Panowie i Panie (jeśli oczywiście tu zaglądają
),
sprawa wygląda następująco: poznałem na imprezie hb9. W moim guście, etc. Wstępna kwal.: LTR na poważnie. Od początku całkiem ok relacja, potańczyliśmy, pogadaliśmy, wyzwała mnie na pojedynek karaoke. Roześmiałem się, bo to tak, jakby wyzwać Adama Małysza na konkurs skoków narciarskich, ale ok. Powiedziałem: "dam Ci mój nr, dogadamy szczegóły... albo nie, lepiej nie, bo mnie jest ciężko złapać pod telefonem, lepiej Ty mi daj swój" podałem tel, ładnie wpisała, podziękowała.
W trakcie tej imprezy zostałem poinformowany przez osoby postronne, że mój target ma chłopaka, a ja chyba za bardzo się narzucam. Uśmiechnąłem się i olałem wrzutkę, bo co mnie to obchodzi (zero oporów moralnych w tym temacie, jej na pewno nie skrzywdzę, a na chłopaka mam w***). Ona nawet się o facecie nie zająknęła (imo dobry znak). Po paru dniach zadzwoniłem, umówiłem się na spotkanie wstępnie na sobotę. Bardzo zadowolona itd., chętnie się zgodziła. Dzień później próbowałem zadzwonić, żeby dogadać szczegóły - nie odebrała, ani nie oddzwoniła, więc wysłałem smsa: proponuję godzinę taką, w sobotę, daj proszę znać, czy Ci pasuje do 14 (cenię swój czas i muszę mieć możliwość zaplanowania weekendu). Odpisała, że raczej pasuje, da znać ostatecznie jutro. Sms nast. dnia - chwilę po 14, ze widzimy sie w sobote, odpisałem wieczorem, ze do zobaczenia.
W sobotę się spotkaliśmy, było ok. Uzgodniliśmy, że gramy o kolację. Przegrany musi ugotować kolację dla obojga. Po karaoke ona pyta, kto moim zdaniem wygrał (ogólnie była dość zestresowana, żeby dobrze przede mną wypaść), ja się trochę podroczyłem, że przecież ja, a na koniec mówię, że możemy uznać, że remis i ona ugotuje jedno danie, a ja drugie + zrobię deser (jakoś tak się zgadaliśmy o creme brulee, że robię świetny i że muszę zrobić).
W trakcie spotkania IOI z jej strony, zachowania moje raczej pod comfort niż attraction, które - imho - miałem od początku.
Zidentyfikowane problemy: 1. Brak kino - nad tym strasznie ubolewam. To jest moja pięta achillesowa, nie wiem czemu, ale nie potrafię eskalować naturalnego kino.
2. Brak zejścia z rozmową na tematy seksualne - nie wiem czemu, ale z poprzednim targetem bardzo szybko i zręcznie przeszedłem na bardzo mocno seksualne tematy (ostro). Staram sobie przypomnieć, jak to zrobiłem, ale za Chiny nie mogę...
3. Mało mówiła o sobie. Za dużo ja mówiłem - nie czuję się komfortowo z mówieniem o sobie, wolę gdy to dziewczyna mówi. Nigdy nie mam problemu z takim ustawieniem sytuacji, a teraz działało to... umiarkowanie.
W dalszym ciągu ani pół słowem nie wspomniała o tym, żeby była w związku. Dalej postrzegam to jako dobry znak, ale informacje otrzymywane od otoczenia mówią mi, że związek istnieje (chociaż wydaje mi się, że jest to związek na odległość). Mam na to oficjalnie w***, ALE podświadomie mam to gdzieś z tyłu głowy.
Ostatni problem: 4. coś w rodzaju syndromu jedynej. Nawet, muszę przyznać, nie chodzi tutaj o tę konkretną dziewczynę, ale o pewną ideę... ustatkowania się i wejścia w fajny LTR. Mam to zafiksowane w głowie. Wiem, że znalezienie innej laski dla równowagi jest jakimś sposobem na to, ale mam naprawdę ograniczoną ilość czasu, nie jestem w stanie się spotkać z kimś jeszcze.
