w grupie.
Zauważasz to przed nią, zwracasz na to uwagę i np mówisz że to strasznie urocze. Oczywiście nie jakimś piskliwym głosem jak kolega gej.
To działa na takiej zasadzie, że po prostu poświęcasz jej uwagę, znajdujesz w niej jakąś rzecz i o niej mówisz. Że ładny zapach perfum itp. W ten sposób łatwo ją zaskoczyć, jej się wtedy w głowie pojawia taka myśl, że Ty zwracasz na nią uwagę, a że jednocześnie potrafisz ją kreatywnie skomplementować, to czuje się doceniona.
Nie unikasz kontaktu wzrokowego, jak już jakiś nawiążesz to się go nie boisz, nie spuszczasz wzroku. Uśmiechasz się, nie wstydzisz się tego. Uśmiech powinien być trochę arogancki, ale jednocześnie ma wzbudzać u niej zaufanie, żeby nie zaczęła się Ciebie bać. Możesz czasem puścić oczko.
Kontakt wzrokowy i kontakt fizyczny są bardzo ważne.
Nie może z niego wynikać, że się jej boisz.
Jak pisałem na początku, jeżeli widzisz że kobieta chce żebyś ją dotknął, to to robisz. Jeżeli zrobisz to niepewnie, albo jak kumpel-gej, to tak Cię właśnie zacznie traktować.
Jeżeli widzisz że chce się do Ciebie przytulić. To ją przytulasz, stanowczo i pewnie, tak jakbyś próbował ją uspokoić. Nie możesz się jej bać, ani jej, ani jej bliskości.
No generalna zasada jest taka, że kobieta musi czuć do Ciebie szacunek. Nie może Cię traktować jak swojej zabawki, musi widzieć w Tobie silnego faceta. A z drugiej musisz o nią umieć zadbać, żeby Ci ufała i wiedziała że traktujesz ją wyjątkowo. Skąd ma wiedzieć że tak jest? Właśnie np przez tego typu komplementy jak ten o perfumach itd.
I taki pro tip z moich obserwacji. Relacja praktycznie zawsze jest dwustronna. Kobiety działają jak zwierciadła. Ona Cię nie będzie szanować, jeżeli Ty sam siebie nie szanujesz. Ona nie będzie chciała się z Tobą kochać, jeżeli Ty się tego boisz.
Nie okaże Ci zainteresowania i nie poświęci uwagi, jeżeli Ty nie będziesz w stanie zrobić tego samego. Nie zaufa Ci, jeżeli Ty sam sobie nie ufasz. I wreszcie, jak kobieta ma się nie bać przed Tobą rozebrać, jeżeli Ty się boisz, że mogłaby to zrobić.
Jeżeli Ty zwracasz na nią uwagę, to ona zwraca na Ciebie.
Dobrą metodą, żeby zrozumieć co jej chodzi po głowie, jest zastanowienie się co tak naprawdę po tej głowie chodzi Tobie.
Jeżeli Ty się boisz jej relacji z innym kolesiem, to ją ta relacja pociąga jeszcze bardziej. Tak jak mówiłem, jeżeli chcesz zrozumieć w jaki sposób ona patrzy na Ciebie, to zastanów się w jaki sposób sam na siebie patrzysz.
Witam ponownie.
Wczoraj miałem napisać, że zastosuje się do waszych porad i skoro chciało wam się je wypisać to może jeszcze mam jakieś szanse, no ale dziś chyba kolejna porażka...
W szkole co prawda siedzieliśmy blisko siebie więc coś tam pogadaliśmy, pouśmiechaliśmy się do siebie (może to nie to co kiedyś, no ale niby na lekki plus), ale wydaje mi się, że unikała kontaktu - jak położyłem rękę na jej nogach to po chwili odsunęła tą nogę.
Do tego mam takie wrażenie, że jak chcę podejść bliżej do tego "lusterka" o którym pisał Guest to ona daje mi przysłowiowo w mordę. Zauważyłem, że z tym gościem ma większy kontakt niż mi się wydawało, a konkretniej wysyłają sobie dużo snapów (jakby ktoś nie wiedział, snap to po prostu apka, na której wysyła się kilkusekundowe zdjęcia/filmiki), do tego spędzają każdą przerwę razem. Dziś po lekcjach myślałem, że ją odprowadzę, no ale po wyjściu z klasy stał już ten typ i zapytał jej czy idą na papierosa, a ona na to, że dobrze i że pojedzie o 14:50 (normalnie ma 30 po). Nie zwróciła chyba nawet uwagi, że jestem obok i się nie pożegnała ani nic. Dodam, że jak ja czasami z nią wracałem (z 2/3 razy w tym roku szkolnym) to zawsze jechała tym najwcześniejszym (kiedyś oczywiście zostawała jak najdłużej).
Nie wiem czy to ze mną coś nie tak, czy oczekuje ze szybkiej zmiany, czy po prostu tamten gość zajął moje miejsce. Co ja mam zrobić? Nie zwracać na niego uwagi? Przecież ewidentnie ona teraz woli niego...
cóż, 1:0 dla niego... Bywa.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Witam ponownie, znowu potrzebuję wiedzy mądrzejszych.
