No więc właśnie, ostatnio się nad tym zastanawiałem, czy to ile mieliśmy partnerek wpływa negatywnie na relację, którą chcielibyśmy żeby była trwała. Z takich przyczyn, które wydumałem to, że jak mamy większe obycie z kobietami to może się wkraść myślenie w stylu "a wuj z tym, znajdę następną" albo możemy to okazywać naszej partnerce.
I niby powinna mieć to poczucie, że w razie co, to damy radę bez niej, ale z drugiej strony żeby czuła ciągły oddech na plecach?
Młody szczyl jestem, ale z przybywającym doświadczeniem, czasami łapię się na takim myśleniu. I zastanawiam się, czy ilość relacji nie wpływa negatywnie na jakość następnych.
Ma taki wpływ, że po prostu jesteś bardziej doświadczony i wiesz jak postępować z kobietami. Kobiety w przeciągu swojego życia mają więcej partnerów niż przeciętny facet. U kobiet licznik kończy, się na 5 dalej już nie potrafią liczyć. Ale taka to już ich natura. Kochaj, kobiety nigdy nie krzywdź.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Mój drogi, jest 1:19 ale matematykę to Ty szanuj.
Niech M to suma liczby parterek u wszystkich facetów (np. w Polsce)
Niech K to suma liczby partnerów u wszystkich kobiet
Każdy seks pomiędzy dwojgiem nowych osób zwiększa M o 1 i K o 1.
Czyli zawsze M=K.
A ponieważ kobiet i mężczyzn jest z grubsza tyle samo (powiedzmy po 20 milionów), to średnia ilość parterek faceta to M/20mln, a średnia ilość partnerów kobiety to K/20mln.
Czyli średnio obie płcie mają po tyle samo partnerów.
Wiem że chuj Was to obchodzi, ale jak się nie wie to się nie pisze/
90% of a woman's emotional problems stem from feeling unloved. [D.Deida]
baby potrafią cuda ze swoim deklem robić... [gen]
Skuteczność kosztem swobody? [Vimes]
Blog ANDREW
008 to pomyliłeś strony bo to forum o podrywaniu. I te obliczenia nijak się mają do rzeczywistości.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
To mówisz że ci się jeszcze żadna dziewica nie trafiła? Widzisz a mi się trafiła i to nie jedna ładna, nawet 25-latka, podpowiem ci że cnotki nie latają nawalone po klubach.
Cieszę się z twoich sukcesów, można gdzieś o nich poczytać szczegółowo ? Może się czegoś nauczę...
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Masz tutaj ponad 100 moich komentarzy, miłej nauki
Rozumiem, posiedziałbym tu z tobą i poczytał twoje komentarze o dziewicach, których nie poznales w klubie. Ale niestety muszę zmykac na Chełmska podpisać umowę do serialu, do którego się dostałem z castingu. Życzę sukcesów
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Aż 2 razy się pochwalił xD tylko dobrze czytaj umowę bo moja dziewczyna też kiedyś wygrała casting do TV, ale olała temat bo wbrew pozorom to nie jest żyła złota jeśli nie jesteś Cazarym Pazurą, a ryzykuje się bardzo dużo.
Kto nie ryzykuje nie pije szampana.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
a ładnie to tak edytować? Było trochę...hm...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Daleki jestem od urażania mojej dumy ten okres chłopięcy mam już za sobą. Bardzo trudno jest mnie czymś urazić. A to, kim jestem to wynik nie badań empirycznych czy urażonej męskiej dumy. Tylko tego, że nie jestem jakimś gejem. Taka jest natura kobiet, przecież kobiety mają większe potrzeby seksualne niż Ty czy ja. I zdecydowanie więcej myślą o seksie. Nie ma w tym, żadnego negatywnego wydźwięku z mojej strony. Tylko tak zwyczajnie jest. Nigdy nie pytałem się moich partnerek ilu miały facetów, jakoś ten temat nigdy nie był dla mnie ważny.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
"Tylko tego, że nie jestem jakimś gejem."
ekhm.. serio to jest determinujaca rzecz, która sprawiła że jesteś tym kim jesteś?
"I zdecydowanie więcej myślą o seksie. Nie ma w tym, żadnego negatywnego wydźwięku z mojej strony. Tylko tak zwyczajnie jest."
Fakt negatywnego wydźwięku to nie ma, natomiast stoi to w opozycji do wyników przeprowadzonych badań dot. seksualności.