Dalej: skoro mamy do skonsumowania wygraną, to muszę się z nią umówić. Plan miałem taki, że umówię się na sobotę i albo 1. ugotujemy coś wspólnie u mnie, albo 2. każde z nas coś ugotuje (lub zrobimy to razem) i pójdziemy gdzieś w plener (piknik). W celu umówienia się, zadzwoniłem do niej w poniedziałek (teraz oceniam to jako błąd, ale chciałem mieć zapas czasu na zaplanowanie weekendu), nie odebrała i nie oddzwoniła - podobnie jak za drugim razem, ale teraz już nie napisałem smsa. Informacje, które posiadam, wskazują na to, że wtedy była gdzieś ze swoim facetem i znajomymi, zapewne dlatego nie odebrała.
Dalsza gra: zamierzam zadzwonić we środę i umówić się wg przedstawionej wyżej alternatywy. Nie mam pomysłu na dalszą grę. Nie gram na FC na drugim spotkaniu, ale chce wyeskalować kino (koniecznie!). Jeśli nie odbierze telefonu, nie wiem co zrobić.
Prośba o chłodną ocenę sytuacji, propozycje rozwiązania zidentyfikowanych problemów oraz wskazówki co do dalszej gry.
Sorki, wyszedł niezły elaborat, ale jak to dokładnie rozpisuję, to jakoś lepiej może na to spojrzę, a poza tym wyrzucę z siebie co mi leży 
Napierdalacie tymi określeniami z pua a ja żadnego nie znam
gościu wyluzuj, bo aż czytając to się czuję, że za bardzo chcesz
"Może mój świat marzeń być jak głupia historia
Po to mam wyobraźnie by bujać w obłokach"
~ Vixen - Myśl co chcesz
Ochłoń.
Widziałeś pannę dwa razy, w ogóle jej nie znasz, a bujasz w obłokach o LTR. Nic dziwnego że stoisz w miejscu z dotykiem i boisz się budować napięcia seksualnego. Z tyłu głowy masz informacje że panna ma chłopaka i obawiasz się, że jak tylko wychylisz się z czymkolwiek to dostaniesz szybką czapę i na tym się skończy, a że jest niezła to trzęsiesz się nad tym byle nie spierdolić. Idziesz jak po lodzie zamiast stawiać pewne kroki.
Mówisz, że jej związek Cię nie interesuje... A powinien. Jak chcesz ugrać pannę do LTR i bierzesz się za zajętą dziewoje, która siłą rzeczy aby Twój plan się powiódł, musi wykazać się w tej sytuacji cechami charakteru dyskwalifikującymi ją jako potencjalną kandydatkę na coś więcej jest... mocno zastanawiające. Zajarałeś się jej urodą rozumiem, wstępną otwartością i tworzysz sobie jakieś scenariusze. Równie dobrze panna może traktować Cię jako urozmaicenie, chce poczuć się atrakcyjna, lubi kokietować facetów, chce wzbudzić zazdrość w swoim facecie, albo zwyczajnie jest otwarta towarzysko. Powodów dla których nie dała Ci czerwonego światła może być sporo, zresztą... wcale nie musiała tego robić, bo tak na prawdę nie zrobiłeś niczego co zmusiło by ją do jakiejś reakcji.
Nie oddzwoniła, nie odpisała. Może jest zajęta, a może połapała do czego zmierzasz i nie chce Ci robić przykrości? Może chłopak przyjechał i nie wychodzą z łóżka? A może chce Cię nakręcić i dlatego tak Cię chłodzi? Jedno jest pewne. Za wiele zrobić teraz nie możesz. Piłka jest po jej stronie. Ten weekend sobie odpuść i przestań się nakręcać. Zadzwoń do niej najszybciej za tydzień. Jeśli chcesz o sobie przypominać, gdzie przecież dopiero co się widzieliście, bo... a nóż zapomniała, to nisko się cenisz i wyjdziesz na napaleńca, którym w sumie w tej sytuacji jesteś. Spróbuj za tydzień, jak lipa to za... miesiąc?
