Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Internetowi antybohaterowie

10 posts / 0 new
Ostatni
Mateusz Wert
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Słupsk

Dołączył: 2011-08-02
Punkty pomocy: 0
Internetowi antybohaterowie

Napisałem ten artykuł w drugiej połowie 2011 roku. Dotychczas opublikowany był tylko na jednym forum, ale nie widzę sensu, aby był tylko tam.

Pewien jegomość przyjechał na parę dni do mojej mieściny. Jest dość znanym graczem na innym forum.

Z tego co słyszałem pisał wartościowe posty, pełne wszystkiego co najlepsze.

W uwo jest 3(już teraz będą 4) lata. Opowiadał mi, że teraz spotyka się z pięcioma dziewczynami na raz, a z każdą w ciągu 2 pierwszych randek poszedł do łóżka. Pomyślałem „nie jest taki zły ten X” – nie chcę ujawniać jego tożsamości i robić mu siary, ale chcę niektórych zmobilizować do działania.

Zmartwiło mnie jednak to, że wszystkie te dziewczyny poznał w necie. Mimo wszystko się z nim spotkałem. Mało ciekawa pogoda i niezbyt dużo dziewczyn, lecz dało radę grać.

Zauważamy 2 set siedzący na schodkach niedaleko PKP. 1 z dziewczyn wyraźnie podłamana, otwieram mówiąc „widzę, że jesteś bardzo smutna, coś się stało?” Usłyszałem „pokłóciłam się z chłopakiem i się rozstaliśmy”.

Dosiadając się rzuciłem „To bardzo dobrze, teraz możesz mieć nowego chłopaka (przytuliłem ją) spójrz jak do siebie pasujemy i uśmiech, koleżanka zareagowała podobnie. Od razu posypała się masa ioi. Zmartwiła mnie postawa mego winga, czy raczej jej brak, bo ten stał jak słup. Słowem się nie odezwał. Po całej akcji zapytałem go „co Ty wyprawiasz”. Usłyszałem, nie mam doświadczenia w dzień. To zapytałem, a masz na night? Odparł NIE. To pytanie więc jak kręcisz z tą piątką dziewczyn.

Odparowuje - przez neta, mówiłem Ci. Ręce załamałem. Ktoś kto jest dość znanym graczem na pewnym forum, w teorii nie powinien mieć problemu z otwarciem i gadką. Jakież więc było moje zdziwienie, gdy okazało się, iż może być inaczej. Gościowi NIC nie szło.

2 akcja zatrzymałem ruchomy set, gadamy, zająłem się 1 dziewczyną, on miał 2 lecz strasznie się denerwował. Jego laska mu uciekła, zaś moja dała mi buziaka i numer.

Zapytałem go „co Ty do cholery wyczyniasz ?”. On „mówiłem Ci, brak doświadczenia”. Pytam, ile Ty jesteś w grze, on 2008 rok. Znowu pytanie z mojej strony i co ciągle grasz przez neta, odpowiada - tak. Znajomy gracz polecił mi go jako kogoś kto zna się na rzeczy, ten jednak mimo, iż pisał mądre wątki, nic poza grą w necie nie potrafił.

Kolejna akcja i znowu odwalił kichę. Zaczął przepraszać i z trudem wstrzymywał łzy.

Mówię do niego, nie chowaj głowy w piasek bo nic nie wskórasz, po prostu popracuj trochę i będzie dobrze.

Piszę tego posta, bo wiem, że takich osób jest więcej. Sam gadam z paroma ludźmi ze społeczności, którzy otwarcie przyznają, że działają tylko w necie, bo za ciężko iść im samemu na miasto bądź imprezę. Nie mówię, że gra w necie jest zła. Ona jest fajnym dodatkiem, ale opierać całą grę o net to głupota. Bycie „Samurajem Internetu” nie wystarczy na real.

Co z tego, że wiesz co i jak, co z tego, że potrafisz gadać przez neta, jak wyzwanie w necie jest jak gra w III lidze.

Znam naprawdę spore grono, które w ostatnim czasie chwaliło się mi, z iloma dziewczynami się umówili. Problem jednak w tym, że wszystkie poznane na: nk, fotka.

