Cześć,
Mam uwaga... problem z kobietą 
Sprawa ma się tak. Spotykam się z dziewczyną, która studiuje w Katowicach. Ja w Krakowie przebywam.
Poznaliśmy się na imprezie w K-cach i od stycznia zaczeliśmy się widywać. Spodobała mi się. Zadziorna i ładna. Rzekłbym nawet - mega zadziorna i strasznie uparta. Sukowata. Lubi postawić na swoim i jak czasem coś palnie, to mnie zatyka. Ale w sumie lubię to. Tą grę. Bo cała nasza znajomość od początku to jedna wielka gra i baaardzo dużo ironii i sarkazmu. I trochę w tej grze po dupie ostatnio dostaję 
Dostaję w taki sposób, że jej po prostu ulegam. Nie wiedzieć czemu, ona za żadne skarby nie chce przyjechać do mnie do miasta, dlatego już 5 razy tyrałem do niej. Brzmi niefajnie. Ale po prostu odpuszczałem, piwo stawia za to, więc ok. Męczyło mnie stawianie cały czas na swoim, bo spotkania na prawdę są fajne i nieprzewidywalne. Jakoś boje się tego stracić, bo paradoksalnie idzie to wszystko w świetnym kierunku. Widać u dziewczyny zainteresowanie, masa dotyku od pierwszego spotkania, KC siadło na 3-cim, a ostatnio zaprzyjaźniłem się z jej piersiami (tak de facto straszna z niej kłoda, co zresztą ode mnie usłyszała. zero zadziorności, jakby sprzeczność z charakterem - i tu w sumie pojawia się moja druga wątpliwość. Generalnie przy KC są opory czasem, jednak zawsze się udaje, ale tak bezemocjonalnie u niej)
Lubi sobie P&P postosować - spotkania super, a po spotkaniach zamienia się w najbardziej zimną sukę jaką kiedykolwiek znałem. Na co dzień też sukowata. Sporo ST, ale sporo też dobrzej odbitych. Niektóre słabiej, ale i tak wyszło pozytywnie ;P
O samej dziewczynie - chyba nigdy nie miała chłopaka na dłużej. Ironicznie stwierdziła, że woli szybkie numerki. Czasem jednak sprawia wrażenie niedoświadczonej. I ta jej pewność siebie też taka dziwna. Ma bardzo cięty język, ale nie jest to taka typowa HB11. Tej dałbym 7.5.
No i panowie moja wątpliwość jest taka - spierdalać, czy nie spierdalać? xD
Czuje, że coraz bardziej emocjonalnie się w to angażuje i to mnie może zgubić, bo u niej tych emocji za dużo nie widać, a ciągłe uleganie jej wiadomo jak się może skończyć.
Ciężko ją rozgryźć. Z jednej strony sukowata, pewna siebie i zadziorna, a potem jak kłoda leży.
Taki trochę wykorzystywany się czuje. Seksualnie też.
Ona ma 20, ja 21 lat.
Pierdol sentymenty stary , kim ty jestes ? Sam sie zapytaj siebie swojego czasu tez ulegałem ale w końcu zrozumialem jezeli ta nie to inna z pewnością
graj na swoje jestes facetem i za duzo nie ulegaj czasem mozna ale 5 razy pod rząd hm... Halo ?
Jak lubisz gryźć gwoździe o smaku słodkiej czekolady to dumaj dalej.
Smak niby dobry... ale zęby bolą... I przerzuć tego gówna nie idzie...
________________________________________________________________
Jeśli nie wiesz gdzie chcesz dojść, to dojdziesz gdzieś indziej.
5 razy już tyrałeś do niej i nic konkretnego?? A znasz powiedzenie do 3 razy sztuka?
jesteś facetem i czujesz się wykorzystywany seksualnie ? - takie przykre
muay thai guy
Myślę że właśnie ona w sumie nie wie jak to jest z kimś na dłużej, więc nie wie jak się zachować, dlatego robi ciągle jakieś jazdy. Powiedzmy sobie szczerze, jak będziesz robił wszystko jak ona chce, to napewno nie dostaniesz tego czego Ty chcesz.
Daj jej okazję trochę się o Ciebie postarać, bo zostaniesz lokajem.
Maser93 - tak. 5 razy to było za dużo.
Mendoza - bardzo adekwatny komentarz. Zęby bolą, ale smak dobry.
Psotny Wiatr - znam, ale tutaj się nie sprawdza. Bardzo fajnie się poznajemy, dużo śmiechu, dotyku, ale i normalnej rozmowy dwojga ludzi. Paradoksalnie bardzo się cieszę, że dostawałem od niej jakieś opory. Potwierdzało mnie to w przekonaniu, że nie przyjeżdzam tylko po to, żeby ją zaspokoić.
Vego - To dość prawdopodobne, że nie była w dłuższym związku.
Paradoks tego wszystkiego jest taki, że dymam do jej miasta cały czas, a i tak spotkania są super i nie zmieniłbym nic w nich. Zawsze dostaję na nich to, czego chcę (na mieszkaniu byłem u niej dopiero raz, w dodatku koleżanki w pokoju obok, więc ceregieli nie było). Takie przeszło mnie wrażenie, że ona chce mi zrekompensować to, że to ja jeżdzę do niej, a nie odwrotnie.
Maser93 - tak. 5 razy to było za dużo.
Mendoza - bardzo adekwatny komentarz. Zęby bolą, ale smak dobry.
