Długo zwlekałem z wpisem na forum, bo tak naprawdę nie wiedziałem dokładnie jak sprecyzować to co czuję, sam nie wiem czy wystarczająco dokładnie będę w stanie ubrać to w słowa.
Zaczynamy.
Staż związku 3 lata.
Gnębią mnie sprawy:
1. nie dotrzymywania wypowiedzianych słów w związku,
2. wspólnych planów, które nie wypalają,
3. ciągłego zmieniającego się humoru, który odbija się na mnie,
4. nietolerowanie mojej rodziny,
Teraz podam kilka przykładów do każdego punktu wyżej:
1. Nie dotrzymywanie słów czyt. Umawiamy się, na chodzenie na siłownie (ja chodzę już kilka lat, chciałem ją zabrać żeby się trochę poruszała), po czym wybiórczo chodzi na siłownie a jak wspomnę czy idzie dzisiaj ze mną to jej humor zmienia się diametralnie, do takiego stopnia, że z miłej kochającej kobiety chodzi naburmuszona i powtarza, że się pytam ciągle czy idzie. (no ale sorry bardzo, umawialiśmy się, więc każdego dnia pytam czy idzie). To pierwszy przykład ale już czuję, że nie oddał tego co chciałem przekazać. Idźmy dalej.
2. Wspólne mieszkanie, które zostało zaproponowane przeze mnie, z czego bardzo się ucieszyła. Jednak nic z tego nie wypaliło, bo nastąpiły komplikacje niezależne od nas. Jednak po ponownym proponowaniu żebyśmy coś poszukali niby jest chętna ale odwleka to na później, a ja mam strach pytać ją ponownie bo nie chce słuchać jej narzekań, z kolei kilka dni później sama szuka jakiegoś lokum i mówi jak bardzo chce ze mną mieszkać.
3. Humor. To co najbardziej we mnie uderza. Ja osobiście nigdy nie przelewam moich niepowodzeń na nią (czy to w pracy czy to prywatnych). Idąc do niej nie wiem co mnie dzisiaj czeka. Czy będzie kochająca jak to ona potrafi być, czy znowu naburmuszona będzie mi odpowiadała a potem pretensje że z nią nie rozmawiam. Każdego dnia zachowuje się strasznie nieprzewidywalnie. Mogę powiedzieć nawet, że idąc tam mam lęk, że znowu będzie to samo. Strasznie wiszący klimat, można siekierę zawiesić.
Oczywiście co kilka dni jest przyjemnie, miła, kochająca etc.
4. Ona nie przepada za moim rodzeństwem. Nie wiem czym jest to spowodowane, ale potrafiła swoim zachowaniem i gestami spowodować to, że oni też jej nie lubią ( Rodzeństwo mówiło mi o tym, bo z względu na mnie nie chcieli jej obrażać ani mówić niemiłe słowa). Ona nie potrafi zrozumieć, że w niektórych sytuacjach trzeba się odpowiednio zachować.
Są to oczywiście przykłady, bo jest tego więcej.
Powiecie, żeby usiąść i porozmawiać. Robiłem to, pomogło na chwile a potem :
1. nie dotrzymywania wypowiedzianych słów w związku,
2. wspólnych planów, które nie wypalają,
3. ciągłego zmieniającego się humoru, który odbija się na mnie,
4. nietolerowanie mojej rodziny.
Powiecie, żeby się rozstać. Ale ja nie chce bo ja kocham i chciałbym żeby ta relacja była inna, żeby idąc do niej miał w niej oparcie, bo ja czasami mam też cięższy dzień, a kiedy przychodzę do niej to dzień ten staje się jeszcze gorszy.
60 procent tych wszystkich problemów, jest przeze mnie. Zdaje sobie sprawę z tego, że źle to wszystko poprowadziłem.
Chciałbym żebyście poradzili mi jeżeli to możliwe jak chociaż w najmniejszym stopniu poprawić te sprawy, które opisałem wyżej, jak się zachowywać, co wprowadzić w życie.