I tyle.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
Nie ma chyba większego syfu niż wpieprzanie się na drugiego lasce, która raz spotyka się z jednym a raz z drugim, trzeba się szanować a nie być czasoumilaczem dla wybrednej, niezdecydowanej panny. Wydzwaniasz do niej a ona nic?! Zadzwoniłeś 2 razy w poniedziałek i nie dzwoń jak frajer kolejny raz, jak nie odebrała i nie oddzwoniła to widocznie nie do końca jej spasowałeś, poczekaj na jej ruch a jak ma wyjebane to Ty zrób to samo bo potem zamiast normalnej zdrowej relacji będziesz miał rollercoster emocjonalny i tyle, zresztą już widać, że Ci się w głowie lekko namieszało.
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
Podsumujmy: zajeta laska i bardzo niespojne zainteresowanie. Jak na moje: jestes wchodzacym w dupe czasoumilaczem. Ty jednak ludz sie dalej, ze z tego bedzie cos powazniejszego!
Panowie, spokojnie, wstrzymajcie konie. Nie wiem, czy wyraziłem się jasno, ale widzieliśmy się dopiero dwa razy, za każdym reakcje b. pozytywne. Rozmawialiśmy przez telefon może 2 razy po 2 minuty - tylko umówienie spotkania, które doprecyzowalismy trzema smsami, bo nie mogłem ja albo ona rozmawiać. Ot, cały kontakt.
1. Laski, które są w nieudanych związkach zazwyczaj decydują się na zmianę faceta dopiero, gdy pojawianie ktoś nowy na horyzoncie.
2. Moje inner game jest na tyle silne, ze wiem, ze jestem w stanie odbić jakiemuś kolesiowi laskę, kiedy ona szuka kogoś lepszego, srsly. Ani razu nie wspomniała o tym, ze ma faceta, stąd - moim zdaniem - powinienem zachowywać się tak, jakby nie miała, a sam fakt przemilczenia brać za dobry znak. Nie mam racji?
4. Macie wiele słuszności mówiąc, żebym się nie wkręcał i trochę przystopował, ale target totalnie nie dał powodu do stosowania chłodnika, miejcie na to wzgląd.
5. Nie jestem zdesperowanym licealistą, nie jest to pierwsza dziewczyna, która mi się podoba, serio.
6. Nie wkręciłem się w nią, jak sugerujecie, tylko w perspektywę ustatkowania się. Wplyw ma na to moje otoczenie.
7. Nie pierdolcie, ze nigdy nie byliście z laską, która miała wcześniej jakiś związek.
8. Nie odebrała raz telefonu (raz zadzwoniłem), a Wy piszecie, że chłodzi. Błagam, moja skuteczność odbierania telefonu to pewnie jakieś 30% i wcale nie chcę w ten sposób wywołać żadnych emocji u dzwoniącego. Jak jestem na spotkaniu/konferencji/siłowni/w windzie/w garażu/zajęty/cokolwiek to po prostu nie odbieram i często nie oddzwaniam.
9. Raz jeszcze: zadzwoniłem raz, ona nie odebrała = wydzwaniam do niej, a ona nic? Serio?
10. Zobacz ponownie wstęp.
Nie zapominajcie też, ze to, co tutaj piszę, co myśle etc., nie ważne jak mam nasrane do głowy - nie dociera przecież do niej. Oceniajcie faktyczną grę, a nie ból dupy, który tu prezentuję.
Edit:
badboy, z czego wnosisz o bardzo niespójnym zainteresowaniu?
ksks, to, ze dwa razy nie odebrala i nie oddzwonila to dla Ciebie zbieg okolicznosci, tak???
"Nie wkręciłem się w nią, jak sugerujecie, tylko w perspektywę ustatkowania się. Wpływ ma na to moje otoczenie."
