Też poleciałem wczoraj do klubu ze znajomymi Smile
No i teraz nie wiem zbytnio co zrobić. Obracałem dziewczynę która jak się później od znajomego dowiedziałem ma od 4 lat chłopaka.. huh.
Dziewczyna na prawdę fajna, ładna i wygląda na to, że ma poukładane we łbie.
Na początku standardowo olałem, kumpel się z nią bawił później ją zgarnąłem. Taniec taniec taniec, starałem się jej dać jak najwięcej emocji obroty podnoszenie dużo dotyku sratata.. złapałem ją za 4 litery coś tam bez przesady, taniec -> loża.
Pogadaliśmy później koleżanka ją zgarnęła bo szła. Raz mnie na parkiecie sama znalazła raz ja ją.
Później już z łapaniem za 4 litery bez problemu ale KC za cholerę by nie przeszło i zresztą nie chciałem naciskać bo to zrobię dopiero na spotkaniu, mam jej nr umówiliśmy się na ściankę.
Końcówka wyglądała tak, że spotkałem swoją koleżankę z LO zacząłem z nią gadać ona podeszła, że idzie (niby się śpieszy, ale wydaje mi się, że wkurwiona) podchodzę do niej obejmuje ją przytrzymuje pytam czy ją odprowadzić czy się nie boi, nie blablabla siedź z koleżanką (zazdrość + wkurwienie), przytrzymałem ją i TU zjebałem.
Zapytałem się czy chce abym się odezwał, (cały czas ją lekko przytrzymując bo chciała iść, ale twarzą stała do mnie), odpowiedziała jak chcesz to się odezwij jak nie to też okej, dwa razy to samo powtórzyłem ona to samo, puściłem ją poszła.
I teraz mam problem, nie chcę raczej się wpierdalać w związki ale tutaj mnie korci jak chuj. Dziewczyna na prawdę fajna, ładna z pasją.Chłopaka man a drugim końcu polski, 10 godzin pociągiem.
Umówiliśmy się wstępnie na niedziele na ściankę (mam ją wziąć pokazać co i jak). We wtorek i czwartek ma poprawki egzaminów.
Z drugiej strony jak będę czekał do czwartku to może najzwyczajniej w świecie o mnie zapomnieć a mam wrażenie, że jej się spodobałem tylko cały czas miała w głowie, że ma chłopaka Smile
Na kino na kanapie 0 oporu, na parkiecie poprowadziłem ją trochę aby mnie zaczęła dotykać - podłapała bez problemu.
Myślałem nad zadzwonieniem w środę, umówienie się na czwartek wieczorem.
Ciekawi mnie wasza opinia dot. podrywu zajętych kobiet w związkach na odległość.
Normalnie jedzicie z tematem czy raczej pokazujecie jej swoją wyższą wartość interesuje ją sobą, trochę P&P i czekacie aż sama wpadnie na genialny pomysł skończenia swojego związku?

Całą sytuację traktujesz tak, jakby tego związku nie było.
Edit.
http://www.podrywaj.org/jak_pode...
Przykład związku na odległość:
http://www.podrywaj.org/mam_ch%C...
Kael
"Każdy szermierz dupa, kiedy wrogów kupa"
ema!
Zapisz i zapamiętaj idealne przekonanie, które doskonale obrazuje Twoją sytuacje: To, że kobieta ma chłopaka, nie oznacza, że nie może być Tobą zainteresowana.
Kobiety mają to do siebie, że dopóki na dobre nie zaangażują się w jakąś relację, to nadal będą szukać lepszego kandydata na stołek faceta do związku.
Są ze sobą 4 lata? Ok, to pewnie ten związek ma więcej słabych punktów niż relacja przypuśćmy 5-6 miesięczna albo nawet roczna. Poza tym sam fakt, że jej obecny partner mieszka na drugim końcu Polski, to działa mega na Twoją korzyść, również na korzyść innych facetów, których pewnie wokół siebie ma sporo (jeżeli naprawdę jest wartościową osobą, chociaż wystarczy wygląd wizualny, żeby miała stadko leszczy obok siebie).