Bądź co bądź, tor tematu lekko się przeniósł.
edit: dodałem apostrofy żeby cytaty były bardziej czytelne.
___________________________________________________________
Nie znam się więc się wypowiem.
MrBBA, zamiast wypisywać takie mądrości o wynikach przeprowadzanych badań, które stoją w opozycji do tego, co napisałem. Idź, trochę po przebywaj, z kobietami.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Dziękuję za złotą radę, dzięki niej i poprzednim jakże wielce bogatym merytorycznie treściom, moje życie nabrało sensu. A także przepraszam za posiadanie innych zainteresowań niż uskutecznianie tarła.
___________________________________________________________
Nie znam się więc się wypowiem.
Spoko, dobrze.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
nie jestem jakimś don juanem, ale w trakcie mojego pobytu na stronce udało mi się poznać wiele atrakcyjnych kobiet. To doświadczenie różnorodności pozwoliło mi oswoić się z ich urodą, ustalić jaki typ urody działa na zasadzie typowego mózgojeba (coś na zasadzie gadżetu, na który nie stać, a który po zakupie ląduje w szafie). Potwierdziłem sobie też, że istnieją cechy charakteru kobiet, o jakie ich wcześniej nie podejrzewałem. To pozwoliło mi znaleźć dziewuchę łączącą cechy urody i charakteru, które mi odpowiadają. Stworzysz związek jeżeli stwierdzisz, że dziewczyna ci się podoba, że potrafi cię rozśmieszyć, podziękuje jak coś dla niej zrobisz i zrobi dla ciebie coś czego się nie spodziewasz.
także - szukaj
Ostatnio mam wrażenie, że jedyną osobą piszącą z sensem na tym portalu jesteś Ty, MrSnoofie. Zastanawia mnie tylko po co spędzasz tutaj czas pisząc do ludzi, którzy i tak robią i myślą po swojemu niezależnie od dawanych im rad (myślę, że takie jest spokojnie 80% użytkowników)?
"No więc właśnie, ostatnio się nad tym zastanawiałem, czy to ile mieliśmy partnerek wpływa negatywnie na relację, którą chcielibyśmy żeby była trwała."
Oczywiście, że nie. Wpływa tylko na to, czy faktycznie chcesz, żeby trwała. Jeżeli faktycznie nie masz problemu z poznawaniem nowych kobiet, ze znalezieniem partnerki, która Ci odpowiada, to po jakimś czasie po prostu nie chce Ci się bawić w gierki, znosić fochów czy zmieniać siebie pod kobietę. Bo wiesz, że może być inaczej. Jak zacznie świrować to albo działa na nią to co sam opisałeś - świadomość, że zawsze możesz ją wymienić, albo po prostu ją wymieniasz.
Jedyny problem po wielu związkach z wieloma kobietami mają ci, co chcą mieć potomstwo. No bo jak już raz poznasz kobiecą naturę od strony braku racjonalizowania sobie wszystkiego (w tym zdrad), braku lojalności i przywiązania do osoby, braku aspiracji i łatwości z jaką przychodzi im oszukiwanie samych siebie to zastanowisz się sto razy, zanim jakiejś zaufasz. I słusznie.
Co oczywiście nie znaczy, że z kobietami nie można dobrze (i przyjemnie) żyć. Ale trzeba mieć świadomość, że natury nie oszukasz. Ani Ty, ani one.
Moim skromnym zdaniem ważne jest nie ilość relacji, tylko jakość tych relacji. Mam znajomych którzy byli w kilku/kilkunastu relacjach i były one wartościowe, wniosły coś do ich życia, rozwinęły ich, a znam ludzi, którzy byli w relacjach dwóch i każda z nich była chujowa. Nie ma zasady, wszystko zależy od tego co Tobą kieruje, kiedy zmieniasz, bądź nie zmieniasz partnera.
Ukuło się takie stwierdzenie jak seryjna monogamia i coś w tym jest, że dzisiaj związki są o wiele mniej trwałe niż były kiedyś, tylko pytanie czy te "dawne" związki były jakościowo lepsze od tych które teraz są, ile ludzi tyle opinii.
Pytanie zasadnicze jest takie, czy jeżeli zmieniasz tak często partnerów i czy pod wpływem tych zmian i doświadczeń, będziesz wstanie stworzyć wartościowy i stabilny związek w przyszłości. Z tym u każdego jest inaczej, w związku z czym nie ma chyba uniwersalnej odpowiedzi na Twoje pytanie.