To bardzo mąci w głowach. Jeśli bowiem jednemu i drugiemu przychodzą tylko randki przez neta (przez którego nie oszukujmy się, łatwo jest się umówić) to
zaraz popadają w hurra-optymizm i wierzą w to, że są tacy dobrzy, bo idą na randkę z fajnymi dziewczynami.

To bardzo złudne, bo to nijak nie przekłada się na prawdziwą grę. Wpadną w samouwielbienie, bo przecież w ciągu ostatniego miesiąca mieli tak dużo spotkań, wyjdą na ulicę, ch, czy imprezę i dojdzie u nich do załamania. Bo jak to możliwe, tu tacy mistrzowie, dostają tęgie lanie, że nawet nie mogą gadać z laską dłużej niż minutę. Wpadną w deprechę, tak jak ten gracz, o którym opowiadałem na początku.

Co z tego, że umówili się z 20 laskami przez neta w ciągu ostatniego tygodnia, skoro nie działają w realu?

To jakby mieć kartę graficzną z 2 gb pamięcią, która ma wolny procesor. Na co ta pamięć, skoro karta jest mało wydajna i nie radzi sobie z prostym 3d? To samo jest z uwodzeniem przez neta.

Co z tego jak ktoś „kręci” przez gg z 20 z dziewczynami, z którymi miał 40 spotkań w ciągu tygodnia, jeśli jest mało wydajny i nie potrafi pogadać dłużej niż 20 sekund z dziewczyną poznaną w realu, ba boi się podejść. Oczywiście, co jakiś czas można pobawić się w uwo net, bo przecież dobrze jest być człowiekiem wszechstronnym, który potrafi sobie poradzić w każdej sytuacji, lecz nie warto ograniczać się tylko do gry przez internet. Bo umawianie się wyłącznie z dziewczynami poznanymi w necie może więcej szkodzić niż pomóc.

Skra Bełchatów wielokrotny mistrz Polski w siatkówce, nigdy samodzielnie nie doszła do finałów ligi mistrzów. Co prawda dwukrotnie brała udział w Final Four, lecz z racji bycia gospodarzem.

Gdyby nie to, prawdopodobnie awansu by nie zyskała. Prawdopodobnie, bo Skra nigdy poza drogą „kuchennych drzwi” do półfinałów nie weszła. Dlatego sukces Kędzierzyna, czy Jastrzębskiego w postaci gry w finałowej czwórce jest przez kibiców oceniany za bardziej wartościowy niż Skry. Bo ci pierwsi musieli wyjść z grupy, przebrnąć przez ćwierćfinały itp. zaś gospodarz wystarczy, iż poradzi sobie w grupie.

Dlatego śmieszą mnie przechwałki gostków (nie tylko ze społeczności) „umówiłem się z tamtą na nk”. Wystarczy w miarę zainteresować i dziewczyna chce nas poznać, co musi odbyć się w realu. Żadna filozofia. W przeciwieństwie do świata rzeczywistego, gdzie musiała nas już poznać w realu więc spotkanie zależy od tego „czy chce nas bardziej poznać”, a nie „zobaczyć na oczy”. Widzicie różnicę? Poznając dziewczynę np. w klubie, my naszym zachowaniem sprawiamy, że dziewczyna chce nas więcej, musimy podjąć działanie i dobrze się bawić w trakcie flirtu. W necie po prostu dziewczyna chce nas poznać, nie wiedząc jacy jesteśmy w realu, oraz zobaczyć na live. To różnica. Ona właśnie wpływa na rozwój.

Nie twierdzę, iż spotkanie z dziewczyną jest sukcesem. Żadne spotkanie to nie sukces. To po prostu szansa na lepsze poznanie, nie można traktować tego w kategorii zwycięstwa bądź porażki. Chodzi mi tylko o to, by neta traktować jedynie jako odskocznię, nie jako nominalnie pierwszą sferę poznawania kobiet służącą do nabijania sobie „liczników” – poznałem 40 kobiet i pseudo-sukcesów pod tytułem umówiłem się z 20.