Psotny Wiatr - znam, ale tutaj się nie sprawdza. Bardzo fajnie się poznajemy, dużo śmiechu, dotyku, ale i normalnej rozmowy dwojga ludzi. Paradoksalnie bardzo się cieszę, że dostawałem od niej jakieś opory. Potwierdzało mnie to w przekonaniu, że nie przyjeżdzam tylko po to, żeby ją zaspokoić.
Vego - To dość prawdopodobne, że nie była w dłuższym związku.
Paradoks tego wszystkiego jest taki, że dymam do jej miasta cały czas, a i tak spotkania są super i nie zmieniłbym nic w nich. Zawsze dostaję na nich to, czego chcę (na mieszkaniu byłem u niej dopiero raz, w dodatku koleżanki w pokoju obok, więc ceregieli nie było). Takie przeszło mnie wrażenie, że ona chce mi zrekompensować to, że to ja jeżdzę do niej, a nie odwrotnie.
EDIT: Przepraszam za dubel. Proszę o usunięcie.
To skąd niby ta pewność siebie skoro nie ma potwierdzenia w zachowaniu? Gydbyś był laską tobyś wyprawił z kwitkiem kolesia, który się tak zachowuje jako "niespójny"... Chyba, że ta zadziornośc to zwykły fly rt.
_____________________________________________________________
Osoba, która wiecznie mówi „tak”, nieustannie pomija osobiste potrzeby i powoli buduje w sobie ogromny gniew.
Mnie się osobiście wydaje, że ona nie traktuje Ciebie serio. Bawi się z Tobą i bawi się Tobą dobrze. Chcesz ją widzieć? Mieć z nią kontakt? To robisz to co ona chce i tyle. Jesz jej z ręki niestety. A jak nie Ty to i pewnie cała masa adoratorów stoi do niej w kolejce. Z tej mąki chleba nie będzie. A to, że postawi Ci piwo? Hmmmmmm a przyjedziesz do mnie? Postawię Ci piwo za to?
Pozdrawiam
Jak nie ma po 50% z obu stron to zapomnij o zwiazku. Mimo ze obie strony moga do niego dazyc.
Od razu przypomona mi sie historia jednej panny, dokladnie taki sam typ. Zadziorna, z ego wiekszym niz Mount Everest... i tez bez cyckow. Jak patrze na zdjecia to ładna ale bez szalu.
Kilkuletni zwiazek. Przez caly ten czas frajer jezdzil do niej jak tylko miala ochote. Chocby po to zeby zrobic sniadanie.
Laska miala ochote, to koles do niej gnał na zlamanie karku zeby umyć wlosy albo zrobic paznokcie!
Od razu zaczalem sobie wyobrazac jakiegos podrostka mieszkajacego u mamusi. Ale nie.
Koles z wlasna, dobrze prosperujaca firma. Plus kilka mieszkan z ktorych czerpal zysk. Sylwetka mlodego boga, bo od lat siedzi na silce.
I co? Zlamal sie chlopina. Byl na kazde, doslownie kazdezawolanie. Czasami oprzytomnial na chwile to zrywali ale skoro tyle lat byli ze soba to najwyraznien dlugo nie wytrzymywal. Wieloletni zwiazek skonczyl sie tak ze zostali przyjaciolmi z tym ze facet dalej dba o jej interes z nadzieja ze laska wroci, a ona bawi sie dobrze flirtujac z przypadkowymi kolesiami z baru.
Jak to uslyszalem to przyznam ze szczeke musialem zbierac z podlogi...
acha jeszcze jedna wazna kwestia.
To ze dziewczyna moze lubic wzbudzac kontrowersje. Bedzie bardzo szczerze rozmawiac o seksie, swoich partnerach itd. to fikcją bedzie myslenie o tym ze ona jest uczciwa i nie grzmoci sie na lewo i prawo.
Dlaczego o tym?
Kolega juz zrozumial ze dal sie wziac pod pantofel. W koncu zaprotestuje i powie dosyc. W tedy zaczna sie prawdziwa wojna a kolega bedzie trzymal sie mysli ze jesli by znalazla sobie kogos to na pewno by mi powiedziala.
Znaczenie życia jest takie, że ma być przeżywane, nie sprzedawane, konceptualizowane lub wciskane w jakiś schematyczny system.
Cycki są
Kłoda w znaczeniu, że leży i czeka na oklaski, sama nic inicjując dotyku.
No aż tak to źle nie wygląda. Spotkania fakt - wychodzą zawsze z mojej propozycji, ale zawsze się zgadza i nie świruje. czasem jak mi coś wypadło, to nie robiła problemu żeby nie przełożyć. Wszystko cacy i całkiem "normalnie". No tylko jedno ale - ja do niej tyram, a nie ona do mnie.
No ale zmienimy to, bo faktycznie jak mówicie zostanę lokajem. Będzie 5:1 albo skończy się na 5:0
edit:
z zewnętrznego wiarygodnego źródła wiem, że nie spotyka się z nikim innym, ani się nie grzmoci na prawo i lewo.
,,Cycki są Tongue Kłoda w znaczeniu, że leży i czeka na oklaski, sama nic inicjując dotyku."
Te brzydsze się lepiej grzmocą, bo te ładne to tylko leżą i nic nie robią.
No i wyszło wszystko samoistnie - po kilkudniowej ciszy chciałem się umówić - nie odbiera telefonu.
Przegrałem