Chcesz się ustatkować z kobietą, której nie znasz a do tego jeszcze, która jest obecnie w związku? Dobry żart
Z pewnymi rzeczami powinno się postępować jak z chwastem... jak nie wytniesz go za wczasu, zniszczy Ci cały ogródek
"Piękne kobiety nie są dla ludzi leniwych" Gracjan
bez kitu, napierdalasz tymi skrótami żeby zaimponować tu komuś czy coś? Za dużo schematów za mało naturalności
Jakimi znowu skrótami? Sorry, ale to są powszechnie znane w środowisku sformułowania. Nigdy nie spotkałem się z narzekaniem na używanie ich, a jestem na rożnych forach już ze 6 lat.
Żeby zajęta kobieta dała Ci szansę, musi mieć w dupie swojego faceta a Ty musisz być lepszy od niego. Jeśli nie ma, albo Ty przy nim jesteś leszczem, to cały Twój esej możesz o kant dupy potłuc i żadne kombinowanie Ci nie pomoże.
__________________________________________________________
Stado baranów prowadzone przez lwa groźniejsze jest niż stado lwów prowadzone przez barana.
Żadna spina. Chciałeś feedbacku to masz. Łącz fakty. Widziałeś ją dwa razy, ona ponoć jest zajęta, nie dała znaku życia, nie masz o niej pojęcia, a chcesz dążyć do LTR. Do tego zero kina i seksualności, bo boisz się jej reakcji. Wnioskuj. Zabierasz się do tego od dupy strony więc nie dziw się, że jesteś przy niej sztywny. Z zewnątrz to wygląda tak jak wygląda. Chciałeś to masz.
Podsumowując. Piłka jest po jej stronie. Zainicjuj kontakt za tydzień, dwa bez żadnego spinania się o jej brak odpowiedzi. W ogóle nie poruszaj tego tematu. Ba, możesz nawet spróbować obrócić kota ogonem i pierwszy przeprosić, że miałeś napięty terminarz i nie miałeś czasu dla znajomych. Tak ją ramuj, to ona nie będzie się czuła źle w sytuacji kiedy umówi się na spotkanie z Tobą. Jak będziesz stawiał sprawę jasno, czyli - zapraszam Cię na randkę, ona będzie miała wyrzuty sumienia. Jak będziesz umawiać się na niezobowiązujące spotkania, bez żadnych wymagań i oczekiwań, jak z dobrą kumpelą, na których i tak będziesz robił swoje, to coś możesz ugrać. Nie grozi Ci żaden friend Zone, do póki nie zachowujesz się przy niej jak zniewieściały kolega. W takim układzie możesz jej 'sprzedać' masę pozytywów na swój temat i niezauważenie eskalować dotyk i seksualne emocje, np. używając NLS, jeśli potrafisz. Masz być kochankiem, a nie upierdliwym petentem. Ona jest w związku i nic nie musi. Poza tym, przestań ją traktować jako kandydatkę do LTR, bo to Ci wiąże ręce. Miej wymagania i testuj, czy się nadaje zanim sam przed sobą stwierdzisz, że chcesz od niej czegoś więcej. Im bardziej na luzie będziesz do tego podchodził, tym swobodniej będziesz działał i eskalował, a ona przejmie ten stan i nie będzie czuła się przy Tobie spięta jak zaczniesz ją dotykać, czy próbować pocałować.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein
bardzo dobry pomysl z tym 'przepraszam, zalatany byłem', cenna rada, dzięki. spróbuję zadzwonić w weekend albo poniedziałek (tydzień po ostatnim kontakcie), zwłaszcza że brak czasu jest akurat prawdą, weekend mam w miarę poobstawiany. nie ustawiam spotkań jako randki, tylko jako spotkania zawsze, ale nie ramuję jako 'kumpela', tylko jako 'znajomi'. ona jest raczej, w mojej opinii, ustawiona na relację damsko-męską, a nie koleżeńską, o czym świadczy wielokrotnie wspominana przez nią obawa o to, jak przede mną wpadnie (tak mówiła). NLS - stosowałem kiedyś, wypadłem z wprawy, Panowie, 5 lat byłem w związku, który skończył się gdzieś między kwietniem '15 a wrześneim '15 (bardzo skomplikowana sytuacja, z uwzględnieniem poważnych spraw medycznych). Jeśli chodzi o naszą relację - to jest młoda studenka, nowa w moim mieście, ja mam 3 czy 4 lata więcej, po studiach, b. wysoki social proof, ona raczej wydaje się to ogarniać.