Wielu jest mężczyzn, chwalących się i szpanujących, z iloma dziewczynami się umówili, z iloma „flirtują”. Dodają sobie, że z tego powodu są naprawdę super. Tylko, nie biorą pod uwagę, tego że wszystkie te laski są z neta. Gadałem z takimi gościami, co byli przekonani o swej wyższości, mądrości, bo kręcą z tyloma dziewczynami.

Tylko nie wzięli pod uwagę, że panny te są z fotki, nk, czy czata. Jednym z takich bohaterów jest Arek, o którym więcej za chwilę. Dzwoni do mnie i mówi „właśnie wracam ze spotkania, teraz idę na drugie, a potem jeszcze jest trzecie, bo się umówiłem z 3 na raz i jutro z innymi dwiema”.

Mówię „gratuluję, z ciekawości jak je poznałeś?”.
On „na czacie i mówię Ci mam teraz super metody, żaden puas mi nie podskoczy”. Jego głos był przepełniony pychą i dumą.

Chłopak wpadł w samouwielbienie, bo idąc jego tokiem rozumowania skoro ma tyle randek to musi być super graczem. Zostawię to bez komentarza.

Abstrahując, czy gdyby w piłce nożnej było tak, że organizator bierze z tego faktu udział w półfinałach i Legii(nic nie ujmując tej drużynie) udałoby się nim zostać, to gra w półfinałach byłaby sukcesem, czy raczej drogą przez „kuchenne dzwi” bo „normalnie” wejść by nie dała rady?

Jak wiecie to drugie. Tak samo jest z uwodzeniem. Ograniczając się do bycia „organizatorem” nie potrafimy nic zdziałać w realu, a na pewno nie tak jak się wydaje gdy „uwodzimy” w necie.

Permanentne umawianie się z dziewczynami z neta nie pozwoli nam się rozwinąć, nie będziemy umieli zagadać w realu, poflirtować. Nie będzie możliwości oceny mowy ciała, skąd zatem wziąć się ma umiejętność eskalacji oraz sprawiania tego aby było „coś więcej” .

Co z tego, że w necie możecie się łatwo umówić, skoro do większości z tych dziewczyn w realu nawet słowem byście się nie odezwali.

Czy to jest coś umówić się z 10 dziewczyn z neta?. No proszę Was.

Mam pewnego znajomego gracza Arka. Siedzi w grze od 2008. Co z tego, jak nigdy nie podszedł do dziewczyny, a wszystkie laski jakie miał, są z neta. Najczęściej z czata.

Siedzi taki facet na fotkach, nk, czatach, a potem wciska mi teksty w stylu „zawsze jak poznaje dziewczynę wysyłam jej sms od razu, że mi na niej zależy i że będziemy razem.
To działa.”

Pytam, na jakich laskach to używasz? Słyszę, najczęściej tymi z czata. Odpowiedź - takie siedzą w 95% na czatach, gdyż szukają dowartościowania. Skoro twierdzisz, że to działa, poznaj laskę gdzie indziej poza netem i wykorzystaj tę metodę. Jego odpowiedź - nie bo dziewczyny, z którymi się spotykam będą zazdrosne. Sami widzicie to może być już chore. Chcecie tego? No pytam, czy chcecie?

Ktoś może stwierdzić – uwodzenie to zabawa, wychodzenie na randki również, więc nie ma znaczenia gdzie poznaliśmy dziewczynę, ważne że jest spotkanie.

Ok, ale uwodzenie to głównie rozwój własny, a ograniczanie do neta nim z całą pewnością nie jest. Zresztą, można spotykać się z samymi dziewczynami z neta, lecz powtórzę po raz kolejny, co to da? Masz niemalże w 90% gotowe spotkanie. 1 dziewczyna, 2,3,4 i teraz załóżmy … pada Ci internet, lub nie masz już możliwości umawiania się przez niego, bo większość dziewczyn z Twojego miasta, które mają konta została przez Ciebie „poderwana” lub zwyczajnie poszedłeś do sklepu po ciuch i widzisz dziewczynę, która Ci się podoba. Co zrobisz, jeśli cały czas grasz tylko w necie.