Nie potrafię zrozumieć jej zachowania... W tamtym tygodniu (poza tym poniedziałkiem, kiedy to napisałem ostatni post) było na prawdę dobrze, spędzaliśmy w szkole sporo czasu, uśmiechy, rozmowy, był jakiś tam dotyk, do tego odprowadziłem ją 2 razy i na końcu się przytulaliśmy. Myślałem, że wszystko idzie w dobrym kierunku, no ale nie. Wczoraj w stosunku do mnie jakoś dziwnie się zachowywała, tak jakby była obrażona, jedynie powiedziała cześć (chyba wymuszone, bo spojrzałem na nią jak szła). Dzisiaj podobnie, kompletnie nie rozmawialiśmy, jedynie jak byłem przy tablicy, a ona siedziała obok to powiedziałem do niej "pomożesz?" (nie oczekiwałem cudów, bo wiem, że ona też tego nie wiedziała), a ona na to zrobiła jakąś dziwną minę i powiedziała żebym sam zrobił (no ręki udać nie dam, ale coś takiego). No nie rozumiem tego, raz jest normalnie, fajna atmosfera a nagle taka stypa... 0 uśmiechu, 0 chęci do rozmowy, do tego mam wrażenie, że mnie unika. Macie pomysł co to może być? Testuje mnie czy co?
Ogólnie to wygląda podobnie do sytuacji sprzed około miesiąca. W szkole spoko (kilka dni tak jak teraz), jest jakiś kontakt, ale że pod koniec tygodnia musiała się zwolnić to posiedziałem z jej przyjaciółką, wymyśliliśmy, że skoro mam urodziny niedługo to pójdziemy we 3 na wagary. No i wszystko fajnie, później piszę do bohaterki tego wpisu, żeby się zapytać co o tym sądzi, no i wszystko fajnie, spoko się pisze, i mówi, że się zastanowi. Piszę do niej w niedziele co z tymi wagarami, a ona, że ta przyjaciółka chora, i że może przełożymy na inny raz, no to mówię dobra, ale tutaj już nie pisało się tak fajnie, pisała jakoś inaczej, jakoś dziwnie. Także z wagarów nici, idziemy do szkoły, w szkole nie odzywa się do mnie słowem, zero życzeń, składa mi je dopiero jak jestem w domu, przez fb, lekka sprzeczka przeradza się w kłótnie, no i nie odzywamy się do siebie przez miesiąc xD. Teraz pewnie by było podobnie jakbym zaczął ją pytać czy coś się stało i czy się obraziła.
Nie wiem czy to ważne czy nie, jest podobnie więc napisałem, może to was na coś naprowadzi.
jak krew w piach... zero szacunku do siebie, postawa mięciutkiego
panienka zamachała ręką, a Ty już wystawiłeś brzuch jak piesek w gescie poddanstwa. Staaaary! Co Ty odpierdzielasz? To ma być atrakcyjne?
Taki zwykły miziaczek jestes.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nie bardzo rozumiem, w którym momencie?
Więc co według Ciebie powinienem zrobić?
" Dziś po lekcjach myślałem, że ją odprowadzę, no ale po wyjściu z klasy stał już ten typ i zapytał jej czy idą na papierosa, a ona na to, że dobrze i że pojedzie o 14:50 (normalnie ma 30 po). Nie zwróciła chyba nawet uwagi, że jestem obok i się nie pożegnała ani nic"
a post niżej:
"było na prawdę dobrze, spędzaliśmy w szkole sporo czasu, uśmiechy, rozmowy, był jakiś tam dotyk, do tego odprowadziłem ją 2 razy i na końcu się przytulaliśmy"
zakłądam,ze tamten się przeziębił/był zajęty i nie był dostępny, ale juz wyzdrowiał, więc możesz isc na ławkę rezerwowych;)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Nie do końca, chodzi cały czas.
No bo tak było, co w takiej sytuacji miałem zrobić, obrazić się? Prawdopodobnie błędnie, ale uznałem, że to oleje, nie będę pokazywał, że jestem zazdrosny. Chyba, powinienem to rozegrać jakoś inaczej. A co do tego typa, jakieś pomysły?
typ bije Cię na głowę. Kiedy się pojawi ty idziesz w odstawkę. Jak go nie ma, panna zamruga, a Ty lecisz się miziac.
Ona zadowolona, Ty zadowolony... win - win. Potem ona zadowolona i ten drugi zadowolony... też win-win. Dla niej zawsze win, dla Ciebie tylko czasem.
Jakieś wnioski?
Panna rozdaje karty o obsewrwuje. Wyeliminuje większą pipę
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Jedyny wniosek jaki przychodzi mi na myśl to jebać mnie, jak mogłem to tak zjebać?
Czyli mam być lepszy niż on? Będzie ciężko bo jednak mnie zna, a jego dopiero poznaje.
To co mi napisałeś "przede wszystkim daj jej do zrozumienia, ze myslisz o niej pod kątem relacji seksualnej." wciąż aktualne? Czy zmiana strategii? No i co mam zrobić w takiej sytuacji jak opisałem? Załóżmy, że jutro podchodzi i zaczyna rozmawiać, co mam zrobić? Jakbym olał to na 99% by się obraziła.
ojeeeeeeeeeej... obraziłąby się. A przecież Ty nie chcesz, zeby pańcia sobie coś złego pomyslała... ze może się nie starasz... że może już jej nie lofciasz...
A dlaczego miałbyś olać?
Zastanów się, co zrobiłby np. James Bond w takiej sytuacji?
Ty nie masz jej olewac. Ty masz jej tylko w dupę nie włazić!
oczywiscie, ze zmiana planow, bo laska wybrała. A p0rzynajmniej zdywersyfikowała żrodła atencji. I dobrze jej z tym.
A Ty nie masz się z nią miziać pod ławką między matematyką a polskim, tylko zabrac na randkę. Na kawę, na spacer, do siebie na film...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"