Witam !
Potrzebuję Panowie obiektywnego spojrzenia na pewną sytuację .
Ostatnio (jakieś 5 spotkań) widuje się z pewną dziewczyną ,
poznałem ją w jakimś barze czy coś to takiego było.
Pierwsze spotkanie takie rozpoznawcze , krótkie . Zachowywała co do mnie bardzo duży dystans , (nawet w policzek nie dała sie pocałować ).
Na drugim zaliczyłem porządne KC , (co nijak się ma do jej zachowania na pierwszym spotkaniu)
Na kolejnym zająłem się rozbieraniem od pasa w górę ....
No i niby wszystko fajnie wygląda , ale co się nie muszę przy tym namęczyć , na początku nawet mi się podobało, ale teraz zaczyna mnie irytować .
Cały czas tylko słyszę , NIE , NIE ,NIE , ale systematycznie krok po kroku posuwam się dalej i już coraz mniej tego NIE. Gdy kończy się spotkanie i jadę do domu to w sumie ok jest ,KC na do widzenia i gitara.
Ale przychodzi kolejne spotkanie i wszystko zaczyna się od nowa .... jak byśmy się znowu widzieli pierwszy raz..
Rozmawiałem z nią o Tym , mówiłem że to jest nie normalne ... To słyszę tylko że Ona ma zasadę że nie wchodzi w intymne relacje z kolegami . No ale nie za bardzo się ma to do jej zachowania.
Na ostatnim spotkaniu już mnie to , tak wkur**** , że po 4 słowie NIE , pojechałem do domu .
Spotkał się ktoś z takim zachowaniem ....?
Może to zabrzmi dziwnie, ale moja obecna dziewczyna tak się kiedyś zachowywała. Właściwie to przestała to robić, gdy weszliśmy w związek. Może to coś innego, ale mi się wydaje, że to taki typ kobiety. Jak z tym walczyłem? Ano, nijak. Robiłem swoje i bariery w końcu topniały
ja się spotkałem, tyle że zamiast ust np zacząłem całować szyję, miejsca przy obojczyku. Momentami już ją to rozpalalo i zacząłem siez nią całowac ale potem znów aczęła lamenty ze z kolegą nie może tego robic. Wyszło na to ze musiałbym z nią chodzic, a tego po prostu nie chciałem wiec skonczyłem sie z nia spotykać
Cenna rada : Nie naciskaj !
Powiedziałbym jej... "Tak masz rację, lepiej zostańmy przyjaciółmi,nic się wtedy nie zmieni, nadal będziemy się spotykać, miło spędzać czas, tylko,że nie będziemy się denerwować, że mamy ochotę się pokochać ze sobą, bo ja się nie kocham z koleżankami... " i stajesz się obojętny, przestajesz się do niej przytulać i ogólnie kończysz spotkanie, bo masz coś ważnego do załatwienia. Z tego co wnioskuję po Twoim wpisie, to takie zachowanie może tylko pomóc, bo ona już widzi w Tobie seksualnego mężczyznę, tylko po prostu pogrywa sobie z Tobą, a ty przecież nie lubisz gierek prawda?
Zabierz jej lizaka i zobaczysz, że będzie dużo bardziej miała ochotę, by sobie polizać:D Pozdrawiam i Powodzenia życzę...
Ja bym to kobiece nie rozwinął.
NIE...JESTEM ŁATWA.
Szkoda tylko, że tak mówią, a potem się poddają miłosnym uniesieniom
Blogi o LMR chyba są - poszukaj, poczytaj!
Jarem - Zastanawiałem się nad tym żeby ciągnąć to dalej , ale jestem strasznie niecierpliwy i mnie to coraz bardziej irytuje !
dickinson- Ja też robię dokładnie tak jak o tym piszesz , najpierw szyja , dekolt , potem usta same wchodzą , i po chwili znowu "lamenty". Na pewno zakończenie znajomości jest jakimś wyjściem , ale chce znaleźć inne ...
KERMIT - Powiem Ci że to rozwiązanie o którym piszesz przynosi efekty , bo gdy słyszałem cały czas Nie i Nie to odpuszczałem i zachowywałem się jak by była moją siostrą , to gdy po godzinie znowu zabierałem się za nią to opory były o 50% mniejsze.
Wczoraj po którymś tam z rzędu Nie , powiedziałem że muszę jechać i pojechałem do domu . Wiem że zrozumiała o co chodziło . Będę wcielał w życie wasze pomysły na pewno opisze czy jakiś działa ..
"...Kiedy czuję pęd powietrza i w kolejny zakręt składam się..."
Jeśli laska mówi nie, a robi co innego to chyba wszystko w normie.
Pytanie czy Ci chce się w to bawić, jeśli NIE to daj spokój. nie zminisz jej.