Bądźmy szczerzy, na 95% dostaniesz excusa, jeśli nawet nie i podejdziesz to brak gry zaraz da we znaki. Jak więc widzisz możesz stać się „zakładnikiem” swoich „sukcesów” z dziewczynami przez neta. Oczekiwania będą wielkie – „kolejna randka”, ale nie będzie miało to nic wspólnego z realiami. Gra w necie jest wskazana dla osób, regularnie działających, którzy przy okazji działają w necie.

Jeszcze raz powtórzę. Co z tego, że w necie możecie się łatwo umówić, skoro do większości z tych dziewczyn w realu nawet słowem byście się nie odezwali.

Często tak jest, że kolesie wolą napisać do dziewczyny, która się im podoba na gg, czy nk, niż podejść do niej w realu. Idą na łatwiznę. Udaje im się doprowadzić do spotkania, co powtórzę wyczynem nie jest – wystarczy, że dziewczyna jest w miarę zainteresowana i oczywistością jest, że będzie chciała poznać lepiej, a gdzie jak nie w realu… Potem gość jeden z drugim uważa, iż jest na dobrej drodze i zwykle wychodzi co wychodzi. Lepiej zatem podejść do takiej dziewczyny na żywo i ogrywać się, nawet kosztem „wyniku”.

Dlatego apel do wszystkich, co za dużo grają w necie, a za mało w realu „te randki z dziewczynami poznanymi w necie, już nic nie znaczą. Zacznijcie od nowa w realu”.

Niemniej mój art, nie miał obrażać gry w necie, lecz po prostu zmotywować ludzi, którzy zbyt często tam uwodzą, a za mało w realu. Bo jak zaznaczyłem, net może być fajnym dodatkiem - śpimy, a nasz profil za nas podrywa. Jednak grać tylko w necie to duży błąd i nikt nie powie, że jest inaczej. Tu chodzi o brak podejścia i rozmowy początkującej spotkanie. W necie to omijasz (a to jeden z najważniejszych etapów gry). Powstaje luka, która przez pociupcianie z laskami poznanymi z neta niczym się nie wypełni.

Dajmy przykład Kowalskiego. Facet ma konto na naszejklasie i wie, że jego atrakcyjna sąsiadka też ma. Pisze do niej, licząc że się z nim umówi. Jego celem jest randka - wynik. Ok, udało mu się trochę popisać - żadne wyzwanie, całkiem fajnie się pisze, więc chce wiedzieć jaki jest w realu, idą na randkę i dajmy nawet na to, że facet pochędożył. Ma wynik, sukces.

Za jakiś czas wprowadza się nowa sąsiadka. Jeszcze bardziej podoba mu się, niż ta z którą baraszkował. Szuka jej na nk, fotce ... nie ma tam konta. W 80% nie podejdzie. W pozostałych 20% nawet jak tak, to sami wiecie jak to wyjdzie. Nauczył się prowadzenia randek, ale tylko gdy ma ją za sprawą "kuchennych dzwi". Inaczej sobie nie poradzi. Więc jak to nazwał Konstantyn, pochodzenie brzoskwinki robi różnicę. Pomijając różnicę nabierania umiejętności, o której pisałem w 1 poście, to
w prawdziwym świecie sobie Kowalski nie poradzi, w necie owszem.

Co jest jednak ważniejsze. Co daje umiejętności, pisanie na gg z laskami, czy prawdziwe podrywanie? Gdyby uwodzenie w necie dawało tyle pkt rozwoju to Merlin nie prowadził by szkoleń w terenie, powiedziałby idziemy do kafejki na kompa. Jednak podkreślę raz jeszcze, wyważona gra REAL/NET jest ok, problem pojawia się gdy większa wartość przypisana jest netu np. 80% net 20 real.

Jeśli jednak komuś odpowiada gra tylko przez neta, ok ja nikogo nie zmuszam, ale żeby nie było później rozczarowań typu "tu spotkałem się z dziewczynami(z neta), było fajnie, a tu po podejściu bęcki".

Przesłaniem tematu jest to, aby działać, a nie skupiać się tylko na necie, bo do niczego to nie doprowadzi. Jeszcze raz podkreślę, nie mam nic do neta, ale do tego że tylko na nim opiera się grę. Pua to z założenia jest uwodzenie kobiet, a nie lasek z portali internetowych. Można się pobawić, owszem, ale aby opierać na tym większość gry?

