Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Introwertyczka.

5 posts / 0 new
Ostatni
Mitlu
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2014-05-09
Punkty pomocy: 3
Introwertyczka.

Taka jedna rozkmina mnie trzyma: co, jak i dlaczego?
Czasami lepieć dostać zlewkę, wyciągnąć wnioski i iść dalej. Ta sytacja jest za bardzo zróżnicowana, żeby się cokolwiek z niej nauczyć.

Wiem, zetniecie mnie publicznie za to, ale znajomość zaczęła się w najlepszy możliwy sposób, czyli internet. Na szczęście strasznie rzadko to robie, więc urozmaicenie też czasami nie będzie złe - jeśli oczywiście nie przesadzamy z ilością powyżej liczby równej 1 (żadne tindery, badoo, coś trochę innego).
Tak w skrócie wszystko co działo się online: znaleziona na pewnej stronie, z opisu całkiem mi podpasowała, wygląd niczemu sobie - nie mam nic do stracenia. Dodałem ją do znajomych - da znak życia, to spróbuje, jak nie, to zapomnę o sytuacji. Kilka godzin później przychodzi na maila powiadomienie, że (nazwijmy ją P) P również dodała mnie do znajomych. Ok, jako, że miała trochę podanych informacji w opisie szybko znalazłem ją na fejsie, na którym się do niej odezwałem. Odniosłem się do jej charakteru, blablabla. Gadka się klei, super, extra, P ciągle się rozpisuje, więc pojawia się myśl: jak najszybciej skończyć z pisaniem i przenieść to do życia. Jako, że nie było mnie jeszcze w mieście studiów, to kontynuowałem gadkę (tydzień/dwa?), a jak tylko wróciłem zaproponowałem spotkanie, w dodatku przez fejsa - jak lecieć po bandzie, to po całości - bez jakichkolwiek wymówek zgodziła się na podany termin.
Przechodząc na świat rzeczywisty: przyszła punktualnie (nawet przede mna, bo mpk się spóźnił), huge na przywitanie, gadka, szmatka, można powiedzieć, że to co wirtualne przeszło na rzeczywistość, oby tak dalej. Spacer + ławeczka, 1,5h. Zapytałem o przystanek, ok, idziemy, ona pyta mnie jak wrócę, więc zgodnie z prawdą powiedziałem, że ide z buta, bo mam niedaleko. Jako, że miała linie mpk wzdłuż naszej drogi którą szliśmy, to odprowadziła mnie jeszcze kawałek (mimo, że jej mpk już nadjeżdżał), więc myślę, że spotkanie powinno być na +, inaczej, pewnie by wskakiwała i nara. Tongue Podczas spotkania jakieś ioi były, nie będę się już z tym rozdrabniał, bo nie o to chodzi. Brak wszelkich "zimno mi", "chodźmy, bo musze kota umyć" i innych tego typu tekstów. Na koniec huge + buzi w policzek. Podczas spotkania nic co mogło źle wplynąć nie zrobiłem, rozmowa cały czas się kręciła, brak "drętwej ciszy".
Dwa dni później szukałem jej numeru (wcześniej tylko wklikałem sobie do telefonu w razie w, po czym gdzieś przepadł) w naszej rozmowie (pomyliłem okienko szukania z okienkiem wysyłania - tak, zdarzają się takie cuda), skutkiem czego było wysłanie do niej randomowej wiadomości - no cóż, nie powinienem tego zrobić, jak już wysłałem, to zacząłem odpisywac zgodnie z zasada odpisuj po dłuższej chwili.
Tutaj jest błąd numer 2, nie pamiętam dokładnie jak później było, czy dzwoniłem i nie odebrała czy wprost zapronowałem pisemnie kolejne spotkanie, po którym zaczęły się wymówki. Po części mogła to być prawda (propozycja padła w piatek na niedziele lub wtorek - była w trakcie przeprowadzania się poza granice miasta), że jest umówiona na niedziele oraz to, że z dojazdem nie ma ciekawie, bo to prawda.
Odpuściłem, odezwałem się kilka dni później, telefonem, lecz nie odebrała, odpisała później, że ma różne sprawy na głowie - prawdopodobnie wymówki, lecz z doświadczenia wiem, że budowa domu i przeprowadzka do najprostrzych czynności nie należą. Napisałem wprost, że lubie uczyć się na błędach: "co poszło nie tak?". Oczekiwałem konkretnego "nie jesteś w moim typie", coś w ten deseń, lecz dostałem odpowiedź, że nie ma poukładanych spraw, więc nie chce jeszcze nowych do tego. Tutaj właściwie wszystko się kończy. Po tej ostatniej wymówce chciałem sprawdzić, czy P oleje już całą sytuację czy będzie inaczej. Ze zwykłej ciekawości zacząłem pisać w podobny sposób jak przed pierwszym spotkaniem, czego skutkiem był powrót do punktu wejścia. Po dniu takiego pisania napisałem wprost, że tak jak miałem napisane na profilu nie lubie takiego pisania, a wole w rzeczywistości prowadzić rozmowę, jednoczeście podziekowałem za dotychczasową znajomość, walnąłem jakiś żart sytuacyjny na koniec, P to samo i THE END.
Dziewczyna z gatunku spokojnych, raczej nieimprezowych, tytułowa introwertyczka. Myślę, że w randkach dużego doświadczenia może nie mieć. Całą sytuacją podzieliłem się ze znajomą, która podsunęła mi myśl, że ona może się bać tego, że to wszystko za szybko pójdzie, takie trochę babskie gadanie, jednak patrząc na brak doświadczenia z facetami + jak sama się określa bycie introwertyczką sprawia, że trzeba podchodzić do niej jak do jeża? Chcę coś z tej znajomości wyciagnąć (lekcję), tylko zastanawiam się co uprócz niepotrzebnego pisania między spotkaniami mogę więcej zrobić? Dopuszczam też, myśl zbyt małego nakręcenie jej osoby na mnie/braku zainteresowania, ale myślę, że nie aż w tak dużym stopniu.

