Witam,
Od 2 lat mam wrażenie , że jestem turbozauroczony w pewniej dziewczynie którą widuję może raz na pół roku. Kiedyś było coś między nami, flirt całowanie długie rozmowy itp. Ja byłem zimnym chujkiem , była mi obojętna, więc jak ona mnie odrzuciłą odrazu zwariowalem na jej punkcie. To był konkretny kopniak w mojego rozbujałe wtedy ego. Panna była po prostu kolejną, ale gdy mnie olała straciłem panowanie nad sobą. Do dziś gdy ją widze serce bije mi szybciej i wiem , że dałbym wiele aby znowu się mną zainteresowała. Jak nie dać sie zwariować? Czemu akurat to odrzucenie tak mnie zahipnotyzowało?
pozdro
Skoro widzisz inne panny to powinno ci przejść. Chyba, że wpadłeś w ten syndrom jednej kobiety i kłamczuszku nie chcesz nam o tym powiedzieć
Bardzo możliwe DdReporter , ale nie wiem czym jest syndrom jednej kobiety, moge się tylko domyślać
Mianowicie, że pragniesz tylko jej i wszystkie plany w podrywaniu opierasz na jej osobie - nie widzisz innych
masz racje ddreporter , kazda panne ktora poznaje porownoje do niej , i żadna nie podoba mi sie tak jak "tamta" . jakieś powody dla których jestem tak pojebany? jakiś blog/rady ?
Przyznajcie sie Userzy, każdy z Nas przynajmniej 1 raz, miał taki syndrom. To nawet normalne, ale wierz mi, to choroba uleczalna i szybko przechodzi. SKoro napisałes, że byłeś ,, zimnym chujkiem" to znaczy że sam zrozumiałeś swój błąd. To dobrze, masz już połowę sukcesu. ,,Człowiek uczy się na błędach".
Jak nie chcesz zwariować to zacznij otaczać się innymi kobietami.
Dlaczego tak się zauroczyłeś? Może powodem jest brak innych opcji? Spróbuj przeanalizować i odpowiedzieć sobie na to to pytanie.