Witam. W końcu zrozumiałem, jak olbrzymi wpływ mają brak nadmiernego zainteresowania, nastawienie na 'nie chcę jej poderwać, jest mi obojętna' w połączeniu ze spójnością.
Będąc nastawionym na samą znajomość jako taką, zero problemów, kobiety są oczarowane.
Będąc nastawionym na poderwanie, poznanie jej w wiadomym celu, nic nie idzie...
Pytanie: Jak podejść do kobiety która mi się podoba, którą chcę poderwać, ale z nastawieniem 'jest mi obojętna' będąc jednocześnie spójnym z samym sobą?
Brzmi jak paradox 
A spróbuj oszukać mózg, jak jesteś w relacji, która nie daje Ci szczęścia, a nie potrafisz zerwać z kobietą, bo tak bardzo kochasz iluzję którą stworzyłeś na jej temat.
Jeżeli chcesz być spójny to nie ukrywaj zamiarów. Po prostu stosuj niedopowiedzenia i zasadę dwa kroki do przodu i jeden w tył.
Jak człowiek próbuje blokować własne uczucia i myśli to z reguły one powracają ze zdwojoną siłą.
Poza tym nie warto zwlekać z "zagadaniem", bo im dłużej czekasz tym bardziej w głowie ci się gotuje, nakręcasz się, próbujesz budować obraz tej osoby i w efekcie stajesz się napięty podczas rozmowy. Wtedy nie jesteś spójny. (Zasada 3 sekund).
Dodatkowo warto przeanalizować podejścia na podryw a zwykłe zagadania. Możliwe, że przy podrywie zbytnio "pajacujesz" (czy coś podobnego) i dziewczyny to odstrasza.