Najważniejsze jest to, że jesteś z nią ustawiony, to jest wielki plus. Niedziela ścianka - ok, po wspinaczce pójdźcie na krótki/długi spacer (w zależności od nastroju i energii) i wtedy możesz swobodnie działać. Zapewniam Cię, ze jeżeli spotkasz się z nią chociaż raz, zakotwiczysz ekscytujące emocje, to na pewno Cię nie zapomni i na pewno będziesz miał mocniejszą pozycję od wszystkich innych gości, którzy się do niej lepią. Ścianka wspinaczkowa to czysta rywalizacja i emocje - kobiety to lubią, a późniejszy spacer jeszcze bardziej umocni waszą relację.
Jeżeli coś nie wypali, coś pójdzie nie tak, to najlepszym wyjściem będzie: telefon i umówienie się z nią na konkretny termin i w konkretne miejsce. Różnie bywa, zawsze może coś jej wypaść, ale jeżeli cierpliwość nie jest Twoją mocną stroną, to możesz zadzwonić jeszcze dzisiaj - czemu nie?
Co do podrywu zajętych kobiet... Wiesz, nie wiem czy zauważyłeś, ale wszystko to co opisałem wyżej, to wydaje się czymś naturalnym i normalnym i w ogóle nie wspomniałem o chłopaku, o związku, o długoterminowej relacji, bo w sumie po co o tym wspominać? Ok, jest w związku, to niech w nim będzie, a Ty rób swoje! Postępuj tak, jakbyś nie wiedział, że ona ma chłopaka, możesz też dealfizować jego wartość, ale nie wiem czy to Ci się opłaci, po prostu rób wszystko zgodnie z samym sobą, a zapewne po pewnym czasie, pokażesz wyższość nad jej obecnym partnerem i pojawi się w jej głowie pytanie: "Czy, aby nie zakończyć tamtej znajomości i nie wejść w związek z Tobą?".
Co do kwestii rozbijania związków, to pozostawiam to Twojemu sumieniu. Zrobisz jak zechcesz i jak uważasz za stosowne.
Miej wyjebane - rób swoje! Niech te słowa staną się Twoją dewizą, a żadna kobieta z chłopakiem na karku, nie będzie Ci straszna
Pozdrawiam!
"Nigdy, nigdy, nigdy się nie poddawajcie!"
love, Redds
Dzięki chłopaki za odpowiedzi.
Utwierdziliście mnie tylko w tym, że warto i nie ma co patrzeć na innych, liczy się własne szczęście. Jak dziewczyna jest jego pewna, to najzwyczajniej w świecie mnie zleje.
Nic nie tracę, a mogę tylko zyskać
Była trochę wcięta wczoraj, także dam jej 1/2 dni pomyśleć nad tym wszystkim i dopiero zadzwonię.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Fajnie wszystko.. No ale pomysl jak bys sie czul na miejscu kolesia... Jak po czesie od nieznajomego sie dowiedzialbys ze Twoja dziewczyna spotyka sie z innym.. No ale gdyby laska nie chciala nie bylo by o czym gadac..
Prawda jest taka ze istnieja zwiazki na odleglosc. Sam znam taka pare. Gdzie mieszkali od siebie 650 km. Teraz sa szczesliwym malzenstwem.. Jesli jest z nim 4 lataa to jednak czuja cos do siebie.. Nie zabraniam Ci sie spotykac z jia w relacjach kolezenskich.. Ale pamietaj jak To bu bylo gdybys ty byl na jego miejscu..
Pozdrawiam
Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus. - Cieszmy się więc, dopóki jesteśmy młodzi.
Hades ja na 100% nie będę godził się na rolę drugiego, "tajnego" i jakichś innych zjebanych konspiracji.
Jeżeli znajomość posunie się do etapu w którym oboje byli byśmy zaangażowani to powiem po prostu, że czekam aż doprowadzi do końca sytuację w której aktualnie się znajduje i jak już to zrobi to niech się odezwie.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
Nie no oczywiscie zrobisz jak uwazasz.... ... Ja mam zasade a zwiazkow nie rozpierdalam.... A to co powiedzialem tzn napisalem to tylko moja mysl na ten temat..
