Witam was wszystkich nazywam się Tomasz historia z moją dziewczyną może i nie trwa długo nie jest zbyt kolorowa usiana różami ale przyszedłem tutaj żeby opamiętać się... zacznę wszystko od tego jak to się rozpoczęło miłej lektury.
Trzy lata temu pojechałem na wakacje do znajomych daleko od domu, mniej więcej odległość jaka nas dzieli to 200km. Doszedłem do wniosku że podoba mi się ale nic w tym kierunku nie będę robił. Utrzymywałem z nią kontakt, a raczej to ona zemną bo zazwyczaj to ona pisała do mnie, przynajmniej raz w miesiącu.
Przez dwa lata od tego czasu dużo się nie działo, jedynie spotykaliśmy się co jakiś czas. Kiedy ich odwiedzałem głównie w wakacje albo jakieś święta miałem z nią na prawdę dobre relacje, przyjacielskie i wszystko było fajnie... tylko zawsze bolało mnie gdy poznawała nowego chłopaka, wiem że z jednym spała (przynajmniej tylko o jednym mi powiedziała gwarantując że innych nie było).
Kiedy ja poznałem pierwszy raz to była nieśmiała, w sumie dalej jest myślę że ma jakieś kompleksy na temat swojego wyglądu. Wracając do całej opowieści, wszystko zaczyna się komplikować od jej 18-urodzin kiedy zaprosiła mnie, oczywiście przyjechałem sam, ona też była sama i teraz wiem że tamtego dnia chciała czegoś więcej. Jednak byłem cały czas przekonany że jej były (tak ten z którym spała) jest dalej jej facetem, tylko nie przyszedł bo byli pokłóceni, dlatego też postanowiłem że będę się dobrze bawił, no i stało się wyrwałem jej przyjaciółkę o która ma problem do dzisiaj.
Mniej więcej tydzień po 18, kiedy jeszcze byłem u niej i postanowiliśmy pojechać do miasteczka obok, gdzie ja mogłem spotkać się z jej przyjaciółką, a ona jak stwierdziła idzie widzieć się z byłym... jak możecie się domyślić to tak poszła się "kochać" żeby zrobić mi na złość.
Miałem to gdzieś, byłem dalej pewny że są razem. Jednak teraz tego żałuję i cały czas wkurza mnie ten fakt. Kilka miesięcy od tego czasu, gdy już sobie wyjaśniliśmy że ja z jej przyjaciółką nie będę i nie jestem a ona ze swoim byłym.
Jestem bardzo zazdrosnym człowiekiem i nie potrafię jej zaufać, mimo wszystko co mówi "TAK CHCĘ Z TOBĄ BYĆ ZROZUM TO ZAUFAJ MI". Moje zaufanie do kobiet jest zrujnowane przez środowisko w którym przebywam. Moi bracia nie mieli szczęścia oby dwoje są rozwiedzeni jeden z zostaje z alimentami drugi z długami, każda kobieta wychodzi "kurwe" i zdradza kogoś...
Od 6-miesięcy jest tak że to ona pierwsza do mnie pisze, dzwoni stara się utrzymać kontakt... jesteśmy razem od 2 miesięcy dodam że nie uprawialiśmy seksu ze sobą. Zastanawia mnie jednak jedna rzecz, kiedy to ona była u mnie na kilka dni, powiedziałem jej że ją kocham szczerze od serca ona nic nie odpowiedziała, przez telefon gdy jest pijana owszem powie ale w cztery oczy nie.
Możecie nazwać mnie debilem czy frajerem jestem na to gotowy i piszę to tutaj bo na prawdę mam problem... Zastanawiam się czy między nami nie jest przypadkiem tak, że to ona utrzymuje kontakt tylko dlatego żeby się pocieszać. Od wakacji do dzisiaj nie miała żadnego faceta. Tutaj pojawiają się moje wątpliwości, czy ona na prawdę chce czegoś zemną, czy tylko szuka frajera któremu będzie mogła się zwierzyć.
Kiedyś mówiła mi że boi się że jak zerwiemy to urwie się nasz kontakt, dlatego tutaj zapala mi się lampka, czy ona teraz nie chce zerwać zemną bo boi się urwania kontaktu. Nie wiem na prawdę, co myśleć dodam że laska jest strasznie zboczona i teraz mamy po 19 ona ja 20 lat.
Napiszcie wasze pytania, odnoście całości co myślicie o tym, czy jest sens to kontynuować ja nie potrafię jej odgadnąć!
Kiedy raz się na nią wkurzyłem, tak konkretnie chciałem urwać kontakt, to pierwszy dzień przeczekała, na drugi płakała i zwierzała się swojej cioci oraz kumplowi i to jest prawda, bo potem z nimi rozmawiałem.
Powiem jeszcze tyle że ona jest strasznie leniwa, gdy była u mnie praktycznie większość czasu spędzaliśmy w łóżko (bez seksu), ale ona tak ma że gdy wraca ze szkoły to po prostu idzie spać, na dwie godzinki. Jak twierdzi gdy tego nie zrobi to potem jest zła, o wszystko oczywiście jej nie wierze...
Jutro się z nią widzę przez cały weekend może macie jakieś porady co zrobić przez ten czas.
Podsumowując, cieszę się jak ktoś przeczytał całość i coś z niej zrozumiał, napiszcie co myślicie oraz chcecie wiedzieć czekam na wasze odpowiedzi te dobre oraz te złe.
@PS mam nadzieję że to odpowiedni dział.
Pozdrawiam.
zedytuj, uporzadkuj, postaw - tu cię zaskoczę - znaki interpunkcyjne szumnie zwane "kropkami"!!!
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
strona sie jebie.... Twoja zacna maxyma tez przy kazdym poscie:P Gorzej jak z profilu wskakują strony internetowe inne niz yt - trzeba edytowac profil gościa;/
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
starzejemy się, snoof;)
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
kurcze... faktycznie te maksymy dominują az za bardzo.
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
a ja lubię jak sie coś jebie przynajmniej nudy nie ma
they hate us cause they ain't us
@Snoofie Czyli mam postarać się utrzymywać kontakt tak jak do tej pory ale nie liczyć na nić więcej? A co myślisz o pocieszaniu, bo mi się wydaje że nasze relacje ona chce utrzymać na poziome "przyjaciel" (frajer) który ją pocieszy i nic więcej.