Zresztą sami powiedzcie jest dajmy na to Krzysiek, czyta o uwodzeniu, idzie do klubu, gra w ch i się rozwija. Net dla niego nie będzie większym wyzwaniem. Ten sam gracz, działając tylko w necie, nie będzie sobie radził w realu. A uwodzenie przecież to rozwój i wszechstronność, dobrze jest też umieć działać na necie, ale ograniczanie się zabija umiejętność podejścia.

Wbrew pozorom też nie dodaje pewności siebie, ale ją zabiera. Ktoś na przykład miał 20 randek z dziewczynami z neta, niech nawet się z nimi całuje. Na nic się to wszystko zda, bo skoro nie podchodził, to jak ma podejść pewny siebie. Prędzej załamie się, bo jak mówiłem "cieszy się ze spotkań, a tu zaczęcie relacji stanowi dla niego problem".

Tłumaczenia typu net jest dobry, na równi z day i night, nie ma znaczenia gdzie - są błędne i nie ma się co oszukiwać, bo zamiast działać będziemy czychali na laski w necie, a nie to jest naszym celem

Zresztą wszyscy trenerzy uwodzenia kładą nacisk na uwodzenie w realu. Bo to jest jednak kluczowe. Jasne, fajnie jest sobie podrywać w necie, nikt nikomu nie zabrania, fajnie mieć taką alternatywnę, jednak trzeba odróżnić real, net od net, net. Takie coś w ogóle nie rozwija i jak pisałem w 1 poście hamuje. Ty wolisz neta i uważasz, że to jest na równi z day, czy night.

To jak z oglądaniem sztuk walk. Bez treningu samo patrzenie mało da. Oczywiście, są ludzie którzy jak piszesz cieszą się samymi relacjami z neta i nie chcą tego zmieniać. Nie chcę im zmieniać przekonań, to ich wybór. Po prostu chcę zmobilizować graczy do większego działania. Bo widzisz z grą to jest tak, że albo grasz i nabywasz nowe "talenty", albo "grzejesz ławę". Jeśli to drugie to dobrym przykładem może być Michał Bąkiewicz. Jeszcze parę lat temu błyszczał, miał bdb przyjęcie zagrywki i radził sobie w ataku. Ostatnie 4 sezony przesiedział na ławce i prawie każdy na jego pozycji jest od niego lepszy w siatę. Ja doskonale wiem, że niektórym jest dobrze grać w samym necie, ale są ludzie, którzy grają tylko tam, wierząc że dzięki temu idą do przodu. A tak nie jest. Więc głównie z myślą o nich napisałem ten art.

Nie twierdzę, że uwodzenie przez internet jest czymś złym. Chodzi mi tylko o to, że bawiąc się w uwodziciela, chcąc się rozwijać nie można ograniczać się tylko do poznawania dziewczyn przez różne portale. Jasne można poznać, czemu nie? Jednak jeśli ktoś chce się naprawdę rozwinąć i zależy mu aby być uwodzicielem z krwi i kości musi działać w realu. W necie nie ma podejścia, zagadania, rozpoczęcia rozmowy, utrzymania zainteresowania. Pisanie to nie to co kontakt z żywym człowiekiem.

Ci co działają tylko w necie mówią, miejsce nie ma znaczenia. Jeśli chce się rozwijać i iść do przodu, nie można tylko siedzieć przed kompem i pisać z laskami na necie. Miejsce nie ma znaczenia? Owszem ma znaczenie dla rozwoju. W necie można spotkać dziewczyny, które moglibyśmy minąć w realu? Ok, to prawda, jednak nikt nie broni używać internetu w celu poznawania kobiet.

Ważne jest tylko, aby to się odbywało z umiarem. Śpimy, a nasz profil za nas pracuje, to jest ok. Jednak ograniczanie się tylko do neta, nie wpływa na rozwój. Śmieszą mnie osoby siedzące w społeczności, które poznają dziewczyny tylko na nk i facebook, a potem udzielają się na forach dają innym rady i uważają się za ekspertów.

