Witam.
Moja sytuacja wygląda następująco: pojechałem na weekend z moją kobietą (4 miesiące razem) oraz znajomymi. Alkohol lał się litrami. niestety, każdego dnia byłem praktycznie odcięty. Wróciły dawne zachowania, w sensie podważanie, czy jej na mnie zależy. W efekcie pokłóciliśmy się, ja dalej alko, a ona musiała bawić się z moimi znajomymi. Okazałem się być ostatnim egoistą.
W ostatnim czasie bardzo się zmieniłem - na pewno jej nie pieskowałem, w zasadzie, to ona za mną latała. Ja miałem swoje życie, ona była jego ważnym elementem, ale miałem swoje pasje, którym poświęcałem czas. Długo na siebie takiego pracowałem, ale widocznie zbyt krótko, skoro picie wszystko zweryfikowało, a teraz nie wiem co robić. Chcę to naprawić. Tylko, jak się łatwo domyślić, ona powiedziała, że moje starania mogą być próżne. Że wspólne plany legły w gruzach. Że musi ode mnie odpocząć. Czy jest szansa, żeby to naprawić, jeśli tak, to co radzicie zrobić? Okazałem skruchę, ale dalej jest w stosunku do mnie oziębła. Chcę odciąć się od niej na jakiś czas i zobaczyć, co z tego będzie, czy napisze.
Ostatnie wiadomości:
"Nie wierzę, że nic do mnie nie czujesz"
"Twój problem"
"nie tylko mój. jak za jakiś czas powiesz mi to prosto w oczy, to uwierzę"
"ok"
no zjebałeś to zjebałeś już pomijam dlaczego, to ty sam wnioski wyciągniesz
daj jej trochę czasu niech ochłonie, a potem się zobaczy, nie ma sensu jej naciskać bo to nic nie da, uwierz
być może faktycznie najlepsza opcja to początek z nową kobitką z zerowym kontem strat, musisz być na to gotowy
they hate us cause they ain't us
Kto do kogo pisał te wiadomości?
Ogólnie, to dałeś ciała. Picie alkoholu hektolitrami nigdy nie prowadzi do dobrych rzeczy...
Nie dziwię jej się, że jest zła. Mało która kobieta lubi gdy jej facet kilka dni pod rząd jest zalany w trupa...
Dobrze, że okazałeś skruchę. Teraz to możesz działaniami pokazać jej, że zależy Ci na niej. Nie pij więcej
Jeżeli cokolwiek jeszcze do Ciebie czuje, to powinna docenić.
To że nie pieskowałeś... to była tylko Twoja gra. Grałeś taką rolę i jak się wszystko posypało, to nie wiesz co robić. Gdybyś od początku był taki (czyli kobieta jest tylko dodatkiem do Twojego zajebistego życia), to nie byłoby tego pytania na forum.
te krótsze wiadomości to ona pisała. Miała do mnie pretensje o palenie jak smok (ona też pali), ale to ja co chwilę wychodziłem. 2 dni nie palę. kupiłem desmoxan
Widzisz.
Nawet jeżeli z tego wyjdziecie, to będzie spora rysa na związku.
Przemyśl wszystko na spokojnie, nie podejmuj pochopnych decyzji. Ochłoń i co najważniejsze daj jej ochłonąć. Na pewno sam wpadniesz na to co robić. Czy chcesz w to brnąć czy nie. Czy warto czy nie.
Po takim wyrywku my nie wiemy czy to wartościowa kobieta, o którą można by i wypada powalczyć... czy może jak napisał wyżej Ulrich.
Zachowaj się godnie
Wiesz, nie jestem na pewno jakimś desperatem. jak powie, że koniec, to nie będę jej nękał, tylko przyjmę na klatę. Najgorsze jest to, że wszystko to na co pracowałem jednym weekendem zepsułem. Na brak znajomych nie narzekam, mam świetną pracę, mam z kim iść na bro, imprezę. siłownia, piłka, paralotnie, linki... teraz jestem chory, leżę w łóżku półżywy i mam za dużo czasu na myślenie...