czemu kandydatka na ltr? To nie jest tak, że nic o niej nei wiem. znam jej background dobrze, to jest prawie rodzina mojego dobrego kumpla, to nie jest tak, że losowo spotkana laska. Kwalifikacja ltr wynika z głęboko przemyślanej sytuacji. Jestem ostatnio mocno 'poobijany' emocjonalnie z laskami, chociaż moja skuteczność dalej wynosi 100%.
Co do jej związku: ok, jest, prawda. ALE NIGDY NIC TAKIEGO NIE POWIEDZIAŁA. Wiem to od jej otoczenia. Jej otoczenie zauważyło także pewną relację między nami. Ona nigdy o żadnym związku nei wspominała. Zdaję sobie sprawę z tego, że może to być gra na podwyższenie własnej wartości, zazdrość u faceta etc, ALE moje doświadczenie podpowiada mi, że raczej szuka czegoś poważneijszego. On - jakiś BMX-owiec, związek na odległość, młody, ja - 3 (chyba) lata starszy, dobry social proof, dobra praca, ona raczej, wg mojego rozeznania, szuka czegoś poważneijszego.
Moja opcja na grę teraz: zapraszam do mnie do domu na wspólne gotowanie. Dom, do którego zamierzam ją zaprosić ma wąską podłużną kuchnię, co sprzyja kino. Gotowanie też. Zwłaszcza, że, weźcie to pod uwagę, bardzo chętnie zgodziła się na taką formę stawki w karaoke i trochę gadaliśmy o tym.
EDIT:
aha, co do kino: chciałem dodać, że za pierwszym naszym spotkaniem, było eskalowane dość mocno - dużo razem tańczyliśmy, powiedzmy że uczyłem ją tańca, była posłuszna. kładła rękę, gdzie kazałem, patrzyła mi w oczy, gdy kazałem, robiliśmy figury (wychylenia, podnoszenia, przejścia) etc.
Btw. A Ty myślisz, ze ja nic nie robię dzień i noc, tylko siedzę i rozmyślam nad tą laską? Otóż nie, zajmuję mój czas czym innym: wychodzę z domu codziennie przed 9, wracam o 2, pracuję, siłownia, spotykam się ze znajomymi - uwierz mi, nadmiar wolnego czasu to ostatnia rzecz, na którą narzekam
Powiedzmy, ze w czasie gdy czekam, aż mi się heheherbata zaparzy, skrobnę coś na forum.
>student I roku
>delegacje
Śmiechłem.
Jakbyś był tak wygadany przy niej jak na forum to już byś ją dawno zaliczył. Bierz się do rzeczy zamiast pytać o takie pierdoły na forum. Laska na LTR, jasne... to czy się nadaje na LTR dowiesz się jak w nim będziesz, póki co nic nie zrobiłeś tylko rozkminiasz.
Oto kolejny przykład niespójności
"Może mój świat marzeń być jak głupia historia
Po to mam wyobraźnie by bujać w obłokach"
~ Vixen - Myśl co chcesz
Panowie, dzięki wielkie za pomoc i porady. Z laską daję sobie spokój, podjąłem próbę kontaktu w sobotę, nieudana. Zarzucam temat, ponieważ moim zdaniem była to gra na:
.
a) zwyżkę poczucia własnej wartości
b) wzbudzenie zazdrości w facecie (chociaż do tego sporo nie pasuje).
Pierwsze wynika z problemów ze sobą, drugie z problemów ze związkiem, a ja nie chcę się mieszać ani w jedno, ani w drugie
Samo życie. Bierz się za inne i głowa do góry. Doświadczenie zdobyte, lekcja zaliczona, wyciągnij wnioski i do boju.
____________________________________________
"Umysł jest jak spadochron. Działa tylko kiedy jest otwarty" - Albert Einstein