Mam taką sytuacje. Otóż poznałem dziewczynę, zacząłem ja uwodzić i wszystko szło mi jak z podrecznika. Kierowałem nią byliśmy w takim nie formalnym związku, ona cały czas pisała smsy. Jak mi potem powiedziała, żebym sie nie martwił to tylko kolega. (nie zadałem nawet o to pytania)
Potem na pewnej domówce, była ona i jak się okazało jej chłopaka. Ona bardzo chciała żebym się o nim nie dowiedział, ale jej kumpela mi o nim powiedziała, bo to też moja kumpela. No i oczywiście bylem na tej domówce.
Mysle sobie spoko. Może to i dobrze mam jeszcze 4 kobiety do wyboru.. (kandydatki na moje partnerki) Super nie cierpiałem jakoś strasznie
tylko za kazdym razem gdy ją spotykałem po tym szukała ze mną jakiejś rozmowy próbowala mnie zaczepić i patrzyła na mnie tym wzrokiem.. jakoś nie wielbiła tego swojego chłopaka. Myśle sobie dziwne. Potem długi czas nic, po czym z nikąd zaczęła do mnie pisać smsy.
Spytałem ją dlaczego mi o nim nie powiedziała. Ona zaczeła mnie przepraszać, mówić że nie jest tak jak chce i że nie jest to dla niej ważne. Dodam bardzo ważną rzecz ten koleś to mój kumpel. Więc postanowiłem mu ją odpuścić, bo to bardzo fajny koleś.Tylko coś mu odbiło na jej punkcie zakochał sie na maksa. Robi jej jakieś dziwne scenki. Ostatnio byliśmy na takiej dużej imprezie. Ona gdy mnie zobaczyła szukała ze mną kontaktu dałem jej pozytwna reakcje. Zaczeła się do mnie kleić, przytulać.
Widziałem że coś jest nie tak. I wtedy z rozmowy z jej koleżanką na osobności wywnioskowałem, że to nie ona chciała tego chłopaka.. może jej się nawet podobał, ale ta właśnie koleżanka podsunęła jej go. (Ta jej przyjaciółka nie wie że ona coś do mnie czuje)
Problem polega na tym ze czuje że coś powinienem zrobić.
On - mój kumpel, nie chce mu jej zabierać, zakochany nie miłosiernie, ostatnio nawet płakał, bo ten związek chyba się wczoraj rozpadł (nie mam precyzyjnych informacji)
Ona - kobieta, w której mało co się nie zakochałem. Niesamowita, spełniająca prawie wszystkie wymagania. Mój ideał i mająca własny styl, który bardzo mi odpowiada i jest bardzo ważny dla mnie jeśli chodzi o rzeczy, które szukam w kobiecie. Zakochana we mnie kiedyś, obecnie zainteresowana. Słodka, czuje się przy mnie bezpieczna. (Chodź nie jestem idealny parę razy ją skrzywdziłem, czego bardzo żałuje)
Mój problem - sytuacja dla mnie nie zręczna. Jeśli ją zostawię, teraz to zrobię jej krzywdę bo zostanie w nieszczęśliwym związku lub zostanie w ogóle bez nikogo.Ona chyba szuka ze mną czegoś (oby nie)
Ja nie zostawiam kobiet w taki sposób.
Jeśli stworzę z nią związek, to skrzywdzę kumpla, który może nie jest jakimś super ważny kumplem ze ścisłego grona dla mnie, ale jest moim kumplem. Poza tym wiem jak to jest patrzeć jak ktoś zabiera ci twoją ukochaną kobietę.
Więc panowie macie jakiś pomysł na tę sytuację ? 

Problem masz poważny ale ze sobą. Piszesz, że nie chcesz jej zostawić bo ją skrzywdzisz tym, że zostanie sama. Boisz się przyznać przed samym sobą, że jesteś niejako uzależniony od niej, jak to ładnie napisałeś twojego ideału mającego swój bardzo odpowiadający ci styl. Altruizmem się nie zaslaniaj tylko zdecyduj czy chcesz dla kolegi zostawić ją ( chociaż i tak nic z tego nie będzie. Jak to można płakać po zerwaniu z dziewczyną z którą się było wg twojej relacji głównie przez smsy?) czy weźmiesz się za nią jak normalny facet.
Powiem Ci tylko, że ten kumpel i ona raczej nie będą szczęśliwi. Jemu oczywiście wydaje się, że ten związek jest mega, a Ciebie będzie obwiniał o swoje nieszczęście z nią. Jednak ona nie uważa tego związku za aż taki dobry, o czym sama Ci zresztą powiedziała. Czy oni mogą być razem szczęśliwi, w sytuacji gdy ona ciągle szuka lepszych opcji mimo, że jest z nim?
Chojan ma rację. Masz problem ze sobą. Z jednej strony mówisz, że nie chcesz jej krzywdzić itp, ale na końcu dodajesz, że i tak ją zostawisz, bo tacy jesteśmy(a nie, wybacz, ja nie jestem). Wtf?!
Co ciebie obchodzi ten kumpel? Jeżeli zachowuje się jak pizda to niech cierpi. Niech dostanie tego "kopa w dupę", a jak ochłonie daj mu adres strony. Zaspokoisz tym sumienie, jeśli takowe posiadasz.
Na twoim miejscu nie przesadzałbym z tym idealizowaniem tej panny. Możesz się na tym przejechać
Jeśli Twój kumpel płacze, nie panuje nad sobą nad swoimi emocjami. To pewnie w jej towarzystwie zachowuje się jak wiesz kto. Jeśli byłby dojrzały powiedziałby chcesz ją, ok. Jeśli uda Ci się ją zdobyć jest Twoja, nie będę tracił czasu i energii dla kogoś kto skrycie myśli o innym mężczyźnie. Być może znajdę sobie nową lepszą i taką która nie będzie chciała odejść do innego mężczyzny. Nie będę tracił kumpla dla kobiety. Z drugiej strony to jak on się zachowuje w stosunku do niej to nie Twój problem za to już odpowiada on sam. Jeśli zachowywałby się jak facet ona by nigdy od niego nie odeszła. Jeśli jednak chcesz mieć dalej tego kumpla z Twoich własnych prywatnych pobudek tą ją sobie odpuść, bo jeśli on dowie się że się z Tobą przespała. To Twoja znajomość z nim zakończy się bardzo szybko i z pewnością będzie to nie przyjemne dla Ciebie. Koleś podejrzewam że zrobi Ci jakąś potworną scenę. Tym bardziej, że jest w niej zakochany i nie panuje nad sobą.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Ale wtedy podsuwasz kumplowi ulotkę media markt i mówisz: Nie rób sceny, liczą się ceny!