Zachciało mi się poznać grzeczną dziewczynkę. Gdzie takie chodzą? Oczywiście - do kościoła! No więc zagadnąłem jedną ślicznotkę, gdy wracała z kościoła do akademika. Gadka się dobrze skleiła, zrobiliśmy razem zakupy i ją odprowadziłem, pogadaliśmy trochę na korytarzu, na koniec zapytałem o imię i powiedziałem "do zobaczenia". O numer nie prosiłem, bo to ewidentnie ten typ dziewczyny, od której o numer trudno. W domu znalazłem ją bez problemu na facebooku (ma megaoryginalne imię) i zaprosiłem do znajomych. Za tydzień znowu ją zaczepiam na tej samej trasie i walę od razu, że się chcę z nią spotkać. Zgodziła się, znowu ją odprowadziłem, ale tym razem już się wszystko tak dobrze nie skleiło - ja w trochę gorszej formie, ona ciągle życzliwa, ale już bez entuzjazmu. Na koniec próbowałem od niej wziąć numer telefonu, co wydawało mi się już formalnością, skoro mamy się spotkać, ale uparła się, że odezwie się internetem. Nie powiem jej, żeby w takim razie spadała, bo dziewczyna przeurocza. Ok, no to napisała coś takiego: przepraszam, jednak się nie spotkamy, tylko nie miałam odwagi powiedzieć ci tego w oczy, bo byłeś miły. Polubiłam cię, ale nic więcej, nie jesteś w moim typie. Ja jej na to, że przecież nie chodzi o żadne drętwe randki, tylko żeby się poznać, bo wydaje mi się, że mamy ze sobą coś wspólnego i tym podobne ładnie sformułowane bzdety. Na to ona, że w takim razie bardzo chętnie, przy okazji zaznaczając, że w przyjaźnie z facetami to nie bardzo wierzy...
Powiedzcie, test to jest, czy nie test? Jak traktujecie teksty w stylu "nie jesteś w moim typie"?
Wypowiadając się za siebie, powiem Ci, że ni jak tego nie traktuję. Może faktycznie nie jestem w jej typie, może jestem. Kto to może wiedzieć. Grunt że czuję się dobrze ze sobą i już jest git.
Ja na Twoim miejscu poszedłbym na takie spotkanie z samej ciekawości poznania osoby, nie oczekując nawet odwzajemnienia planów.
Jeśli to test to wyjdzie samo, jeśli nie to też wyjdzie. Luz i nie ma się co spinać.
"Na życie patrzę, na lepsze mam plan i pieprzę jest tak a nie inaczej, będzie tak jak ja zechcę." - Fokus
"Anyway you want it that's the way you need it"
wiesz co zrób sobie pijar lekki pogadaj z paroma hb10 ktore sa twoimi znajomymi bedac w otoczeniu dziewczyny o ktorej mowisz, napewno pare takich znasz, dobrze dziala. kumplowi dziewczyna mowila ze jej sie nie podoba przez 3 spotkania on na to jeszcze zobaczymy a dzisiaj sa ze soba
wiec rob swoje piepsz jej gierki p.s. kumpel jest niski troche ma sadelka a dziewczyna o ktorej ja mowie to drobne tryskajace energia SHB9
POWODZENIA
'nie ma wolnoci bez ryzyka'
Dla mnie nie ma czegoś takiego "w moim typie" " nie w moim typie" jak dobrze zagrasz to i będziesz w tym jej przysłowiowym "typie"

Kiedyś "ustaliłem" sobie swój typ kobiety, teraz próbuję coś ugrać z pewną dziewczyną jak myślisz jest odbiciem tego mojego ustalonego typu? no raczej nie
Zakochanie przychodzi jak sraczka i nie wybiera
Pić, pierdol*ć, nie żałować!
Dzięki, panowie. Zawsze mi się zdawało, że z tym typem to ściema. Z drugiej strony nie da się ukryć, że dziewczyna jest ucieleśnieniem mojego typu.
No, ale bez napinki, się zobaczy.
Jak Ci powiedziała nie jesteś w jej typie to powiedz ok, a w myślach - no to teraz Twój typ się wkrótce zmieni
"zaznaczając, że w przyjaźnie z facetami to nie bardzo wierzy... "
dziewczyna wie o co kaman:D
" Grzeczna dziewczynka" i Ty w to wierzysz
Żyje się tylko raz...większość ludzi nawet tego nie robi...