Ale oczywiście zycze Ci jak najlepiej..
Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus. - Cieszmy się więc, dopóki jesteśmy młodzi.
Hades też mam pewne wątpliwości nadal, ale im dłużej o tym myślę tym jestem bardziej przekonany, że takie coś jest okej, do póki pozostawiam jej wybór a nie naciskam.
Jeżeli była by z nim szczęśliwa, nie była by mną zainteresowana to nie bawiła by się ze mną wczoraj tak jak się bawiła, prawda?
Jeżeli była by z nim szczęśliwa powiedziała by mi, że kogoś ma?
Dzięki wszystkim za rady i naświetlenie sytuacji z różnych perspektyw.
Zadzwonię do niej jutro / we wtorek i się wszystko wyjaśni w którym kierunku to wszystko zmierza. Może nawet nie raczy odebrać telefonu? Who knows.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”
W sumie masz racje....Ona jak by nic nie chciala to bys nie mial najmniejszych szans.. Wzracam Ci honor...
Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus. - Cieszmy się więc, dopóki jesteśmy młodzi.
Związek na odległość jest tylko stratą czasu, ktory moglbyś przeznaczyć na poznawanie innych
Musisz obrócić wady tego kolesia przeciwko niemu, czyli być takim facetem jakim on nie jest. Np. Gość jest przewidywalny- Ty bądź na maxa spontaniczny itp. Tylko zastanów się dobrze-jeśli ona jest z nim to pewnie Tobie też będzie wycinać takie numery jeśli zajmiesz jego miejsce. Osobiście wolę rwać wolne. Ale to Twoje życie- decyduj!
Ja już różne rzeczy słyszałem np. mam męża a później jakby go nie byo tego męża;) A jak ona mowi mam chłopaka, i to jeszcze na drugim końcu Polski. To masz jeszcze lepiej, związki na odległosć jak wiadomo są dobre pod warunkiem, że odległosć jest tak samo długa jak długość fiuta. Zwyczajnie tak jak Ty to napisałeś "jedziesz z tematem"
Robisz tak jakby tego chłopaka nie było w końcu jestes nią zainteresowany a nie jej chłopakiem wiec co Cię on obchodzi.
Później ewnetulanie ktoś zalóży temat jestem w związku na odległość, i moja dziewczyna chyba kogoś ma;) Co robić?
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Wczoraj wieczorem do niej zadzwoniłem, gadka szmatka o wyjściu sobotnim. Zaproponowałem spotkanie w czwartek, (wtorek/czw. ma egzaminy więc przed nie wypaliło by spotkanie tak czy siak). W czwartek stwierdziła, że jest umówiona już ze znajomymi (w tym mój kumpel przez którego się poznaliśmy) i mówi, że jak chce to mogę przyjść. No to mówię, że Grześka już znam a chcę poznać Ciebie. Zaśmiała się słodko no i coś tam paplała swojego. Zlałem, powiedziałem, że nie będę jej truł dupy wydzwaniał pisał smsów. Ma mój nr jak będzie chciała abym przyszedł w czwartek to do środy wieczoru ma mi dać znać.
Powiedziałem, że na ściankę ma zabrać X Y Z i widzimy się o 20 coś tam zaczęła kręcić, że lęk wysokości (sranie w banie słyszałem, że chce ale jak to kobieta, musiała swoje pomemrać) powiedziałem, że będzie dobra okazja aby przełamać ten lęk i widzimy się w niedziele o 20 bo ja muszę kończyć. Zgodziła się.
Także nie mam zamiaru się narzucać, truć jej dupy, zostawię dużo miejsca a jak przyjdzie już do spotkania to pokażę jej DHV i zrobię tak aby zapamiętała mnie na długo
Nie czuję już za grosz jakich kolwiek wyrzutów, że kogoś ma.
Dlaczego?
Bo sama mi nawet o nim nie powiedziała, więc sama tez nie ma.
Proste.
“Be who you are and say what you feel because those who mind don't matter and those who matter don't mind.”