Dodam jeżeli to ważne, że ona mnie zatwierdza w swoim uczuciu, myśli o dziecku i jak mówi nie wyobraża sobie życia beze mnie.
Aha, ja 26 lat ona 25.
być może jesteście na innych etapach, mam wrażenie, że ty już chcesz stabilizacji a ona jeszcze trochę by chciała być studentką bez zobowiązań
a jeżeli przytakuje a potem i tak robi swoje (co świadczy o dziecinności) to cóż ...
they hate us cause they ain't us
Masz trochę racji w tym co mówisz. Jednak jej słowa co do naszego związku świadczą o stabilności, jednak dalej są to tylko słowa.
Mimo mojej dużej cierpliwości, kiedy ona kolejny dzień zachowuje się niemiło w stosunku do mnie mam ochotę zwyczajnie sobie to wszystko odpuścić. Ale nie wiem czy ona to wyczuwa, ale zawsze wtedy staję się już znowu kochającą i miła kobietą, którą pokochałem.
kluczem jest tu słowo "staje się"
na chwilę, a tak naprawdę może nie chce się zmienić, lub w tym przypadku może i dorosnąć ?
oczywiście nie znam jej to tylko przypuszczenia, to ty wiesz jak jest
they hate us cause they ain't us
A może jest jakiś konkretny powód jej naburmuszenia? Porozmawiaj z nią. Może problem tkwi głębiej. Czy to po prostu ciężki charakter? Wiem jak takie zmiany nastrojów mogą wpłynąć na obie strony. Zależy Ci na niej ale pamiętaj żeby nie naginac swojego życia tylko po to żeby jej było dobrze kosztem Twojego szczęścia.
Byłaś wyjątkowa, jak wszystkie poprzednie.
Każda rozmowa sprowadza się do tego, że za tydzień, dwa dalej jest to samo.
Uważam, że powodu na naburmuszenie 5/7 dni w tygodniu jej nie daje.
Wydaje mi się, ze już nagiąłem poczucie własnego szczęścia, bo zachowanie jej wywołuje we mnie rozczarowanie.
Stwierdziłeś, że związek jest zły... potem, że może Ty jesteś zły... żeby stwierdzić, że to w niej trzeba coś poprawić... Hmmm różowo nigdy nie jest, IMHO próbujesz ją sobie wyidealizować do fałszywego wizerunku jaki sobie o niej wyobraziłeś. Nie chcę się rozpisywać, bo to po prostu do Ciebie nie dotrze, ale odpuść sobie na siłę ulepszanie jej, zaakceptuj taką jaką jest. A jeśli jest to dużo bardziej dramatyczne niż to opisałeś to zahacza to trochę o pograniczną osobowość chwiejną emocjonalnie, ale to są już zbyt daleko idące wnioski jak na forumkowe rozkminy. Więc po prostu daj jej większą swobodę działań, może nie będzie czuć się tak "atakowana", a i Ty odpoczniesz
Nie róbmy z wszystkich "wariatów" czasami kobieta to po prostu kobieta ;d
~ Uczucia tych, których przestaliśmy kochać, są zawsze śmieszne.
'zahacza to trochę o pograniczną osobowość chwiejną' może i to ma sens. Mówiła mi, że kiedyś przez jakiś krótki okres brała tabletki na depresję. Niedawno się okazało, że jej dziadek musi odwiedzać psychiatrę. Oczywiście, nie chce wysuwać żadnych wniosków ale próbuję znaleźć jakieś rozwiązanie.
Wydaje mi się, że ona ma swobodę działania ale ja jestem typem człowieka, że muszę wiedzieć na czym stoję, co będę robił jutro a co muszę zaplanować na następny tydzień.
Jak czytam niektóre tematy to stwierdzam, że chłopaki powinni dostać Virtuti Militari za to, że potrafia wytrzymać w związku z takimi laskami.