Kalili
Portret użytkownika Kalili
Nieobecny
Powiedzcie, jakie ja mam mieć fantazje erotyczne...
Wiek: 24
Miejscowość: Sydney

Dołączył: 2013-01-28
Punkty pomocy: 110

No, a ja myślę że zwyczajnie się jej nie spodobałas i chleba z tego nie będzie. Jak Tobie się laski nie podobaja tak im nie podobaja się faceci. Nie ukladaj sobie historii, że coś zdzialasz, bo NIE zdzialasz.

Uśmiechaj sie.

leo_9
Nieobecny
Wiek: 23
Miejscowość: Wrocław

Dołączył: 2014-03-28
Punkty pomocy: 16

Jest cień szansy, że dziewczyna rzeczywiście coś tam musi sobie poukładać i po jakimś czasie sama się do Ciebie odezwie. Ty nie trać czasu i działaj, poznawaj jakieś nowe i rozwijaj się.

Pozdrawiam

Mitlu
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Kraków

Dołączył: 2014-05-09
Punkty pomocy: 3

Liczę się z tym, że mogła wystarczająco się nie zainteresować, tylko są pewne fakty które się z tym kłócą i to mnie zastanawia.

Zapomniałem wcześniej dodać, że mniej więcej po tym jak zaczęliśmy pisać/w okolicach spotkania - nie wiem kiedy dokładnie, bo najzwyczajniej w świecie tam nie wchodziłem - usunęła/zablokowała swoje konto. Zarówno ona jak i ja nie mieliśmy tam długo kont, można powiedzieć, że poszedł ślepy strzał, przynajmniej z mojej strony.
Strona do poznawania osób, założenie konta, później zablokowanie = chciała zacząć randkowanie, a ono ją przerosło, więc postanowiła tez etap w życiu zamrozić i czekać na księcia z bajki? Przynajmniej tak to rozumiem.

Mam motyw, żeby się z nią skontaktować, lecz to w odpowiednim czasie (zabawa w św. Mikołaja Tongue), zadzwonię zapytać o ten konkret (pochodzi z mojego miasta studenckiego, więc dobrze je zna), może coś wyhaczę podczas rozmowy dlaczego tak, a nie inaczej. Jak nie, trudno.