Witam wszystkich ,założyłem temat ponieważ znalazłem się po rozstaniu z dziewczyną w trochę innej sytuacji niż większość,i mam nadzieję że będę mógł liczyć na czyjąś opinie bądź rade. Wiec przechodząc do sedna sprawy tydzien temu zakończył się mój czteroletni związek.Coś się wypaliło wieczne kłótnie dogaduszki, po prostu rutyna poza tym na horyzoncie mojej byłej pojawił się ktoś nowy,co mi się nie podobało,skwitowała to stwierdzeniem że musi odreagować. Wszystko ładnie pięknie , niby wiem jak mam postępować zerwanie kontaktu,z góry mówię że nigdy nie przyszło by mi do głowy pisanie jej rzeczy typu ze ją kocham i tęsknie, chodź sama powiedziała mi ze mnie kocha ale na razie nasz związek nie ma sensu pozatym mam takie samo zdanie. Puentą tego wszystkiego jest to ze mam z nią dziecko i zerwanie kontaktu jest nie możliwe, zależy mi na dziecku i kontakcie z nim , ale przy kontaktach z dzieckiem muszę się również kontaktować z jego matką.Wiadomo że po 4 latach związku cały czas cos do niej czuje nie jest mi obojętna, chciałbym się poradzić jak się wobec niej zachowywać jak już będziemy musieli się spotkać.
Jest MATKĄ nie opiekunką i bez względu na wszystko taką optyke należy przyjąć- dziecko ma czuć że ma oboje rodziców.
ile masz lat? To ważna wskazówka dla tych którzy udzielą Ci rad.
4 lata - sporo czasu, to że wolny od emocji raczej szybko nie będziesz to oczywiste. Ale ponieważ jest dziecko a wasz związek się zakończył, odstaw na bok pretensje, udawadnianie kto miał rację i czyje na wierzchu i na pierwszym miejscu miej na uwadze dziecko. masz być ojcem przez conajmniej najbliższe 18 lat. Pamiętaj o tym. Dogadaj się z nią na tyle, żeby dziecko nie musiało cierpieć w jakikolwiek sposób przez niedojrzałość mamy czy taty. Zapracuj na to, abyś był no. 1 dla potomka nawet jak pojawi się ojczym, czy też jakieś "wersje mamy" na twój temat.
Jestem w dość młodym wieku jak na ojca, bo mam dopiero 21 lat, moja córeczka ma 2 latka .Obecnie relacja między mną a była jest bez ciśnienia , dzwonie co jakiś czas zapytać jak tam mała, z reguły weekendy przebywa u mnie.Chodzi mi właśnie o te emocje,których chciałbym się wyzbyć możliwie jak najszybciej.
Chciałbym powiedzieć witaj w klubie.. ale to nawet nie byłoby śmieszne.
Kobietę olej totalnie, nie "wysłyszałem" z Twojego postu, żeby podstawą rozpadu była jakaś szczególnie wyjątkowa sytuacja, więc sporo winy jest zapewne także po jej stronie. Panna kierująca się w życiu egoizmem, może za chwilę zechcieć sięgnąć do Twojej kieszeni, w związku z czym kasę jej dawaną dokumentuj (dobrze opisane przelewy), niech ludzie widzą Cię z dzieckiem jak najczęściej (ew. przyszli świadkowie), odbieraj je z przedszkola, zawóź do rodziny, zabieraj na noc do domu, wakacje itd.
To jak wytłumaczycie szkrabowi sytuację, jest Waszą indywidualną sprawą i tutaj będzie Ci ciężko znaleźć jakieś rozwiązanie, czy nawet podpowiedź. Ja proponuję wizytę u mediatora ds. rodzinnych - w razie czego zawarta ugoda posłuży Ci w sądzie, gdzie ojcowie na ogól mają przejebane, a tam w dobrej atmosferze można sporo wytargować.
Jeżeli mimo wszystko macie w miarę dobre relacje, możesz próbować traktować "byłą" jako jakiegoś dalekiego członka rodziny - to ustrzeże Cię od myślenia o niej w kategoriach seksualnych (no chyba, że w grę wchodzi powrót, bo to też nie wynika z Twojego postu).
Z tym egoizmem masz 100% racje, jest bardzo egoistyczna myśli przede wszystkim o swoich potrzebach, co do kasy też się zgodzę że w gre wchodzi taka możliwość że będzie chciała coś wyciągnąć.Co do powrotu nie jest to nie możliwe, ale wtedy tylko na moich warunkach, pozatym żebys my do siebie wrócili ona musi zmienic swoje postępowanie,muszę zobaczyć ze zależy jej na mnie i na dziecku, czego narazie nie widac
podpowiem tylko jeszcze żebyś odkładał sobie kasę na fundusz pod tytułem "dobry prawnik" na wszelki wypadek. Jak lasce nagle odjebie i będzie chciała wyjechać za granicę albo coś w tym stylu masz mieć siłę i kasę żeby ruszyć na totalną wojnę.
u mnie jest póki co spokój, ale cholera wie co życie przyniesie, więc - papiery urzędowe, odłożone siano, czujność rewolucyjna itd. wszystko gotowe do wyruszenia na front w razie czego. Odpukać w niemalowane żeby nigdy się nie przydało. Ale dla dzieciaka trzeba być przygotowanym ponieść najwyższą ofiarę.
A) jesteś dość młody, śmiem twierdzić że trochę młody na ojcostwo. Ale czasem i tak bywa, więc nie pozostaje nic innego jak przyśpieszony kurs dorosłości
B) ty jej już całkowicie nie możesz wykluczyć ze swojego życia, jest matką Twojego dziecka. A emocje tak o! nie przeminą. Czas, czas, dystans, spokój wewnętrzny. To potrwa.
C) znam przypadki ze swojego sąsiedztwa, że te emocje między takimi właśnie gówniarzami (bez urazy) co im się dziecko trafiło nie mijały, i po roku, dwóch, trzech się schodzili tworząc fajne pary. Nie bierz tego bardzo do serca, ale też nie pal mostów