Te ostatnie smsy - żenada;p Najgorsze, że one nie były po pijaku, bo twoje durne zachowanie po alko to jeszcze by można tym alko wytłumaczyć tzn. laska by to sobie tym wytłumaczyła.
Wyluzuj i to porządnie, bo brzmisz jak desperat;) Jak wyluzujesz to z pewnością sytuacja wróci do normy. Ja bym jej zaproponował spotkanie i na spotkaniu zachowywał się neutralnie, na luzie, bez wracania do przeszłości. Spotka się, zobaczy twoją inną odsłonę i będzie git. Tylko bądź niedostępny trochę:)
" Chcę odciąć się od niej na jakiś czas i zobaczyć, co z tego będzie, czy napisze."
ty się lepiej od alkoholu odetnij, a nie od niej
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Panowie, muszę to przyznać, ale straciłem nad tym związkiem kontrolę przez mój wybryk. Jest szansa, żeby ją odzyskać? Niby jesteśmy razem, ale wieje chłodem od niej. Wyciągnąłem wnioski. Spotykamy się, jej podejście do mnie jest mimo upływu czasu nadal negatywne, chłodne. Zero inicjatywy z jej strony. Mam taką robotę, że gdzie się nie pojawię, ludzie z jej środowiska do mnie lgną, żeby pogadać. Zarzuca mi, że wchodzę z jej znajomymi w dyskusję na temat mojej pracy (ich pasji), że o niczym innym nie jestem w stanie z nimi rozmawiać (nie zaczynam tego tematu, oni go zawsze zaczynają). To ją do mnie dodatkowo poza tym, co zrobiłem zniechęca... W każdym moim zachowaniu dopatruje się czegoś negatywnego na siłę... Myślę, że najlepszym rozwiązaniem będzie powiedzenie jej "KONIEC". Zależy mi na niej, ale też nie będę w takim układzie, że tylko jedna strona wykazuje zaangażowanie...
zjebałeś i daje ci to odczuć, daj jej trochę czasu, może to chwilowy foch na twoje "wyczyny" po alko
staraj sie nie reagować, tylko odwrócić jej uwagę od złych wspomnień, może sie uda po czasie, powodzenia
they hate us cause they ain't us
Chwilowy? już to prawie miesiąc leci... Wiesz, sinusoida, czasami wyjdzie z jej strony lekko powyżej 0, żeby za chwilę spaść na -1... ostatni foch, że była o 20:00 "zmęczona", żeby się spotkać, to pojechałem do kumpla na noc pogadać (bez wyjścia na imprezę). jakieś zdjęcie na FB wrzucił, przed 23 sms, że jej o tym nie poinformowałem...
to może czas na rozmowę, ile ma jeszcze zamiar tak się zachowywać, bo to w sumie bez sensu, jesteście razem, ale oddzielnie
they hate us cause they ain't us
Była taka rozmowa... z jej strony "nie wiem". raz wybuchłem, powiedziałem jej, że zachowuje się, jak księżniczka i mam tego dosyć. obróciłem się na pięcie i poszedłem do sklepu (w tedy byłem u niej). 2 telefony, płaciłem akurat, nie odbierałem, trzeci odebrałem i pytanie: gdzie jesteś, mieliśmy iść do znajomych. Poszliśmy w końcu, jak wracaliśmy, to propozycja, żebym u niej został. nie zostałem. na drugi dzień kontakt ok, ale na trzeci znowu to samo...
Bo tak to jest ze po uzywkach czesto wychodzi to nad czym jeszcze nie popracowales albo cos o czym nie miales pojecia.
Wątpię czy alko jest tu prawdziwym powodem. Laska po 4 miesiącach nagle odpuszcza? Mi się wydaje, że z Ciebie taki PUA nie PUA. Po alko wyszły wszystkie niedociągnięcia, prace domowe odrobione na 'odwal'. Odpuść, przemyśl, popraw.