Kiedy w rzeczywistości widząc ładną kobietę mają excusa aby zagadać. Którzy w realu są zagubieni noczym 2 letnie dzieci zagubione w dużym mieście. Zresztą jeśli o necie mowa, są ładne dziewczyny, które mało spędzają czasu przed kompem.Ograniczając się tylko do neta, automatycznie je ominiemy.

A zresztą o wiele przyjemniej jest poznać dziewczynę w realu i spędzać z nią czas, niż patrząc na monitor.

Jay
Portret użytkownika Jay
Nieobecny
Ta osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 21
Miejscowość: Wadowice

Dołączył: 2012-03-23
Punkty pomocy: 462

WTF? To wygląda jak jakiś blog i w sumie to jest jak jakiś blog, więc dlaczego to dodałeś jako temat? Drążysz jedno i to samo, aż się czytać odechciewa w pewnym momencie...

** PAMIĘTAJ!: Jutra może nie być...

Lepiej żałować tego co zrobiłeś, niż tego czego bałeś się zrobić.. Smile **

Powerade
Portret użytkownika Powerade
Nieobecny
Płeć: mężczyzna
Wiek: 27
Miejscowość: warszawa

Dołączył: 2010-09-01
Punkty pomocy: 120

Streszczenie: Bardziej wartościowe jest poznawianie kobiet w realu niż w necie. Tylko w ten sposoób budujemy pewnosc siebie i uczymy się jak postępować. Net game może być tylko urozmaiceniem a nie jedyną drogą poznawania kobiet.

Pozdrawiam Smile

zgadnij_kto
Nieobecny
Wiek: 21
Miejscowość: Krk

Dołączył: 2011-12-25
Punkty pomocy: 54

też nie doczytałem do konca, gdzieś do połowy. No ok, czaje ziomek poznaje laski w necie, ale coś mi nie pasuje, przez neta nie pójdzie z nimi do łóżka, czyli coś musi ogarniać. Może ma tak że boi się otwierać? A jak już pozna laske to działa? Nie wiem, no ale skoro ma ruchania tyle ile potrzebuje, i jest mu z tym dobrze to po co ma trenować DG, NG. Nie każdy musi tak samo podrywać.

baudelaire
Portret użytkownika baudelaire
Nieobecny
Zasłużony
WtajemniczonyTa osoba pomogła w składce na serwer
Wiek: 41
Miejscowość: południe

Dołączył: 2010-10-03
Punkty pomocy: 4744

Ale napisz moze do czego zmierzasz, bo duzo napisales, ale niewiele z tego wynika. Chyba lepiej byloby jakbys bloga o tym napisal.

Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.

PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...

Neofita
Portret użytkownika Neofita
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: '90s
Miejscowość: Obecnie stacjonuję we Wrocu.

Dołączył: 2009-10-19
Punkty pomocy: 89

Popieram powyższe.
Możesz po prostu to skopiować na blog. Temat usunąć.
Najlepiej, żebyś w blogu poskracał nieco ten wpis...

Mateusz Wert
Nieobecny
Wiek: 22
Miejscowość: Słupsk

Dołączył: 2011-08-02
Punkty pomocy: 0

Dzięki chłopaki za odpowiedź Smile Cóż, faktycznie trochę przesadziłem z długością posta. Generalnie chodzi mi o to, co Powerade napisał, cytuje

"Bardziej wartościowe jest poznawianie kobiet w realu niż w necie. Tylko w ten sposoób budujemy pewnosc siebie i uczymy się jak postępować. Net game może być tylko urozmaiceniem a nie jedyną drogą poznawania kobiet."

Neofita
Portret użytkownika Neofita
Nieobecny
Zasłużony
Wtajemniczony
Wiek: '90s
Miejscowość: Obecnie stacjonuję we Wrocu.

Dołączył: 2009-10-19
Punkty pomocy: 89

Chłopie...
No to wal na blog!
Forum jest do zadawania pytań, a nie stwierdzeń faktów...

Ukashi
Portret użytkownika Ukashi
Nieobecny
Wiek: 20
Miejscowość: Bydgoszcz

Dołączył: 2012-06-10
Punkty pomocy: 55

Tylko do pisania blogów trzeba mieć 5 punktów pomocy czyż nie ?